Sponsorzy
21 zdarzeń, aż trzy nietrafione typy i… ponad 300 tysięcy wygranej!
Obstawiasz mecze. Jeżeli spotkanie kończy się zgodnie z Twoimi przewidywaniami, na konto wpada wygrana albo kupon nadal jest w grze. Jeżeli się mylisz, pieniądze przepadają, a kupon ląduje w koszu. Tak to przeważnie wygląda, jednak użytkownik aplikacji Superbet przekonał się, że można też zbić majątek na błędnym typowaniu. Pomylił się na jednym kuponie aż trzykrotnie, ale wygrał… 334 tysiące złotych!
To nie miało prawa się udać, a jednak tak się stało! Jeden z graczy Superbet w niezwykły sposób skorzystał na jednej z najbardziej lubianych przez graczy funkcjonalności wyróżniających tego bukmachera – z Superprzewagi. Na jednym kuponie obstawił aż 21 zdarzeń, stworzył tak zwaną „taśmę”, która przy obstawieniu za niewielką kwotę dawała szansę niebotycznego pomnożenia środków. Tym sposobem z zaledwie piętnastu zrobił aż 334 036 złotych! Z tego aż 170 tysięcy to Superbonus (przyznawany przez Superbet kuponom z dużą liczbą zdarzeń). Nic z tego nie miałoby jednak miejsca, gdyby nie Superprzewaga, dzięki której ten bukmacher rozlicza jako wygrane wyniki meczów już przy dwubramkowym prowadzeniu, nawet jeżeli skończą się ostatecznie remisem lub porażką zespołu, na który postawiłeś.
Tak też było w przypadku klienta, który na swoim kuponie, oprócz 18 dobrze wytypowanych meczów, miał aż trzy, które uratowała Superprzewaga! Tym sposobem Royal Antwerp, Olympiakos Pireus i Inter Mediolan uniknęli rozczarowania gracza – każdy z tych zespołów wypuścił z rąk prowadzenie 2:0, jednak dzięki Superprzewadze te mecze zostały rozliczone jako wygrane, wprawiając tym samym w stan euforii autora tego niesamowitego kuponu.
Superprzewaga uratowała już setki tysięcy kuponów, ale czegoś takiego jeszcze nie przeżyliśmy. To najlepsza reklama tej funkcjonalności, jaką mogliśmy wymyślić. Nic bardziej nie udowadnia, że warto grać właśnie u nas, niż taka spektakularna wygrana. Gratuluję zwycięzcy! – powiedział z entuzjazmem Łukasz Seweryniak, prezes Superbet.
Obok nowoczesnej aplikacji mobilnej, rozbudowanych funkcji społecznościowych Supersocial czy wysokich bonusów, to właśnie Superprzewaga jest elementem, który najczęściej chwalą klienci marki Superbet. Obowiązuje ona nie tylko w piłce nożnej. Z tej funkcji korzystają też ci, którzy obstawiają mecze tenisa, koszykówki, siatkówki, piłki ręcznej i hokeja na lodzie. Skorzystali z niej na przykład wszyscy ci, którzy obstawili zwycięstwo piłkarskiej reprezentacji Polski w meczu z Mołdawią. Biało-czerwoni prowadzili w Kiszyniowie 2:0, żeby przegrać 2:3. Kupony klientów Superbet, którzy przewidywali wygraną zespołu prowadzonego wówczas przez Fernando Santosa były jednak wygrane. Jakie płyną z tego wnioski dla graczy?
Po pierwsze: w futbolu 2+2 nie zawsze musi dawać 4. A po drugie, warto dać sobie dodatkową szansę i zaufać marce Superbet – tutaj nwet kiedy się pomylimy, może się okazać, że mieliśmy rację!
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.




Najnowsze komentarze