Dołącz do nas

Piłka nożna

25 kolejka: GieKSa już druga, Miedź z trzema punktami, przebudzenie Rakowa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

25. kolejka za nami i była ona bardzo dobra dla GieKSy. Z najdalszego wyjazdu wróciliśmy z trzema punktami i wygraliśmy bardzo ważny mecz przedłużając serię do 5 wygranych z rzędu. GieKSa awansowała na drugie miejsce w tabeli i teoretycznie wszystko już zależy od nas. Wigry aktualnie na piątym miejscu, ale z taką grą jaką zaprezentowały w sobotę, można liczyć, że będą jeszcze dobrze punktować w tym sezonie.

Liderem w dalszym ciągu Miedź. Jeśli ktoś spodziewał się kryzysu, to odpowiedź Miedzi była szybka i konkretna. Wygrana w Bytowie pozwoliła odskoczyć grupie pościgowej o kolejne punkty. Dla Bytovii coraz gorsza sytuacja i spadek na miejsce, gdzie do baraży już jest bardzo blisko.

Wyhamowała Chojniczanka remisując na wyjeździe z Tychami. Dla drużyny z Chojnic był to drugi remis w tym roku na wyjeździe, a mogło skończyć się gorzej, bowiem GKS Tychy był lepszą drużyną. Miejscowi po trzech wygranych u siebie remis przyjęli z lekkim rozczarowaniem. Przed Tychami mecze wyjazdowe i zobaczymy, jak się w nich zaprezentują. Lekkie odrodzenie zalicza Raków Częstochowa, który wygrywa ważny mecz w Mielcu 3:2. Raków w końcu pokazał skuteczność i dobrą grę, pierwszą bramkę w nowych barwach strzelił Formella. Dla Stali porażka to kolejna strata punktów w tym roku. Po remisie z Puszczą przyszła porażka z Rakowem, a przed Stalą kolejne ciężkie spotkania z Miedzią i GieKSą.

Trzy punkty kosztem Odry Opole zdobywa Zagłębie Sosnowiec. Wygrana Zagłębia niewiele zmienia w ich sytuacji i cel na ten sezon to raczej środek tabeli. Dla Odry to kolejna porażka i kolejny zjazd w dół tabeli. Z rewelacyjnej postawy beniaminka nie zostało już nic.

Na dole walka powoli nabiera rumieńców. W spotkaniach za 6 punktów najbardziej cieszy się Pogoń Siedlce, która wygrała wyjazdowy mecz ze Stomilem Olsztyn. Stomil przegrywa kolejne spotkanie i jest już grubo pod kreską w tabeli. Dla Pogoni lekki oddech ulgi przed kolejnymi spotkaniami. W Chorzowie podział punktów w meczu Ruchu z Olimpią Grudziądz i można powiedzieć, że nikt nie jest zadowolony z tego wyniku. Olimpia kolejny mecz na zero z tyłu i kolejny remis. Punktów na koniec sezonu może jednak zabraknąć. Remis zalicza również Górnik Łęczna, który grając w 10-tkę w drugiej połowie, nie dał sobie strzelić bramki w Bielsku. Dla Bielszczan to kolejny mecz na zero z tyłu, ale póki co wystarcza to jedynie na środek tabeli.

W meczu o pietruszkę Chrobry lepszy od Puszczy Niepołomice. Dwie bramki dorzucił Machaj, który objął miejsce lidera w klasyfikacji strzelców. Mecz, który miał być o pietruszkę sprawił, że Chrobry już jest w czołówce z 37 punktami.

GKS Tychy 2-2 Chojniczanka Chojnice 7 kwietnia, 18:00 (2803)
Kamil Zapolnik 26, Łukasz Bogusławski 30 – Wojciech Lisowski 12 (k), Tomasz Mikołajczak 81
Ruch Chorzów 0-0 Olimpia Grudziądz 7 kwietnia, 18:00 (4952)
Podbeskidzie Bielsko-Biała 0-0 Górnik Łęczna 6 kwietnia, 19:00 (3998)
Stomil Olsztyn 0-2 Pogoń Siedlce 7 kwietnia, 17:00
Meik Karwot 21, Maciej Wichtowski 70
w Ostródzie
Bytovia Bytów 0-2 Miedź Legnica 7 kwietnia, 18:00 (500)
Wojciech Łobodziński 34, Fabian Piasecki 87
Chrobry Głogów 3-1 Puszcza Niepołomice 7 kwietnia, 18:00 (785)
Mateusz Machaj 29 (k), 90, Karol Danielak 75 – Piotr Stawarczyk 16
Stal Mielec 2-3 Raków Częstochowa 7 kwietnia, 17:45 (3683)
Michał Janota 8, Martin Dobrotka 86 (k) – Dariusz Formella 38, Adam Czerkas 42, Adam Radwański 47
Wigry Suwałki 0-2 GKS Katowice 7 kwietnia, 18:00 (1465)
Andreja Prokić 22, Adrian Błąd 87 (k)
żółtą kartką został ukarany także rezerwowy zawodnik drużyny gospodarzy – Piotr Kwaśniewski
Zagłębie Sosnowiec 1-0 Odra Opole 8 kwietnia, 17:45 (1876)
Vamara Sanogo 27

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Kibicowskie święto w Kielcach

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga