Dołącz do nas

Piłka nożna

[TRANSFER] Napastnik Dalibor Volas zagra w GieKSie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W dzisiejszym sparingu (pisaliśmy o tym tutaj) swoją szansę dostał Słoweniec Dalibor Volas. Wcześniej przeszedł testy medyczne, a kilkanaście minut temu został naszym piłkarzem.

30-letni zawodnik związał się z nami roczną umową, która zawiera opcję przedłużenia. Dalibor Volas to napastnik, który jest prawdziwym piłkarskim obieżyświatem. Występował w rodzimej Słowenii, Mołdawii, Rosji, Węgrzech, Malezji, Albanii i Holandii. Zaliczył także kilka występów w młodzieżowej reprezentacji Słowenii.

Obecny sezon dla Volasa był nieudany – zaliczył jedynie cztery spotkania (łącznie 239 minut) w Sparcie Rotterdam (najwyższa klasa rozgrywkowa w Holandii) i nie strzelił żadnej bramki. Poprzedni sezon miał jednak dużo lepszy – był podstawowym zawodnikiem słoweńskiego NK Cejle i ustrzelił 15 bramek, co dało mu trzecie miejsce w klasyfikacji snajperów całej ligi. Volas ma na swoim koncie trzy mistrzostwa, jeden puchar i jeden superpuchar Słowenii oraz mistrzostwo Węgier.

Poniżej prezentujemy kompilację, która dostępna jest na Youtubie. Klub poinformował także, że na testach przebywa chorwacki obrońca Matija Spicić, który w poprzednim sezonie zaliczył sześć spotkań w ekstraklasowej Wiśle Kraków.

5 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

5 komentarzy

  1. Avatar photo

    Mecza

    13 lutego 2018 at 20:33

    W pierwszej chwili pomyślałem że nie tędy droga ale przypomniał mi się 3 lata starszy Angulo. Gardziłem tym transferem bo to było zaraz po tym jak miasto dotacje na Zabrze dało, pomyślałem zaczyna się szrot, nie ważne kto aby było. W ogóle wkurza mnie mega polska piłka obcokrajowcami stojąca. Lepiej aby słaby Polak ze słabym Polakiem walczyli i mistrza niż słaby obcokrajowiec ze słabym. Nawet na wieś do Niecieczy zjeżdżają się i 3/4 składu to słabi obcokrajowcy. Legia ostatnio 5 dostała od Pilzna który w składzie większość Czechów miał, ewentualnie Słowaków.

  2. Avatar photo

    Ksawery

    14 lutego 2018 at 09:10

    30 lat nie 35 ;), ma papiery, może coś z niego będzie, czas pokaże 🙂

  3. Avatar photo

    Mecza

    14 lutego 2018 at 11:09

    @Ksawery, jeśli siłą GKS ma być na wiosnę przygotowane motoryczne i kondycja to Volas będzie brany pod uwagę dopiero w kwietniu i to pod warunkiem że się przyłoży.

  4. Avatar photo

    Tomcio77

    14 lutego 2018 at 15:52

    Panowie gościu urodził sie w tym samym dniu co nasza Gieksa powstala to jest bardzo dobry amulet.

  5. Avatar photo

    Seth

    14 lutego 2018 at 18:16

    A to oznacza dla Kędziory GOODBAYE!!!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga