Piłka nożna
Aż jedenastu wygrało już z Legią!
Kiedyś przed meczem z Ruchem Chorzów – pierwszym meczem po wielu, wielu latach z tym rywalem zza miedzy, na stronie GieKSa.pl pojawił się artykuł dotyczący doświadczeń naszych zawodników w starciach z Niebieskimi. Teraz w obliczu pierwszego od 19 lat starcia z Legią Warszawa, powtarzamy ten motyw. Z racji tego, że mecze z Legią zawsze były szczególne, warto przytoczyć kontakty naszych zawodników z klubem z Łazienkowskiej, ale także to, jakie doświadczenia z GieKSą mają obecni zawodnicy Legii. Niektóre z tych historii są zaskakujące.
Jak na przykład to, że taki Rafał Strączek zagrał przeciw Legii trzy mecze w barwach Stali Mielec i ani razu nie przegrał, dwukrotnie wygrywając.
Alan Czerwiński na siedem meczów w Warszawie, czterech z nich nie przegrał, dwukrotnie wygrywając z Zagłębiem Lubin, notując z Miedziowymi także remis, podobnie jak raz z Kolejorzem.
Arkadiusz Jędrych grał z Legią dwukrotnie w barwach Zagłębia Sosnowiec (w jednym meczu symbolicznie, przez minutę), ale nie udało się jego zespołowi nic ugrać.
Trudne wspomnienia z Łazienkowskiej ma Lukas Klemenz, który jako zawodnik Wisły Kraków przegrał tam z Legią 0:7. Aleknsader Komor w swoim jedynym meczu na Legii przegrał tam z Łęczną 0:5.
Trzy lata temu z Legią zagrał Marten Kuusk w… europejskich pucharach. W eliminacjach do Ligi Mistrzów jako zawodnik Flory Tallin dwukrotnie przegrał z Mistrzem Polski.
Do pewnego momentu nie wiodło się z Legią Adrianowi Błądowi, ale w końcu z Arką Gdynia przełamał złą passę i wygrał w Warszawie.
Najwięcej meczów z Legią – bo aż czternaście – zagrał Mateusz Mak. Ze zmiennym szczęściem, ale dwa razy wygrał przy Łazienkowskiej jako piłkarz Stali Mielec i raz Bełchatowa.
W swoim jedynym meczu z Legią triumfował Mateusz Marzec, jako piłkarz Podbeskidzia.
W Warszawie jako zawodnik Piasta triumfował też Sebastian Milewski.
Swoje sukcesy przeciw Legii odnosił Bartosz Nowak. Zawodnik wygrywał przy Łazienkowskiej z Górnikiem i Rakowej, w barwach obu klubów strzelał na warszawskim stadionie bramki. Kapitalnym przede wszystkim był jednak jego występ u siebie jako piłkarz Rakowa, kiedy wszedł na boisko w 77. minucie i zdążył strzeli dwa gole w wygranym 4:0 meczu. W finale Pucharu Polski strzelił bramkę w konkursie jedenastek, ale to rywale byli górą.
Jakub Arak to jedyny były zawodnik Legii w naszej kadrze, jednak nie dane mu było zadebiutować w pierwszej drużynie. Przeciw Legii grał natomiast jako piłkarz Ruchu Chorzów, Lechii Gdańsk i Rakowa Częstochowa. W barwach tego ostatniego klubu zagrał w Superpucharze przeciw Wojskowym i podobnie jak Nowak, też strzelił gola w konkursie rzutów karnych, ale w przeciwieństwie do Bartosza, jego drużyna wygrała trofeum.
Swoje słodkie i gorzkie chwile miał w rywalizacja z Legią Adam Zrelak. W wygranym przez Wartę Poznań meczu w Warszawie nie wykorzystał rzutu karnego, ale za to przy triumfie w Grodzisku, to jego gol zadecydował o trzech punktach dla poznaniaków.
W sumie aż jedenastu piłkarzy z obecnej GieKSy ma na koncie zwycięstwo z Legią Warszawa.
Dawid Kudła
30.10.2014 (Puchar Polski) Legia Warszawa – Pogoń Szczecin 3:1 (120 minut)
23.05.2015 Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 0:1 (90 minut)
9.04.2016 Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 0:0 (90 minut)
14.10.2016 Pogoń Szczecin – Legia Warszawa 3:2 (90 minut)
19.08.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (90 minut)
20.12.2018 Zagłębie Sosnowiec – Legia Warszawa 2:3 (90 minut)
Rafał Strączek
9.05.2021 Stal Mielec – Legia Warszawa 0:0 (90 minut)
7.11.2021 Legia Warszawa – Stal Mielec 1:3 (90 minut)
30.04.2022 Stal Mielec – Legia Warszawa 2:1 (90 minut)
Alan Czerwiński
27.08.2017 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:1 (90 minut)
9.02.2018 Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 2:3 (90 minut)
14.04.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 0:1 (90 minut)
21.07.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 1:3 (90 minut)
19.05.2019 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:2 (90 minut)
18.08.2019 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 1:0 (90 minut)
20.12.2019 Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 2:1 (90 minut, ż.kartka)
8.11.2020 Legia Warszawa – Lech Poznań 2:1 (90 minut)
16.04.2023 Legia Warszawa – Lech Poznań 2:2 (90 minut)
12.05.2024 Lech Poznań – Legia Warszawa 1:2 (23 minuty)
Arkadiusz Jędrych
19.08.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (90 minut)
20.12.2018 Zagłębie Sosnowiec – Legia Warszawa 2:3 (1 minuta)
Lukas Klemenz
22.02.2015 Korona Kielce – Legia Warszawa 0:0 (80 minut)
27.10.2019 Legia Warszawa – Wisła Kraków 7:0 (90 minut, ż.kartka)
7.06.2020 Wisła Kraków – Legia Warszawa 1:3 (90 minut)
Aleksander Komor
18.12.2016 Legia Warszawa – Górnik Łęczna 5:0 (90 minut)
Marten Kuusk
21.07.2021 (el. LM) Legia Warszawa – Flora Tallin 2:1 (90 minut)
27.08.2021 (el. LM) Flora Tallin – Legia Warszawa 0:1 (90 minut)
Marcin Wasielewski
23.02.2019 Lech Poznań – Legia Warszawa 2:0 (5 minut)
Adrian Błąd
4.12.2009 Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 0:0 (40 minut)
6.04.2013 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:0 (90 minut)
2.11.2013 Legia Warszawa – Zagłębie Lubin 2:0 (9 minut)
12.04.2014 Zagłębie Lubin – Legia Warszawa 1:3 (45 minut)
20.08.2016 Legia Warszawa – Arka Gdynia 1:3 (5 minut)
Adrian Danek
2.12.2017 Sandecja Nowy Sącz – Legia Warszawa 2:2 (16 minut)
16.07.2022 Korona Kielce – Legia Warszawa 1:1 (15 minut)
Mateusz Mak
24.03.2012 Legia Warszawa – GKS Bełchatów 1:1 (45 minut)
26.08.2012 GKS Bełchatów – Legia Warszawa 0:2 (90 minut, ż.kartka)
2.03.2013 Legia Warszawa – GKS Bełchatów 0:0 (90 minut)
19.07.2014 Legia Warszawa – GKS Bełchatów 0:1 (90 minut)
13.12.2015 Legia Warszawa – Piast Gliwice 1:1 (88 minut)
8.05.2016 Legia Warszawa – Piast Gliwice 4:0 (72 minuty)
11.08.2017 Legia Warszawa – Piast Gliwice 3:1 (32 minuty, ż.kartka)
12.12.2017 Piast Gliwice – Legia Warszawa 0:1 (90 minut)
12.0.2018 Piast Gliwice – Legia Warszawa 1:3 (80 minut)
18.12.2020 Legia Waszawa – Stal Mielec 2:3 (45 minut)
9.05.2021 Stal Mielec – Legia Warszawa 0:0 (14 minut)
7.11.2021 Legia Warszawa – Stal Mielec 1:3 (63 minuty)
26.08.2022 Stal Mielec – Legia Warszawa 0:1 (10 minut)
12.03.2023 Legia Warszawa – Stal Mielec 2:0 (34 minuty)
Mateusz Marzec
31.01.2021 Podbeskidzie Bielsko-Biała – Legia Warszawa 1:0 (74 minuty)
Sebastian Milewski
19.08.2018 Legia Warszawa – Zagłębie Sosnowiec 2:1 (90 minut, ż.kartka)
20.12.2018 Zagłębie Sosnowiec – Legia Warszawa 2:3 (89 minut)
6.10.2019 Piast Gliwice – Legia Warszawa 2:0 (81 minut)
8.03.2020 Legia Warszawa – Piast Gliwice 1:2 (90 minut)
27.06.2020 Legia Warszawa – Piast Gliwice 1:1 (90 minut)
29.11.2020 Legia Warszawa – Piast Gliwice 2:2 (87 minut)
21.04.2021 Piast Gliwice – Legia Warszawa 0:1 (8 minut)
Bartosz Nowak
28.08.2016 Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:2 (24 minuty)
19.09.2020 Legia Warszawa – Górnik Zabrze 1:3 (62 minuty, 1 gol)
27.02.2021 Górnik Zabrze – Legia Warszawa 1:2 (73 minuty, ż.kartka)
21.11.2021 Górnik Zabrze – Legia Warszawa 3:2 (59 minut)
6.05.2022 Legia Warszawa – Górnik Zabrze 5:3 (70 minut)
11.09.2022 Raków Częstochowa – Legia Warszawa 4:0 (13 minut, 2 gole)
1.04.2023 Legia Warszawa – Raków Częstochowa 3:1 (90 minut, 1 gol)
2.05.2023 (Finał PP) Legia Warszawa – Raków Częstochowa 0:0 k. 6:5 (52 minuty, gol w konkursie rzutów karnych)
8.10.2023 Legia Warszawa – Raków Częstochowa 1:2 (74 minuty)
13.04.2024 Raków Częstochowa – Legia Warszawa 1:1 (45 minut)
Jakub Arak
8.08.2016 Ruch Chorzów – Legia Warszawa 0:2 (73 minuty)
9.12.2018 Lechia Gdańsk – Legia Warszawa 0:0 (23 minuty)
5.12.2020 Legia Warszawa – Lechia Gdańsk 2:0 (5 minut)
17.07.2021 (Superpuchar) Legia Warszawa – Raków Częstochowa 1:1 k. 3:4 (7 minut, gol w konkursie rzutów karnych)
Sebastian Bergier
16.02.2018 Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 4:1 (62 minuty)
21.06.2020 Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 2:0 (10 minut)
Adam Zrelak
13.03.2021 Legia Warszawa – Warta Poznań 3:2 (90 minut, ż.kartka)
14.08.2021 Warta Poznań – Legia Warszawa 0:2 (90 minut)
13.02.2022 Legia Warszawa – Warta Poznań 0:1 (75 minut, niewykorzystany rzut karny)
8.10.2022 Legia Warszawa – Warta Poznań 1:0 (90 minut)
21.04.2023 Warta Poznań – Legia Warszawa 1:0 (90 minut, 1 gol)
Jeśli chodzi o obecnych zawodników Legii, to występów przeciw GKS mają dużo mniej, ale co ciekawe – sumarycznie więcej razy piłkarze Legii z GKS przegrali niż wygrali. Zwłaszcza niektórzy zawodnicy – mimo że było to dawno – mieli całkiem konkretnie niekorzystny bilans.
Dwa mecze z GieKSą jako zawodnik Puszczy zagrał Gabriel Kobylak – raz zremisował i raz przegrał.
Swoje spotkanie przeciw katowiczanom ma na koncie Kacper Tobiasz – jego Stomil w szalonym meczu najpierw nie wykorzystał karnego, a pod koniec stracił bramkę.
Mało kto wie, ale swoje mecze przeciw GKS Katowice rozgrywał Adrtur Jędrzejczyk. Było to w… naprawdę dawnych czasach. W sezonie 2007/08 dwukrotnie zremisował z GKS jako piłkarz GKS Jastrzębie. A w kolejnym sezonie już dwukrotnie przegrał w barwach Dolcanu – 0:3 na Bukowej i 0:1 w Ząbkach.
Początkowo nie wiodło się w tych starciach Rafałowi Augustyniakowi. Jako piłkarz Widzewa co prawda strzelił przy Bukowej bramkę, ale jego zespół przegrał 1:2. Potem zaliczył także porażkę jako zawodnik Pogoni Siedlce. Jednak w sezonie 2016/17 odbił sobie niepowodzenia, dwukrotnie wygrywając z GieKSą jako zawodnik Wigier.
Zaskakujący jest także fakt, iż na Bukowej wystąpił Bartosz Kapustka. Było to w meczu Pucharu Polski, który Cracovia wygrała w Katowicach 3:1.
Swoje mecze w barwach Stomilu, Rozwoju i Rakowa ze zmiennym szczęściem rozgrywał Patryk Kun. W jednym z meczów Medalików z GieKSą strzelił gola.
Gabriel Kobylak
23.10.2021 GKS Katowice – Puszcza Niepołomice 1:0 (90 minut)
1.05.2022 Puszcza Niepołomice – GKS Katowice 1:1 (90 minut)
Kacper Tobiasz
19.04.2022 Stomil Olsztyn – GKS Katowice 0:1 (90 minut)
Artur Jędrzejczyk
14.09.2007 GKS Jastrzębie – GKS Katowice 1:1 (77 minut)
26.04.2008 GKS Katowice – GKS Jastrzębie 0:0
20.09.2008 GKS Katowice – Dolcan Ząbki 3:0 (90 minut)
2.05.2009 Dolcan Ząbki – GKS Katowice 0:1 (90 minut)
Rafał Augustyniak
2.08.2014 GKS Katowice – Widzew Łódź 2:1 (90 minut, 1 gol)
9.03.2016 GKS Katowice – Pogoń Siedlce 1:0 (90 minut)
30.07.2016 GKS Katowice – Wigry Suwałki 0:1 (90 minut)
19.11.2016 Wigry Suwałki – GKS Katowice 3:2 (84 minuty)
5.08.2017 Miedź Legnica – GKS Katowice 1:1 (90 minut)
Bartosz Kapustka
22.09.2015 (Puchar Polski) GKS Katowice – Cracovia Kraków 1:3 (84 minuty)
Patryk Kun
25.05.2014 Stomil Olsztyn – GKS Katowice 3:1 (72 minuty)
26.07.2015 (Puchar Polski) GKS Katowice – Rozwój Katowice 2:0 (71 minut)
25.09.2015 GKS Katowice – Rozwój Katowice 2:2 (90 minut)
24.04.2016 Rozwój Katowice – GKS Katowice 1:2 (90 minut) *mecz przy Bukowej, Rozwój gospodarzem
20.08.2016 Stomil Olsztyn – GKS Katowice 1:1 (90 minut)
10.03.2017 GKS Katowice – Stomil Olsztyn 2:2 (66 minut)
22.08.2022 Raków Częstochowa – GKS Katowice 2:0 (90 minut, 1 gol)
9.03.2019 GKS Katowice – Raków Częstochowa 0:3 (90 minut)
Felietony Piłka nożna
„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”
Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.
Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.
I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…
Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.
Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.
Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.
Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.
Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.
Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.
Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.
Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.
Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.
Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.
I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!
Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.
Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.
Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.
Wesołych Świąt!
PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.
Piłka nożna
Górak: Powrót króla na złote miejsce
Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.
Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.
Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak: Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.
Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak: To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.
Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.
Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.
Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak: Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.
Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak: Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.
Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak: Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.
Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.
Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak: Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.
Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.
Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.
Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.
GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.


Najnowsze komentarze