Siatkówka
BBTS Bielsko-Biała – utrzymać się za wszelką cenę w PlusLidze
GKS kolejne spotkanie rozegra u siebie z jednym z outsiderów PlusLigi ekipą z Bielska.
Drużyna BBTS-u po niezadowalającym wyniku w poprzednim sezonie (14 miejsce) przeszła prawdziwą rewolucję kadrową. Wymiana aż dziesięciu graczy na niewiele się zdała, bo wystarczy rzut oka na tabelę, aby stwierdzić, że efekty tych zmian są katastrofalne. Ich dotychczasowy bilans 4 wygranych przy 18 porażkach i ostatnie miejsce w tabeli ze stratą sześciu punktów do strefy barażowej, mówi w zasadzie wszystko. BBTS pokonał tylko Łuczniczkę 3:0, Espadon 3:2, Dafi Społem 3:2 oraz ONICO 3:1. Na dzień dzisiejszy trudno sobie wyobrazić, aby bielszczanie opuścili strefę spadkową, aczkolwiek jakimś takim „promyczkiem nadziei” dla sympatyków tego zespołu jest (było?) ostatnia niespodziewana wygrana z bardzo silnym ONICO, czym siatkarze z Bielska przerwali fatalną passę aż 10 porażek z rzędu. Oczywiście, podobnie jak przy zespole Dafi Społem, należy zaznaczyć, że „jedna jaskółka wiosny nie czyni”, więc taka wygrana zespołu BBTS-u, może być tylko na otarcie łez. Działacze bielskiego klubu niezadowoleni z gry oraz wyników zespołu w lidze, dokonali zmiany szkoleniowca w trakcie sezonu, gdzie Słowaka Rastislava Chudika zastąpił jego dotychczasowy asystent, czyli Paweł Gradowski, ale jak widać bez znaczącej poprawy.
Na rozegraniu bielszczanie wymienili obu graczy, ale jak widać po wynikach drużyny nie sprostali zadaniu pokierowania swymi kolegami w odpowiedni sposób. Szczególnie sporo obiecywano sobie w Bielsku po Australijczyku Harrisonie Peacocku. Częste zmiany w wyjściowej szóstce na tej pozycji podsumowują grę obu tych zawodników (plus Jarosław Macionczyk). A najlepszym komentarzem ich występów niech będzie informacja, że w klasyfikacji na najlepszego rozgrywającego PlusLigi, obaj siatkarze plasują się na szarym końcu tej listy (trzecie i piąte miejsce od końca).
Również na ataku bielszczanie wymienili obu zawodników. I zarówno Oleg Krikun jak i Jakub Bucki, dobre mecze (bardzo rzadko) przeplatali słabymi występami (znacznie częściej), więc i tu nie obyło się bez nadmiernej rotacji w składzie. Z racji pozycji na boisku, najczęściej to atakujący są najlepiej punktującymi siatkarzami w drużynach siatkarskich. Tak się nie stało w BBTS-ie, gdzie obaj gracze mają drugi i trzeci wynik w drużynie, a to też o czymś świadczy (na ich niekorzyść oczywiście). Zarówno Krikun jak i Bucki dysponują najlepszą zagrywką w zespole (odpowiednio 16 i 15 asów) i za to można ich delikatnie pochwalić. Odwołując się znów do klasyfikacji PlusLigi na najlepszego atakującego, to obaj siatkarze zajmują 15 i 16 miejsce, co de facto umiejscawia ich na końcu listy graczy regularnie grających na tej pozycji.
Numerem jeden na środku siatki okazał się pozyskany przed sezonem z Espadonu, Bartosz Cedzyński który zdobył 137 punktów, w tym aż 43 blokiem. Taki wynik plasuje go w ścisłej czołówce ligi (na 6 miejscu) na równi z takim wyjadaczem jak Marcin Możdżonek. W klasyfikacji na najlepszego środkowego ligi Cedzyński jest obecnie na 21 miejscu. Solidnie prezentowali się dwaj siatkarze, którzy na zmianę partnerowali Cedzyńskiemu. Mariusz Gaca zdobył 88 punktów w tym 28 blokiem oraz Wojciech Siek, który zapisał na swoje konto 79 oczek przy 18 blokach.
Najlepszym siatkarzem bielszczan jest bez wątpienia Piotr Łukasik. Przyjmujący jest najlepiej punktującym graczem z całego zespołu (265 oczek), który również bardzo dobrze radzi sobie w grze blokiem (aż 35 bloków to drugi wynik w zespole). Łukasik w klasyfikacji na najlepszego przyjmującego zajmuje obecnie wysokie 11 miejsce. Zdecydowanie więcej spodziewano się po Wiaczesławie Tarasowie, a powrót Bartosza Janeczka z pozycji atakującego (z zeszłego sezonu), również nie jest taki jak oczekiwano. Podobnie z pozycją libero, gdzie z powodu nie najlepszej gry Przemysława Czauderny oraz młodego Kajetana Marka, dookoptowano do kadry innego młodego gracza (21 lat) Dominika Jaglarskiego. Wartość graczy na tej pozycji najlepiej pokazuje klasyfikacja na najlepszego libero, gdzie cała trójka siatkarzy jest na samym końcu tej listy (22, 23 i 26 miejsce na… 26 sklasyfikowanych!).
Aktualna kadra BBTS-u Bielsko-Biała
rozgrywający: Harrison Peacock (Australia – numer 17), Jarosław Macionczyk (numer 1)
atakujący: Oleg Krikun (Rosja – numer 20), Jakub Bucki (numer 5)
środkowi: Wojciech Siek (4), Mariusz Gaca (10), Bartosz Cedzyński (16), Maciej Skowroński (9)
przyjmujący: Bartosz Janeczek (8), Wiaczesław Tarasow (Rosja – 3), Piotr Łukasik (6), Tomasz Piotrowski (13)
libero: Przemysław Czauderna (numer 7), Kajetan Marek (numer 11), Dominik Jaglarski (numer 19)
trener: Paweł Gradowski
asystent trenera:
trener przygotowania fizycznego: Szymon Słodczyk
fizjoterapeuta: Radosław Krowiak
statystyk: Tomasz Rakoczy
Bielsko-Bialskie Towarzystwo Sportowe Spółka Akcyjna
barwy: pomarańczowo-zielone
data założenia: 1999 rok
adres: ul. Karbowa 26, 43-300 Bielsko-Biała
hala: Hala Pod Dębowcem, ul. Karbowa 26, 43-300 Bielsko-Biała
Prezes Zarządu: Piotr Pluszyński
Członek Rady Nadzorczej: Kazimierz Kalisz
Członek Rady Nadzorczej: Jan Michna
Członek Rady Nadzorczej: Aleksandra Podsiadlik
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE BBTS-u Bielsko-Biała
Ilość rozegranych setów – GKS 82 – 82: Quiroga, 77: Komenda, 75: Kohut, Butryn,
BBTS 84 – Bucki 76, Cedzyński 76, Łukasik 73, Peacock 70, Gaca 65, Janeczek 62, Krikun 58, Macionczyk 54, Tarasow 54, Siek 54, Marek 51, Piotrowski 40, Czauderna 32, Jaglarski 23, Skowroński 4,
Ilość zdobytych punktów – GKS 1285: Butryn 308, Quiroga 267, Kohut 163,
BBTS 1270 – Łukasik 265, Krikun 202, Bucki 156, Tarasow 148, Janeczek 143, Cedzyński 137, Gaca 88, Siek 79, Peacock 21, Macionczyk 13, Piotrowski 13, Skowroński 5,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 443: Butryn 111, Quiroga 79, Kohut 56,
BBTS 406 – Łukasik 73, Krikun 54, Cedzyński 53, Bucki 48, Tarasow 45, Janeczek 44, Gaca 40, Siek 22, Peacock 14, Macionczyk 6, Piotrowski 5, Skowroński 2,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 842: Butryn 197, Quiroga 188, Kohut 107, Kapelus 107,
BBTS 864 – Łukasik 192, Krikun 148, Bucki 108, Tarasow 103, Janeczek 99, Cedzyński 84, Siek 57, Gaca 48, Piotrowski 8, Macionczyk 7, Peacock 7, Skowroński 3,
Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 489: Butryn 154, Quiroga 114, Kohut 96,
BBTS 461 – Łukasik 127, Krikun 98, Cedzyński 88, Gaca 68, Siek 43, Bucki 40, Tarasow 27, Janeczek 20, Skowroński 3, Macionczyk -1, Peacock -4, Jaglarski -7, Marek -13, Piotrowski -14, Czauderna -14,
Ilość zagrywek – GKS 1818: Quiroga 310, Butryn 262, Pietraszko 252,
BBTS 1780 – Gaca 204, Cedzyński 200, Peacock 200, Łukasik 199, Janeczek 177, Bucki 174, Krikun 165, Tarasow 149, Macionczyk 138, Siek 137, Piotrowski 31, Skowroński 6,
Ilość błędów na zagrywce – GKS 376: Pietraszko 63, Butryn 60, Kohut 55,
BBTS 284 – Bucki 53, Tarasow 47, Janeczek 43, Cedzyński 35, Łukasik 25, Krikun 22, Peacock 18, Siek 17, Macionczyk 10, Gaca 10, Piotrowski 5, Skowroński 1,
Ilość asów serwisowych – GKS 114: Butryn 24, Quiroga 24, Pietraszko 19,
BBTS 87 – Krikun 16, Bucki 15, Janeczek 11, Peacock 9, Tarasow 8, Gaca 8, Cedzyński 8, Siek 5, Łukasik 3, Piotrowski 2, Macionczyk 1, Skowroński 1,
Ilość przyjęć – GKS 1544: Quiroga 544, Kapelus 369, Mariański 340,
BBTS 1667 – Łukasik 482, Janeczek 349, Tarasow 282, Marek 203, Czauderna 137, Jaglarski 95, Piotrowski 83, Cedzyński 12, Gaca 8, Siek 6, Peacock 5, Macionczyk 2, Bucki 2, Krikun 1,
Ilość błędów w przyjęciu – GKS 124: Quiroga 37, Kapelus 29, Mariański 26,
BBTS 132 – Łukasik 34, Janeczek 26, Tarasow 25, Czauderna 14, Marek 13, Piotrowski 9, Jaglarski 7, Peacock 2, Bucki 1, Cedzyński 1,
Przyjęcie negatywne – GKS 320: Quiroga 106, Kapelus 85, Mariański 58,
BBTS 548 – Łukasik 144, Janeczek 129, Tarasow 82, Marek 68, Czauderna 55, Jaglarski 32, Piotrowski 22, Cedzyński 5, Siek 3, Gaca 3, Peacock 3, Macionczyk 1, Bucki 1,
Przyjęcie perfekcyjne – GKS 391: Quiroga 136, Mariański 108, Kapelus 85,
BBTS 329 – Łukasik 87, Janeczek 67, Tarasow 57, Marek 51, Jaglarski 25, Czauderna 21, Piotrowski 16, Siek 3, Gaca 1, Cedzyński 1,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%,
BBTS 20% – Siek 50%, Jaglarski 26%, Marek 25%, Tarasow 20%, Janeczek 19%, Piotrowski 19%, Łukasik 18%, Czauderna 15%, Gaca 13%, Cedzyński 8%, Macionczyk 0%, Bucki 0%, Peacock 0%, Krikun 0%,
Ilość ataków – GKS 2130: Butryn 552, Quiroga 526, Kapelus 326,
BBTS 2168 – Łukasik 446, Krikun 390, Bucki 291, Tarasow 290, Janeczek 286, Cedzyński 164, Gaca 116, Siek 105, Piotrowski 35, Peacock 21, Macionczyk 18, Skowroński 6,
Ilość błędów w ataku – GKS 139: Butryn 49, Quiroga 40, Kapelus 14,
BBTS 181 – Łukasik 47, Krikun 43, Bucki 28, Janeczek 19, Tarasow 13, Siek 12, Piotrowski 6, Cedzyński 6, Gaca 4, Peacock 3,
Ilość ataków zablokowanych – GKS 157: Butryn 45, Quiroga 29, Kapelus 29,
BBTS 212 – Krikun 39, Tarasow 36, Janeczek 35, Bucki 34, Łukasik 32, Cedzyński 9, Siek 7, Piotrowski 7, Gaca 6, Macionczyk 4, Peacock 2, Skowroński 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1013: Butryn 266, Quiroga 228, Kapelus 136,
BBTS 987 – Łukasik 227, Krikun 168, Bucki 128, Tarasow 123, Janeczek 119, Cedzyński 86, Siek 56, Gaca 52, Piotrowski 11, Macionczyk 7, Peacock 6, Skowroński 4,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 48%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 66%,
BBTS 46% – Skowroński 67%, Siek 53%, Cedzyński 52%, Łukasik 51%, Gaca 45%, Bucki 44%, Krikun 43%, Tarasow 42%, Janeczek 42%, Macionczyk 39%, Piotrowski 31%, Peacock 29%,
Ilość bloków punktowych – GKS 158: Pietraszko 32, Kohut 31, Komenda 25,
BBTS 196 – Cedzyński 43, Łukasik 35, Gaca 28, Siek 18, Krikun 18, Tarasow 17, Bucki 13, Janeczek 13, Peacock 6, Macionczyk 5,
Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 21: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 4,
BBTS 13 – Łukasik 4, Cedzyński 4, Siek 2, Macionczyk 1, Skowroński 1, Gaca 1,
Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – GKS (2-1) – BBTS (2-3);
MVP meczów – GKS 10: Komenda 4, Butryn 3,
BBTS 4: Łukasik 1, Krikun 1, Janeczek 1, Bucki 1,
Felietony Piłka nożna
GieKSa bawi się w Opalenicy
No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.
Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.
Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.
„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.
To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.
Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.
No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.
I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.
Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.
Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!
Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.
Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.
Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.
PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!
Piłka nożna
Gabriel Kobylak 2028
GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.
Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski.
W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).
Życzymy powodzenia w naszych barwach!
Foto: GKSKatowice.eu
Felietony Piłka nożna
Dawid Kudła GKS!
Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.
W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.
Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.
Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.
Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.
Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.
Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.
Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.
GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.
Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.
W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.
W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.
Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.
Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.
Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.
A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.


Najnowsze komentarze