Dołącz do nas

Felietony Kibice Klub

Czy Marek Szczerbowski „zwija” klub od środka?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

891 dni. Ponad dwa lata Marek Szczerbowski rządzi GKS-em Katowice. I ciężko nie odnieść wrażenia, że jest to czas zmarnowany. Nie chodzi nawet o brak wyników sekcji piłkarskiej, bo do tego kibice GieKSy niestety już się przyzwyczaili (także za wcześniejszych prezesów). Mamy na myśli całkowity brak pomysłu na prowadzenie klubu oraz zabicie medialno-biznesowo-wizerunkowej otoczki wokół GieKSy. Postaramy się pokazać Wam, jak od ponad dwóch lat Marek Szczerbowski “zwija” GKS od środka, a w dodatku zdaje się (może celowo?) nie zauważać problemu.

26 sierpnia 2019 roku Szczerbowski został wybrany nowym prezesem GKS-u. Na jego pierwszy kontakt z mediami i kibicami czekaliśmy jednak do 10 września. Prezes tłumaczył to chęcią spotkania w pierwszej kolejności z legendami klubu, zawodnikami, pracownikami, kibicami i sponsorami. Wtedy wydawało się to racjonalne – nowy prezes dał sobie czas żeby na pytania dziennikarzy nie odpowiadać ogólnikami, tylko konkretami. Jednak już wtedy konkretów zabrakło…

Prezes mówił wówczas o powołaniu specjalnego zespołu ds. nowego stadionu, na którego czele stanął wychwalany przez niego Grzegorz Górski, pracownik klubu odpowiedzialny za organizację imprez i bezpieczeństwo. Z końcem 2021 roku Grzegorz Górski przestał pracować w klubie, a efektów (ani nawet jakichkolwiek śladów) pracy tego zespołu nie widać do dziś. Warto natomiast przypomnieć, że Marek Szczerbowski nakreślił nam taką wizję: “Zespół składa się z kilkunastu osób, specjalistów różnych dziedzin, zaproszeni do tego zespołu zostali dyrektorzy wszystkich sekcji sportowych, specjaliści od spraw marketingu, specjaliści od spraw funkcjonowania systemów”. Co prawda budowa stadionu ruszyła w październiku 2021 roku, jednak na jej uroczystą inaugurację prezesa Szczerbowskiego, sternika klubu, dla którego w głównej mierze ten stadion jest budowany, nie zaproszono. Symbolicznego wbicia pierwszej łopaty wraz z Prezydentem Miasta dokonał prezes Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice “SK 1964” – Piotr Koszecki. Z biegiem lat, denerwując się na opieszałość naszych urzędników, obserwowaliśmy, jak rosną obiekty piłkarskie w całej Polsce. Ciężko jednak w pamięci znaleźć drugi tak kuriozalny przypadek, by prezes klubu nawet nie został zaproszony na taką uroczystość. Jak to świadczy o jego powadze – zostawiamy Wam to do przemyślenia. Być może to sam prezes nie lubi takich uroczystości, bo przecież nie pojawił się również na odsłonięciu muralu Jana Furtoka w centrum miasta…

Na wspomnianej wcześniej konferencji prezes Szczerbowski opowiadał jeszcze o tworzeniu programu zapraszającego na mecze dzieci i rodziców z akademii, kąciku legend klubu, planach sportowych i paru mniej istotnych rzeczach. Po czasie można śmiało napisać, że było to typowe “wodolejstwo”, a prawie nic z tych planów i pomysłów nie przerodziło się w rzeczywiste działanie.

Po konferencji prasowej mieliśmy w klubie szereg… zwolnień. Pożegnano się z medialną twarzą klubu, rzecznikiem prasowym – Maurycym Sklorzem, pracę po kilkunastu latach spędzonych w dziale marketingu straciła również ceniona na GieKSie Olga Bieganowska. Szczerbowski zwolnił także kamerzystów, osoby z działu biletów, a czystki dotknęły całej administracji. Sposób tych pożegnań pozostawiał sporo do życzenia. Szczerbowski pozbył się z klubu również Bartosza Malaki. Możecie go kojarzyć z tego, że od 2017 roku w GieKSie dobrze wykonywał swoją pracę na stanowisku kierownika ds. sprzedaży, a obecnie z sukcesami (TUTAJ) pracuje u jednego z największych polskich bukmacherów – SuperBecie. Zwolnienia i zmiany tłumaczone były spadkiem do II ligi i związaną z tym przymusową redukcją kosztów. Czas jednak pokazał, że nie da się prowadzić w optymalny sposób wielosekcyjnego klubu z tak uszczuploną kadrą. Widać to nawet w tak małych rzeczach, jak przyklejenie na hali w Szopienicach starego loga jednego ze sponsorów siatkarskiej ligi na start sezonu, za co w ramach regulaminu grozi kara umowna.

W atmosferze skandalu opisywanego przez większość mediów sportowych w Polsce Szczerbowski rozwiązywał również umowy z hokeistami oraz siatkarzami. Wszystko to miało miejsce na początku 2020 roku, kiedy to pandemia koronawirusa nabierała realnych kształtów i budziła największy niepokój. “Skandal w PlusLidze! “To nie negocjacje, a szantaż” – tak TVP SPORT opisywał sposób rozstania klubu z siatkarzem GieKSy Dustinem Wattenem. Z kolei były trener siatkarzy Dariusz Daszkiewicz o zwolnieniu z pracy dowiedział się… poprzez email.

Warto zaznaczyć, że są jednak i tacy, którzy w klubie zaliczyli szybkie awanse. Justyna Zaręba, przez lata klubowa sekretarka, pracuje obecnie w GKS-ie jako dyrektor i jest odpowiedzialna za bezpieczeństwo oraz organizację imprez. Wcześniej prezes zmienił jej nazwę stanowiska na “kierownik biura zarządu”, przy czym warto zaznaczyć, że w owym biurze pracowała tylko… ona. Została więc kierownikiem jednoosobowego biura, czyli samej siebie. Po “awansie” Zaręby, Szczerbowski na stanowisko asystentki biura zarządu zatrudnił starą znajomą – Violettę Kubik, która razem z nim zasiadała w zarządzie KS Kolejarz Katowice.

Michał Fortuński. Czy ktoś z Was kojarzy to nazwisko? Zapewne nie, chociaż powinniście. Fortuński, znajomy Szczerbowskiego, były rzecznik prasowy partii SLD w Sosnowcu, zatrudniony został w klubie na stanowisku dyrektora działu marketingu, komunikacji i sprzedaży. Niestety przez rok pracy nie zdążył spotkać się z przedstawicielami Klubu Biznesu czy zająć sponsorami. Fortuński zasłynął tym, że poszedł na dwa tygodnie urlopu w najgorętszym okresie, tuż przed startem nowego sezonu. Z jego większych sukcesów można odnotować jedynie to że… podniósł ceny pakietów sponsorskich po spadku do II ligi. Ciężko o większy wyczyn, szkoda że w kategorii „absurd roku”. Nie dziwi to jednak, biorąc pod uwagę że nie miał on wcześniej ze sportem nic wspólnego. Rok pracy bez żadnych efektów, oprócz wysłania przelewów z konta klubu na konto „dyrektora”.

Obecny sternik GieKSy wielokrotnie w kwestiach zmian kadrowych i zwolnień zasłaniał się poszukiwaniem oszczędności. Sprawdźmy jednak, jak wyglądają fakty:

Liczba zatrudnionych w spółce GKS GieKSa Katowice S.A.:

2018 (Janicki) – 128 + 18 (inne + umowa o pracę)*
2019 (Janicki, Szczerbowski)- 156 + 24
2020 (Szczerbowski) – 153 + 20
2021 (Szczerbowski) – 158 + 15

* – bez hokeja

Szczerbowski nie pojawiał i nie pojawia się w mediach, przez ponad dwa lata udzielił kilku wywiadów, nie widać go w klubowej telewizji. Jego zachowanie przekłada się niestety na Klub Biznesu oraz całe otoczenie wokół GKS-u.

Prezes próbował szukać oszczędności nawet w tak absurdalny sposób, jak zamykanie sektora 1 na trybunie głównej. Czy uprzykrzanie życia kibicom którzy od lat stale chodzącym na ten sektor było warte więcej, niż te kilkadziesiąt złotych wydane na ochroniarza, który musiał stać na tym sektorze?

Być może zabrakło w klubie kogoś, kto wypisałby wówczas w tej kwestii legendarną już “kartę sprawy”. Karta sprawy to dokument, który Szczerbowski wprowadził w klubie, w teorii aby mieć potwierdzenie każdej decyzji. Nie trzeba mieć doktoratu, by wiedzieć, że klub sportowy rządzi się własnymi prawami i trybem działań. Jeśli nie mogliście wyrobić sobie karty kibica (bo fizycznie ich nie było) lub też nie dało się w Blaszoku wydrukować biletu, bo brakło papieru, możecie być pewni, że winni za to byli dyrektor, główna księgowa i radca prawny, ponieważ każda karta sprawy musi posiadać podpis tych trzech osób. Bez tego ciężko cokolwiek załatwić, nawet jeśli czas nagli.

Biznes i marketing to działki, które za prezesury Marka Szczerbowskiego zostały w klubie CAŁKOWICIE położone. Po zwolnieniach pracowników tych działów nie zatrudniono nikogo (dobrego) w ich miejsce, co po powrocie kibiców na trybuny widać coraz bardziej z każdym kolejnym dniem.

Klub Biznesu, a raczej jego brak. Jeśli jesteś właścicielem firmy lub pracujesz w dziale marketingu jakiejś korporacji i chciałbyś zainwestować pieniądze w GKS, to musisz się… napracować. Po wejściu na oficjalną stronę klubu nie znajdziesz bowiem żadnej zakładki z ofertą dla potencjalnych sponsorów, żadnej rozpiski proponowanych pakietów sponsorskich oraz osób do kontaktu w tej kwestii. Oczywiście to wszystko ma przełożenie na liczbę partnerów biznesowych klubu, która jest po prostu żenująca. Był czas, kiedy w Klubie Biznesu, na najniższym poziomie nazywanym “Przyjacielem GieKSy” było ponad 50 firm, do tego dochodziły firmy mające wykupione większe pakiety. 50 firm, które przelewają co miesiąc na konto klubu 196,40 złotych, finalnie w ujęciu rocznym wnosiły do niego ponad 117 000 złotych. Oczywiście koniec końców jest to kwota marginalna w funkcjonowaniu tak dużego, wielosekcyjnego klubu, jednak wówczas otoczka wokół GKS-u była zupełnie inna. Brakowało nam jedynie sukcesu sportowego. Dziś nasza rzeczywistość to prezes, który na spotkaniu z miejską Komisją Kultury i Sportu mówi:

„Ilość środka innego niż dotacyjny w dużej mierze uzależniona jest od tej działalności podmiotów, spółek prawa handlowego, ale działających w obszarze działalności publicznej” (…) Żeby myśleć o zewnętrznych środkach to bardziej trzeba myśleć o inwestorze niż o sponsorze”.

Jaki można wysnuć z tego wniosek? Ciężko odebrać to inaczej niż: “No moglibyśmy coś robić, ale nam się nie chce”. Warto w tym momencie odnotować, że jest jeden malutki plus tej sytuacji i nieumiejętności Marka Szczerbowskiego w budowaniu relacji i pozyskiwaniu sponsorów. Otóż firmy niegdyś zrzeszone w Klubie Biznesu, aktywnie wsparły kilka akcji organizowanych przez Stowarzyszenie Kibiców – między innymi rozdawanie gadżetów z okazji Dnia Dziecka czy działania związane z rocznicowymi obchodami na Kopalni Wujek. Były już Klub Biznesu zorganizował również… pożegnanie wieloletniego hokeisty GKS-u Mikołaja Łopuskiego. Prezesowi Szczerbowskiemu nie w smak było zaproszenie na mecz popularnego “Łopucha”, który przez kontuzję musiał zakończyć karierę w momencie, gdy trybuny pozostawały zamknięte dla publiczności. Według władz klubu nasz były kapitan nie zasłużył na uroczyste pożegnanie z kibicami…

Kolejnym kamyczkiem rzucanym do ogródka prezesury Marka Szczerbowskiego w GKS-ie jest fakt, że wciąż jako jedyny liczący się klub w regionie (i co więcej: na szczeblu centralnym), nie współpracujemy z żadnym bukmacherem. Może Was to zdziwić, ponieważ Stowarzyszenie Kibiców „SK 1964” współpracuje z firmą SuperBet, a sponsorem II ligi był eWinner. Nie jest to przypadek, natomiast jest to bardzo wyraźny wyznacznik podejścia prezesa do tematu sponsorów. Była na stole poważna oferta od jednego z bukmacherów, jednak prezes Szczerbowski uznał, że oferowana kwota jest zbyt niska. Koniec końców firma znalazła uznanie u konkurencyjnego klubu – ligę wyżej, za podobne pieniądze…

Jednak tematem, który najbardziej podważa jakąkolwiek wartość prezesury Szczerbowskiego, jest marketing, a raczej jego brak. Mówimy o człowieku, który na katowickiej Akademii Wychowania Fizycznego wykładał takie przedmioty jak: “zarządzanie i marketing”, “zarządzanie kulturą fizyczną”, “organizacja imprez sportowych” czy “nauki o organizacji”. Naprawdę ciężko pojąć, jak człowiek mający teoretyczną wiedzę, może tak bardzo jej nie wykorzystywać w zarządzanym przez siebie, podobno “ukochanym” klubie. Bo powiedzmy sobie szczerze, jak dziś wygląda rzeczywistość marketingowa wokół GKS-u? Promocja spotkań? Brak. Programy dla mieszkańców? Brak. Programy dla rodziców dzieci z akademii? Brak. Działania społeczne? Brak. Aktywności dla kibiców na meczach? Brak. Akcje na mieście? Brak. Jedyne do czego nie można się przyczepić to klubowa telewizja, która pod względem jakości, szybkości, realizacji i ilości wykonywanych materiałów działa dobrze. Szczerbowski postanowił, że klub nie będzie również prowadził już sprzedaży… koszulek meczowych. Wszystkie obowiązki w tym zakresie przejęli kibice prowadzący sklep “Blaszok”.

Te wszystkie braki szczególnie widoczne były podczas organizowanego przez kibiców meczu przyjaźni z Banikiem Ostrava. Kibicom GieKSy udało się zorganizować większą liczbę miejsc gastronomicznych, dmuchańce i atrakcje dla dzieci, DJ-a z muzyką na żywo, ale przede wszystkim – darmowe zaproszenia dla dzieci do 13-ego roku życia. Z zaproszenia skorzystało ponad 500 (!) dzieciaków. Co zrobił klub na kolejne mecze? Otóż nic. Akcja nie była kontynuowana, sektor rodzinny nie oferuje żadnych atrakcji, nie ma żadnej walki o ściągnięcie kibica ponownie na stadion czy halę. A do tego naprawdę nie trzeba wielkich pieniędzy czy akcji – koszt dmuchawców dla dzieci razem z transportem zamknął się w 700 złotych. Czy to aż taki problem, by taka strefa zabaw była na trybunie głównej przed każdym meczem?

W czerwcu 2021 roku drużyna GieKSy awansowała do I ligi po dwóch latach spędzonych w lidze II. Sukces być może nie najwyższych lotów, ale jednak sukces. Mecz promowany był hasłem “wszyscy na żółto”. Niezapomnianym widokiem będzie dla nas Marek Szczerbowski, samotnie świętujący awans w… szarej koszulce. Mimo wszystko był to moment, że prezes klubu powinien siedzieć ze sponsorami czy lokalnymi politykami. No ale skoro loża VIP nawet na takim meczu świeciła pustkami…

Wydawało się jednak, że mimo wszystko awans może być motorem napędowym do rozwoju marketingu i promocji GieKSy. Na co jednak dał przyzwolenie prezes? Na to, aby sprzedaży karnetów nie rozpoczynać na drugi dzień po awansie, kiedy euforia wśród kibiców była spora, a liczba publikacji o GieKSie znacząco większa. Prezes dał również przyzwolenie na to, by podczas pierwszego meczu w I lidze, w idealnym terminie, z dobrym przeciwnikiem, ponad 100 osób odbiło się od kas stadionu. Zamiast zachęcać kibiców, by wrócili na Bukową; pokazać że po awansie znów jest na Bukowej fajnie i mamy dobrą drużynę, zamknięto kasy i nie prowadzono sprzedaży biletów w dniu meczu. Powód? Oczywiście covid. To nic, że WSZYSTKIE inne kluby obchodziły te przepisy na różne (legalne) sposoby, byle tylko wpuścić jak najwięcej kibiców. U nas postawiono na olewactwo i minimalizm, jak w KAŻDEJ innej kwestii. Nie była to jedyna wpadka podczas tamtego (i wielu innych) spotkania – na mecz nie wpuszczono autem na stadion legendy klubu Pawła Glucka oraz posiadającego wejściówkę VIP niepełnosprawnego kibica z Holandii; na sektorze rodzinnym walał się gruz z rozsypujących się schodów, a kibiców w nowym sezonie powitały brudne krzesełka na Blaszoku. O wszystkim pisaliśmy TUTAJ.

Obecny sternik GieKSy wielokrotnie podkreślał, że zależy mu na budowaniu programów długofalowych, które będą przyszłych kibiców wychowywać. Już pomijając fakt, że taki program powinno się realizować w akademii z naszymi juniorami i ich rodzicami, to spójrzmy na fakty. Przygotowywanym przez wiele miesięcy, sztandarowym projektem Marka Szczerbowskiego jest “Serduszko GieKSy” – akcja polegająca na regularnych wizytach przedstawicieli klubu (na razie głównie jednej z trenerek) w miejskich przedszkolach. Program fajny, potrzebny, ale umówmy się – akcje na takim poziomie były realizowane przez klub i przede wszystkim kibiców w poprzednich latach z dużo większym rozmachem. Wystarczy porównać chociażby z “Zagraj na Bukowej” – ile lokalizacji brało udział, jaka była oprawa medialna, jak wyglądały finały. Naprawdę to, że jedna z trenerek akademii pójdzie na godzinę do przedszkola pobawić się z dziećmi, to nie jest żaden rewolucyjny program ani wielkie osiągnięcie. Chociaż być może w Kolejarzu Katowice albo na pustym Stadionie Śląskim zrobiłoby to na kimś wrażenie.

Te i wiele innych działań pokazują, że w tym klubie nie ma po prostu dobrego gospodarza. Kogoś, kto z miłości do GieKSy lub czystej chęci rozwoju zawodowego, żyłby tym klubem co najmniej tak, jak żyją nim na co dzień kibice. Jak wielką GieKSę ma budować ktoś, kto pozwala na to, by hokejowe przedszkole na Murckach współpracowało z Naprzodem, a nie GKS-em; ktoś, kto pozwala by rezygnować ze szkolenia młodych siatkarzy i oddawać ich do dużo mniejszego katowickiego klubu siatkarskiego; ktoś, kto pozwala by koszulki meczowe były dostępne w sprzedaży dopiero po miesiącach od debiutu; ktoś, kto poodnosi sobie pensję w momencie, gdy ucina ją sportowcom oraz pracownikom; ktoś, kto na stanowisku prezesa z niejasnych powodów (po atrakcyjnie cenie i bez wiedzy głównego właściciela) wykupuje akcje klubu, stając się jednocześnie jego współwłaścicielem; ktoś, kto pozwala, by likwidowano filię południe akademii piłkarskiej?

Akademia i jej rozwój to jest w ogóle osobna historia. Lata zaniedbań, brak spójnej wizji, mianowanie na prezesa swojego kolegi – Łukasza Czopika – obecnie już wiceprezesa całego klubu. Wcześniej Czopik pełnił funkcję prezesa zarządu Spółki Górnośląskiego Przedsiębiorstwa Wodociągów. Był także silnie związany ze środowiskiem politycznym w regionie. Z jakich działań po blisko dwóch latach zasłynął Czopik na Bukowej? Jeśli kojarzycie jakieś sukcesy jego lub prezesa Szczerbowskiego to dajcie znać. My kojarzymy go jedynie z tego, że zorganizował juniorom w akademii pierwszą edycję “Turnieju o Puchar Prezesa Łukasza Czopika”. Trzeba mieć bardzo wysokie „ego”, żeby postawić się przed Furtokiem, Jojką, Piekarczykiem czy Górnikiem…

Frekwencja – temat, o którym Marek Szczerbowski chętnie zabierał głos. Kilka miesięcy temu w jednym z wywiadów stwierdził nawet, że kiedy analizuje dane z systemu biletowego, to widzi, że frekwencja rośnie. Jak wielki jest to absurd, to widzą wszyscy, którzy chodzą na Bukową. Ograniczenia pandemiczne oraz gra zakończona brakiem awansu do I ligi sprawiły, że frekwencja na Bukowej była niższa niż w poprzednich latach. No i fakty: trzy mecze z największą frekwencją za prezesury Marka Szczerbowskiego: Elana, Zagłębie Sosnowiec i Banik Ostrava. Trzy mecze, podczas których o frekwencji zadecydowała kibicowska mobilizacja. Na meczach hokeja trwa obecnie rywalizacja dzielnic – każda dzielnica lub FC odpowiada za dane spotkanie i atmosferę na nim. Dzięki temu na każdym meczu jest grupa kibiców, która powiedzmy sobie szczerze – raczej nie pojawia się regularnie w Satelicie. Dzięki temu na każdym meczu jest doping, oprawy, coś się dzieje. Pomysł ten zaproponowali i realizują kibice GieKSy. Jaka była klubowa alternatywa dla tego pomysłu? Żadna. Promocja spotkań naszych hokeistów, pomimo dobrych wyników, była zerowa.

W próbach bronienia prezesury Szczerbowskiego często pada argument, że zrobił to czego wymagał od niego właściciel – uciął koszta, awansował do I ligi, hokeiści wrócili do walki o większe cele. Kibicom jednak ciężko nie odnieść wrażenia, że są to ponad dwa stracone lata. Klub nie idzie w żadnym aspekcie do przodu, nie jest liderem w żadnej dziedzinie nie tylko w Polsce, ale nawet w regionie. Widzimy marketingowy i organizacyjny zjazd z każdym kolejnym miesiącem. Można było uciąć koszta i zrobić awans, ale całą otoczkę realizować z pieniędzy pozyskanych od sponsorów, z biletów itd. Naprawdę się da, trzeba tylko chcieć.

2022 rok Szczerbowski i Czopik również rozpoczęli “z wysokiego C” – na gali Złote Buki nowy wiceprezes określił wiceprezydenta miasta mianem “dobrodzieja”, prawdopodobnie nie odczuwając przy tym żadnego wstydu, że na sali trudno było wypatrzyć przedstawicieli sponsorów klubu. Wstydu nasz nowy zarząd nie odczuł również przy zorganizowaniu przez klub żenującej licytacji okazjonalnych koszulek hokejowych poświęconych pamięci tragedii na “KWK WUJEK”. Hokeiści nie mogli (wzorem piłkarzy) po meczu z Podhalem rzucić koszulek w trybuny, gdyż te miały zostać zlicytowane. Okazało się jednak, że pieniądze z licytacji zostaną przekazane na… działalność sekcji hokeja. Rozumiecie? Koszt koszulek na 40. rocznicę obchodów pacyfikacji sfinansują kibice, a nie klub, którego prezes tak dumnie prężył się na konferencji. Kibice na same obchody związane z pamięcią o pacyfikacji wydali ponad 10 tysięcy złotych i… jeszcze mają zapłacić za koszulki hokeistów. Bo przecież 43 miliony złotych w 13 miesięcy z miasta to za mało. Koszt koszulek, z którymi tak ochoczo do zdjęć pozował prezes Szczerbowski, ostatecznie ponieśli kibice GKS-u. Po burzy w komentarzach klub przekazał fanom na licytację ostatnie 4 koszulki. Gdy zorientowano się, że kibice swoją licytację prowadzą na rzecz byłego hokeisty GieKSy, który ma chore dziecko, klub postanowił… zaapelować do kibiców o pomoc. Oczywiście pieniędzy z licytacji “na sekcję hokeja” (ani żadnych innych) przekazać się nie dało.

Dobrze wiecie, że nigdy nie byliśmy fanami załatwiania takich spraw w sposób otwarty (czekaliśmy ponad dwa lata, choć przez cały ten czas widzieliśmy, że nic dobrego z tego nie będzie), jednak mamy poczucie – jako środowisko kibiców GieKSy – że doszliśmy do ściany. Nie ma w klubie kompetentnego gospodarza, który starałby się prowadzić GKS w dobrym kierunku, miał jakąś długofalową wizję i pomysł. Klub obecnie w niczym nie jest liderem w regionie, nie mówiąc o Polsce. Organizacyjnie jest kilka poziomów niżej niż przed przyjściem Szczerbowskiego i jego ludzi i ciężko wypatrywać jakichkolwiek pozytywów. Za około 30 miesięcy mamy rozegrać pierwszy mecz na nowym stadionie, rozpocząć nowy etap w historii GieKSy – oby prezesem był wówczas ktoś, kto wie że warto szukać sponsorów, a nad zapełnieniem tego stadionu trzeba zacząć pracować dużo, dużo wcześniej…

Kibice GKS Katowice

44 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

44 komentarze

  1. Avatar photo

    GieKSiarz

    2 lutego 2022 at 09:31

    Znakomity tekst panowie i ogromny szacun za wypisanie wszystkich „dokonań” pseudo-prezesa przez te już ponad 2 lata. My jako kibice musimy się poważnie zająć tą sprawą, bo jak nie zrobimy jakiejś poważnej manifestacji (coś na przykładzie manifestacji Króla) tego komunisty, to nic się nie zmieni. Co do sprawy bukmachera, przeczytałem kiedyś, że oprócz nas na szczeblu centralnym tylko JEDEN KLUB (Sandecja Nowy Sącz) również nie posiada sponsora z zakładów bukmacherskich, natomiast nie jest to dla nas usprawiedliwienie, że my nie powinniśmy mieć. Najwidoczniej Szczerbowski zauważa, że nie ma w tym momencie konkurencji aby zająć jego stanowisko, to po co się wysilać. Klubu biznesu nie ma, my nie dostajemy miliona na rok od klubu, aby aż tak ciąć koszty, zwalniając odpowiednie osoby na odpowiednie stanowiska. Prezes po wykupieniu akcji klubu, stając się współwłaścicielem klubu, nie udzielił się na ani jednej stronie na ten temat.
    Jeszcze raz szacunek dla Was i pozdrawiam!

  2. Avatar photo

    Cygan

    2 lutego 2022 at 09:41

    Tu jest potrzebna taczka !

  3. Avatar photo

    Lechistan

    2 lutego 2022 at 09:59

    Do dobrego marketingu wymagane są głownie dobre chęci Zarządu i osoby prowadzącej. Akcje w barterze, darmowe bilety (de facto zapełnianie i tak pustego miejsca) i socjal media plus nawet mały budżecik (wspomniany dmuchaniec za 700zł) wystarczy.
    Niestety, do tego trzeba przede wszystkim to czuć i mieć miejsce na realizację, a nie być najemnikiem…

  4. Avatar photo

    Atest

    2 lutego 2022 at 09:59

    Kibic,sponsor stal sie wrogiem dla Szczerbowskiego ,no bo co mu „problem” ?Pieniadze z miasta i tak plyna.
    Przy takim budzecie jaki posiada klub to „praca” Szczerbowskiego i calej reszty wspolpracownikow to skandal.
    Czlowiek majacy chocby troche godnosci podalby sie dzis do dymisji.
    Czy mozemy na to liczyc ?
    Oczywiscie nie w wypadku Szczerbowskiego.
    On zapewne problemu nie widzi,schowa sie w dziurze i bedzie liczyl,ze sprawa ucichnie i dalej bedzie fajnie .
    Dosyc tego juz.Wypierdalaj

  5. Avatar photo

    Andrut

    2 lutego 2022 at 10:12

    Zatrważające. O wielu rzeczach nie wiedziałem, ale też o chyba jeszcze większej liczbie sam bym mógł napisać. Ale jakby wspomnieć o wszystkim, to powstałaby encyklopedia…

  6. Avatar photo

    Dominik

    2 lutego 2022 at 11:29

    Mam takie pytanie do członków SK, bo ja nie o wszystkim wiem. Czy kiedykolwiek Szczerbowski spotkał się ze SK, bądź kibicami GieKSy? Z tego co pamiętam w Sierpniu z SK nt. meczu i organizacji w 1 meczu z Resovią spotkał się jedynie przełożony tego złodzieja. Co do spraw marketingu, brakuje mi prezentacji drużyny (na mieście, albo też tak jak w 2014 sąsiadujących Mysłowicach), zapewne tam też by brakowało prezesa, zasłaniając się jakąś chorobą itp. Mottem Szczerbowskiego jest Kibic/Sponsor – nasz wróg, szkoda, bo te lata w których on zarządza są stracone. Tekst bardzo dobry i trafny, co do manifestacji, którą „zaoferował” GieKSiarz w komentarzu to świetny pomysł na szersze wyrażenie niezadowolenia z pracy tzw. „prezesa”.

    Pozdrawiam!

  7. Avatar photo

    Uznany

    2 lutego 2022 at 12:04

    Marek Szczerbowski – pseudoprezes dla którego zarządzanie wielomilionową spółką zaczyna się i kończy w excelu. Takiej degrengolady jeszcze w GieKSie nie było. Kibic traktowany jak zło konieczne, sponsor jak złodziej, ex-zawodnik jak obcy, a znajoma/y jak ekspert spraw wszelakich…
    Artykuł to skondensowana historia niszczenia klubu oparta na faktach i apel do władz Katowic o znalezienie odpowiedniej osoby na fotel prezesa miejskiej spółki dotowanej 8-cyfrowymi kwotami.
    GKS Katowice klub CAŁEGO miasta – mieszkańców, polityków, dzieci i młodzieży, przedsiębiorców… a nie partyjnych kolegów Pana Marka.

    *Swego czasu (2014 rok) Marek Szczerbowski kandydował z list SLD na prezydenta Katowic pod hasłem „Markowe Katowice”. Strach pomyśleć gdzie byłoby nasze miasto pod rządami tak niekompetentnego człowieka. Dlatego jako Katowiczanin i GieKSiarz zwracam się do Radnych i Prezydenta Marcina Krupy o zakończenie projektu „Markowej GieKSy” i rozpoczęcie projektu mającego na celu przygotowanie GieKSy do nowego rozdziału w historii sportu Katowic jakim będzie otwarcie stadionu.

    #SzczerbowskiOUT

  8. Avatar photo

    Dominik

    2 lutego 2022 at 12:08

    Jeszcze coś dopowiem, bo nasunęło mi się na myśl, zawsze na meczach GieKSy przy Bukowej, które lecą w telewizji partnerem meczu jest STS. I teraz takie pytanie: Dlaczego pan prezio nie spróbuje zagadać STS-u do spraw ewentualnego partnerstwa, nie tylko podczas spotkań. Pewnie w tym przypadku znowu niestety wygrywa lenistwo Szczerbowskiego.

  9. Avatar photo

    Hanss

    2 lutego 2022 at 13:53

    Wywieźć go na karze (taczce) jak najszybciej. Szkodnik bez honoru. Ona nadaje się na prezesa maksymalnie jednoosobowej firmy.

  10. Avatar photo

    1964 GKS

    2 lutego 2022 at 13:56

    Prezes odejdzie, my kibice zostaniemy

  11. Avatar photo

    Karol

    2 lutego 2022 at 16:17

    @Dominik – tak, było wiele spotkań z Prezesem jak i z innymi pracownikami klubu. Zwracano uwagę na mankamenty, wyrażano niepokój i niejednokrotnie wkurwienie na działania i efekty (lub ich brak). Niestety z reguły efektu nie było lub był krótkotrwały. Na dłuższą metę tak się nie da. Wszyscy, którzy w takich spotkaniach uczestniczyli, zgodnie mówią, że doszliśmy do ściany. Z taką filozofią zarządzania klubem do niczego nie dojdziemy, nie mówiąc już o budowaniu Wielkiej GieKSy.

  12. Avatar photo

    Dominik

    2 lutego 2022 at 16:23

    Super Karol, dzięki za informację!

  13. Avatar photo

    majck

    2 lutego 2022 at 18:22

    najgorszy pseudo prezes…… GIEKSY , królik z kapelusza dziękujemy panie krupa ????,nareszcie kibice przejrzeli na oczy .

  14. Avatar photo

    Pyjter

    2 lutego 2022 at 18:58

    Czy miasto jako największy udziałowiec, bądź rada nadzorcza spółki klubu nie mogą go wywalić?

  15. Avatar photo

    Łukasz Z.

    2 lutego 2022 at 19:05

    Dzięki Panowie za tak wyczerpującą informacje. Widać ewidentnie, że prezesowi nie po drodze że wszystkim wokół oczywiście poza swoimi przydupasami, zastanawia tylko brak reakcji władz miasta. Pewnie to , że go ignorują ale jednak dalej trzymają na stołku ma jakieś drugie dno. Fajnie,że jest tak duży oddzew kibiców bo chyba kilka lat nie było tylu odwiedzin na stronie!

  16. Avatar photo

    Gieksiorz

    2 lutego 2022 at 20:00

    Szczerbowski lewacka szmato wypierdalaj z naszego ukochanego klubu!!!!! Krupa jak żeś je?!

  17. Avatar photo

    GKS

    2 lutego 2022 at 20:07

    Powiesić go!

  18. Avatar photo

    Sponsor

    2 lutego 2022 at 20:21

    Świetny artykuł, merytoryczny i prawdziwy. Serce pęka, czytając jak Szczerbowski rozwalił to co było budowane przez wiele lat. A obawiam się, że odbudowa będzie trwała wiele dłużej. Panie Marku, wierzę, że Pan to przeczyta i zachowa się odpowiednio do zaistniałej sytuacji. Czekam na Pana dymisję. Wiem, że przejdzie bez „karty sprawy”.

  19. Avatar photo

    Adalbert

    2 lutego 2022 at 21:15

    Gdyby komuniści rządzili Saharą to by piasku zabrakło.

  20. Avatar photo

    Yoko

    2 lutego 2022 at 22:30

    świetny tekst, nareszcie wiadomo co się dzieje w naszym Klubie, zwijanie od środka za kasę z miasta,sponsorów raczej brak, Szczerbowski ich lekceważy i z nikim się nie liczy. Szanowani, zaangażowani pracownicy zwolnieni a karierowiczka Zaręba awansowała na dyrektorkę do spraw organizacji meczy?? Ciekawe kiedy położy pierwszą imprezę?

  21. Avatar photo

    Gieksiorz

    2 lutego 2022 at 22:53

    Ciekawe za co taki szybki awans?! albo rodzina?!

  22. Avatar photo

    Puryfikaterz

    2 lutego 2022 at 23:22

    Ciekawe czy ktorys z „niezaleznych” dziennikarzy podejmie temat…

  23. Avatar photo

    1964

    3 lutego 2022 at 03:10

    Szczerbowski weź wydupiej od tego klubu bo cię sami z buta wydupimy!

  24. Avatar photo

    Mario

    3 lutego 2022 at 12:06

    Kibice budźcie się !!! Na mecze z roku na rok przychodzi coraz mniej ludzi .To przez takiego c.ula jak Szczerbowski.

  25. Avatar photo

    3kolory

    3 lutego 2022 at 14:56

    No faktycznie bardzo chujowo… a podobno Cygan był zły

  26. Avatar photo

    Widz obiektywny

    3 lutego 2022 at 17:39

    Świetny tekst, ale o rok za późno.
    Polityka i politycy, kojarzą mi się tylko ze złodziejstwem i korupcją.
    Dziwi mnie, że miasto tak ochoczo daje kasę, a efektów żadnych.
    Przecież na niegospodarność jest paragraf, i trza doprowadzić do tego żeby za to odpowiedział.

  27. Avatar photo

    arelk

    4 lutego 2022 at 20:53

    Bardzo dobry feletion ,uwydatniający wchujogractwo prezesa.

  28. Avatar photo

    Lizak

    4 lutego 2022 at 22:49

    Dzisiaj w satelicie, białe koszulki musiały zaboleć prezesa

  29. Avatar photo

    Jacuś

    4 lutego 2022 at 23:51

    Po twarzy tzw. „prezesa” widać że oprawa mu się nie podobała. Szacun dla wszystkich organizatorów akcji.
    Teraz czas na nową przyśpiewkę, coś na wzór – „Szczerbowski! Co? WYPIERD#LAJ!” Lub „Szczerbowski! Co? TY KUR#O!”

    Do roboty GieKSiarze, czas na taczkę dla Szczerbowskiego!

  30. Avatar photo

    Kris

    5 lutego 2022 at 01:05

    Komuchy potrafia tylko zyc za cudza kase. Jak chcemy miec profesjonalny klub to taki niekompetentny pasozyt nie moze rzadzic. Problemem jest tez polityka miasta wzgledem klubu. Daja kase, buduja stadion ale toleruja takie szczerbate beztalencie.

  31. Avatar photo

    Kibic

    5 lutego 2022 at 09:11

    Artykuł w punkt, szkoda tylko że autor nie zagłębił się w temat Akademii Młoda Gieksa, tam również do tej pory nieróbstwo, lenistwo, brak jakiejkolwiek organizacji oraz co chyba najważniejsze brak jakiejkolwiek kontroli. Pytanie tylko za co dostają te złote gwiazdki, pewnie również układziki. Jedyny jasny punkcik to SMS współpracujący z Akademia.

  32. Avatar photo

    Łukasz Z.

    5 lutego 2022 at 17:41

    Tekst bardzo dobry, reakcja kibiców też super, teraz to co najważniejsze czyli jak potoczy się dalej ten super ważny temat! Teraz wszystko działa jakby z opóźnieniem a tutaj nie ma czasu na kolejne oczekiwanie, że będzie lepiej. Jak ktoś wcześniej napisał lewactwo robi tylko to co musi i to Szczerbowski robi dobrze ale na rozwój klubu nie ma co liczyć! Możemy być średni, ale nigdy najlepsi co było widać nawet w 2 lidze. My musimy wybrać czy się na to zgadzamy czy chcemy czegoś więcej bo jeśli tak to nie z tym prezesem! Pobudka do cholery!!!

  33. Avatar photo

    Zorro

    5 lutego 2022 at 20:57

    Szczerbowski to SLD. Wiceprezydentem jest niejaki Woźniak, tez komuszek i do tego mąż byłej agentki SB. W tle budowa stadionu…

  34. Avatar photo

    Janina

    6 lutego 2022 at 00:10

    Gratuluję tekstu. Ale jak wiadomo, prezes jest z układu. Przed wyborami katowickie sld wycofało swojego pseudokandydata i swoje „głosy” wsparcia przekazało Krupie. W zamian jednym z wiceprezydentów jest człowiek z sld, a katowicki szef tego pseudougrupowania został prezesem GKS-u. Dlatego prezesik (bo to mały człowiek, także wzrostem) może się śmiać i mówić (za Bareją): Co mi zrobisz, jak mnie złapiesz?

  35. Avatar photo

    Ząbkowy

    6 lutego 2022 at 07:28

    Budowa nowego stadionu to nasz cel, szczerbatego trzeba pogonić…. Jak mawiał klasyk : ” a na drzewach zamiast liści będą wisieć komuniści „

  36. Avatar photo

    Kato

    6 lutego 2022 at 13:48

    Jednym głosem wszyscy Kibice i po temacie.

  37. Avatar photo

    Jadymy

    6 lutego 2022 at 18:28

    może ma honor i odejdzie pod presją. bardzo dobry tekst przed rundą wiosenną. oby nie było za późno

  38. Avatar photo

    Franio

    7 lutego 2022 at 00:28

    W dużej mierze prawda, artykuł jest jak najbardziej realny, jednak prezes Szczerbowski zastopował rozkradanie GieKSy, skończyło się bajlando, wydawanie kasy dla managerów, hotele, cateringi. Teraz każdy wydatek jest mocno liczony. Wy kibice widzicie tylko część problemu. Nie bronię prezesa ale miejcie na uwadze, że przez lata rozkradano GKS!
    Polecam zapoznac szerzej z tematem. Teraz nie ma opcji na przekręty, z akademii poleciało dwóch takich co brali pieniądze i nic nie robili z tym, że jeden przez pewnego celebrytę dostał posadkę w akademii Górnika. Ten sam celebryta woli lansować się w Górniku niż w GKS, dlaczego? Pan prezes go prześwietlił, teraz nie ma lansu na słit focie.
    Zadajmy sobie pytanie kto za Marka Szczerbowskiego?
    Mamy kandydata?
    Miastu pasuje Pan Szczerbowski bo przynosi duże oszczędności, a miastu to się podoba.

  39. Avatar photo

    Kulka

    7 lutego 2022 at 09:35

    Franio, prezes dużo mówi, że oszczędza czy stopuje kradzież, ale fakty temu przeczą – wydał w zeszłym roku rekordowe 26 milionów złotych. Pytanie tylko na co? Dlaczego w klubie za sprawy finansowe są odpowiedzialni tylko jego ludzie, którzy znają go od lat? Czemu nikt nie kontroluje wydatków? Pamietaj też ze GKS w 2021 roku wydał najwięcej na obsługę zarządu w historii spółki…. Wiecej niż za Krysiaka nawet….

    Co do AMG pełna zgoda – tam i teraz, i wcześniej było źle.

  40. Avatar photo

    Kolo

    9 lutego 2022 at 12:37

    Janina, ja też powiem za Bareją: „Mam w d…e wasz klub. I co mi zrobicie?”Miasto daje kasę (na razie) więc mianuje sobie prezesa, jakiego chcę. My, kibice, nie mamy tu niestety za wiele do powiedzenia. Artykuł świetny, ale my możemy sobie co najwyżej pobluzgać na forum i tyle.

  41. Avatar photo

    Kato

    10 lutego 2022 at 08:42

    W jedności siła.
    Jeden przekaz z trybun i dotyczy to również innych spraw.
    Tylko co nastąpi dalej, pozostaje do przemyślenia.

  42. Avatar photo

    sonia_gks

    13 lutego 2022 at 20:26

    Szczerba a pamietosz pershing koszutka ?

  43. Avatar photo

    Bezpiecznik

    17 kwietnia 2022 at 14:59

    To parówa jest i ćpun.

  44. Avatar photo

    Szopki HKS

    2 sierpnia 2022 at 16:11

    Gdyby Ruch miał taki budżet jak Wy to dawno bylibyśmy w EX. My mamy z kolei hamulcowego odnośnie nowego stadionu. Dygnitarz z Parti Oszustów za tym stoi.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga