Piłka nożna
Post scriptum do meczu z Rakowem
Już jutro gramy z GKS Jastrzębie, więc szybko zamykamy temat meczu w Częstochowie tradycyjnym postscriptum.
1. To była druga wizyta katowiczan w Częstochowie po dziesięciu latach przerwy od czasów trzecioligowych. Analogicznie spotkanie z Jastrzębiem odbędzie się po dziesięciu latach. Oby z takim skutkiem jak zeszłoroczna nasza wizyta na Rakowie.
2. Na stadionie przy Limanowskiego zebrało się mnóstwo ludzi związanych z GieKSą. Był prezes Janicki, prezydent Marcin Krupa, pojawił się także choćby Grzegorz Proksa.
3. Lubimy takie wyjazdy, krótkie godzinne trasy w jedną stronę. Tym bardziej, jeśli jest to mecz w środku tygodnia wieczorem. Dzięki tej niewielkiej odległości na stadionie pojawiliśmy się półtorej godziny przed pierwszym gwizdkiem.
4. Bardzo ciekawie rozwiązany na stadionie Rakowa jest tunel z budynku klubowego na boisko. Tunel, który na czas przejścia zawodników i sędziów jest zamykany i tym samym blokuje się przejście w kierunku budynku klubowego właśnie. I dlatego też po meczu musieliśmy sobie trochę poczekać.
5. Warunki na sektorze prasowym z jednej strony dobre, z drugiej kiepskie. Dobre, bo jest dość twardy blat, są gniazdka. Kiepskie, bo siedzi się niemal na wysokości boiska, jest ciasno i przede wszystkim znów przemieszanie z kibicami, co często nie ułatwia relacjonowania meczu (akurat tym razem było ok).
6. No i naprawdę na niektórych stadionach mogliby popracować nad ściszeniem głośnika, bo najpierw, gdy leciała muzyka, a później darł się spiker, to bębenki pękały i głowa bolała.
7. GieKSa nie powtórzyła wyniku sprzed roku, wręcz przeciwnie. Katowiczanie przegrali z Rakowem bezdyskusyjnie.
8. Konferencja odbyła się szybko i sprawnie i niedługo po niej zabraliśmy się i wróciliśmy do domu.
9. Teraz już tylko Jastrzębie!
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze