Dołącz do nas

Kibice Piłka nożna

Frekwencja w 1. lidze – statystyki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po zakończonym już sezonie przygotowaliśmy dla Was kolejną porcję statystyk. Tym razem możecie się zapoznać z frekwencją na boiskach 1 ligi. Poniżej prezentujemy liczbę widzów danej drużyny w meczach domowych, zobaczcie, kto działał jak magnes na kibiców, a z kim trybuny świeciły pustkami.

Flota Świnoujście

Olimpia Grudziądz 800

Polonia Bytom 1100

GKS Tychy 1200

Okocimski Brzesko 1500

GKS Katowice 1568

Dolcan Ząbki 1600

Warta Poznań 1500

Cracovia Kraków 2200

Bogdanka Łęczna 1600

Zawisza Bydgoszcz 1800

Sandecja Nowy Sącz 1211

Miedź Legnica 1015

Arka Gdynia 2010

Stomil Olsztyn 1000

Kolejarz Stróże 1015

Nieciecza 1382

Polonia Bytom

Nieciecza 1696

Olimpia Grudziądz 1840

Sandecja Nowy Sącz 1520

Miedź Legnica 1401

Arka Gdynia 1154

Stomil Olsztyn 1150

ŁKS Łódź 1328

Cracovia Kraków 1200

Kolejarz Stróże 1000

Flota Świnoujście 1190

GKS Tychy 1475

Okocimski Brzesko 983

GKS Katowice 1320

Dolcan Ząbki 752

Warta Poznań 1020

Bogdanka Łęczna 550

Zawisza Bydgoszcz 2221

Sandecja Nowy Sącz

Zawisza Bydgoszcz 3000

Flota Świnoujście 2500

Olimpia Grudziądz 2000

GKS Tychy 2000

Okocimski Brzesko 1000

GKS Katowice 1500

Dolcan Ząbki 1500

Warta Poznań 1300

Bogdanka Łęczna 1200

Nieciecza 1500

Polonia Bytom 3000

Miedź Legnica 1500

Arka Gdynia 1800

Stomil Olsztyn 1500

Cracovia Kraków 4500

Kolejarz Stróże 1700

GKS Tychy (wszystkie mecze w Jaworznie)

Kolejarz Stróże 600

Nieciecza 350

Polonia Bytom 900

Olimpia Grudziądz 400

Miedź Legnica 150

Arka Gdynia 700

Stomil Olsztyn 300

ŁKS Łódź 300

Cracovia Kraków bez publiczności

Zawisza Bydgoszcz 550

Flota Świnoujście 300

Sandecja Nowy Sącz 500

Okocimski Brzesko 300

GKS Katowice 450

Dolcan Ząbki 400

Warta Poznań 250

Bogdanka Łęczna 250

Miedź Legnica

Bogdanka Łęczna 3000

Zawisza Bydgoszcz 4500

Flota Świnoujście 2700

Sandecja Nowy Sącz 2000

Olimpia Grudziądz 2000

Okocimski Brzesko 2500

Dolcan Ząbki 2000

Warta Poznań 1600

Kolejarz Stróże 2500

Nieciecza 2000

Polonia Bytom 2500

GKS Tychy 2000

Arka Gdynia 3000

GKS Katowice 1500

Stomil Olsztyn 3000

Cracovia Kraków 3000

Okocimski KS Brzesko

Cracovia Kraków 2000 (mecz na stadionie Hutnika w Krakowie)

Kolejarz Stroże 1000

Nieciecza 1000

Polonia Bytom 800

GKS Tychy 800

Olimpia Grudziądz 800

Arka Gdynia 1000

Stomil Olsztyn 500

ŁKS Łódź 800

Bogdanka Łęczna 500

Zawisza Bydgoszcz 500

Flota Świnoujście 500

Sandecja Nowy Sącz 605

Miedź Legnica 400

GKS Katowice 600

Dolcan Ząbki 250

Warta Poznań 600

Arka Gdynia

Warta Poznań 6887

Bogdanka Łęczna 5509

Zawisza Bydgoszcz 6774

Flota Świnoujście 4572

Sandecja Nowy Sącz 3851

Miedź Legnica 4034

Olimpia Grudziądz 4136

GKS Katowice 4207

Dolcan Ząbki 2634

Cracovia Kraków 7560

Kolejarz Stróże 3012

Nieciecza 4050

Polonia Bytom 2328

GKS Tychy 3212

Okocimski Brzesko 3218

Stomil Olsztyn 4650

GKS Katowice

ŁKS Łódź 2800

Warta Poznań 1600

Cracovia Kraków 2500

Kolejarz Stróże 2000

Nieciecza 1600

Polonia Bytom 1600

GKS Tychy 3500

Miedź Legnica 1300

Okocimski Brzesko 1600

Olimpia Grudziądz 3500

Stomil Olsztyn 3100

Bogdanka Łęczna 3300

Zawisza Bydgoszcz 5000

Flota Świnoujście 2300

Sandecja Nowy Sącz 2700

Arka Gdynia 4000

Dolcan Ząbki 2500

Stomil Olsztyn

Dolcan Ząbki 3000

Warta Poznań 4000

Bogdanka Łęczna 3000

Zawisza Bydgoszcz 5000

Flota Świnoujście 600

Sandecja Nowy Sącz 2500

Miedź Legnica 3000

Arka Gdynia 4000

Olimpia Grudziądz 3000

ŁKS Łódź 600

Cracovia Kraków 2000 (mecz w Ostródzie)

Kolejarz Stróże 1100

Nieciecza 2100

Polonia Bytom 2000

GKS Tychy 2000

Okocimski Brzesko 1000

GKS Katowice 1000

Olimpia Grudziądz

Dolcan Ząbki 2000

ŁKS Łódź 2000

Warta Poznań 2000

Cracovia Kraków 1500

Bogdanka Łęczna 2200

Kolejarz Stróże 1300

Zawisza Bydgoszcz 2300

Nieciecza 1800

Flota Świnoujście 1750

Polonia Bytom 600

Sandecja Nowy Sącz 1000

GKS Tychy 1200

Miedź Legnica 1500

Okocimski Brzesko 1100

Arka Gdynia 1490

GKS Katowice 1000

Stomil Olsztyn 1400

LKS Nieciecza

Sandecja Nowy Sącz 1100

Miedź Legnica 800

Arka Gdynia 1000

Stomil Olsztyn 500

ŁKS Łódź 1300

Cracovia Kraków 1700

Kolejarz Stróże 750

Flota Świnoujście 900

Polonia Bytom 600

GKS Tychy 700

Okocimski Brzesko 1000

GKS Katowice 1800

Dolcan Ząbki 1500

Warta Poznań 1000

Bogdanka Łęczna 1200

Zawisza Bydgoszcz 2246

Olimpia Grudziądz 1100

Zawisza Bydgoszcz

GKS Tychy 4500

Okocimski Brzesko 4000

GKS Katowice 4372

Dolcan Ząbki 4000

Warta Poznań 3500

Bogdanka Łęczna 3500

Nieciecza 3000

Polonia Bytom 4000

Sandecja Nowy Sącz 3800

Miedź Legnica 2900

Arka Gdynia 5000

Stomil 0lsztyn 4280

Cracovia Kraków 5050

Kolejarz Stróże 3700

Olimpia Grudziądz 5000

Flota Świnoujście 8000

Kolejarz Stróże

Miedź Legnica 400

Arka Gdynia 500

Stomil Olsztyn 500

ŁKS Łódź 200

Cracovia Kraków 1200

Zawisza Bydgoszcz 500

Flota Świnoujście 400

Sandecja Nowy Sącz 1500

GKS Tychy bez publiczności

Okocimski Brzesko 200

GKS Katowice 350

Dolcan Ząbki 400

Warta Poznań 300

Bogdanka Łęczna 200

Olimpia Grudziądz 200

Nieciecza 400

Polonia Bytom 200

Bogdanka Łęczna

Okocimski Brzesko 900

GKS Katowice 800

Dolcan Ząbki 1000

Warta Poznań 600

Kolejarz Stróże 800

Nieciecza 800

Polonia Bytom 600

GKS Tychy 600

Miedź Legnica 450

Arka Gdynia 350

Stomil Olsztyn 300

Cracovia Kraków 700

Olimpia Grudziądz 700

Zawisza Bydgoszcz 700

Flota Świnoujście 500

Sandecja Nowy Sącz 700

Cracovia Kraków

Arka Gdynia 8633

Stomil Olsztyn 7630

ŁKS Łódź 8212

Bogdanka Łęczna 6443

Zawisza Bydgoszcz 9847

Sandecja Nowy Sącz 10 348

Miedź Legnica 7689

Okocimski Brzesko 7345

GKS Katowice 7146

Dolcan Ząbki 5754

Warta Poznań 5754

Olimpia Grudziądz 6358

Kolejarz Stróże 5778

Nieciecza 7081

Flota Świnoujście 8295

Polonia Bytom 6702

GKS Tychy 7862

Warta Poznań

Dolcan Ząbki 700

Cracovia Kraków 1600

Kolejarz Stróże 1500

Nieciecza 1400

Polonia Bytom 1500

GKS Tychy 1500

Okocimski Brzesko 500

Arka Gdynia 1400

GKS Katowice 1000

Stomil Olsztyn 400

Olimpia Grudziądz 800

Bogdanka Łęczna 1000

Zawisza Bydgoszcz 1200

Flota Świnoujście 800

Sandecja Nowy Sącz 500

Miedź Legnica 800

ŁKS Łódź

Stomil Olsztyn 1000

Warta Poznań 1521

Bogdanka Łęczna 1324

Zawisza Bydgoszcz 2732

Flota Świnoujście 1260

Sandecja Nowy Sącz 966

Miedź Legnica 1108

Arka Gdynia 1472

GKS Katowice 1627

Olimpia Grudziądz 1243

Dolcan Ząbki

ŁKS Łódź 900

Cracovia Kraków 1000

Kolejarz Stróże 500

Nieciecza 500

Polonia Bytom 700

GKS Tychy 600

Okocimski Brzesko 400

GKS Katowice 900

Stomil Olsztyn 700

Olimpia Grudziądz 350

Warta Poznań 350

Bogdanka Łęczna 450

Zawisza Bydgoszcz 900

Flota Świnoujście 1000

Sandecja Nowy Sącz 500

Miedź Legnica 500

Arka Gdynia 1000

średnio   razem  mecze

Cracovia      7500    126877            17

Arka Gdynia    4400    70934  16

Zawisza Bydgoszcz   4300    68602  16

GKS Katowice  2600    44900  17

Miedź Legnica       2500    39800  16

Stomil Olsztyn 2300    39900  17

Sandecja Nowy Sącz   2000    32000  16

Olimpia Grudziądz     1500    26140  17

Łódzki KS       1400    14253  10

Flota Świnoujście     1400    22501  16

Polonia Bytom       1300    21800  17

Termalica Bruk-Bet Nieciecza       1100    19196  17

Warta Poznań 1000    16600  16

Okocimski KS Brzesko      700      12655  17

Dolcan Ząbki    700      11250  17

Bogdanka Łęczna      700      10500  16

Kolejarz Stróże         500      7450    16

GKS Tychy      400      6700    16

 

 

 

 

 

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Rafał Strączek: To duża sprawa

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.

Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.

Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak:
Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.

Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek:
To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.

Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak:
Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.

Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.

Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek:
Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.

Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.

Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.

W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak:
Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.

Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek:
Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.

Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak:
To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.

Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.

Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.

Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Marsz ku marzeniom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.

Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.

Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.

Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.

GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.

Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.

Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.

I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.

GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.

Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.

Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.

No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.

I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.

Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.

Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.

Niepojęte. Twierdza od samego startu.

Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.

W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.

Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.

Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.

Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.

Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.

Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.

A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga