Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka
Tygodniowy przegląd mediów: Próba generalna przed Pucharem Kontynentalnym zaliczona
Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ostatnich sześciu dni, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie. Prezentujemy naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Drużyna żeńska i męska wznowiły treningi przed startem rundy rewanżowej rozgrywek. Obie drużyny rozegrały po jednym sparingu: piłkarki w Katowicach z 1. FC Slovácko (przegrany 1:2), piłkarze w trakcie obozu w Turcji z Petrolul Ploeszti (wygrany 3:0). W tym tygodniu nasze panie rozegrają test-mecz ze Slovanem Liberec (w sobotę 17 stycznia), a mężczyźni z FK Jablonec (14 stycznia) oraz z FC Atert Bissen (w sobotę 17 stycznia). Klub podpisał kontrakty z piłkarzami Mateuszem Wdowiakiem i Erikiem Jirką.
Siatkarze pokonali MKS Będzin 3:0. Kolejne spotkanie drużyna rozegra na wyjeździe z Mickiewiczem Kluczbork w sobotę 17 stycznia. Początek meczu o godzinie 18:00.
Hokeiści rozegrali dwa wygrane spotkania ligowe. W piątek pokonali na wyjeździe KH Energę Toruń 3:2 (po rzutach karnych) i w niedzielę z Cracovią 3:0. Następne mecze hokeiści rozegrają w ramach Pucharu Kontynentalnego: 15 stycznia z HK Mogo, 16 stycznia z Nottingham Panters. Mecze rozgrywane będą w Nottigham od godziny 20:00. Na sobotę 17 stycznia przewidziane są mecze o medale. Spotkania rozpoczną się o godzinie 12:00 (o 5 miejsce), 16:00 (o medal brązowy) i 20:00 (o medal złoty).
PIŁKA NOŻNA
tylkokobiecyfutbol.pl – Pierwszy test i zagraniczny sprawdzian. GieKSa zaczął zimę od wymagającego sparingu
W sobotę 10 stycznia 2026 roku piłkarki GKS Katowice rozegrały pierwszy sparing w zimowym okresie przygotowawczym. Na obiekcie OS „Rapid” katowiczanki zmierzyły się z 1. FC Slovácko, przegrywając 1:2.
Początek spotkania miał wyrównany charakter i przez kilkanaście minut gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. Z czasem inicjatywę zaczęły przejmować zawodniczki z Czech, które skutecznie stosowały wysoki pressing i ograniczały GKS-owi możliwość spokojnego rozegrania piłki. W 17. minucie Slovácko wykorzystało błąd w rozegraniu w pobliżu pola karnego, a dośrodkowanie z bocznego sektora zakończyła celnym strzałem Katarina Buckova.
Do przerwy wynik nie uległ zmianie, choć przyjezdne częściej utrzymywały się przy piłce. W jednej z groźniejszych sytuacji dobrą interwencją popisała się Oliwia Macała, która uchroniła GieKSę przed stratą kolejnej bramki.
Na drugą połowę GKS Katowice wyszedł w zmienionym składzie. Między słupkami pojawiła się Marzec, a na boisku zameldowały się m.in. Posiewka oraz Malesa. Tuż po wznowieniu gry Slovácko podwyższyło prowadzenie. Po dośrodkowaniu z rzutu rożnego jedna z czeskich zawodniczek uderzyła pod poprzeczkę, a piłka wpadła do siatki w 47. minucie.
Strata drugiego gola nie zatrzymała katowiczanek, które w kolejnych fragmentach grały odważniej i częściej pojawiały się pod bramką rywalek. W 55. minucie kontaktowego gola zdobyła Julia Włodarczyk. Akcja rozpoczęła się dynamicznym wejściem w pole karne i zagraniem wzdłuż bramki, po którym piłka, odbita od jednej z defensorek, znalazła drogę do siatki. W dalszej części meczu GKS próbował doprowadzić do wyrównania, dokonując kolejnych zmian personalnych. Na murawie pojawiły się m.in. Michalczyk, Thamm, Baumert oraz Grzegorczyk. Slovácko skupiło się jednak na kontrolowaniu gry i kontratakach, nie dopuszczając do zmiany wyniku.
Spotkanie zakończyło się zwycięstwem zespołu z Czech 2:1. Był to pierwszy sprawdzian drużyny prowadzonej przez trenerkę Karolina Koch w zimowym okresie przygotowawczym i punkt wyjścia do dalszej pracy przed kolejnymi meczami kontrolnymi.
dziennikzachodni.pl – GKS Katowice ma nowego zawodnika. Przyszedł z Piasta Gliwice. Grał też w Górniku Zabrze
Erik Jirka przeniósł się do GKS-u Katowice na zasadzie transferu definitywnego z Piasta Gliwice. Zawodnik podpisał z GieKSą kontrakt obowiązujący przez 2,5 roku, który zawiera opcję przedłużenia. W rundzie jesiennej PKO Ekstraklasy wystąpił w 17 meczach i zdobył pięć goli. Miał też jedną asystę. Słowak był najlepszym strzelcem Piasta. Według portalu Weszło.com kwota transferu to 400 tys. euro.
Jirka pochodzi z Trnavy, gdzie rozpoczynał swoją piłkarską karierę w tamtejszym Spartaku. Z macierzystym klubem sięgnął po mistrzostwo kraju oraz Puchar Słowacji. W 2019 roku przeniósł się do Crvenej Zvezdy Belgrad, skąd był wypożyczany do FK Radnički Niš, Górnika Zabrze (wiosna sezonu 2019/2020) oraz CD Mirandés. Po zakończeniu ostatniego wypożyczenia kolejny sezon spędził w Hiszpanii, reprezentując Real Oviedo.
W latach 2022–2024 był zawodnikiem Viktorii Pilzno. Z czeskim klubem występował m.in. w rozgrywkach Ligi Mistrzów UEFA, rywalizując z FC Barceloną, Interem Mediolan oraz Bayernem Monachium. Jirka ma również na koncie występy w młodzieżowej oraz seniorskiej reprezentacji Słowacji.
W Piaście był od początku 2025 roku, a w tym czasie wystąpił łącznie w 36 spotkaniach.
sportowefakty.wp.pl – Z Dolnego Śląska na Górny. Ciekawy transfer wewnątrz Ekstraklasy
Nowym zawodnikiem GKS-u Katowice został Mateusz Wdowiak. 29-letni skrzydłowy przeniósł się na Górny Śląsk z Zagłębia Lubin, gdzie występował przez ostatnie dwa i pół roku.
Jak dotąd zima w Katowicach była bardzo spokojna. W medialnych spekulacjach przewijały się kolejne nazwiska zawodników, natomiast na oficjalny komunikat trzeba było czekać do 9 stycznia.
Nowym zawodnikiem GKS-u został Mateusz Wdowiak. Podpisał kontrakt do 30 czerwca 2027 roku i wkrótce dołączy do drużyny, która od czwartku przebywa na zgrupowaniu w Turcji.
Wdowiak miał jeszcze przez pół roku ważny kontrakt z Zagłębiem Lubin, ale rozwiązał go za porozumieniem stron. W obecnym sezonie nie potrafił wywalczyć sobie miejsce w wyjściowym składzie „Miedziowych”. Zagrał w dwunastu meczach, lecz w rubryce gole/asysty widnieje okrągłe zero.
Karierę zaczynał w Cracovii, w 2021 roku trafił do Rakowa Częstochowa, z którym zdobył mistrzostwo Polski, dwa razy Puchar Polski i dwa razy Superpuchar. Latem 2023 roku przeniósł się do Zagłębia.
Na boiskach Ekstraklasy rozegrał – jak dotąd 273 mecze.
Dołącza do GKS-u Katowice, który w pierwszej kolejności stawia na polskich zawodników.
weszlo.com – GieKSa zaczęła rok od zwycięstwa. „Wszystko zgodnie z planem”
GKS Katowice bardzo udanie zainaugurował tegoroczne zmagania. Piłkarze Rafała Góraka w pierwszym sparingu podczas obozu przygotowawczego zmierzyli się z rumuńskim Petrolulem Ploeszti, któremu nie pozostawili najmniejszych złudzeń. W tym meczu nieoficjalny debiut zaliczył najnowszy nabytek GieKSy. Zespół z Katowic od 8 stycznia przygotowuje się do wznowienia rozgrywek w tureckiej Larze. Spędzi tam równe dwa tygodnie i w tym czasie rozegra cztery sparingi. Właśnie pierwszy z nich już dobiegł końca. Rumuński Petrolul Ploeszti musiał uznać wyższość przeciwnika, schodząc z boiska po porażce 0:3.
– Pierwsze dni upłynęły pod znakiem wytężonej pracy, ale także walki z warunkami atmosferycznymi, bo w Larze mocno wieje. To jednak nie wpływa na jakość treningów zespołu. Jak dotąd wszystko odbywa się dla GKS-u Katowice zgodnie z planem. Do drużyny w sobotę dołączył Mateusz Wdowiak i już w pierwszym sparingu z Petrolulem Ploeszti zadebiutował. Odnieśliśmy w pełni zasłużone zwycięstwo po trafieniach Borjy Galána, Emana Markovicia oraz Adama Zreláka. W dwóch częściach zagrały dwie różne jedenastki. Przed nami jeszcze trzy mecze kontrolne w Turcji. Kolejny zagramy 14 stycznia z czeskim FK Jablonec – mówi w komentarzu dla Weszło, rzecznik prasowy GKS-u Katowice, Michał Kajzerek.
Rafał Górak na pierwszą połowę meczu towarzyskiego zdecydował się na skład zbliżony do takiego, jaki mógłby wystawić w pierwszym wiosennym meczu Ekstraklasy – przede wszystkim nie zabrakło w nim Bartosza Nowaka, Arkadiusza Jędrycha czy Borjy Galana. To właśnie akcja tuż przed przerwą drugiego najlepszego ofensywnego polskiego pomocnika, według rankingu Weszło oraz hiszpańskiego wahadłowego pozwoliła GKS-owi zdobyć pierwszą bramkę w tym roku.
Nowak wykorzystał warunki atmosferyczne – niezwykle mocno wiejący wiatr – i po wysoko zawieszonym dośrodkowaniu z rzutu rożnego piłka nabrała rotacji, z którą rumuńscy piłkarze nie byli w stanie sobie poradzić. Najsprytniejszy w całym zamieszaniu okazał się Galan, który z najbliższej odległości głową pokonał bramkarza rywala.
Na drugą część rywalizacji piłkarze z Katowic wyszli w kompletnie odmienionym zestawieniu. Szansę dostali pozostali zwodnicy, w tym kilku juniorów. To jednak nie przeszkodziło GieKSie, by dołożyć do swojego dorobku kolejne trafienia. Zaledwie kilka minut po przerwie podopieczni Rafała Góraka przejeli piłkę na połowie przeciwnika. Akcję napędził Marcel Wędrychowski, a ładnym technicznym uderzeniem sfinalizował ją Eman Markovic.
To jeszcze nie był koniec strzelania w wykonaniu Katowiczan. Po godzinie gry było już 3:0, a to za sprawą Adama Zrelaka. W walce w powietrzu bramkarza przeciwnika wyprzedził Lukas Klemenz, a Słowak z najbliższej odległości wpakował piłkę do siatki i tym samym ustalił wynik pierwszego sparingu w trakcie przygotowań w Turcji.
Końcowe minuty więcej trafień nie przyniosły, jednak katowickim kibicom w dwóch sytuacjach mogło nieco podnieść się ciśnienie. Na kwadrans przed końcem brutalnie wycięty równo z murawą przez przeciwnika został Eman Markovic. Norweg przez dłuższy czas nie podnosił się z boiska i potrzebna mu była pomoc medyczna, jednak na szczęście po dłuższej chwili był w stanie wrócić do gry. Jak potwierdziło u źródła Weszło z piłkarzem wszystko jest w porządku.
Kilka minut przed końcem groźna sytuacja miała miejsce z udziałem Rafała Strączka. Bramkarz przy próbie interwencji zderzył się ze słupkiem swojej bramki. Po pomocy służb medycznych również bez przeszkód wrócił do gry. W końcówce jednak miało też miejsce pozytywne wydarzenie z perspektywy fanów GKS-u. Na kilkanaście na placu gry zameldował się Mateusz Wdowiak, dla którego był to nieoficjalny debiut w nowych barwach.
SIATKÓWKA
pls1liga – Sobota z PLS 1. Ligą: GKS Katowice – Nowak-Mosty MKS Będzin 3:0
GKS Katowice pokonał Nowak-Mosty MKS Będzin 3:0 (27:25, 25:16, 25:21) w meczu 18. kolejki PLS 1. Ligi. W rundzie zasadniczej Katowiczanie po raz drugi okazali się lepsi od Będzinian. Pierwsze spotkanie tych drużyn zakończyło się wygraną zespołu z Katowic 3:1. MVP tego sobotniego starcia został Grzegorz Pająk.
Gospodarze w swoim ostatnim spotkaniu rozegranym na wyjeździe w Augustowie ulegli Necku Augustów 0:3. Od początku spotkania dało się zauważyć problemy Katowiczan w ofensywnych elementach gry. Drużyna trenera Emila Siewiorka, pomimo walki na przewagi w trzecim secie, nie zdołała przedłużyć rywalizacji.
– Sport jest nieprzewidywalny. Szkoda, że pojechaliśmy w tak daleką podróż i przegraliśmy 0:3, nawet nie urywając punktów. Oczywiste jest, że każdy rywal wychodzi na mecz z nami nabuzowany, żeby wygrać spotkanie i dzisiaj to się zdarzyło. Mieliśmy sporo błędów w różnych elementach. Zawsze jest coś, czego możemy się zaczepić, jednak dzisiaj nie pomogliśmy sobie zagrywką, mieliśmy problemy z obroną prostych piłek kiwanych i nie mieliśmy żadnego punktu zaczepienia. W ostatnim secie, coś ruszyło, ale było już za późno – tak ocenił spotkanie szkoleniowiec GKS-u.
Będzinianie w tym sezonie zmagali się z wahaniami formy, a ich gra momentami była dość nierówna, jednak w swoich ostatnich ligowych spotkaniach MKS prezentował bardzo dobrą dyspozycję. Drużyna trenera Radosława Kolanka nie przegrała meczu od sześciu kolejek, a wśród pokonanych przez nią zespołów są m.in. Anioły Toruń czy Stal Nysa.
Pierwsza partia lepiej rozpoczęła się dla Będzinian, którzy dość szybko wyszli na prowadzenie 3:1. Dobrze serwował Artur Ratajczak oraz Patryk Szwaradzki 5:2. Katowiczanie starali się dotrzymać kroku rywalom. W ataku na środku dobrze spisywał się Bartłomiej Krulicki 10:11. Od tego momentu gra po obu stronach siatki się wyrównała 15:15. Do końca już tej premierowej odsłony spotkania żadnej z ekip nie udało się wypracować bezpiecznej przewagi 20:20. Seta zakończyła nerwowa gra na przewagi. Nerwy na wodzy utrzymali gospodarze. Ostatnie dwa punkty dla GKS-u zdobył Gonzalo Quiroga 27:25.
W secie drugim tylko pierwsze akcje były równe 5:4. Z każdą kolejną akcją coraz lepiej na parkiecie spisywali się zawodnicy z Katowic 8:5. Rywale mieli problemy z utrzymaniem dobrego przyjęcia przy serwisach Grzegorza Pająka 10:7. W ataku nie zawodził Damian Domagała 15:9. Podopieczni Emila Siewiorka do końca dyktowali warunki gry. Pewnie wygrali w tym secie 25:16. Tę partię zakończył punktowy atak Wojciecha Włodarczyka.
Nowak-Mosty MKS nie miał zamiaru składać broni. W trzeciej odsłonie spotkania dobrą dyspozycją w polu serwisowym odpowiedział Mariusz Połyński 6:5. Chwilę później równie dobrym serwisem odpowiedział Pająk 9:6 ora Quiroga 15:11. Będzinianie walczyli do końca. W drugiej części seta zmniejszyli dystans do jednego oczka 16:17. Ważne punkty zdobywał Szwaradzki. Jednak ostatnie słowo w tym meczu należało do gospodarzy. Mecz skuteczną kiwką zakończył Pająk 25:21.
GKS Katowice – Nowak-Mosty MKS Będzin 3:0 (27:25, 25:16, 25:21)
tylkoslask.pl – MKS Będzin: Koniec zwycięskiej passy
[…] Siatkarze z Będzina przystępowali do tego spotkania w doskonałej formie. Ich zwycięska seria trwała nieprzerwanie od 17 listopada ubiegłego roku, co czyniło ich jedną z najlepiej spisujących się drużyn w lidze w ostatnim czasie. Niestety dla kibiców MKS-u, właśnie w Katowicach ta passa dobiegła końca.
[…] Najbardziej wartościowym zawodnikiem meczu został uznany Pająk z GKS Katowice. To właśnie jego gra w dużej mierze przyczyniła się do pewnego zwycięstwa gospodarzy. Spotkanie obserwowało 722 widzów, którzy byli świadkami zakończenia imponującej serii będzińskiej drużyny.
HOKEJ
hokej.net – GKS Katowice pierwszy raz w sezonie triumfuje po rzutach karnych!
W 33. kolejce TAURON Hokej Ligi zmierzyły się ze sobą drużyny KH Energii Toruń i GKS-u Katowice. Po zaciętym boju o wyniku zdecydowały rzuty karne, w których złą serię przełamali goście.
Mecz w Toruniu był bardzo intensywnym i wyrównanym widowiskiem, w którym oba zespoły miały swoje momenty. Od pierwszych minut widać było wysokie tempo, z którego próbowały skorzystać oba zespoły. Już w pierwszej tercji katowiczanie stworzyli kilka groźnych sytuacji, jednak znakomicie między słupkami spisywał się Anton Svensson, który wygrał pojedynki oko w oko z Dupuyi Jonaszem Hofmanem. Przełamanie nastąpiło w 16. minucie. Długo rozgrywana przewaga gospodarzy zakończyła się mocnym strzałem Laitinena spod niebieskiej, przy którym zasłonięty Michał Kieler był bez szans.
Druga tercja rozpoczęła się od dalszej kontroli tempa przez Energę. Torunianie skutecznie neutralizowali ataki GKS-u, a gdy rywale dochodzili do głosu, na posterunku był świetnie dysponowany Svensson. Kluczowy moment tej odsłony nastąpił w 28. minucie, gdy gospodarze wyprowadzili kapitalną kontrę, zakończoną skuteczną dobitką Worony, co dało Toruniowi dwubramkowe prowadzenie. Katowiczanie nie podłamali się, coraz częściej strzelali z dystansu i szukali dobić, ale albo brakowało precyzji, albo świetnie interweniował szwedzki bramkarz. Do przerwy gospodarze utrzymali prowadzenie, choć gra była momentami bardzo fizyczna i okraszona licznymi karami.
Trzecia tercja przyniosła zupełnie inny obraz spotkania. GKS Katowice zdecydowanie podkręcił tempo i zepchnął Toruń do głębokiej defensywy. Wpierw strzelając gola autorstwa Iana McNulty’ego, którą sędziowie liniowi anulowali po analizie wideo. Następnie świetną zespołową akcję wykończył efektownym strzałem z bekhendu Joona Monto, dając sygnał do odrabiania strat. Nie minęła minuta i goście dopięli swego. Po podaniu zza bramki Patryka Wronki Jonasz Hofman zachował zimną krew i doprowadził do wyrównania 2:2.
W końcówce regulaminowego czasu gry obie drużyny miały szanse na rozstrzygnięcie spotkania. Toruń naciskał po kontratakach, a Kieler kilkukrotnie ratował GKS przed utratą gola. Z kolei katowiczanie groźnie atakowali w przewagach, lecz ponownie na wysokości zadania stawał Svensson. Dogrywka była niezwykle nerwowa. Blisko zapewnienia zwycięstwa był Patryk Wronka, a chwilę później Jakub Lewandowski, jednak oba zespoły w grze utrzymali świetnie dysponowani bramkarze.
W rzutach karnych mieliśmy ciąg dalszy popisów obu bramkarzy, jednak jedną gumę mniej wpuścił Michał Kieler, a karnego decydującego pewnym najazdem wykorzystał Stephen Anderson.
Próba generalna przed Pucharem Kontynentalnym zaliczona. GieKSa zgarnia komplet punktów
W ramach 34. kolejki TAURON Hokej Ligi zmierzyły się ze sobą drużyny GKS-u Katowice i Comarch Cracovii. Od początku spotkania tempo gry dyktowali gospodarze, ostatecznie zgarniając komplet punktów za sprawą skutecznie rozegranych gier w przewadze.
GKS Katowice rozegrał bardzo solidne spotkanie i w pełni zasłużenie sięgnął po komplet punktów w starciu z Comarch Cracovią. Od pierwszych minut gospodarze narzucili swoje warunki gry, dominując pod względem intensywności, liczby sytuacji bramkowych oraz kontroli krążka. Katowiczanie byli zespołem lepiej zorganizowanym, konsekwentnym i skutecznym w kluczowych momentach meczu.
Już początek spotkania wyraźnie należał do GieKSy. Gospodarze agresywnie forecheckowali, długo utrzymywali się w tercji ofensywnej i szybko doprowadzili do pierwszej bramki. W 4. minucie, podczas gry w przewadze, Juho Koivusaari oddał potężny strzał spomiędzy bulików, nie dając żadnych szans Santeriemu Lipiainenowi. Zdobyty gol tylko napędził katowiczan, którzy nie zdejmowali nogi z gazu. Bliski podwyższenia prowadzenia był m.in. Mateusz Bepierszcz, Patryk Wronka oraz Bartosz Fraszko, jednak świetnie między słupkami spisywał się fiński bramkarz Cracovii. Pierwsza tercja zakończyła się jednobramkowym prowadzeniem GieKSy, choć przewaga gospodarzy była znacznie wyraźniejsza niż wskazywał na to wynik.
Druga odsłona przyniosła jeszcze większą dominację katowiczan. GKS długo rozgrywał krążek w tercji rywala, tworząc kolejne sytuacje strzeleckie i zmuszając Cracovię do częstych przewinień. W 37. minucie gospodarze dopięli swego —Grzegorz Pasiut precyzyjnym strzałem z prawego bulika podwyższył prowadzenie. Kulminacja przyszła tuż przed końcem drugiej tercji. W 40. minucie Joona Monto przymierzył z lewego bulika, zapewniając GKS-owi trzybramkowe prowadzenie.
W trzeciej tercji GKS Katowice skupił się przede wszystkim na kontroli wyniku. Gospodarze grali dojrzale, skutecznie bronili dostępu do własnej bramki i nie pozwalali Cracovii rozwinąć skrzydeł. Choć krakowianie próbowali atakować i momentami podkręcili tempo, ich wysiłki rozbijały się o dobrze dysponowaną defensywę oraz bezbłędnego dzisiaj Michała Kielera, który do końcowej syreny zachował pełną koncentrację.
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.
Piłka nożna
Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!
Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku.
Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).
Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.
Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.
Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!


Najnowsze komentarze