Dołącz do nas

Piłka nożna

Aż jedenastu wygrało już z Legią!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Kiedyś przed meczem z Ruchem Chorzów – pierwszym meczem po wielu, wielu latach z tym rywalem zza miedzy, na stronie GieKSa.pl pojawił się artykuł dotyczący doświadczeń naszych zawodników w starciach z Niebieskimi. Teraz w obliczu pierwszego od 19 lat starcia z Legią Warszawa, powtarzamy ten motyw. Z racji tego, że mecze z Legią zawsze były szczególne, warto przytoczyć kontakty naszych zawodników z klubem z Łazienkowskiej, ale także to, jakie doświadczenia z GieKSą mają obecni zawodnicy Legii. Niektóre z tych historii są zaskakujące.

Jak na przykład to, że taki Rafał Strączek zagrał przeciw Legii trzy mecze w barwach Stali Mielec i ani razu nie przegrał, dwukrotnie wygrywając.

Alan Czerwiński na siedem meczów w Warszawie, czterech z nich nie przegrał, dwukrotnie wygrywając z Zagłębiem Lubin, notując z Miedziowymi także remis, podobnie jak raz z Kolejorzem.

Arkadiusz Jędrych grał z Legią dwukrotnie w barwach Zagłębia Sosnowiec (w jednym meczu symbolicznie, przez minutę), ale nie udało się jego zespołowi nic ugrać.

Trudne wspomnienia z Łazienkowskiej ma Lukas Klemenz, który jako zawodnik Wisły Kraków przegrał tam z Legią 0:7. Aleknsader Komor w swoim jedynym meczu na Legii przegrał tam z Łęczną 0:5.

Trzy lata temu z Legią zagrał Marten Kuusk w… europejskich pucharach. W eliminacjach do Ligi Mistrzów jako zawodnik Flory Tallin dwukrotnie przegrał z Mistrzem Polski.

Do pewnego momentu nie wiodło się z Legią Adrianowi Błądowi, ale w końcu z Arką Gdynia przełamał złą passę i wygrał w Warszawie.

Najwięcej meczów z Legią – bo aż czternaście – zagrał Mateusz Mak. Ze zmiennym szczęściem, ale dwa razy wygrał przy Łazienkowskiej jako piłkarz Stali Mielec i raz Bełchatowa.

W swoim jedynym meczu z Legią triumfował Mateusz Marzec, jako piłkarz Podbeskidzia.

W Warszawie jako zawodnik Piasta triumfował też Sebastian Milewski.

Swoje sukcesy przeciw Legii odnosił Bartosz Nowak. Zawodnik wygrywał przy Łazienkowskiej z Górnikiem i Rakowej, w barwach obu klubów strzelał na warszawskim stadionie bramki. Kapitalnym przede wszystkim był jednak jego występ u siebie jako piłkarz Rakowa, kiedy wszedł na boisko w 77. minucie i zdążył strzeli dwa gole w wygranym 4:0 meczu. W finale Pucharu Polski strzelił bramkę w konkursie jedenastek, ale to rywale byli górą.

Jakub Arak to jedyny były zawodnik Legii w naszej kadrze, jednak nie dane mu było zadebiutować w pierwszej drużynie. Przeciw Legii grał natomiast jako piłkarz Ruchu Chorzów, Lechii Gdańsk i Rakowa Częstochowa. W barwach tego ostatniego klubu zagrał w Superpucharze przeciw Wojskowym i podobnie jak Nowak, też strzelił gola w konkursie rzutów karnych, ale w przeciwieństwie do Bartosza, jego drużyna wygrała trofeum.

Swoje słodkie i gorzkie chwile miał w rywalizacja z Legią Adam Zrelak. W wygranym przez Wartę Poznań meczu w Warszawie nie wykorzystał rzutu karnego, ale za to przy triumfie w Grodzisku, to jego gol zadecydował o trzech punktach dla poznaniaków.

W sumie aż jedenastu piłkarzy z obecnej GieKSy ma na koncie zwycięstwo z Legią Warszawa.

Dawid Kudła
30.10.2014 (Puchar Polski) Legia Warszawa – Pogoń Szczecin 3:1 (120 minut)
23.05.2015 Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 0:1 (90 minut)
9.04.2016 Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 0:0 (90 minut)
14.10.2016 Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 3:2 (90 minut)
19.08.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (90 minut)
20.12.2018 Zagłębie Sosnowiec – Legia Warszawa 2:3 (90 minut)

Rafał Strączek
9.05.2021 Stal Mielec – Legia Warszawa 0:0 (90 minut)
7.11.2021 Legia Warszawa – Stal Mielec 1:3 (90 minut)
30.04.2022 Stal Mielec – Legia Warszawa 2:1 (90 minut)

Alan Czerwiński
27.08.2017 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:1 (90 minut)
9.02.2018 Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 2:3 (90 minut)
14.04.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 0:1 (90 minut)
21.07.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 1:3 (90 minut)
19.05.2019 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:2 (90 minut)
18.08.2019 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 1:0 (90 minut)
20.12.2019 Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 2:1 (90 minut, ż.kartka)
8.11.2020 Legia Warszawa – Lech Poznań 2:1 (90 minut)
16.04.2023 Legia Warszawa – Lech Poznań 2:2 (90 minut)
12.05.2024 Lech Poznań – Legia Warszawa 1:2 (23 minuty)

Arkadiusz Jędrych
19.08.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (90 minut)
20.12.2018 Zagłębie Sosnowiec – Legia Warszawa 2:3 (1 minuta)

Lukas Klemenz
22.02.2015 Korona Kielce – Legia Warszawa 0:0 (80 minut)
27.10.2019 Legia Warszawa – Wisła Kraków 7:0 (90 minut, ż.kartka)
7.06.2020 Wisła Kraków – Legia Warszawa 1:3 (90 minut)

Aleksander Komor
18.12.2016 Legia Warszawa – Górnik Łęczna 5:0 (90 minut)

Marten Kuusk
21.07.2021 (el. LM) Legia Warszawa – Flora Tallin 2:1 (90 minut)
27.08.2021 (el. LM) Flora Tallin – Legia Warszawa 0:1 (90 minut)

Marcin Wasielewski
23.02.2019 Lech Poznań – Legia Warszawa 2:0 (5 minut)

Adrian Błąd
4.12.2009 Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 0:0 (40 minut)
6.04.2013 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:0 (90 minut)
2.11.2013 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:0 (9 minut)
12.04.2014 Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 1:3 (45 minut)
20.08.2016 Legia Warszawa – Arka Gdynia 1:3 (5 minut)

Adrian Danek
2.12.2017 Sandecja Nowy Sącz – Legia Warszawa 2:2 (16 minut)
16.07.2022 Korona Kielce – Legia Warszawa 1:1 (15 minut)

Mateusz Mak
24.03.2012 Legia Warszawa – GKS Bełchatów 1:1 (45 minut)
26.08.2012 GKS Bełchatów – Legia Warszawa 0:2 (90 minut, ż.kartka)
2.03.2013 Legia Warszawa – GKS Bełchatów 0:0 (90 minut)
19.07.2014 Legia Warszawa – GKS Bełchatów 0:1 (90 minut)
13.12.2015 Legia Warszawa – Piast Gliwice 1:1 (88 minut)
8.05.2016 Legia Warszawa – Piast Gliwice 4:0 (72 minuty)
11.08.2017 Legia Warszawa – Piast Gliwice 3:1 (32 minuty, ż.kartka)
12.12.2017 Piast Gliwice – Legia Warszawa 0:1 (90 minut)
12.0.2018 Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:3 (80 minut)
18.12.2020 Legia Waszawa – Stal Mielec 2:3 (45 minut)
9.05.2021 Stal Mielec – Legia Warszawa 0:0 (14 minut)
7.11.2021 Legia Warszawa – Stal Mielec 1:3 (63 minuty)
26.08.2022 Stal Mielec – Legia Warszawa 0:1 (10 minut)
12.03.2023 Legia Warszawa – Stal Mielec 2:0 (34 minuty)

Mateusz Marzec
31.01.2021 Podbeskidzie Bielsko-Biała – Legia Warszawa 1:0 (74 minuty)

Sebastian Milewski
19.08.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (90 minut, ż.kartka)
20.12.2018 Zagłębie Sosnowiec – Legia Warszawa 2:3 (89 minut)
6.10.2019 Piast Gliwice – Legia Warszawa 2:0 (81 minut)
8.03.2020 Legia Warszawa – Piast Gliwice 1:2 (90 minut)
27.06.2020 Legia Warszawa – Piast Gliwice 1:1 (90 minut)
29.11.2020 Legia Warszawa – Piast Gliwice 2:2 (87 minut)
21.04.2021 Piast Gliwice – Legia Warszawa 0:1 (8 minut)

Bartosz Nowak
28.08.2016 Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:2 (24 minuty)
19.09.2020 Legia Warszawa – Górnik Zabrze 1:3 (62 minuty, 1 gol)
27.02.2021 Górnik Zabrze – Legia Warszawa 1:2 (73 minuty, ż.kartka)
21.11.2021 Górnik Zabrze – Legia Warszawa 3:2 (59 minut)
6.05.2022 Legia Warszawa – Górnik Zabrze 5:3 (70 minut)
11.09.2022 Raków Częstochowa – Legia Warszawa 4:0 (13 minut, 2 gole)
1.04.2023 Legia Warszawa – Raków Częstochowa 3:1 (90 minut, 1 gol)
2.05.2023 (Finał PP) Legia Warszawa – Raków Częstochowa 0:0 k. 6:5 (52 minuty, gol w konkursie rzutów karnych)
8.10.2023 Legia Warszawa – Raków Częstochowa 1:2 (74 minuty)
13.04.2024 Raków Częstochowa – Legia Warszawa 1:1 (45 minut)

Jakub Arak
8.08.2016 Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:2 (73 minuty)
9.12.2018 Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 0:0 (23 minuty)
5.12.2020 Legia Warszawa – Lechia Gdańsk 2:0 (5 minut)
17.07.2021 (Superpuchar) Legia Warszawa – Raków Częstochowa 1:1 k. 3:4 (7 minut, gol w konkursie rzutów karnych)

Sebastian Bergier
16.02.2018 Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 4:1 (62 minuty)
21.06.2020 Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 2:0 (10 minut)

Adam Zrelak
13.03.2021 Legia Warszawa – Warta Poznań 3:2 (90 minut, ż.kartka)
14.08.2021 Warta Poznań – Legia Warszawa 0:2 (90 minut)
13.02.2022 Legia Warszawa – Warta Poznań 0:1 (75 minut, niewykorzystany rzut karny)
8.10.2022 Legia Warszawa – Warta Poznań 1:0 (90 minut)
21.04.2023 Warta Poznań – Legia Warszawa 1:0 (90 minut, 1 gol)

Jeśli chodzi o obecnych zawodników Legii, to występów przeciw GKS mają dużo mniej, ale co ciekawe – sumarycznie więcej razy piłkarze Legii z GKS przegrali niż wygrali. Zwłaszcza niektórzy zawodnicy – mimo że było to dawno – mieli całkiem konkretnie niekorzystny bilans.

Dwa mecze z GieKSą jako zawodnik Puszczy zagrał Gabriel Kobylak – raz zremisował i raz przegrał.

Swoje spotkanie przeciw katowiczanom ma na koncie Kacper Tobiasz – jego Stomil w szalonym meczu najpierw nie wykorzystał karnego, a pod koniec stracił bramkę.

Mało kto wie, ale swoje mecze przeciw GKS Katowice rozgrywał Adrtur Jędrzejczyk. Było to w… naprawdę dawnych czasach. W sezonie 2007/08 dwukrotnie zremisował z GKS jako piłkarz GKS Jastrzębie. A w kolejnym sezonie już dwukrotnie przegrał w barwach Dolcanu – 0:3 na Bukowej i 0:1 w Ząbkach.

Początkowo nie wiodło się w tych starciach Rafałowi Augustyniakowi. Jako piłkarz Widzewa co prawda strzelił przy Bukowej bramkę, ale jego zespół przegrał 1:2. Potem zaliczył także porażkę jako zawodnik Pogoni Siedlce. Jednak w sezonie 2016/17 odbił sobie niepowodzenia, dwukrotnie wygrywając z GieKSą jako zawodnik Wigier.

Zaskakujący jest także fakt, iż na Bukowej wystąpił Bartosz Kapustka. Było to w meczu Pucharu Polski, który Cracovia wygrała w Katowicach 3:1.

Swoje mecze w barwach Stomilu, Rozwoju i Rakowa ze zmiennym szczęściem rozgrywał Patryk Kun. W jednym z meczów Medalików z GieKSą strzelił gola.

Gabriel Kobylak
23.10.2021 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice 1:0 (90 minut)
1.05.2022 Puszcza Niepołomice – GKS Katowice 1:1 (90 minut)

Kacper Tobiasz
19.04.2022 Stomil Olsztyn – GKS Katowice 0:1 (90 minut)

Artur Jędrzejczyk
14.09.2007 GKS Jastrzębie – GKS Katowice 1:1 (77 minut)
26.04.2008 GKS Katowice – GKS Jastrzębie 0:0
20.09.2008 GKS Katowice – Dolcan Ząbki 3:0 (90 minut)
2.05.2009 Dolcan Ząbki – GKS Katowice 0:1 (90 minut)

Rafał Augustyniak
2.08.2014 GKS Katowice – Widzew Łódź 2:1 (90 minut, 1 gol)
9.03.2016 GKS Katowice – Pogoń Siedlce 1:0 (90 minut)
30.07.2016 GKS Katowice – Wigry Suwałki 0:1 (90 minut)
19.11.2016 Wigry Suwałki – GKS Katowice 3:2 (84 minuty)
5.08.2017 Miedź Legnica – GKS Katowice 1:1 (90 minut)

Bartosz Kapustka
22.09.2015 (Puchar Polski) GKS Katowice – Cracovia Kraków 1:3 (84 minuty)

Patryk Kun
25.05.2014 Stomil Olsztyn – GKS Katowice 3:1 (72 minuty)
26.07.2015 (Puchar Polski) GKS Katowice – Rozwój Katowice 2:0 (71 minut)
25.09.2015 GKS Katowice – Rozwój Katowice 2:2 (90 minut)
24.04.2016 Rozwój Katowice – GKS Katowice 1:2 (90 minut) *mecz przy Bukowej, Rozwój gospodarzem
20.08.2016 Stomil Olsztyn – GKS Katowice 1:1 (90 minut)
10.03.2017 GKS Katowice – Stomil Olsztyn 2:2 (66 minut)
22.08.2022 Raków Częstochowa – GKS Katowice 2:0 (90 minut, 1 gol)
9.03.2019 GKS Katowice – Raków Częstochowa 0:3 (90 minut)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga