Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mass mediów na temat wielosekcyjnej GieKSy: Miało być z myślą o kibicach, a było bez pomyślunku. II liga wkrótce nie tylko dla wybranych?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, siatkówki i hokeja na lodzie GieKSy.

Drużyna kobieca w Wielki Czwartek rozegrała spotkanie wyjazdowe z AZS-em UJ Kraków. Na boisku padł remis 1:1. Piłkarze w ramach 25 kolejki rozgrywek II ligi pokonali ekipę Olimpii Grudziądz 1:0. Prasówkę po tym meczu znajdziecie TUTAJ. Siatkarze zakończyli rozgrywki PlusLigi na 9 miejscu. Drużyna hokeistów również zakończyła sezon, ostatecznie drużyna zajęła czwartą lokatę.

 

PIŁKA NOŻNA

2×45.info – Miało być z myślą o kibicach, a było bez pomyślunku. II liga wkrótce nie tylko dla wybranych?

Jak można dbać o promocję niższych lig? Na wszelakie sposoby, ale chyba wszyscy się zgodzą, że kluczowa jest jedna, najbardziej oczywista rzecz – transmisje. Bez tego po prostu ruszyć się nie da. Tym bardziej szkoda, że gdy nadarzyła się okazja, by piłkę popularyzować, nie zrobiono tego od razu z myślą o wszystkich zainteresowanych.

Ale po kolei – nie możemy powiedzieć, że II liga nie robi niczego w kierunku upowszechnienia meczów na trzecim poziomie rozgrywek. Już sam kontrakt zawarty z Telewizją Polską, która pokazuje jedno spotkanie w kolejce, jest dużym krokiem na przód, na pewno czymś pozytywnym. I podpisanie umowy o sponsoring tytularny z bukmacherem eWinner – mówiąc szczerze – rozbudziło w nas spore oczekiwania. Firma w Polsce jest znana, więc można było przypuszczać, że szykuje się coś fajnego, dopracowanego.

Tym bardziej, że wraz z nawiązaniem współpracy 10 marca, nadeszły też szumne zapowiedzi, przez które staliśmy się jeszcze bardziej ciekawi i pozytywnie nastawieni. Padło wiele pięknych słów ze strony prezesa stowarzyszenia Druga Liga Piłkarska, Pawła Guminiaka, po których można było wywnioskować, że kurde, nadchodzi rewolucja medialna! Jest pandemia, stadiony są zamknięte, przeważnie nie można więc nawet oglądać meczów swojej ulubionej drużyny, jeśli TVP nie zdecyduje się na ich transmisję. Krótko mówiąc – genialny pomysł, trafiony w sam środek tarczy.

Paweł Guminiak na łamach portalu Łączy Nas Piłka powiedział tak:

– Druga liga wchodzi na kolejny, wyższy poziom. Z myślą o kibicach staramy się sumiennie udoskonalać i uatrakcyjniać rozgrywki, a teraz dzięki Sponsorowi Tytularnemu, firmie eWinner, możemy dodatkowo wprowadzić nową technologię transmitowania spotkań. Na wszystkich stadionach pojawią się nowe, bezobsługowe kamery, które samoistnie będą śledziły przemieszczającą się piłkę. Poziom centralny w Polsce staje się coraz bardziej europejski i myślę, że wszyscy wspólnie obraliśmy właściwy kierunek rozwoju eWinner 2. ligi. Cieszymy się, że mamy takiego Sponsora i realizatora transmisji. Liczymy, że dzięki wspólnej pracy wartość sportowa i marketingowa rozgrywek zdecydowanie wzrośnie.

„Wyższy poziom”, „Z myślą o kibicach”, „Nowa technologia”, „Poziom coraz bardziej europejski” – brzmi pięknie, prawda? W teorii nawet bardzo, jednak sęk w tym, że trzeba się również zmierzyć z praktyką. A na starcie aż tak bajkowo i kolorowo, jak to prezes Guminiak przedstawiał, bynajmniej nie było i na razie nie jest. Przynajmniej nie dla wszystkich.

Mianowicie, chodzi o to, że żeby obejrzeć mecz II ligi, trzeba założyć konto u bukmachera. Dopiero po zalogowaniu wszystko chodzi, jak trzeba. A to powoduje, że z możliwości oglądania meczów w legalny sposób automatycznie wykluczeni są na ten moment:

– piłkarze

– trenerzy

– menadżerowie

– sędziowie

– osoby niepełnoletnie.

Czyli tak – piłkarz, który nie jest w kadrze meczowej, nie może obejrzeć swojego meczu. Ba, na przykład trener, który – odpukać – złapie koronawirusa i będzie musiał być odizolowany również tego spotkania nie zobaczy. W zasadzie nikt związany z futbolowym biznesem nie ma legalnego dostępu do transmisji. Już nawet abstrahując od ich faktycznej jakości i zbliżania się do tego wymyślnego „europejskiego poziomu” – mecze II ligi są tylko dla wybrańców.

Niepełnoletni nie obejrzą, bo nie mogą mieć konta. Osoby starsze, które są wykluczone cyfrowo z powodu choćby braku smartfona, również zostają z niczym. Do tego dodajmy kibiców, którzy chcieliby obejrzeć mecz, ale zakładanie konta u bukmachera specjalnie im się nie widzi z różnych powodów, także tych dotyczących bezpieczeństwa własnych danych albo własnego zdrowia (potencjalne uzależnienie).

Generalnie – zamysł popularyzowania piłki nożnej w niższych ligach jest dobry, ale wprowadzony na takich zasadach wyglądał początkowo na bardzo nieprzemyślany. W niektórych przypadkach czasowo wręcz zabrano możliwość obejrzenia meczu na przykład młodym widzom, którzy do tej pory mogli wykupić PPV na stronie klubu, a teraz są zdani tylko na bukmachera, bo przecież on ma na to wyłączność. Całe szczęście, że sam zainteresowany zareagował na te niedogodności ogłaszając, że prawdopodobnie od 28. kolejki tych problemów już nie będzie. Mamy nadzieję, leoiej późno niż wcale. Trudno jednak nie odnieść wrażenia, że reakcja jest mocno spóźniona i że komunikacyjnie powinno to wyglądać lepiej.

 

gazetakrakowska.pl – AZS UJ Kraków – GKS Katowice. „Jagiellonki” nie wykorzystały szansy, by wygrać z „GieKSą”

AZS UJ Kraków zremisował 1:1 z GKS Katowice w meczu 15. kolejki ekstraligi kobiet. Po spotkaniu na stadionie Prądniczanki bardziej zadowolone z wyniku były piłkarki z Katowic, które do wyrównania doprowadziły w 85 minucie – zresztą po kapitalnym golu.

[…] Grały zespoły środka ligi, sąsiadujące w tabeli. „Jagiellonki” na prowadzenie wyszły tuż przed przerwą: Weronika Wójcik sprzed narożnika pola karnego zagrała w kierunku dalszego słupka do Małgorzaty Bartosiewicz, a ta wygrała pojedynek w bramkarką „Gieksy”.

W drugiej połowie krakowianki dość długo były stroną dominującą. Bartosiewcz nie wykorzystała okazji na podwyższenie wyniku – tym razem górą była Jessica Ludwiczak, która wyjęła jej piłkę spod nóg. W 64 min po centrze wypuściła wprawdzie piłkę z rąk, szansę miała wtedy Natalia Wróbel, ale kopnęła futbolówkę w głowę Ludwiczak. Później Jessica obroniła jeszcze m.in. strzał z dystansu Natalii, która w II połowie była najbardziej aktywną zawodniczką w ofensywie „Jagiellonek”.

Dodajmy, że była też sytuacja, w której po zagraniu ręką jednej z katowiczanek gospodynie były zawiedzione niepodyktowaniem rzutu karnego.

GKS postraszył „Jagiellonki” w 61 min, Kinga Kozak była wtedy bliska gola. Tak naprawdę jednak katowiczanki zaczęły walczyć o wyrównanie około 70 minuty, to mniej więcej wtedy odepchnęły AZS UJ od swojej bramki i same zaczęły coś działać do przodu. W 82 min Klaudia Maciążka z 18 m trafiła w słupek, trzy minuty później nastąpiła natomiast golowa akcja. Lewą stroną boiska rozpędziła ją Nadja Stanović, dośrodkowała, a Klaudia Miłek wspaniale uderzyła z woleja dość wysoko lecącą piłkę.

 

SIATKÓWKA

siatka.org – Grzegorz Słaby: wiele osób skazywało nas na pożarcie

Na 9. miejscu rywalizację w tegorocznej PlusLidze zakończył GKS Katowice, pokonując w walce o tę pozycję Indykpol AZS Olsztyn.

[…] Sporo emocji było w ostatnim meczu rywalizacji o 9. miejsce. Ostatecznie w Olsztynie 3:2 triumfowali gracze z Katowic i to oni zajęli 9. pozycję. – Dobrze, że wytrzymaliśmy wszystkie trzy końcówki setów, bo je wygraliśmy, a te dwie partie, które przegraliśmy, to niestety była dominacja olsztynian. Bardzo się cieszymy, że ostatecznie zajmujemy 9. miejsce – mówił trener Grzegorz Słaby.

Jego podopiecznym niewiele zabrakło, aby walczyć w fazie play-off, ale zabrakło im do tego jednego zwycięstwa. –  Uważam, że mieliśmy po swojej stronie jakość, mieliśmy niestety jeden, długi przestój, który kosztował nas awans do play-off. Na swojej drodze mieliśmy trudne drużyny, przy których trudno było się odbudować. Bardzo żałuję, że nie udało nam się wejść do fazy play-off, bo mieliśmy ku temu wiele szans i gdybyśmy osiągnęli taki wynik w Olsztynie w rundzie zasadniczej, to moglibyśmy się cieszyć z gry w play-off – wspominał szkoleniowiec katowiczan.

[…] – Ja będę miał bardzo dobre wspomnienia, bo wiele osób skazywało nas na pożarcie w tej lidze, po tym jak w okienku transferowym odszedł od nas Rafał Szymura oraz poprzedni trener. Generalnie nie wierzono w nasz potencjał i naszą grupę. Udowodniliśmy, że każdy z zawodników był wartościowy, każdy w sztabie pracował nad tym, żeby osiągnąć sukces i to 9. miejsce z jednej strony może być rozczarowujące, ale z drugiej strony trochę utarliśmy nosa ekspertom – podsumował Grzegorz Słaby.

 

HOKEJ

hokej.net – Fraszko: Nie spisujemy tego sezonu na straty

Hokeiści GKS-u Katowice przegrali we wtorek z GKS-em Tychy (1:4), który wygrał całą rywalizację o brązowy medal już po trzech meczach. GieKSa zajęła ostatecznie czwarte miejsce.

[…] Podopieczni Andrieja Parfionowa w rywalizacji z tyszanami okazali się po prostu słabsi. Efekt tego był taki, że przegrali wszystkie trzy mecze.

– Staraliśmy się, jak mogliśmy. Mogło nam zabraknąć trochę sił, bo całe play-offy goniliśmy. Mało było momentów, w których prowadziliśmy. Tyszanie byli po prostu lepsi, to my przegraliśmy rywalizację 0:3 i to oni są brązowymi medalistami – zaznaczył Bartosz Fraszko.

– Zabrakło nam przede wszystkim skuteczności, tak jak w całych play-offach. Były tylko krótkie momenty, gdy te bramki wpadały. Gratulacje dla zespołu z Tychów, a my musimy to wszystko przeanalizować i wyciągnąć wnioski na przyszły sezon – dodał.

Katowiczanie przystąpili do fazy play-off z czwartego miejsca. W ćwierćfinale po sześciu meczach odprawili Re-Plast Unię Oświęcim, która miała w swoim składzie graczy takich jak Gilbert Brulé, Teddy Da Costa, Ryan Glenn czy Eliezer Sherbatov.

– Apetyty wzrosły, gdy przeszliśmy Re-Plast Unię Oświęcim. Wtedy naprawdę uwierzyliśmy w siebie. Zabrakło tych detali, doświadczenia w wielu kluczowych i decydujących momentach – ocenił „Fracho”, który w tym sezonie rozegrał 50 meczów i zdobył w nich 18 bramek i zaliczył 26 asyst.

– Nie spisujemy tego sezonu na straty. Było wiele momentów, kiedy przynosiliśmy radość sobie, kibicom i zarządowi. Szkoda tego końcowego rezultatu, bo uważam, że zasługiwaliśmy na trochę więcej. Taki jest jednak sport i już teraz nic z tym nie zrobimy – stwierdził wychowanek Sokołów Toruń.

 

Płachta ponownie trenerem GieKSy?

Ten temat wraca jak bumerang. Jacek Płachta znów jest jednym z głównych kandydatów na stanowisko trenera GKS-u Katowice.

Płachta jest wychowankiem katowickiego klubu i ma do GieKSy ogromny sentyment. Najlepiej świadczy o tym fakt, iż w swojej karierze już trzykrotnie był jej głównym szkoleniowcem.

Jego nazwisko w kuluarach pojawia się już od dłuższego czasu. W maju 2019 roku 51-letni szkoleniowiec był o krok od powrotu do GieKSy, ale szefostwo klubu zdecydowało się zakontraktować bardziej doświadczonego Fina – Risto Dufvę, który miał w swoim dorobku 11 sezonów pracy w fińskiej Liidze i tytuł mistrzowski zdobyty z JYP Jyväskylä. (2008/2009).

Jacek Płachta, który przez trzy lata był selekcjonerem reprezentacji Polski, był też rozważany jako trener po dymisji Piotra Sarnika. Sęk w tym, że był wtedy związany kontraktem z ekipą Crocodiles Hamburg. Zresztą w „Krokodylach” pracował przez ostatnie trzy sezony.

 

Miarka: Małymi krokami do przodu

Trzecie spotkanie między GKS-em Katowice a GKS-em Tychy zakończyło się pewnym zwycięstwem gości 4:1. Dzięki temu zwycięstwu tyszanie zabrali do domu brązowe medale, a gospodarze natomiast musieli obejść się smakiem i wylądowali poza „pudłem”.

– Czwarte miejsce to najgorsze miejsce dla sportowca. Każdy z nas oczekiwał czegoś więcej, medalu, o który walczyliśmy i którego byliśmy blisko, dlatego z pewnością nie traktuję czwartego miejsca jako sukces – mówił Maciej Miarka, niepocieszony drugi bramkarz „GieKSy”.

Trudno się nie zgodzić ze słowami młodego golkipera. Gdy zapytaliśmy go o przyczynę przegranej Miarka, odpowiedział:

– Byliśmy po prostu mniej skuteczni we wszystkich meczach. Po dwóch wyraźnie przegranych meczach kiedy dziś wyrównaliśmy, mieliśmy nadzieję na zwycięstwo. Dzisiejszy mecz był najważniejszy. Ciężko walczyliśmy, żeby wygrać i zagrać z Tychami kolejny mecz. Niestety nie udało się, choć robiliśmy wszystko co w naszej mocy, żeby zwyciężyć. Myślę, że graliśmy z takim samym zaangażowaniem jak z Unią czy Jastrzębiem, pracowaliśmy na tej samej intensywności ale tym razem po prostu nie daliśmy rady – wyjaśnił.

W debiutanckim sezonie w seniorskiej kadrze GieKSy nasz rozmówca wystąpił w drugim spotkaniu o brąz. Mimo młodego wieku nie „spalił się” i rozegrał naprawdę niezłe zawody.

– W meczu, w którym broniłem popełniłem kilka błędów. Miałem parę fajnych interwencji, ale dostałem trzy bramki. Gdyby jednak nie było błędów, to nie padałyby bramki. Uważam, że nie był to z mojej strony najgorszy mecz – racjonalnie ocenił swój występ bramkarz.

– To mój pierwszy sezon w karierze seniorskiej. Teraz zajęliśmy czwarte miejsce i mam nadzieję że w kolejnych sezonach będzie już tylko lepiej. Teraz gram w U-20, ale moim marzeniem jest gra w seniorskiej reprezentacji Polski – zakończył Miarka.

1 Komentarz
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

1 Komentarz

  1. Avatar photo

    Kwasny_jaro

    6 kwietnia 2021 at 20:06

    Odnośnie transmisji II ligi przez eWinner, należy zaznaczyć, że obejrzenie meczu poza granicami Polski jest niemożliwe. Mieszkam w Anglii i do tej pory mogłem śledzić niemalże wszystkie mecze GieKSy a teraz lipa…

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Hokej

Powrót, odejścia i plan sparingów

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatnie dni i minuty przyniosły garść nowych informacji z obozu hokejowej GieKSy.

Roczny kontrakt podpisał dobrze znany nam już Pontus Englund. Ofensywnie usposobiony obrońca grał w GKS-ie już w sezonie 2024/25. Rosły Szwed zanotował wówczas 21 oczek w 39 meczach sezonu zasadniczego za 9 goli i 12 asyst, a w 17 starciach fazy play-off dorzucił 9 punktów za 2 bramki i 7 asyst. Później przeniósł się do Grenoble występującego we francuskiej Ligue Magnus, a tam łącznie w 58 spotkaniach zdobył 8 goli i zanotował 21 asyst. Teraz jednak już po roku przerwy wraca do Katowic. Witamy ponownie!

Z drużyną pożegnali się natomiast Travis Verveda i Zack Hoffman. Pierwszy spędził w Katowicach 2 sezony, oba zakończone zdobyciem srebrnego medalu. O ile solidnie punktował w rozgrywkach zasadniczych, gdyż w pierwszym roku było to 14, a w drugim 16 oczek, tak nie potrafił tego przełożyć na faze play-off, gdzie najpierw zdobył 3 punkty, a w tym roku 4. Łącznie w barwach GieKSy wystąpił 122 razy. Hoffman natomiast dołączył do GKS-u przed minionym sezonem. W 60 meczach zdobył 3 gole i zanotował 14 asyst. Dziękujemy obu za grę w naszym klubie i życzymy powodzenia w dalszej karierze.

Poznaliśmy także plan przedsezonowych sparingów. 1 sierpnia drużyna spotka się w komplecie na testy, a 2 dni później pierwszy raz wyjdą wspólnie na lód. Tak natomiast prezentuje się lista naszych sparingów:

13 sierpnia: Unia Oświęcim (wyjazd)
15 sierpnia: Unia Oświęcim (Jantor)
18 sierpnia: HK Poprad (wyjazd)
20 sierpnia: HK Poprad (Jantor)
28 sierpnia: Lausitzer Fuchse (Weisswasser)
29 sierpnia: Rostock Piranhas (Weisswasser)
4 września: HC Presov (Liptovsky Mikulas)
5 września: HK 32 Liptovsky Mikulas lub Budapeszt (Liptovsky Mikulas)
10 września: HC RT Torax Poruba (wyjazd)

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga