Kibice Piłka nożna
Frekwencja w 1. lidze – statystyki
Po zakończonym już sezonie przygotowaliśmy dla Was kolejną porcję statystyk. Tym razem możecie się zapoznać z frekwencją na boiskach 1 ligi. Poniżej prezentujemy liczbę widzów danej drużyny w meczach domowych, zobaczcie, kto działał jak magnes na kibiców, a z kim trybuny świeciły pustkami.
Flota Świnoujście
Olimpia Grudziądz 800
Polonia Bytom 1100
GKS Tychy 1200
Okocimski Brzesko 1500
GKS Katowice 1568
Dolcan Ząbki 1600
Warta Poznań 1500
Cracovia Kraków 2200
Bogdanka Łęczna 1600
Zawisza Bydgoszcz 1800
Sandecja Nowy Sącz 1211
Miedź Legnica 1015
Arka Gdynia 2010
Stomil Olsztyn 1000
Kolejarz Stróże 1015
Nieciecza 1382
Polonia Bytom
Nieciecza 1696
Olimpia Grudziądz 1840
Sandecja Nowy Sącz 1520
Miedź Legnica 1401
Arka Gdynia 1154
Stomil Olsztyn 1150
ŁKS Łódź 1328
Cracovia Kraków 1200
Kolejarz Stróże 1000
Flota Świnoujście 1190
GKS Tychy 1475
Okocimski Brzesko 983
GKS Katowice 1320
Dolcan Ząbki 752
Warta Poznań 1020
Bogdanka Łęczna 550
Zawisza Bydgoszcz 2221
Sandecja Nowy Sącz
Zawisza Bydgoszcz 3000
Flota Świnoujście 2500
Olimpia Grudziądz 2000
GKS Tychy 2000
Okocimski Brzesko 1000
GKS Katowice 1500
Dolcan Ząbki 1500
Warta Poznań 1300
Bogdanka Łęczna 1200
Nieciecza 1500
Polonia Bytom 3000
Miedź Legnica 1500
Arka Gdynia 1800
Stomil Olsztyn 1500
Cracovia Kraków 4500
Kolejarz Stróże 1700
GKS Tychy (wszystkie mecze w Jaworznie)
Kolejarz Stróże 600
Nieciecza 350
Polonia Bytom 900
Olimpia Grudziądz 400
Miedź Legnica 150
Arka Gdynia 700
Stomil Olsztyn 300
ŁKS Łódź 300
Cracovia Kraków bez publiczności
Zawisza Bydgoszcz 550
Flota Świnoujście 300
Sandecja Nowy Sącz 500
Okocimski Brzesko 300
GKS Katowice 450
Dolcan Ząbki 400
Warta Poznań 250
Bogdanka Łęczna 250
Miedź Legnica
Bogdanka Łęczna 3000
Zawisza Bydgoszcz 4500
Flota Świnoujście 2700
Sandecja Nowy Sącz 2000
Olimpia Grudziądz 2000
Okocimski Brzesko 2500
Dolcan Ząbki 2000
Warta Poznań 1600
Kolejarz Stróże 2500
Nieciecza 2000
Polonia Bytom 2500
GKS Tychy 2000
Arka Gdynia 3000
GKS Katowice 1500
Stomil Olsztyn 3000
Cracovia Kraków 3000
Okocimski KS Brzesko
Cracovia Kraków 2000 (mecz na stadionie Hutnika w Krakowie)
Kolejarz Stroże 1000
Nieciecza 1000
Polonia Bytom 800
GKS Tychy 800
Olimpia Grudziądz 800
Arka Gdynia 1000
Stomil Olsztyn 500
ŁKS Łódź 800
Bogdanka Łęczna 500
Zawisza Bydgoszcz 500
Flota Świnoujście 500
Sandecja Nowy Sącz 605
Miedź Legnica 400
GKS Katowice 600
Dolcan Ząbki 250
Warta Poznań 600
Arka Gdynia
Warta Poznań 6887
Bogdanka Łęczna 5509
Zawisza Bydgoszcz 6774
Flota Świnoujście 4572
Sandecja Nowy Sącz 3851
Miedź Legnica 4034
Olimpia Grudziądz 4136
GKS Katowice 4207
Dolcan Ząbki 2634
Cracovia Kraków 7560
Kolejarz Stróże 3012
Nieciecza 4050
Polonia Bytom 2328
GKS Tychy 3212
Okocimski Brzesko 3218
Stomil Olsztyn 4650
GKS Katowice
ŁKS Łódź 2800
Warta Poznań 1600
Cracovia Kraków 2500
Kolejarz Stróże 2000
Nieciecza 1600
Polonia Bytom 1600
GKS Tychy 3500
Miedź Legnica 1300
Okocimski Brzesko 1600
Olimpia Grudziądz 3500
Stomil Olsztyn 3100
Bogdanka Łęczna 3300
Zawisza Bydgoszcz 5000
Flota Świnoujście 2300
Sandecja Nowy Sącz 2700
Arka Gdynia 4000
Dolcan Ząbki 2500
Stomil Olsztyn
Dolcan Ząbki 3000
Warta Poznań 4000
Bogdanka Łęczna 3000
Zawisza Bydgoszcz 5000
Flota Świnoujście 600
Sandecja Nowy Sącz 2500
Miedź Legnica 3000
Arka Gdynia 4000
Olimpia Grudziądz 3000
ŁKS Łódź 600
Cracovia Kraków 2000 (mecz w Ostródzie)
Kolejarz Stróże 1100
Nieciecza 2100
Polonia Bytom 2000
GKS Tychy 2000
Okocimski Brzesko 1000
GKS Katowice 1000
Olimpia Grudziądz
Dolcan Ząbki 2000
ŁKS Łódź 2000
Warta Poznań 2000
Cracovia Kraków 1500
Bogdanka Łęczna 2200
Kolejarz Stróże 1300
Zawisza Bydgoszcz 2300
Nieciecza 1800
Flota Świnoujście 1750
Polonia Bytom 600
Sandecja Nowy Sącz 1000
GKS Tychy 1200
Miedź Legnica 1500
Okocimski Brzesko 1100
Arka Gdynia 1490
GKS Katowice 1000
Stomil Olsztyn 1400
LKS Nieciecza
Sandecja Nowy Sącz 1100
Miedź Legnica 800
Arka Gdynia 1000
Stomil Olsztyn 500
ŁKS Łódź 1300
Cracovia Kraków 1700
Kolejarz Stróże 750
Flota Świnoujście 900
Polonia Bytom 600
GKS Tychy 700
Okocimski Brzesko 1000
GKS Katowice 1800
Dolcan Ząbki 1500
Warta Poznań 1000
Bogdanka Łęczna 1200
Zawisza Bydgoszcz 2246
Olimpia Grudziądz 1100
Zawisza Bydgoszcz
GKS Tychy 4500
Okocimski Brzesko 4000
GKS Katowice 4372
Dolcan Ząbki 4000
Warta Poznań 3500
Bogdanka Łęczna 3500
Nieciecza 3000
Polonia Bytom 4000
Sandecja Nowy Sącz 3800
Miedź Legnica 2900
Arka Gdynia 5000
Stomil 0lsztyn 4280
Cracovia Kraków 5050
Kolejarz Stróże 3700
Olimpia Grudziądz 5000
Flota Świnoujście 8000
Kolejarz Stróże
Miedź Legnica 400
Arka Gdynia 500
Stomil Olsztyn 500
ŁKS Łódź 200
Cracovia Kraków 1200
Zawisza Bydgoszcz 500
Flota Świnoujście 400
Sandecja Nowy Sącz 1500
GKS Tychy bez publiczności
Okocimski Brzesko 200
GKS Katowice 350
Dolcan Ząbki 400
Warta Poznań 300
Bogdanka Łęczna 200
Olimpia Grudziądz 200
Nieciecza 400
Polonia Bytom 200
Bogdanka Łęczna
Okocimski Brzesko 900
GKS Katowice 800
Dolcan Ząbki 1000
Warta Poznań 600
Kolejarz Stróże 800
Nieciecza 800
Polonia Bytom 600
GKS Tychy 600
Miedź Legnica 450
Arka Gdynia 350
Stomil Olsztyn 300
Cracovia Kraków 700
Olimpia Grudziądz 700
Zawisza Bydgoszcz 700
Flota Świnoujście 500
Sandecja Nowy Sącz 700
Cracovia Kraków
Arka Gdynia 8633
Stomil Olsztyn 7630
ŁKS Łódź 8212
Bogdanka Łęczna 6443
Zawisza Bydgoszcz 9847
Sandecja Nowy Sącz 10 348
Miedź Legnica 7689
Okocimski Brzesko 7345
GKS Katowice 7146
Dolcan Ząbki 5754
Warta Poznań 5754
Olimpia Grudziądz 6358
Kolejarz Stróże 5778
Nieciecza 7081
Flota Świnoujście 8295
Polonia Bytom 6702
GKS Tychy 7862
Warta Poznań
Dolcan Ząbki 700
Cracovia Kraków 1600
Kolejarz Stróże 1500
Nieciecza 1400
Polonia Bytom 1500
GKS Tychy 1500
Okocimski Brzesko 500
Arka Gdynia 1400
GKS Katowice 1000
Stomil Olsztyn 400
Olimpia Grudziądz 800
Bogdanka Łęczna 1000
Zawisza Bydgoszcz 1200
Flota Świnoujście 800
Sandecja Nowy Sącz 500
Miedź Legnica 800
ŁKS Łódź
Stomil Olsztyn 1000
Warta Poznań 1521
Bogdanka Łęczna 1324
Zawisza Bydgoszcz 2732
Flota Świnoujście 1260
Sandecja Nowy Sącz 966
Miedź Legnica 1108
Arka Gdynia 1472
GKS Katowice 1627
Olimpia Grudziądz 1243
Dolcan Ząbki
ŁKS Łódź 900
Cracovia Kraków 1000
Kolejarz Stróże 500
Nieciecza 500
Polonia Bytom 700
GKS Tychy 600
Okocimski Brzesko 400
GKS Katowice 900
Stomil Olsztyn 700
Olimpia Grudziądz 350
Warta Poznań 350
Bogdanka Łęczna 450
Zawisza Bydgoszcz 900
Flota Świnoujście 1000
Sandecja Nowy Sącz 500
Miedź Legnica 500
Arka Gdynia 1000
średnio razem mecze
Cracovia 7500 126877 17
Arka Gdynia 4400 70934 16
Zawisza Bydgoszcz 4300 68602 16
GKS Katowice 2600 44900 17
Miedź Legnica 2500 39800 16
Stomil Olsztyn 2300 39900 17
Sandecja Nowy Sącz 2000 32000 16
Olimpia Grudziądz 1500 26140 17
Łódzki KS 1400 14253 10
Flota Świnoujście 1400 22501 16
Polonia Bytom 1300 21800 17
Termalica Bruk-Bet Nieciecza 1100 19196 17
Warta Poznań 1000 16600 16
Okocimski KS Brzesko 700 12655 17
Dolcan Ząbki 700 11250 17
Bogdanka Łęczna 700 10500 16
Kolejarz Stróże 500 7450 16
GKS Tychy 400 6700 16
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.
Piłka nożna
Rafał Strączek: To duża sprawa
Przed spotkaniem z Jagiellonią Białystok miała miejsce konferencja, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz bramkarz Rafał Strączek.
Michał Kajzerek: Witam wszystkich bardzo serdecznie na konferencji przed meczem 33. kolejki z Jagiellonią Białystok. Wszystkie bilety sprzedane, dlatego apelujemy o przekazanie/odsprzedanie biletów przez kibiców nie mogących przyjść na mecz, aby jak najwięcej pojawiło się nas na arenie.
Czego trener się spodziewa pod kątem tego meczu? O wielką rzecz walczą także piłkarki.
Rafał Górak: Kobiety mają pierwszeństwo, więc zacznijmy od nich. Trzymamy kciuki, liczymy na następne trofea i medale w gablocie. Piękna sprawa, fajnie, że udało się to przenieść bliżej. Trzymamy kciuki bardzo mocno. My mamy swoje sprawy do załatwienia, musimy się koncentrować na spotkaniu z Jagiellonią – godzinę przed finałem mamy trening. My z racji tego, gdzie jesteśmy w tabeli, po prostu musimy być jak najlepiej przygotowani do rywala trudnego, wymagającego. Mieliśmy okazję się już spotkać w tym roku, graliśmy bardzo dobrze momentami. Jeśli zagramy tak przez cały mecz, zawiesimy poprzeczkę bardzo wysoko.
Zostałeś nominowany do nagrody dla najlepszego bramkarza sezonu.
Rafał Strączek: To duża sprawa, jest to dla mnie ogromne wydarzenie. Cieszę się, że ta praca została doceniona.
Wczoraj Jagiellonia grała w rytmie niejako europejskich pucharów.
Rafał Górak: Drużyna grająca w środę nie czuje żadnego zmęczenia, jest wystarczająco czasu do niedzieli na regenerację. Dla Jagiellonii wypadł bardzo ważny zawodnik, doświadczony. Trener Siemieniec ma w kim jednak wybierać.
Raków nie wykorzystał sytuacji, ale stłamsił Jagiellonię.
Było widać duży napór Rakowa, brakowało bramki. To też świadczy o jakimś braku. Jagiellonia wygrała zasłużenie, nie ma co dyskutować.
Mówicie o szansie na awans do pucharów?
Rafał Strączek: Mamy świadomość tego, że zostały dwa mecze i jakie miejsce zajmujemy. Ta liga jest mega szalona, różnice między miejscami są bardzo małe. Patrzymy w górę i robimy wszystko, by zająć jak najwyższe miejsce.
Była obawa po powrocie?
Trzy mecze, bark mi doskwierał. W miarę szybko to wyleczyłem i dałem znać trenerowi, że dobrze się czuję.
Spodziewaliście się, że tak blisko będzie do podium?
Nikt o takich rzeczach nawet w Katowicach nie myślał. Tym bardziej się cieszymy z takiej okazji, spinamy się wszyscy w szatni, motywujemy. Musimy poświęcić całych siebie, by osiągnąć jak najlepszy wynik.
W Gliwicach nie grał Klemenz.
Rafał Górak: Lukas dzisiaj zaczyna proces treningowy, będziemy się zastanawiać, czy wróci w niedzielę. Pozostali zawodnicy, poza Paluszkiem i Trepką, są do mojej dyspozycji.
Jak oglądasz takie mecze z nadchodzącym rywalem?
Rafał Strączek: Podchodzę trochę zawodowo, trochę jednak na spokojnie. Staram się patrzeć na zachowania zawodników, poruszanie systemowe. Fajnie, że grali wczoraj, można się przypatrzeć i wyciągnąć więcej wniosków.
Jest presja na zwycięstwo?
Rafał Górak: To nie presja, że chcemy wygrać. Chcemy podjąć rywalizację sportową. Od kilkunastu dni nie ma biletów, to daje do myślenia. Wczoraj z zawodnikami i zawodniczkami mieliśmy wielką imprezę, radosne dzieci, kobiety i mężczyźni. To jest wyzwanie, żeby tym ludziom zrobić fajny dzień. Po tym ile otrzymaliśmy od nich miłych słów… Zawodnicy byli pod wrażeniem. Ludzie kupują koszulki z ich nazwiskami, potem jeszcze chcą ich autograf. Dawno tego nie było, to niesamowite.
Odczuwacie mentalne zmęczenie na finiszu sezonu?
Nie będziemy się porównywać ze słowami piłkarzy Jagiellonii, oni mają swoje problemy. My w ogóle nie jesteśmy zmęczeni, na pewno każdy w jakiś sposób o wakacjach marzy. Zawodnicy się realizują, doskonale zdają sobie sprawę, że teraz czas świetnej, ciężkiej roboty.
Motywować drużyny nie trzeba, a trzeba im mówić, by cieszyli się grą?
Jest pula do zdobycia. Sześć punktów załatwi nam wszystko – będziemy grać w europejskich pucharach, taka jest prawda. Nie ma co kalkulować, przemotywowywać. Oni wypracowali to miejsce, wielu z nich nigdy tam nie grało. Dzisiaj mogą w nich zagrać, nie ma mowy o wakacjach, o zmęczeniu. Nie wolno się też presować, trzeba się radować. Musimy wykonywać nasze zadania taktyczne, pokazać momenty i błyski – wtedy będzie mnóstwo zabawy.
Jest pomysł na wymóg Polaków w kadrze, jak pan na to patrzy?
Wszystko, co związane z limitami, zaczyna mi się to robić niezgodne z tym, jak lubię żyć. To jakbym kazał dzieciom uczyć się polskiego, mówić po angielsku, a przy śniadaniu po francusku. To w klubie powinniśmy brać odpowiedzialność za to, jak one wyglądają. Ja swoją ideę mam i wiem, od jakich piłkarzy zyskujemy najwięcej. Wiem, co dają nasi piłkarze, chcę, by szatnia mówiła w języku polskim. Ja sam się uczę języka angielskiego, mam deficyty, ale jesteśmy u siebie.
Felietony Piłka nożna
Marsz ku marzeniom
No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.
Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.
Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.
Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.
GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.
Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.
Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.
I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.
GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.
Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.
Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.
No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.
Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.
I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.
Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.
Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.
Niepojęte. Twierdza od samego startu.
Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.
W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.
Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.
Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.
Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.
Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.
Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.
A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?


Najnowsze komentarze