Piłka nożna Wywiady
Rafał Górak o sparingu z Rakowem
GKS Katowice wygrał dziś w sparingu z Rakowem Częstochowa. Katowiczanie zagrali na dwa składy i każdą połowę zakończyli diametralnie różnym wynikiem. O komentarz poprosiliśmy trenera Rafała Góraka:
– W pierwszej połowie wygraliśmy wysoko, w drugiej przegraliśmy 0:2, co pokazuje dysproporcję pomiędzy dwoma składami i mamy spory materiał do analizy. Jedynym zawodnikiem, który grał cały mecz był Jacek Kowalczyk, który musi się ogrywać, nie grali natomiast Fonfara, Farkas, Beliancin, którzy dochodzą do siebie. W pomocy zamiast na obronie zagrał Chwalibogowski, w drugiej połowie w środku pomocy próbowaliśmy Goncerza i Wołkowicza z Sadowskim i Gancarczykiem na skrzydłach. Początkowo mieliśmy nie rozgrywać sparingu, aby nie obciążać zawodników pierwszego zespołu dziewięćdziesięciominutowym występem, ale odwołanie meczu ligowego rezerw dało nam możliwość gry na dwa składy. Z boiskiem na Stadionie Śląskim nie było problemu, jak zwykle było bardzo dobrze przygotowane. Jeśli chodzi o odwołany mecz z Kolejarzem to szkoda tego terminu, bo jesteśmy naprawdę dobrze przygotowani na grę. Teraz jednak już zaczynami myśleć tylko o Zawiszy, mam nadzieję, że będzie pełny Blaszok, liczymy na wielkie wsparcie kibiców w niedzielnym meczu! – powiedział szkoleniowiec.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.


jarek
6 kwietnia 2013 at 23:58
No z tego co wiem Rafał to kibice sie szykują… W końcu jak na 1 lige to Zawisza to jest coś:) Tak jak Cracovia Gks Tychy czy Lechia Gdańsk kluby z dobrą przeszłością ektraklasową. Tak na marginesie to jak byliśmy w estraklasie to klasykami były mecze z Gornikiem , legią, wisła, lechem, ruchem,…Zawisza to był klub niszowy tak jak teraz dla nas np.Nieciecza , Brzesko, czy inna Bogdanka:)Póki co cieszmy się z tego co co mamy… dla nas jedno z lepszych widowisk w sezonie(napewno kibicwsko) kiedyś na Zawisze to mało kto by przyszedł…… Ach gdzie te czasy;)
Krzysiek
7 kwietnia 2013 at 12:54
Jeżeli na meczu z Zawiszą nie będzie co najmniej PIĘCIU tysięcy kibiców GieKSy to wg mnie jest coś nie tak… Weźcie się ludzie, chociaż na ten jeden mecz zmobilizujcie! Szczerze mówiąc już na meczu z Bogdanką liczyłem na 5 tysięcy… Po trzech super meczach na wyjeździe i po tak długiej przerwie sądziłem, że pojawi się więcej jak 3500 ludzi. Byłem wręcz zdziwiony. Jeszcze niedawno chodziło Nas po 7-8 tysięcy na Zielonych Żarki i Szombierki Bytom, a teraz żeby przyszło 5 tysięcy na Zawiszę to trzeba robić jakieś szumne zapowiedzi, tworzyć filmiki promujące… Co się dzieje? NA MECZ!