Piłka nożna Prasówka
Media o meczu: Z GKS Katowice pomógł rzut karny
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania Cracovia – GKS Katowice 1:0 (0:0).
terazpasy.pl – Cracovia – GKS Katowice – Po 5. miesiącach „Ziemia Święta” odczarowana!
[…] W ramach 26. kolejki PKO BP Ekstraklasy jedenasta w tabeli Cracovia podejmowała na własnym stadionie aktualnie siódmy zespół ligi – i najlepszą drużynę rundy wiosennej – GKS Katowice. Podopieczni trenera Elsnera przystępowali do tego meczu pod dużą presją – po trzech kolejnych porażkach i z bezkompromisowym planem zdobycia trzech bezcennych punktów. Plan został zrealizowany – zadecydowała jedna bramka, w 80 minucie, z rzutu karnego.
[…] Pierwsza połowa nie należała do najciekawszych. Pierwszą groźną akcję skonstruował GKS w 19. minucie. Po dośrodkowaniu w pole karne Nowak uderzał głową z niezłej pozycji, ale piłka poleciała obok słupka. W 40. minucie kolejną niezłą akcję mieli goście – po zagraniu w pole karne do piłki próbował dopaść Szkuryn, ale skutecznie zatrzymał go Oskar Wójcik. W 44. minucie z obiecującym kontratakiem wyszła drużyna Pasów – Pau Sans odebrał piłkę rywalowi i podał ją Mateuszowi Praszelikowi, lecz jego strzał został zablokowany.
Drugą połowę bardzo mocno rozpoczęli goście – w 47. minucie znakomitą okazję miał Szkuryn, ale jego strzał z okolic szóstego metra był zbyt lekki i Oskar Wójcik zdołał go wybić. W 51. minucie dogodną sytuację stworzyła sobie Cracovia, jednak płaskie dośrodkowanie Pau Sansa w pole bramkarskie zostało przejęte przez bramkarza gości. W 59. minucie Mateusz Praszelik oddał pierwsze celne uderzenie Cracovii w tym meczu – głową po dośrodkowaniu Ajdina Hasicia – lecz piłka trafiła w ręce bramkarza. W 78. minucie Jean Batoum nabił rękę obrońcy GKS-u, wywalczając rzut karny dla swojej drużyny. Jedenastkę pewnie wykorzystał Ajdin Hasić. W 95. minucie Jędrych uderzał głową na bramkę Sebastiana Madejskiego, ale ten pewnie złapał piłkę.
Cracovia nie była w tym meczu zespołem lepszym, nie zagrała też lepiej niż w poprzednich – zakończonych porażkami – spotkaniach, ale zachowała czyste konto, strzeliła zwycięską bramkę i wygrała! I to jest najważniejsza wiadomość do zapamiętania po tym meczu.
Piłkarzom Cracovii należą się wielkie brawa za ambicję i walkę, a uszczęśliwionym kibicom pozostaje nadzieja, że na kolejne zwycięstwo Pasów na „Ziemi Świętej” nie trzeba będzie czekać kolejnych, długich pięciu miesięcy…
onet.pl – Koniec fatalnej serii Cracovii. I to z takim rywalem! Wystarczył jeden moment
[…] Spotkanie od początku było toczone w szybkim tempie, choć brakowało w nim precyzji w wykończeniu. Już w 10. minucie blisko szczęścia byli goście, jednak strzał z powietrza niepilnowanego Mateusza Kowalczyka poszybował nad bramką Sebastiana Madejskiego. Bramkarz Cracovii był zresztą jedną z jaśniejszych postaci meczu — mimo że w 33. minucie potrzebował pomocy medycznej, kilkukrotnie ratował swój zespół przed utratą gola.
Prawdziwe emocje zaczęły się jednak tuż po przerwie. W 48. minucie katowiczanie powinni objąć prowadzenie. Ilja Szkurin opanował piłkę w polu karnym i trącił ją obok wychodzącego Madejskiego. Gdy wydawało się, że futbolówka wtoczy się do siatki, fenomenalną interwencją popisał się Oskar Wójcik, który wybił piłkę niemal z linii bramkowej! Chwilę później Szkurin ponownie zagroził bramce gospodarzy, ale trafił jedynie w boczną siatkę.
Cracovia nie pozostawała dłużna. Aktywny w ofensywie był zwłaszcza Pau Sans, który swoimi rajdami zmuszał obrońców Gieksy do fauli, za co żółtą kartką ukarany został m.in. Damian Rasak. W 61. minucie Pasy miały swoją „piłkę meczową” — po dośrodkowaniu Ajdina Hasicia, strzał głową oddał Mateusz Praszelik, jednak Rafał Strączek wykazał się świetnym refleksem, parując to uderzenie.
Co się jednak odwlecze, to nie uciecze. Wprowadzony chwilę wcześniej na boisko Jean Batoim po wrzutce oddał strzał głową tak, że piłka trafiła w rękę Lukasa Klemenza. Hasić z jedenastu metrów dał prowadzenie Cracovii.
W końcówce było emocjonująco. GKS próbował za wszelką cenę odrobić straty, a gospodarzom zależało na utrzymaniu wyniku. Dopięli swego drudzy z wymienionych. W ostatnich minutach na boisko, pierwszy raz w tym sezonie pojawił się jeszcze nie tak dawno etatowy reprezentant Polski – Kamil Glik. Jego Pasy wygrały i wskoczyły na 7. miejsce, ale tracą już tylko dwa punkty do czwartego, które daje awans do europejskich pucharów. Katowiczanie mają tyle samo punktów, ale gorszy stosunek bezpośrednich meczów.
sportowefakty.wp.pl – Rzut karny zdecydował w Krakowie
[…] Gospodarze od początku wysoko atakowali gości. GKS miał problemy w tyłach, ale nie mylił się. W 4. minucie do strzału z pola karnego doszedł Mateusz Praszelik, pomylił się nieznacznie. Katowiczanie odpowiedzieli cztery minuty później niecelną próbą w wykonaniu Mateusza Kowalczyka.
Najlepszą okazję w premierowej odsłonie GKS wykreował w 19. minucie. Po dośrodkowaniu z prawej strony głową przymierzył Bartosz Nowak. Pomylił się o metr. W tej sytuacji sporo szczęścia mieli Krakowianie.
Z każdą minutą coraz więcej do powiedzenia mieli podopieczni Rafała Góraka. Przewaga jednak nie miała przełożenia na stwarzane sytuacje podbramkowe. W efekcie w premierowej odsłonie kibice przy Kałuży goli nie zobaczyli.
Dwie minuty po zmianie stron trafić powinni goście. Ilja Szkurin znalazł się w sytuacji sam na sam z bramkarzem. Uderzył obok Sebastiana Madejskiego, ale piłkę sprzed linii wybił Oskar Wójcik, który wcześniej popełnił błąd. Po chwili napastnik z Katowic uderzył raz jeszcze. Tym razem próba z pola karnego była niecelna.
Cracovia atakowała sporadycznie. Zagroziła gościom po niespełna godzinie, kiedy Praszelik uderzył głową. Piłkę pewnie złapał Rafał Strączek. W końcu gospodarze zaczęli częściej utrzymywać się przy piłce. Optyczna przewaga nie miała przełożenia na kreowane szanse.
W 78. minucie sędzia uznał, że Lukas Klemenz zagrał ręką we własnym polu karnym i wskazał na „jedenastkę”. Adjin Hasicia uderzył przy słupku. Strączek wyczuł intencje strzelca, ale piłki nie był w stanie odbić.
Prowadząc Cracovia dobrze się broniła. GKS nie był w stanie poważniej zagrozić miejscowym i musiał uznać wyższość gospodarzy.
gazetakrakowska.pl – Wielka radość na Cracovii. Wyjątkowo cenna wygrana z GKS Katowice. „Pasy” łapią oddech
[…] Cracovia ruszyła na rywala, zdając sobie sprawę, że tylko zwycięstwo jej pomoże. Najlepszy w tej chwili ligowiec w Polsce Bartosz Nowak w 19 min o mało co nie ukarał Cracovii, główkował, ale minimalnie niecelnie.
„Pasy” bardzo uważały, żeby nie popełnić żadnego błędu, dlatego też długo i mozolnie rozgrywały piłkę. GKS nie zamierzał się bronić, jak to robiła ostatnio w Krakowie Wisła Płock, tylko sam atakował bramkę gospodarzy. Gra toczyła się więc częściej na połowie miejscowych. W 44 min gospodarze wreszcie wyzwolili się z pressingu. Atakował Mateusz Praszelik i zdecydował się na strzał z 30 m, ale został zablokowany i był tylko róg.
Cracovia musiała coś zmienić w swojej grze, bo nie wyglądało to dobrze. Indeks goli oczekiwanych na poziomie 0,17 to było coś, czym nie można się było chwalić.
Od mocnego uderzenia mogła się zacząć II połowa dla GKS-u. W idealnej sytuacji był Ilia Szkurin, ale Oskar Wójcik naprawił swój błąd i wybił lecącą do bramki piłkę. Po chwili znów atakował Szkurin i trafił w boczną siatkę. W 50 min strzelał Marcin Wasielewski i Madejski zdołał wybić piłkę na róg.
Po chwili kibice za bramką od strony ul. Kałuży zrobili morze flag, a także odpalili kilka rac. Była krótka przerwa, a po niej „Pasy” zagrały trochę odważniej. W 59 min oddały pierwszy celny strzał po podaniu Tabisza i zgraniu piłki przez Ajdina Hasicia główkował Praszelik i Rafał Strączek został zmuszony do interwencji.
Ledwo co wszedł na boisku Jean Batoum a już tak nacisnął Lukasa Klemenza, że ten zagrał ręką i sędzia podyktował „jedenastkę”. Pewnie wykonał ją Hasić i było 1:0.
W końcówce na boisku pojawił się Kamil Glik, który ostatnio grał w meczu ligowym Cracovii 6 października 2024 r we Wrocławiu ze Śląskiem. Były nerwowe doliczone minuty – siedem, ale udało się Cracovii obronić wynik.
ekstraklasa.org – Pół roku oczekiwania
To pierwsze domowe zwycięstwo Cracovii od 18 października 2025 roku. Trzy punkty zapewnił Ajdin Hasić.
Cracovia wygrała 2 z 10 ostatnich meczów. W starciu z GKS Katowice zakończyła swoją serię porażek (3 z rzędu) i spotkań bez zwycięstwa (6 z rzędu). Do siatki trafił Ajdin Hasić, trafiając z rzutu karnego. To aktualnie najlepszy strzelec w kadrze Cracovii.
gol24.pl – Koniec czarnej serii Cracovii. Zwycięstwo! Z GKS Katowice pomógł rzut karny
Cracovia doczekała się przełamania. Pierwszy raz od początku lutego wygrała mecz. I to z kim. Przed własną publicznością, na niemal wypełnionym stadionie zwyciężyła z GKS Katowice, któremu w końcówce wbiła bramkę z rzutu karnego odgwizdanego za zagranie ręką.
[…] Zwycięstwo łatwo nie przyszło. Cracovia przed przerwą nie oddała ani jednego celnego strzału. W ogóle wtedy nie miała żadnych klarownych sytuacji. GieKSa wówczas nie potrafiła się wstrzelić (oddała osiem prób). Dziś przegrała drugi raz z rzędu.
Gdy mecz miał się ku końcowi, wtedy Cracovia otrzymała karnego za rękę Lukasa Klemenza. Okazji nie przepuścił Ajdin Hasić, kopiąc precyzyjnie przy prawym słupku.
Piłka nożna
Potencjalni rywale w Lidze Konferencji
Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.
GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).
ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.
Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.
Piłka nożna
Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy
GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.
Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.
Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.
W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)
MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!


Najnowsze komentarze