Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Poprawić serię – cel Katowiczan na mecz z Ruchem. Media o derbach GKS-Ruch

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wieczornego meczu derbowego GKS Katowice – Ruch Chorzów. Wybraliśmy dla Was najciekawsze:

 

 

katowickisport.pl – Poprawić serię – cel Katowiczan na mecz z Ruchem

 

Odnowa, rozruch, rozruch, mecz – niezbyt skomplikowany w przypadku katowiczan (zresztą chorzowian także – oni też grali w środę) jest mikrocykl przed derbami przy Bukowej.

[…] O niedzieli mówili w późny środowy wieczór niemal wszyscy przy Bukowej. To przecież sprawa więcej niż prestiżowa: pierwsza od 14 lat ligowa potyczka katowiczan z chorzowianami. – Punkty zdobyte w środę – i we wcześniejszych meczach – nie będą wiele znaczyć, jeśli w niedzielę „nie poprawimy” tej serii kolejnym zwycięstwem – zauważał Dawid Plizga.

 

 

dziennikzachodni.pl – 14 lat minęło!

 

[…] Pierwszoligowe derby GKS-u Katowice z Ruchem Chorzów rozpoczną się w niedzielę o godzinie 17.45. Na ten mecz kibice na Śląsku czekali bardzo, bardzo długo…

W I lidze (o nazwaniu jej formalnie Ekstraklasą nie było jeszcze mowy) grały wtedy między innymi Amica Wronki, Szczakowianka Jaworzno, Groclin Grodzisk Wielkopolski i Odra Wodzisław. W 20. kolejce na plan pierwszy wybiło się zwycięstwo 9:0 Górnika Zabrze nad Pogonią Szczecin, ale na Górnym Śląsku najwięcej uwagi poświęcano skromnej wygranej 1:0 GKS-u Katowice z Ruchem Chorzów. Na Bukowej zasiadło 7.000 widzów, a jedyną bramkę strzelił Jacek Kowalczyk w 29. minucie spotkania. I chociaż na mecie tamtego sezonu 2002/03 Niebiescy – w towarzystwie KSZO i Pogoni – pożegnali się z elitą, nikt chyba nie przypuszczał, że na kolejną konfrontację GieKSy (zdobyła wtedy brązowy medal) z Ruchem przyjdzie czekać kibicom aż 14 lat.

[…] Na Bukowej goście cieszyli się z kompletu punktów jeszcze w poprzednim wieku, w sezonie 1998/99, gdy Ruch zwyciężył 1:0. Dwa lata później padł remis 1:1, a ostatnie dwa starcia na swoją korzyść rozstrzygali gospodarze (2:1 w 2001/02 i wspomniane na wstępie 1:0 w 2002/03). W tej bogatej historii znajduje się wiele niezwykłych momentów i pamiętnych goli. Zdarzały się także awantury na trybunach i wyjątkowo efektowne „oprawy”. Piłkarze, trenerzy i szefowie klubów nie szczędzili sobie złośliwości nawet przed kamerami telewizyjnymi, zgadzając się co do jednego – mecze obu drużyn były dla nich jednymi z najważniejszych, jeśli nie w ogóle najważniejszymi w sezonie. Co ciekawe, stawka nie sprzyjała efektownym widowiskom. Tylko czterokrotnie zwycięzcy strzelali więcej niż dwa gole, a najwyższą wygraną było jedyne w kronikach 3:0 z 1989 roku, gdy taki wynik GKS osiągnął w Chorzowie.

 

 

sportslaski.pl – „Wiemy ile radości możemy dać naszym kibicom”

 

– Nikomu nie trzeba tłumaczyć wagi tego meczu. Każdy zna historię tych spotkań i naszego regionu. Każdy zdaje więc sobie sprawę z rangi niedzielnego meczu. Motywować nikogo nie trzeba – przekonuje Maciej Urbańczyk, kapitan chorzowskiego Ruchu przed derbowym starciem z GKS-em w Katowicach.

– Od kilku tygodni czuć, że zbliża się ten mecz. Nawet piłkarze zza granicy pytają mnie o szczegóły, o to jak wyglądają u nas takie spotkania. I oni i cała drużyna jesteśmy bardzo zmotywowani, podejdziemy do derbów z chęcią zwycięstwa – zapewnia Maciej Urbańczyk, kapitan „Niebieskich”.

GKS przystąpi do starcia z „Niebieskimi” z serią trzech wygranych spotkań. Podobną passę przerwała Ruchowi w minioną środę ekipa Puszczy Niepołomice. – Bardzo żałujemy tej porażki. Wiadomo jak wyglądamy w tabeli, każdy punkt jest nam potrzebny. Ale zostawiamy to za sobą, wytknęliśmy błędy i będziemy je poprawiać w niedzielę – mówi Urbańczyk.

 

 

sportowefakty.wp.pl – Ruch Chorzów w Katowicach. Derby po blisko 15 latach

 

Ostatni mecz 14. kolejki Nice I ligi jest zarazem najbardziej wyczekiwanym. GKS Katowice podejmie Ruch Chorzów.

 

[…] W marcu 2003 roku kluby ze Śląska spotkały się po raz ostatni na najwyższym szczeblu rozgrywek. GKS Katowice potwierdził swoją wyższość w tabeli zwycięstwem 1:0 w derbach.
[…]W niedzielę nawet wygrana nie pozwoli Ruchowi opuścić ostatniego miejsca w tabeli. Blisko 15 lat po wspomnianym meczu GKS jest znów ponad regionalnym przeciwnikiem przed derbami. Dzięki ostatniemu zwycięstwu 3:1 ze Stomilem Olsztyn drużyna Piotra Mandrysza wykonała skok z 16. na 7. lokatę.

GieKSa zapunktowała w czwartym meczu z rzędu, a wygrała poprzednie trzy. Jej kibice zobaczyli światełko w tunelu po złym początku sezonu, a trener Mandrysz chodzi z coraz wyżej podniesioną głową. Jego ostatnie wybory personalne są trafione. W starciu ze Stomilem dobrze zaprezentowali się między innymi Lukas Klemenz, Mateusz Mączyński i Dawid Plizga. Wysokie noty zbiera bramkarz Sebastian Nowak.

 

 

katowice.wyborcza.pl – Zabraknie biletów na derby Śląska? GieKSa i Ruch prężą muskuły

 

Przed laty – po przegranej w derbach Śląska – piłkarze GKS-u Katowice i Ruchu Chorzów obawiali się wyjść na ulicę.

[…] Dla piłkarzy będzie to nowe doświadczenie. Juan Ramon Rocha, szkoleniowiec niebieskich też dopiero się przekona, co kryje się za derbami Śląska. – Policzyłem, że jestem w Polsce 40 dni i właśnie czekają mnie pierwsze derby. Na pewno będę miał więcej do powiedzenia po meczu. Myślę jednak, że derby wszędzie są takie same, a miałem okazję ich doświadczyć w trzech klubach. Przede wszystkim w Argentynie, a potem w Atenach i Salonikach. Myślę, że dziś derby są lepsze niż w czasach, gdy sam zaczynałem karierę. Nie są tak twarde, brutalne jak przed laty. Wierzę, że zagramy na tyle dobrze, żeby sprawić radość kibicom. Wszyscy powinniśmy zadbać o to, żeby derby odbyły się w przyjaznej atmosferze. To dla mnie nowe, ciekawe doświadczenie – mówi Argentyńczyk.

Spotkanie cieszy się dużym zainteresowaniem kibiców GKS-u, bo tych z Chorzowa na Bukowej zabraknie. Sprzedało się dotąd 80 procent wejściówek. – Ranga jest duża, ale punkty jak zawsze są do zdobycia trzy. Zaczęliśmy myśleć o tym meczu w środę wieczorem [po spotkaniu ze Stomilem Olsztyn – przyp. red.], więc czasu dużo nie było. Liczę na twardy mecz, ale fair. Wierzę głęboko, że moi piłkarze staną na wysokości zadania i podtrzymamy zwycięską passę. Nie stoją za mną takie dokonania, jak w przypadku trenera Rochy, ale zrobię wszystko, żeby wyjść z tej konfrontacji zwycięsko – mówił Piotr Manrdysz, szkoleniowiec GieKSy.

 

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Bce

    22 października 2017 at 11:09

    Byle na trybunach byl spokoj i przed kasami. Oprawy bedzie lepiej niz w ekstraklapie. Ludzie zjezdzaja sie nawetz Reichu!!!

  2. Avatar photo

    wełnowiecfans

    22 października 2017 at 17:26

    oglądamy po 3 pkt marsz!!

    http://sportvod.pl/livestream-1

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Plusy i minusy po Lechii

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa pokonała Lechię Gdańsk 2:0 i dopisała kolejne zwycięstwo w lidze. Zapraszam na plusy i minusy.

Plusy:

+ Bartosz Nowak

Dobre wyjście z piłką już w pierwszej minucie, wywalczony rzut wolny, z którego zaczęła się akcja bramkowa, świetne wyprowadzenie przy golu Wdowiaka i podanie do Szkurina przy drugim trafieniu. Do tego dośrodkowania po stałych fragmentach i ciągła aktywność przez cały mecz.

+ Rafał Strączek

Kluczowa interwencja w 20. minucie po strzale z wolnego Zhelizko, który był zupełnie niepilnowany. Gdyby ta piłka wpadła, mecz mógłby potoczyć się inaczej. Do tego pewne wyjście w 69. minucie i spokojne łapanie w końcówce pierwszej połowy.

+ Skuteczność przy niskim posiadaniu

38% posiadania piłki i prowadzenie 1:0 po pierwszej połowie mówi samo za siebie. Lechia więcej kreowała, ale to my byliśmy konkretniejsi. Warto zauważyć też to, że znowu strzeliliśmy bramkę prawie, że do szatni.

Minusy:

– Zmarnowane okazje

Nowak nie wykorzystał błędu bramkarza Lechii, który zagrał mu piłkę dosłownie w nogi. Do tego zmarnowana szybka kontra w 32. minucie. Przy lepszym wykończeniu wynik mógł być wyższy dużo wcześniej.

Podsumowanie:

2:0 z Lechią i trzy punkty w lidze. Pierwsza połowa wyrównana, Lechia miała więcej z gry, ale to my byliśmy konkretniejsi. Druga połowa to sprawniejsze zarządzanie wynikiem, choć nie bez nerwowych momentów.

GieKSiarz

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: To nasz bardzo szczęśliwy dzień

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Na pomeczowej konferencji pojawili się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i John Carver. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis całej konferencji prasowej w wersji audio.

John Carver (trener Lechii Gdańsk):
Ten mecz miał dwie połowy. Mam na myśli różnicę, między połowami, bo w pierwszej połowie byliśmy w dobrej formie i stworzyliśmy 1-2 klarowne sytuacje, ale druga połowa była skrajnie przeciwna. Mecz wygrała drużyna lepsza i jest to trudne do zaakceptowania. Musieliśmy dokonać kilku zmian w naszym zespole, szczególnie w przerwie dokonaliśmy zmiany Rodina, jedynego doświadczonego zawodnika w naszej obronie, który dostał w żebra i miał problemy z oddychaniem. Jak się traci takiego zawodnika, to ma to duży wpływ na nasz zespół. W mojej opinii graliśmy za bardzo bezpiecznie w ataku, bez ryzyka, bez prób zagrania w pole karne. Gratulujemy trenerowi GKS-u, lepsza drużyna wygrała. Musimy się podnieść, bo mamy dziewięć meczów do końca.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Zdawaliśmy sobie sprawę z siły przeciwnika, bo startowali z dyskomfortem minus pięciu punktów. Wyobrażam sobie tę trudność, jednocześnie kapitalnie Lechia z tego wyszła. Strzelili do dzisiaj 49 bramek, więc wiedzieliśmy, że musimy się mieć na baczności. Oczywiście można dywagować na temat składu, ale przecież jedna i druga strona była w jakiś sposób nie tyle osłabiona, ale jednak absencje po jednej i po drugiej stronie były.

Widzieliśmy więc mecz, w której rywal próbował w pierwszej połowie nas zepchnąć – trochę przy wrzutach z autu za nisko się ustawialiśmy. W związku z tym, było parę niebezpiecznych prób rywali zza pola karnego, staraliśmy to skorygować w przerwie, żeby stanąć wyżej i kiedy przeciwnik nie rzuca z autu długiej piłki, nie możemy być tak nisko w polu karnym – zneutralizowaliśmy to i dzięki temu się to trochę oddaliło.

Zawodnicy wykonali kupę mrówczej pracy. Nie dość, że orali, to wykonywali zadania taktyczne, że jestem zadowolony. A mieliśmy przecież trochę przebudowanych rzeczy – cała linia obrony była wywrócona do góry nogami. Każdy zdał egzamin na piątkę. I to mnie bardzo cieszy, że jesteśmy gotowi na to, że w perspektywie natłoku meczów, kapela, którą mamy jest szeroka i mocna. To jest klucz, by budować trening i atmosferę, a zawodnicy się też sami dobrze nakręcają. Każdy z nich czuje ważność tego momentu. Zdobyliśmy strasznie ważne punkty, u siebie, na zero z tyłu z Lechią. To są rzeczy, które budują. I to tyle o meczu, bo już w głowie mam to, co będzie się działo we wtorek.

W wielosekcyjnej GieKSie dużo się dzieje, mocno czekamy na półfinały i Jackowi Płachcie będziemy bardzo mocno trzymać kciuki w rywalizacji z Unią Oświęcim. Mam nadzieję, że kolejne finały przed nami. Dziewczyny również grają w Pucharze Polski – wygrały w Warszawie, a dzisiaj w Krakowie – gratuluję trenerce, gratuluję dziewczynom. Mam ogromną frajdę, że pracuję w tym wielosekcyjnym klubie i naprawdę trzymam za wszystkich kciuki. To jest dzisiaj nasz bardzo szczęśliwy dzień.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga