Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: GKS Katowice z Pucharem Polski kobiet

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja GieKSy. Prezentujemy naszym zdaniem, najciekawsze z nich.
Piłkarki w ubiegłym tygodniu rozegrały finałowe spotkanie Pucharu Polski z Czarnymi Sosnowiec w którym wygrały po dogrywce 5:2. W najbliższą sobotę (23 maja) zespół zmierzy się w przedostatniej kolejce rozgrywek, w Łodzi z UKSem SMSem Łódź. Początek zaplanowano na 12:00. Klub przedłużył umowę z Klaudią Sowińską. Piłkarze w minionym tygodniu zremisowali 2:2 z Jagiellonią. Prasówkę po tym meczu przeczytacie TUTAJ. W najbliższą sobotę (23 maja) piłkarze rozegrają ostatnie spotkanie ligowe w trwającym sezonie. Przeciwnikiem będzie Pogoń Szczecin. Początek meczu w Szczecinie zaplanowano na godzinę 17:30. Sebastian Milewski podpisał nową 3 letnią umowę z klubem. Szanse na zajęcie 5 miejsca przez GKS oceniane jest na poziomie 61,2%.
Media donoszą o możliwości zmiany sponsora i nazwy PlusLigi.
Z drużyną hokejową żegna się pięciu zawodników. Wg mediów klub prowadzi rozmowy nt przedłużenia umowy z Joona Monto.

PIŁKA NOŻNA
kobiecyfutbol.pl – Orlen Puchar Polski: Zabójcza dogrywka w wykonaniu GKS-u Katowice
Dogrywka zadecydowała o losach finału Orlen Pucharu Polski! GKS Katowice wygrał 5:2 z Czarnymi Sosnowiec.
W pierwszych minutach to GieKSa zanotowała kilka groźnych wejść w pole karne obrończyń Pucharu. Katarzyna Nowak posłała groźny centrostrzał, z którym poradziła sobie golkiperka Czarnych, Oliwia Szperkowska. W 25. minucie zespół z Sosnowca wyszedł na prowadzenie za sprawą Patrycji Sarapaty. Dziesięć minut później podopieczne Karoliny Koch wyrównały. Wówczas na listę strzelczyń wpisała się Aleksandra Nieciąg. Obie ekipy szukały swoich szans w uderzeniach z dystansu, jednak brakowało skuteczności. Do przerwy utrzymywał remis 1:1.
Tuż po przerwie GieKSa miała rzut wolny z bocznego sektora boiska. Vojtkova posłała piłkę w pole karne, gdzie główkowała niepilnowana Marcjanna Zawadzka.
W 70. minucie Klaudia Miłek ponownie wyprowadziła Czarnych na prowadzenie. Nikol Kaletka wbiegła w pole karne i dograła do najlepszej strzelczyni Orlen Ekstraligi, która mimo zagrania za plecy umieściła piłkę w siatce. Chwilę później GieKSa usiłlowała odpowiedzieć za sprawą Nieciag, jednak jej strzał z dystansu okazał się zbyt lekki, aby zaskoczyć Szperkowską. W 78. minucie obrończynie tytułu miały kolejną dogodną sytuację – Patrycja Sarapata przetestowała czujność Kingi Seweryn, która uporała się z jej strzałem. Golkiperka GieKSy obroniła także dobitkę. Podczas ostatnich dwudziestu minut Czarne miały wiele rzutów różnych. Jeszcze w 82. minucie Klaudia Miłek otrzymała niezwykle precyzyjną wrzutkę od Zofii Buszewskiej, lecz piłka poszybowała nad bramką.
Na trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry Amelia Bińkowska doprowadziła do wyrównania. Taki rezultat oznaczał dogrywkę.
W pierwszej części dogrywki GieKSa wyszła na prowadzenie. Klaudia Maciążka popędziła niemal pół boiska i ostatecznie umieściła futbolówkę w siatce. Katowiczanki powiększyły swoją przewagę w 105. minucie za sprawą Aleksandry Nieciąg. Ta sama zawodniczka przypieczętowała triumf GieKSy w 112. minucie, kompletując hat – tricka.

Klaudia Słowińska na dłużej w GKS-ie Katowice
Klaudia Słowińska nadal będzie reprezentować barwy GKS Katowice. Klub poinformował o przedłużeniu kontraktu z zawodniczką, która pozostanie w zespole na kolejne dwa sezony.
Klaudia Słowińska pozostaje w stolicy Górnego Śląska. Piłkarka, która zasiliła szeregi GieKSy przed sezonem 2023/24, w krótkim czasie stała się jedną z istotnych postaci zespołu odnoszącego największe sukcesy na krajowym podwórku. W trakcie pobytu w Katowicach wraz z GieKSą wywalczyła mistrzostwo i wicemistrzostwo, a także dwukrotnie sięgnęła po Puchar Polski.
Słowińska ma za sobą również bardzo udany okres indywidualny. W barwach katowickiego klubu wystąpiła 56 razy, zdobywając przy tym 10 bramek. Dobra forma prezentowana w Orlen Ekstralidze zaowocowała regularnymi powołaniami do kadry narodowej. Zawodniczka zadebiutowała także na liście strzelczyń w reprezentacji podczas spotkania Ligi Narodów UEFA przeciwko Bośni i Hercegowinie, a w 2025 roku znalazła się w kadrze na mistrzostwa Europy.
W minionych miesiącach piłkarka zmagała się z kontuzją kolana, której doznała podczas rywalizacji z FC Twente, w eliminacjach do Ligi Mistrzyń. Obecnie jest jednak coraz bliżej powrotu do pełnej dyspozycji. Wszystko wskazuje na to, że kibice GieKSy ponownie zobaczą ją na boisku już w nadchodzącym sezonie. Wiadomo już także, że Słowińska w barwach żółto-zielono-czarnych pozostanie co najmniej do końca sezonu 2027/28.

wkatowicach.eu – Piłkarki GKS-u Katowice z Pucharem Polski kobiet 2026
Finał Orlen Pucharu Polski Kobiet 2026 rozstrzygnięty. 16 maja na stadionie w Tychach odbyło się finałowe spotkanie, które rozegrały piłkarki GKS-u Katowice i Czarnych Sosnowiec. Mecz zakończył się wynikiem 5:2 dla GKS-u Katowice. Piłkarki GieKSy zdobyły Puchar Polski.
Za nami emocjonujący finał Orlen Pucharu Polski kobiet 2026. 16 maja na Stadionie Miejskim w Tychach zmierzyły się ze sobą drużyny GKS-u Katowice i Czarnych Antrans Sosnowiec.
Piłkarki GKS-u Katowice w swoich ostatnich pięciu meczach na wszystkich frontach wygrały cztery spotkania i przegrały tylko jedno. Miały mocną motywację, by zdobyć tytuł.
Obie drużyny miały szanse na kilku bramek już w pierwszej połowie. Pierwszą bramkę w meczu zdobyły Czarne – Patrycja Sarapata strzeliła w 25. minucie. W 34. minucie gola dla GieKSy strzeliła Aleksandra Nieciąg. Pierwsza połowa zakończyła się wynikiem 1:1.
W drugiej połowie meczu gola dla Sosnowca zdobyła Klaudia Miłek (69. min.). W 87. minucie meczu Amelia Bińkowska strzeliła piękną bramkę dla GKS-u wyrównując wynik do 2:2.
O wyniku spotkania i zwycięstwie musiała zadecydować dogrywka. Piłkarki GieKSy przepięknie rozegrały jej pierwszą połowę. W 103. minucie Klaudia Maciążka zdobyła punkt dla GKS-u, a dwie minuty później bramkę strzeliła Aleksandra Nieciąg. Na tym się nie skończyło. Ola Nieciąg wbiła swojego trzeciego gola w 112. minucie rozgrywki.
Mecz zakończył się wynikiem 5:2 dla GKS-u Katowice. Katowiczanki wywalczyły drugi w historii Klubu Orlen Puchar Polski.
UKOCHANE zdobyły ORLEN Puchar Polski! Serdeczne gratulacje dla piłkarek GKS Katowice za wspaniałą walkę, ogromne serce i historyczny sukces! Pokazałyście charakter, determinację i siłę drużyny, z której dumne są całe Katowice. Dziękuję zawodniczkom, sztabowi szkoleniowemu oraz wszystkim kibicom, którzy byli z Wami w tej drodze. Dzisiejsze zwycięstwo przechodzi do historii naszego miasta! Brawo UKOCHANE! Katowice są z Was dumne! – pogratulował piłkarkom prezydent Katowic, Marcin Krupa

dziennikzachodni.pl – Duże pieniądze dla GKS Katowice! Piłkarki w finale Pucharu Polski pokonały po dogrywce Czarne Sosnowiec. Mecz oglądało 1,5 tysiąca kibiców
Piłkarki GKS Katowice po raz drugi w historii zdobyły Puchar Polski. W finale rozegranym w Tychach dzięki piorunującej końcówce pierwszej połowy dogrywki i hat-trickowi Aleksandry Nieciąg zespół Karoliny Koch pokonał Czarne Sosnowiec i zgarnął sowitą premię od PZPN.
Finał Orlen Pucharu Polski piłkarek pierwotnie miał się odbyć w Szczecinie. Ponieważ jednak do decydującej gry awansowały dwa zespoły z naszego regionu PZPN przeniósł spotkanie do Tychów. Dla GKS Katowice stawką było uratowanie sezonu, w którym ekipa Karoliny Koch straciła już szansę na obronę tytułu mistrzowskiego, natomiast Czarne, pewnie zmierzające po złoto w Ekstralidze, stanęły przed szansą na ustrzelenie dubletu. Na szali leżały także pieniądze – 400.000 złotych dla triumfatorek i 100.000 dla pokonanych.
Na trybunach pojawiło się kilkuset kibiców podzielonych na dwie grupy z liczebną przewagą Sosnowiczan, ale pod względem jakości dopingu był remis. Taki wynik widniał też po pierwszej połowie. Prowadzenie objęły Czarne dzięki indywidualnej akcji Patrycji Saraparty, GKS odpowiedział trafieniem Aleksandry Nieciąg z pola karnego.
Początek drugiej połowy należał do Katowiczanek, ale gola strzeliły ich rywalki. Złe wyprowadzenie piłki zakończyło się dośrodkowaniem Nikol Kaletki i bramką kapitan Klaudii Miłek. Czarne poszły za ciosem i miały kolejną okazję, by zamknąć mecz. Nie błysnęły jednak skutecznością i zostały za to skarcone. GKS po okresie uśpienia znów poszedł do przodu, Andela Milovanović trafiła w słupek, ale dobitka rezerwowej Amelii Bińkowskiej już wpadła do siatki. Konieczna była więc dogrywka.
A w niej długo nie wydarzyło się nic konkretnego, aż wreszcie z własnej połowy z piłką ruszyła Klaudia Maciążka, zabawiła się z obrończyniami i sprzed pola karnego tuż przy słupku trafiła do bramki! Sosnowiczanki jeszcze nie zdążyły oswoić się z tą sytuacją, a już przegrywały dwoma trafieniami. Po zamieszaniu w polu karnym dobitką zamknęła akcję Aleksandra Nieciąg. Ta sama piłkarka ostatecznie złamała rywalki po zmianie stron uderzeniem głową z ostrego kąta kompletując finałowego hat-tricka.
Puchar Polski wręczał członek zarządu PZPN i prezes Śląskiego ZPN Henryk Kula. Prezes Cezary Kulesza był nieobecny.

weszło.com – GKS Katowice zasługuje na puchary bardziej niż Legia
Paweł Mogielnicki, znany z dokładnych wyliczeń, napisał na X, jak wyglądają na dziś szanse trzech drużyn na zajęcie piątego miejsca w Ekstraklasie, ostatniego dającego puchary. GKS Katowice – 61,2%, Zagłębie Lubin – 23,3%, Legia Warszawa – 15,5%. Niesamowite, że do walki włączył się zespół Marka Papszuna, który jeszcze niedawno był poważnie zamieszany w grę o utrzymanie. Jego pracę w Legii trzeba docenić, ale faktem też jest, że Legia w ostatnich meczach ma sporo szczęścia i nie wydaje się zespołem, któremu puchary już teraz mogłyby pomóc. Zagłębie, zamiast atakować, by osiągnąć cel, broni się głęboko, grając z Pogonią Szczecin. Wychodzi na to, że na grę w Europie sportowo najbardziej z tej trójki zasługuje GKS. Argumentów jest kilka.
[…] Inaczej jest w przypadku GKS-u Katowice i Legii. Mam wrażenie, że te zespoły łączą dwa elementy: wielki postęp wiosną i odwaga. Patrzę na tabelę Ekstraklasy z przerwy zimowej: GKS zajmuje 16. miejsce, ma na koncie tylko 20 punktów w 18 meczach. Legia jest ostatnia, jeszcze za Termaliką. Uzbierała punkt mniej. A teraz tabela tylko za 2026 rok. Prowadzi Lech Poznań, od kilku dni już stary / nowy mistrz Polski. Ale drugi jest GKS z dorobkiem 29 punktów w 16 meczach. Średnia 1,81 punktu na mecz. U siebie w ośmiu spotkaniach jest niepokonany, wygrał sześciokrotnie. Zaraz za GKS-em, trzecia, Legia: 27 punktów. Za kadencji Marka Papszuna może i często remisuje, ale warto docenić, że tylko raz przegrała u siebie (na początku, z Koroną Kielce) i raz na wyjeździe (demolka w Poznaniu).
To pokazuje, jak świetną pracę wykonują od paru miesięcy Rafał Górak i Marek Papszun, choć ich historie są różne: jeden w klubie od dawna, jakiś czas temu wyszydzany czy nawet obrażany na trybunach, przez co ciężko było np. w szkole jego dziecku. Drugi, choć pozycję zbudował sobie w Częstochowie, od lat w sercu ma Legię i nie potrafił jej odmówić. A teraz pokazuje, jak dobrym jest szkoleniowcem. Zasłużenie obaj znaleźli się wśród pięciu nominowanych do nagrody Trenera Sezonu na gali Ekstraklasy, choć wydaje mi się, że statuetkę w tej kategorii powinien jednak otrzymać Michal Gasparik.
Ich zespoły nie kalkulują. GKS mierzy się u siebie z mocną Jagiellonią i od początku rusza do ataku. Strzela gola, potrafi też tak pressować przeciwnika, że Sławomir Abramowicz zaczyna rozgrywać piłkę dłuższym podaniem. Nawet kiedy przegrywa 1:2, zespół z Katowic dąży do wyrównania i to się udaje po pięknym uderzeniu Borjy Galana. A w doliczonym czasie mamy wymianę ciosów, bo żadnemu z zespołów nie pasuje remis: strzał oddaje piłkarz GKS-u, a po chwili, w ostatniej w zasadzie akcji, mamy uderzenie Sameda Bazdara. GKS potrafi rozegrać świetny mecz w Poznaniu, zakończony remisem 3:3. A jak odpada z Pucharu Polski, to po batalii w Częstochowie z Rakowem, podczas której objął prowadzenie, później dwa razy w kapitalny sposób wracał do gry i poległ dopiero w karnych.
W Legii ten brak kalkulacji był momentami posunięty nawet dalej. Spotkanie z Widzewem, elektryzujące piłkarską Polskę. Remis 0:0, który długo się utrzymywał, obiektywnie był nieco lepszy dla ekipy Papszuna. Jedna z ostatnich akcji, rzut wolny dla Legii. Kiedy w stronę bramki Widzewa zaczyna biec Otto Hindrich, kilku kolegów z drużyny łapie się za głowę i każe mu wracać, ale Papszun wyraźnie pokazuje: „Nie! On ma biec w pole karne!”. I po chwili po zamieszaniu pada gol. Niedługo później koniec meczu. Wielkie ryzyko, zdecydowanie na granicy, ktoś nawet nazwie to totalnym szaleństwem, jednak się opłaciło.
[…] Z drugiej strony GKS, który jest bardziej drużyną stworzoną, a nie tworzoną. Stracił w 2026 roku w lidze tyle samo bramek, co Legia, choć w defensywie ma Lukasa Klemenza, Arkadiusza Jędrycha i Alana Czerwińskiego. Ktoś się spodziewał, że oni będą tak bronić? Że dwaj pierwsi będą w dodatku skuteczni pod bramką przeciwnika? Że Marcin Wasielewski stanie się jednym z lepszych piłkarzy Ekstraklasy na swojej pozycji? Że rozwinie się taki Sebastian Milewski, że błyszczeć w kilku meczach z rzędu będzie Evan Marković, a Bartosz Nowak osiągnie aż takie liczby? Trochę tego typu pytań mogłoby jeszcze paść.
GKS Rafała Góraka jest dzisiaj drużyną powtarzalną, z własnym pomysłem na grę. Oglądając jego mecze, mam wrażenie, że zawodnicy ofensywni często grają ze sobą na pamięć. Widać wypracowane schematy, jak np. akcja bokiem boiska, wbiegnięcie w stronę pola karnego i podanie nie wzdłuż bramki, tylko nieco bardziej do tyłu. Tak Nowak strzelił gola Jagiellonii na 1:0, w podobny sposób GKS zaskoczył też m.in. u siebie Motor.
Przed ostatnią kolejką zespół z Katowic ma wszystko w swoich rękach. Już w meczu z Jagiellonią mógł zapewnić sobie granie w Europie. Zabrakło niewiele. Jeżeli zwycięży Pogoń, będzie miał puchary. Jeśli Zagłębie nie pokona w Białymstoku Jagiellonii – a jego wygrana wydaje się mało realna – Katowiczanom wystarczy remis. Gdyby w Szczecinie przegrali, będą nerwowo nasłuchiwać wieści z Warszawy (Legia – Motor) i Białegostoku.
Można narzekać – ten argument akurat trochę rozumiem – że to klub miejski, co nie jest właściwe, ale sportowo GKS zasłużył na europejskie puchary. Dużo bardziej niż Zagłębie i trochę bardziej niż Legia. Nie było go tam od sezonu 2003/2004, kiedy w dość kompromitujący sposób odpadł z eliminacji Pucharu UEFA po dwumeczu z Cementarnicą Skopje. W pomocy GKS-u grał wtedy Moussa Yahaya, w ataku Stanisław Wróbel, a trenerem był Edward Lorens. Inna epoka.
Czas tam wrócić. I zaprezentować się sporo lepiej.

SIATKÓWKA
siatka.org – Rewolucja w PlusLidze i nie tylko? Będzie zmiana sponsora i nazwy?
Jeśli informacje portalu sportmarketing.pl potwierdzą się polskie ligi siatkówki, a w szczególności PlusLigę czeka rewolucja. W najbliższym czasie ma dojść do zmiany jeśli chodzi o kluczowego sponsora polskich rozgrywek.
W ostatnim czasie pojawiało się sporo informacji dotyczących sponsoringu klubów siatkarskich. M.in. duże wsparcie udało się pozyskać Treflowi Gdańsk. Tymczasem duże zmiany czekają samą Polską Ligę Siatkówki.
Współpraca PLS i firmy Polkomtel trwa od 2002 roku. Od kwietnia 2008 roku, gdy Polkomtel przedłużył umowę z Polską Ligą Siatkówki rozgrywki mężczyzn noszą nazwę PlusLigi. Od wielu lat Polkomtel wspiera także rozgrywki siatkarek. Obecna umowa obu podmiotów miała obowiązywać do 2028 roku, tymczasem – jak podaje portal sportmarketing.pl – w PlusLidze ma dojść do zmiany sponsora tytularnego.
– Z naszych informacji wynika, że wieloletnia współpraca zakończy się przedwcześnie. Nowym, głównym sponsorem tytularnym ligi męskiej ma być PGE – czytamy w artykule sportmarketing.pl.
Według niego w najbliższych dniach ma zostać podana oficjalna informacja w tej sprawie.
Od momentu, gdy „Plus” wskoczył do nazwy ligi siatkarzy mistrzostwo Polski zdobywano siedemnaście razy. Pięć razy triumfowała PGE GiEK Skra Bełchatów. Cztery razy po mistrzostwo sięgała ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, trzy razy Asseco Resovia Rzeszów i Jastrzębski Węgiel, a po jednym złotym medalu wywalczyły ekipy Bogdanki LUK Lublin i Aluron CMC Warty Zawiercie.

HOKEJ
hokej.net.pl – GieKSa pożegnała pięciu zawodników. Jest oficjalny komunikat
GKS Katowice rozpoczął przebudowę zespołu przed sezonem 2026/2027. Wicemistrzowie Polski poinformowali o rozstaniu z pięcioma zawodnikami.
Z klubem żegnają się napastnicy Ian McNulty (na zdjęciu), Juho Koivusaari, Lauri Huhdanpää i Sam Coatta, a także bramkarz Jesper Eliasson.
– Serdecznie dziękujemy im za występy dla naszej drużyny i wkład w zdobycie wicemistrzostwa Polski. Życzymy powodzenia w dalszych karierach – poinformowała GieKSa w swoich mediach społecznościowych.
Najlepsze liczby z grona odchodzących napastników wykręcił Ian McNulty. Kanadyjczyk rozegrał 57 spotkań, zdobywając w nich 12 bramek i notując 20 asyst. Solidny sezon zanotował również Juho Koivusaari. Fiński skrzydłowy w 48 meczach dziewięciokrotnie wpisał się na listę strzelców i zaliczył i 14 kluczowych zagrań.
Lauri Huhdanpää i Sam Coatta trafili do Katowic przed zamknięciem okienka transferowego i mieli zwiększyć głębię składu przed decydującą częścią sezonu.
Jak informowaliśmy wcześniej, z GieKSą pożegnał się też Jesper Eliasson. Szwedzki bramkarz w fazie zasadniczej rozegrał 29 spotkań, notując 92,4 procent skuteczności interwencji i wpuszczając średnio 2,27 bramki na mecz. Jeszcze lepiej prezentował się w play-offach, gdzie bronił ze skutecznością 92,7 procent, a jego średnia straconych goli wyniosła 2,07.

Fin zostanie w GieKSie? Taki jest jego obecny status
Wielu kibiców z pewnością zastanawia się, jak będzie wyglądała kadra GKS-u Katowice na nowy sezon. Dowiedzieliśmy się, jak obecnie wygląda status Joony Monto, dla którego miniony sezon zakończył się przedwcześnie.
Na razie szefostwo wicemistrzów Polski zamieściło w swoich mediach społecznościowych trzy informacje. Pierwsza dotyczyła tego, którzy zawodnicy mają ważne kontrakty z klubem. W tym gronie są obrońcy: Kacper Maciaś i Błażej Chodor, a także napastnicy: Grzegorz Pasiut, Patryk Wronka, Bartosz Fraszko, Mateusz Michalski, Jonasz Hofman, Jakub Hofman i Maksymilian Dawid.
Kolejne dwie wiadomości dotyczyły odejść. Najpierw za grę w ekipie z alei Korfantego podziękowano Mateuszowi Bepierszczowi, a potem obwieszczono, że z GieKSą żegnają się bramkarz: Jesper Eliasson oraz napastnicy: Ian McNulty, Juho Koivusaari, Lauri Huhdanpää i Sam Coatta.
Zapewne sporo fanów katowickiego klubu zastanawia się, jak będzie wyglądała przyszłość Joony Monto. Fiński napastnik jest jednym z najbardziej charakterystycznych zawodników występujących w TAURON Hokej Lidze. To gracz zadziorny, niezwykle waleczny i bardzo sumienny w realizacji zadań taktycznych. Potrafi pracować po obu stronach tafli, świetnie odnajduje się w formacjach specjalnych i wnosi do zespołu ogromne doświadczenie.
Miniony sezon rozpoczął w ekipie GKS-u Tychy, ale po 14 spotkaniach (3 bramki i 7 asyst) mistrzowie Polski zdecydowali się zakończyć współpracę z fińskim centrem.
W listopadzie zasilił szeregi GKS-u Katowice, gdzie wcześniej spędził trzy bardzo udane sezony: okraszone zdobyciem dwóch tytułów mistrzowskim, jednego srebrnego medalu i Superpucharu Polski. Jego przenosiny okazały się słodko-gorzkie. Choć w 19 rozegranych meczach osiem razy wpisał się na listę strzelców i zanotował dziewięć kluczowych zagrań, to 1 lutego – podczas starcia z Tyszanami-doznał kontuzji barku. Efekt był taki, że musiał przejść operację i nie zagrał w fazie play-off.
Wiemy, że Monto chętnie zostałby w Polsce na kolejny sezon. W kilku źródłach ustaliliśmy, że niespełna 32-letni napastnik prowadzi zaawansowane rozmowy z katowickim klubem na temat przedłużenia umowy.
– Obie strony są blisko porozumienia – usłyszeliśmy od osób dobrze zorientowanych na rynku transferowym.
Jeśli doświadczony środkowy złoży podpis na umowie, stanie przed szansą poprawienia swoich statystyk. W ekipie z alei Korfantego rozegrał bowiem 186 ligowych meczów, zdobywając w nich 129 punktów za 46 bramek i 83 asysty.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga