Dołącz do nas

Siatkówka

BBTS Bielsko-Biała – utrzymać się za wszelką cenę w PlusLidze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GKS kolejne spotkanie rozegra u siebie z jednym z outsiderów PlusLigi ekipą z Bielska.

Drużyna BBTS-u po niezadowalającym wyniku w poprzednim sezonie (14 miejsce) przeszła prawdziwą rewolucję kadrową. Wymiana aż dziesięciu graczy na niewiele się zdała, bo wystarczy rzut oka na tabelę, aby stwierdzić, że efekty tych zmian są katastrofalne. Ich dotychczasowy bilans 4 wygranych przy 18 porażkach i ostatnie miejsce w tabeli ze stratą sześciu punktów do strefy barażowej, mówi w zasadzie wszystko. BBTS pokonał tylko Łuczniczkę 3:0, Espadon 3:2, Dafi Społem 3:2 oraz ONICO 3:1. Na dzień dzisiejszy trudno sobie wyobrazić, aby bielszczanie opuścili strefę spadkową, aczkolwiek jakimś takim „promyczkiem nadziei” dla sympatyków tego zespołu jest (było?) ostatnia niespodziewana wygrana z bardzo silnym ONICO, czym siatkarze z Bielska przerwali fatalną passę aż 10 porażek z rzędu. Oczywiście, podobnie jak przy zespole Dafi Społem, należy zaznaczyć, że „jedna jaskółka wiosny nie czyni”, więc taka wygrana zespołu BBTS-u, może być tylko na otarcie łez. Działacze bielskiego klubu niezadowoleni z gry oraz wyników zespołu w lidze, dokonali zmiany szkoleniowca w trakcie sezonu, gdzie Słowaka Rastislava Chudika zastąpił jego dotychczasowy asystent, czyli Paweł Gradowski, ale jak widać bez znaczącej poprawy.

Na rozegraniu bielszczanie wymienili obu graczy, ale jak widać po wynikach drużyny nie sprostali zadaniu pokierowania swymi kolegami w odpowiedni sposób. Szczególnie sporo obiecywano sobie w Bielsku po Australijczyku Harrisonie Peacocku. Częste zmiany w wyjściowej szóstce na tej pozycji podsumowują grę obu tych zawodników (plus Jarosław Macionczyk). A najlepszym komentarzem ich występów niech będzie informacja, że w klasyfikacji na najlepszego rozgrywającego PlusLigi, obaj siatkarze plasują się na szarym końcu tej listy (trzecie i piąte miejsce od końca).
Również na ataku bielszczanie wymienili obu zawodników. I zarówno Oleg Krikun jak i Jakub Bucki, dobre mecze (bardzo rzadko) przeplatali słabymi występami (znacznie częściej), więc i tu nie obyło się bez nadmiernej rotacji w składzie. Z racji pozycji na boisku, najczęściej to atakujący są najlepiej punktującymi siatkarzami w drużynach siatkarskich. Tak się nie stało w BBTS-ie, gdzie obaj gracze mają drugi i trzeci wynik w drużynie, a to też o czymś świadczy (na ich niekorzyść oczywiście). Zarówno Krikun jak i Bucki dysponują najlepszą zagrywką w zespole (odpowiednio 16 i 15 asów) i za to można ich delikatnie pochwalić. Odwołując się znów do klasyfikacji PlusLigi na najlepszego atakującego, to obaj siatkarze zajmują 15 i 16 miejsce, co de facto umiejscawia ich na końcu listy graczy regularnie grających na tej pozycji.

Numerem jeden na środku siatki okazał się pozyskany przed sezonem z Espadonu, Bartosz Cedzyński który zdobył 137 punktów, w tym aż 43 blokiem. Taki wynik plasuje go w ścisłej czołówce ligi (na 6 miejscu) na równi z takim wyjadaczem jak Marcin Możdżonek. W klasyfikacji na najlepszego środkowego ligi Cedzyński jest obecnie na 21 miejscu. Solidnie prezentowali się dwaj siatkarze, którzy na zmianę partnerowali Cedzyńskiemu. Mariusz Gaca zdobył 88 punktów w tym 28 blokiem oraz Wojciech Siek, który zapisał na swoje konto 79 oczek przy 18 blokach.
Najlepszym siatkarzem bielszczan jest bez wątpienia Piotr Łukasik. Przyjmujący jest najlepiej punktującym graczem z całego zespołu (265 oczek), który również bardzo dobrze radzi sobie w grze blokiem (aż 35 bloków to drugi wynik w zespole). Łukasik w klasyfikacji na najlepszego przyjmującego zajmuje obecnie wysokie 11 miejsce. Zdecydowanie więcej spodziewano się po Wiaczesławie Tarasowie, a powrót Bartosza Janeczka z pozycji atakującego (z zeszłego sezonu), również nie jest taki jak oczekiwano. Podobnie z pozycją libero, gdzie z powodu nie najlepszej gry Przemysława Czauderny oraz młodego Kajetana Marka, dookoptowano do kadry innego młodego gracza (21 lat) Dominika Jaglarskiego. Wartość graczy na tej pozycji najlepiej pokazuje klasyfikacja na najlepszego libero, gdzie cała trójka siatkarzy jest na samym końcu tej listy (22, 23 i 26 miejsce na… 26 sklasyfikowanych!).

 

Aktualna kadra BBTS-u Bielsko-Biała

rozgrywający: Harrison Peacock (Australia – numer 17), Jarosław Macionczyk (numer 1)
atakujący: Oleg Krikun (Rosja – numer 20), Jakub Bucki (numer 5)
środkowi: Wojciech Siek (4), Mariusz Gaca (10), Bartosz Cedzyński (16), Maciej Skowroński (9)
przyjmujący: Bartosz Janeczek (8), Wiaczesław Tarasow (Rosja – 3), Piotr Łukasik (6), Tomasz Piotrowski (13)
libero: Przemysław Czauderna (numer 7), Kajetan Marek (numer 11), Dominik Jaglarski (numer 19)

trener: Paweł Gradowski
asystent trenera:
trener przygotowania fizycznego: Szymon Słodczyk
fizjoterapeuta: Radosław Krowiak
statystyk: Tomasz Rakoczy

 

Bielsko-Bialskie Towarzystwo Sportowe Spółka Akcyjna
barwy: pomarańczowo-zielone
data założenia: 1999 rok
adres: ul. Karbowa 26, 43-300 Bielsko-Biała
hala: Hala Pod Dębowcem, ul. Karbowa 26, 43-300 Bielsko-Biała

Prezes Zarządu: Piotr Pluszyński
Członek Rady Nadzorczej: Kazimierz Kalisz
Członek Rady Nadzorczej: Jan Michna
Członek Rady Nadzorczej: Aleksandra Podsiadlik

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE BBTS-u Bielsko-Biała

Ilość rozegranych setów – GKS 82 – 82: Quiroga, 77: Komenda, 75: Kohut, Butryn,
BBTS 84 – Bucki 76, Cedzyński 76, Łukasik 73, Peacock 70, Gaca 65, Janeczek 62, Krikun 58, Macionczyk 54, Tarasow 54, Siek 54, Marek 51, Piotrowski 40, Czauderna 32, Jaglarski 23, Skowroński 4,

Ilość zdobytych punktów – GKS 1285: Butryn 308, Quiroga 267, Kohut 163,
BBTS 1270 – Łukasik 265, Krikun 202, Bucki 156, Tarasow 148, Janeczek 143, Cedzyński 137, Gaca 88, Siek 79, Peacock 21, Macionczyk 13, Piotrowski 13, Skowroński 5,

Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 443: Butryn 111, Quiroga 79, Kohut 56,
BBTS 406 – Łukasik 73, Krikun 54, Cedzyński 53, Bucki 48, Tarasow 45, Janeczek 44, Gaca 40, Siek 22, Peacock 14, Macionczyk 6, Piotrowski 5, Skowroński 2,

Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 842: Butryn 197, Quiroga 188, Kohut 107, Kapelus 107,
BBTS 864 – Łukasik 192, Krikun 148, Bucki 108, Tarasow 103, Janeczek 99, Cedzyński 84, Siek 57, Gaca 48, Piotrowski 8, Macionczyk 7, Peacock 7, Skowroński 3,

Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 489: Butryn 154, Quiroga 114, Kohut 96,
BBTS 461 – Łukasik 127, Krikun 98, Cedzyński 88, Gaca 68, Siek 43, Bucki 40, Tarasow 27, Janeczek 20, Skowroński 3, Macionczyk -1, Peacock -4, Jaglarski -7, Marek -13, Piotrowski -14, Czauderna -14,

Ilość zagrywek – GKS 1818: Quiroga 310, Butryn 262, Pietraszko 252,
BBTS 1780 – Gaca 204, Cedzyński 200, Peacock 200, Łukasik 199, Janeczek 177, Bucki 174, Krikun 165, Tarasow 149, Macionczyk 138, Siek 137, Piotrowski 31, Skowroński 6,

Ilość błędów na zagrywce – GKS 376: Pietraszko 63, Butryn 60, Kohut 55,
BBTS 284 – Bucki 53, Tarasow 47, Janeczek 43, Cedzyński 35, Łukasik 25, Krikun 22, Peacock 18, Siek 17, Macionczyk 10, Gaca 10, Piotrowski 5, Skowroński 1,

Ilość asów serwisowych – GKS 114: Butryn 24, Quiroga 24, Pietraszko 19,
BBTS 87 – Krikun 16, Bucki 15, Janeczek 11, Peacock 9, Tarasow 8, Gaca 8, Cedzyński 8, Siek 5, Łukasik 3, Piotrowski 2, Macionczyk 1, Skowroński 1,

Ilość przyjęć – GKS 1544: Quiroga 544, Kapelus 369, Mariański 340,
BBTS 1667 – Łukasik 482, Janeczek 349, Tarasow 282, Marek 203, Czauderna 137, Jaglarski 95, Piotrowski 83, Cedzyński 12, Gaca 8, Siek 6, Peacock 5, Macionczyk 2, Bucki 2, Krikun 1,

Ilość błędów w przyjęciu – GKS 124: Quiroga 37, Kapelus 29, Mariański 26,
BBTS 132 – Łukasik 34, Janeczek 26, Tarasow 25, Czauderna 14, Marek 13, Piotrowski 9, Jaglarski 7, Peacock 2, Bucki 1, Cedzyński 1,

Przyjęcie negatywne – GKS 320: Quiroga 106, Kapelus 85, Mariański 58,
BBTS 548 – Łukasik 144, Janeczek 129, Tarasow 82, Marek 68, Czauderna 55, Jaglarski 32, Piotrowski 22, Cedzyński 5, Siek 3, Gaca 3, Peacock 3, Macionczyk 1, Bucki 1,

Przyjęcie perfekcyjne – GKS 391: Quiroga 136, Mariański 108, Kapelus 85,
BBTS 329 – Łukasik 87, Janeczek 67, Tarasow 57, Marek 51, Jaglarski 25, Czauderna 21, Piotrowski 16, Siek 3, Gaca 1, Cedzyński 1,

Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 25%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%,
BBTS 20% – Siek 50%, Jaglarski 26%, Marek 25%, Tarasow 20%, Janeczek 19%, Piotrowski 19%, Łukasik 18%, Czauderna 15%, Gaca 13%, Cedzyński 8%, Macionczyk 0%, Bucki 0%, Peacock 0%, Krikun 0%,

Ilość ataków – GKS 2130: Butryn 552, Quiroga 526, Kapelus 326,
BBTS 2168 – Łukasik 446, Krikun 390, Bucki 291, Tarasow 290, Janeczek 286, Cedzyński 164, Gaca 116, Siek 105, Piotrowski 35, Peacock 21, Macionczyk 18, Skowroński 6,

Ilość błędów w ataku – GKS 139: Butryn 49, Quiroga 40, Kapelus 14,
BBTS 181 – Łukasik 47, Krikun 43, Bucki 28, Janeczek 19, Tarasow 13, Siek 12, Piotrowski 6, Cedzyński 6, Gaca 4, Peacock 3,

Ilość ataków zablokowanych – GKS 157: Butryn 45, Quiroga 29, Kapelus 29,
BBTS 212 – Krikun 39, Tarasow 36, Janeczek 35, Bucki 34, Łukasik 32, Cedzyński 9, Siek 7, Piotrowski 7, Gaca 6, Macionczyk 4, Peacock 2, Skowroński 1,

Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 1013: Butryn 266, Quiroga 228, Kapelus 136,
BBTS 987 – Łukasik 227, Krikun 168, Bucki 128, Tarasow 123, Janeczek 119, Cedzyński 86, Siek 56, Gaca 52, Piotrowski 11, Macionczyk 7, Peacock 6, Skowroński 4,

Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 48%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 66%,
BBTS 46% – Skowroński 67%, Siek 53%, Cedzyński 52%, Łukasik 51%, Gaca 45%, Bucki 44%, Krikun 43%, Tarasow 42%, Janeczek 42%, Macionczyk 39%, Piotrowski 31%, Peacock 29%,

Ilość bloków punktowych – GKS 158: Pietraszko 32, Kohut 31, Komenda 25,
BBTS 196 – Cedzyński 43, Łukasik 35, Gaca 28, Siek 18, Krikun 18, Tarasow 17, Bucki 13, Janeczek 13, Peacock 6, Macionczyk 5,

Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 21: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 4,
BBTS 13 – Łukasik 4, Cedzyński 4, Siek 2, Macionczyk 1, Skowroński 1, Gaca 1,

Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – GKS (2-1) – BBTS (2-3);

MVP meczów – GKS 10: Komenda 4, Butryn 3,
BBTS 4: Łukasik 1, Krikun 1, Janeczek 1, Bucki 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: wyrwano nam dwa trzonowce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Trudno w to uwierzyć patrząc na termometry i śledząc prognozę pogody, ale w piątek punktualnie o 18:00 zacznie się wiosna. Wiosna w Ekstraklasie. Pierwszym jej akcentem będzie gwizdek na KGHM Zagłębie Arenie, gdzie naprzeciw siebie staną górnicze ekipy z Lubina i Katowic. Czy pogoda może spłatać figla i pokrzyżować nam plany? Sprawdził to dla nas Michał Szczygieł, autor felietonów w serwisie zaglebiak.com, którego zapytaliśmy także o formę Miedziowych na progu rundy, personalne zawirowania i starych znajomych, którzy znów spotkają się w Lubinie.

Ilekroć miałem okazję rozmawiać z sympatykami Zagłębia przez naszymi meczami, najczęściej wyczuwałem obawy, niepewność, a nawet pesymizm. Tak było wiosną, gdy Zagłębie walczyło o każdy punkt potrzebny do utrzymania, tak też było jesienią, gdy wielu ekspertów wskazywało na Miedziowych jako głównego kandydata do spadku. Rzeczywistość okazała się inna i dziś bliżej wam do czołówki niż czerwonej strefy. Jakie emocje towarzyszą ci na kilka dni przed inauguracją rundy?
W Lubinie zawsze jest dynamicznie, ale ja – chyba z racji wieku – wysiadłem już z tej kolejki, która pędzi po sinusoidzie emocji i nie daję się porwać nastrojom, że gdy jest dobrze, to za chwilę będziemy mistrzami świata, a jak robi się gorzej, to najlepiej wszystko zaorać. Piłka nożna, szczególnie w wydaniu ekstraklasowym, to taka dyscyplina sportu, w której należy utrzymywać pewną dozę dystansu i nie inaczej jest u nas. Owszem, przed sezonem miałem pewne obawy, ale w rozmowach z osobami blisko klubu dało się wyczuć pewien spokój, dlatego nie byłem aż tak przestraszony jak niektórzy. Było sporo zmian i spodziewałem się Zagłębia w innym wydaniu niż za Włodarskiego czy Fornalika. Rzeczywistość to potwierdziła – wiedziałem, że w tej drużynie jest jakość i jeżeli wszystko się dobrze poukłada, to nie będzie taki diabeł straszny. Mimo to patrząc w tabelę nie popadam w hurraoptymizm, podobnie jak nie załamywałem się w poprzednim sezonie, gdy ostro walczyliśmy o utrzymanie.

Niewielu znajdzie się takich, którzy typowaliby Zagłębie jako kandydata do europejskich pucharów, a tak dzisiaj wygląda wasza sytuacja. Jest w tym więcej wyników ponad stan czy konsekwentnej pracy, która dała takie, a nie inne owoce?
Wszystkiego po trochu. Patrząc przez pryzmat suchych statystyk wyniki są ponad stan, bo nie uważam, abyśmy byli dziś piątą siłą ligi. Z drugiej strony biorąc pod uwagę zestawienie bezpośrednich pojedynków, to w pokonanym polu zostawiliśmy praktycznie całą czołówkę: Lecha, Raków, Górnika czy Legię, także Jagiellonia nie potrafiła nas złamać. Dlatego nie mamy się czego wstydzić, jeśli chodzi o jesień. Punkty pogubiliśmy gdzie indziej, choćby w Katowicach. Dziś trudno jednoznacznie ocenić siłę tej drużyny, która jeśli ma dobry dzień, to postawi się każdemu, ale może też niespodziewanie dostać w łeb.

W ostatnim czasie Zagłębie trenduje w mediach sportowych za sprawą transferowej sagi Leonardo Rochy – jednej z najjaśniejszych postaci rundy jesiennej w Lubinie. Jak sobie wyobrażasz tę drużynę bez Portugalczyka?
Nie byłbym jeszcze tak kategoryczny w ocenie sytuacji z Rochą. Widzę, co pisze się w mediach, ale pewne sprawy mogą się jeszcze niespodziewanie zmienić. Nie ulega wątpliwości, że jego transfer był gamechangerem i wniósł on do naszej drużyny sporo jakości. Z marszu wszedł do pierwszego składu i od razu było widać, że jest to zawodnik, wokół którego można układać resztę zespołu. Jego prawdziwą wartość, a przede wszystkim wartość drużyny będzie można realnie ocenić, jeśli Leonardo faktycznie wiosną u nas nie zagra. Paradoksalnie może się okazać, że forma Rochy przełożyła się na skok jakościowy całego zespołu. Będzie szkoda, jeśli go zabraknie, ale nie ma ludzi niezastąpionych i mam nadzieję, że nawet w innym składzie osobowym Zagłębie będzie w stanie grać dobrze w piłkę.

Zawirowania wokół tego transferu mają podłoże czysto finansowe, czy też główną rolę odgrywają kwestie formalne, o których dużo się mówi w kontekście zarządzania Zagłębiem?
Raków wyciągnął asa z rękawa w postaci skrócenia wypożyczenia i wiem, że robiono wiele, aby Rocha został w Lubinie. Pewnego pułapu możemy jednak nie przeskoczyć. Sam proces zarządzania Zagłębiem jest dużo bardziej skomplikowany niż się wydaje i mówił o tym Michał Żewłakow, który przychodząc tutaj kilka lat temu w roli dyrektora sportowego inaczej wyobrażał sobie swoją pracę. Moim zdaniem trudności z transferem Rochy miały podłoże czysto finansowe – nie tyle o kwotę odstępnego, którą pewnie jakoś byśmy przełknęli, lecz całościową wysokość kontraktu. Domyślam się, że plan na to wypożyczenie zakładał wyłożenie większych środków latem, natomiast Raków wykorzystał zapisy umowy i trzeba było reagować już teraz. Klubowi działacze wciąż szukają sposobu na zatrzymanie Rochy w Lubinie, zobaczymy co przyniosą najbliższe dni.

Na liście transferów wychodzących znalazł się też Mateusz Wdowiak, który zamienił Lubin na Katowice. Jak oceniasz jego pobyt w Zagłębiu i czy ten transfer będzie dla nas wzmocnieniem?
Pobyt Wdowiaka w Lubinie miał dwa oblicza. Kiedy trafił do nas z Rakowa, był wartością dodaną i swoją postawą wnosił wiele pozytywnej energii do całego zespołu. Aby pokazać pełnię swoich możliwości, musiał być jednak w pełni zdrowy i w rytmie meczowym. Jego drugą twarz zobaczyliśmy pod koniec poprzedniej rundy, kiedy wracał po urazach i stracił miejsce w podstawowym składzie. Wydaje mi się, że stracił też w oczach trenera, bo było po nim widać brak tego rytmu. Leszek Ojrzyński jest typem szkoleniowca, który jeśli zaufa zawodnikom, to ich się trzyma, a dokonuje tylko niezbędnych zmian. Gdy Mateusz wypadł na dłużej, jego pozycja w hierarchii spadła i ciężko mu było ją odbudować. Dlatego poszukał dla siebie nowego otwarcia i jeśli wróci do dyspozycji, którą miał u nas na początku i poczuje wsparcie sztabu oraz drużyny, to nie będziecie żałować, że do was dołączył.

Przygotowań do rundy nie ułatwiają wam też kontuzje – niedawno pojawiła się informacja o urazach Marcela Reguły i Cypriana Popielca. Jak duża to dla was strata?
Cyprian Popielec to prospekt – wielki talent, po którym wiele sobie obiecujemy. Mówiło się o nim dużo w kontekście zainteresowania ze strony Jagiellonii, ale to wciąż młody chłopak, który potrzebuje czasu, aby wskoczyć na pułap ekstraklasowy. Jest plan na to, aby go z tą Ekstraklasą coraz mocniej oswajać, natomiast nie jest to temat na dzisiaj. Dlatego ta strata nie jest aż tak duża, bo dziś nie jest jeszcze zawodnikiem pierwszego wyboru. Inaczej wygląda sytuacja Marcela Reguły. Być może zabrzmi to kontrowersyjnie, ale moim zdaniem brak Reguły może być większą stratą niż brak Rochy.

Reguła dał się nam we znaki w jesiennym meczu w Katowicach, zdobywając pierwszego gola. Można stawiać go w gronie największych ekstraklasowych talentów?
Już dziś Marcel budzi zainteresowanie ze strony największych europejskich marek. Z drugiej strony skauci najlepszych klubów obserwują setki młodych chłopaków w całej Europie, nie zmienia to jednak faktu, że nazwisko Reguła jest wpisane w kajety wielu z nich. Na szczęście najbliższe otoczenie Marcela mądrze podchodzi do rozwoju jego kariery. Wiadomo, że jeśli ktoś rzuci na stół miliony euro, to nikt nie przejdzie obok takiej oferty obojętnie. Natomiast zapytania i oferty na niższe kwoty raczej wylądują w koszu. Marcel pokazał, że jest w stanie grać na wysokim poziomie – nie przesadzę, jeśli powiem, że europejskim. Ma w sobie coś wyjątkowego i jest w tym uroczo bezczelny, czym kupuje sympatię kibiców. Jeśli zdrowie mu dopisze i będzie słuchał mądrych doradców, to jeszcze o nim usłyszymy, nawet w kontekście reprezentacji.

Na przeciwległym biegunie, jeśli chodzi o metrykę, znajdziemy w waszej kadrze starego znajomego. Czy Arek Woźniak będzie musiał łatać kadrowe dziury w ataku Zagłębia po odejściu Rochy i kontuzji Reguły?
Rola Arka w Zagłębiu wykracza daleko poza boisko i sprowadzanie jej do kwestii stricte piłkarskich byłoby dużym uproszczeniem. Znam go osobiście i nieraz rozmawialiśmy – mało jest takich piłkarzy, którzy niezależnie ile otrzymają ciosów, to za każdym razem się podnoszą i zawsze są gotowi walczyć. Doskonale o tym wiecie, że Arek serducho ma i pomaga drużynie, jak tylko potrafi. Jeśli trener będzie go potrzebował, to wyjdzie na boisko i da z siebie wszystko, ale jego rola w szatni jest dużo szersza: motywuje i dba o młodszych piłkarzy, często pewnie goni ich do pracy, ucząc przywiązania do Zagłębia. Wiem, że Arek myśli już o nowej roli, jaką po karierze chciałby pełnić w klubie i do tego się przygotowuje. Taki piłkarz jest w szatni nie do przecenienia. Od powrotu do Lubina wciąż czeka na swoją bramkę w Ekstraklasie i mam nadzieję, że będzie mu to dane, bo chciałbym jeszcze raz zobaczyć jego radość. Gdzie, jak nie w domu?

Przy całym szacunku i sympatii dla Woźniaka mam nadzieję, że nie wydarzy się to w piątek. Nieco inaczej potoczyły się losy innego waszego wychowanka, który zdaje się znalazł w Katowicach drugi dom. Czy Adrian Błąd jest jeszcze miedziowy, czy już bardziej trójkolorowy?
Odbijając piłeczkę, mam nadzieję, że Adrian też nie błyśnie zanadto w piątek. A mówiąc serio, można się w wielu miejscach czuć jak w domu, ale dom jest tylko jeden. Wiem, że po tylu latach jest już jednym z was i na pewno czuje się dobrze w Katowicach, mimo to w głębi serca na pewno pozostanie miedziowy. W okresie gry w GieKSie zapracował na szacunek i myślę, że działa to w obie strony. Pojedynek z Zagłębiem może być dla niego jednym z trudniejszych pod względem emocji, natomiast nie po raz pierwszy stanie naprzeciw nas w innych barwach. Sentymentów więc nie będzie, a zdarzało się, że wychowanek grający w innym klubie strzelał nam gole. Oby Adrian nie musiał hamować radości z gola w piątek w Lubinie.

Leszek Ojrzyński to nadal trener-strażak czy już bardziej budowniczy?
Runda jesienna pokazała, że łatka strażaka przestała pasować do Leszka Ojrzyńskiego. W poprzednim sezonie miał tylko kilka kolejek, by odkręcić drużynę, więc z miejsca odpalił tryb „wojna” i uratował klub przed spadkiem. To, co sprawdziło się w tamtym momencie, w nowym sezonie uległo widocznej zmianie. Patrząc na to, jak i kim Ojrzyński gra, można dojść do wniosku, że wykorzystał szansę, jaką dostał w Lubinie, aby pokazać, że jego warsztat to coś więcej niż przezwyciężanie kryzysów. Trener nie bał się stawiać na młodych, jak choćby Regułę, który wszedł do Ekstraklasy z drzwiami, futryną i kawałkiem ściany, a do składu wskoczyli też Kocaba, Kolan czy Orlikowski. Runda jesienna pokazała, że trener ma do zaoferowania dużo więcej: pod jego wodzą potrafiliśmy grać fantastyczne mecze, o czym mogliście się przekonać na własnej skórze. I nawet jeśli jego misja w Lubinie prędzej czy później się zakończy, to moim zdaniem nie zabraknie chętnych, aby skorzystać z jego usług w innym klubie.

Jesienią podzieliliśmy się punktami w Katowicach, a z przebiegu meczu to raczej my mogliśmy być bardziej zadowoleni. Jak wspominasz ten pojedynek?
Miałem okazję być na tym meczu i po pierwszej połowie nie mogłem uwierzyć w to, co widzę. Tak grające Zagłębie zaskoczyło nawet mnie, a byłem przekonany, że potrafimy sporo. Podsumowując rundę jesienną miałem okazję porozmawiać z Rafałem Mazurem, trenerem przygotowania motorycznego, który stwierdził, że był to nasz najbardziej energetyczny mecz w rundzie. Mimo że warunki były ciężkie, spotkanie mogło się podobać także postronnym obserwatorom. Do dziś próbuję zrozumieć, co się stało z naszą drużyną w przerwie. Za pewne błędy się płaci, a Leszek Ojrzyński miał ogromne pretensje do zespołu za postawę w drugiej połowie, bo nie można wypuszczać z rąk zwycięstwa w takich okolicznościach. Jest to jeden z tych meczów, w których strata punktów boli najbardziej – mając dziś dwa oczka więcej bylibyśmy na podium. Taka jest jednak piłka i podobne sytuacje będą się czasem zdarzać. Mimo wszystko gdybyśmy w piątek zobaczyli równie intensywny i emocjonujący mecz, to raczej nikt nie miałby nic przeciwko.

Są na to szanse? Jak Twoim zdaniem zaprezentuje się Zagłębie zarówno w naszym meczu, jak i w całej rundzie?
Nasza postawa w tej rundzie stoi pod dużym znakiem zapytania, bo cały plan przygotowań był w jakimś stopniu układany pod kątem pozostania Leonardo Rochy w Lubinie, więc obecna sytuacja z pewnością pokrzyżowała sztabowi szyki. W piątek spodziewam się meczu zachowawczego z naszej strony, szczególnie że ze składu wypadł też Marcel. Tym samym w porównaniu do jesieni wyrwano nam dwa trzonowce, co w każdej drużynie nie pozostałoby bez konsekwencji. Trener Ojrzyński na pewno podejdzie do tego pojedynku ostrożniej niż w Katowicach, ale z drugiej strony raczej nie pozwoli na to, aby drużyna się cofnęła i tylko czekała, co zrobi GKS. A jak będzie wyglądała reszta rundy? Nie potrafię odpowiedzieć, bo wiele jeszcze może się zmienić w tym okienku. W gabinetach, nawet w tej chwili wiele się dzieje (już po naszej rozmowie Zagłębie ogłosiło transfer Sebastiana Kowalczyka – przyp. red.), ponadto mam nadzieję, że szybko do gry wróci Marcel Reguła. Co więcej, jest kilku zawodników obecnej kadry, którzy wiosną muszą udowodnić swoją przydatność. Mam tu na myśli przede wszystkim Kubę Sypka i Kajetana Szmyta – obaj muszą dać z siebie więcej. Do gry wraca też Damian Dąbrowski – jest to Zagłębiak, jeden z najbardziej doświadczonych zawodników, który odpowiada za tempo gry, więc powinien dać więcej spokoju w rozegraniu. Trudno też będzie zagrać całą rundę samym Kossídisem, dlatego spodziewam się transferu przynajmniej jednego napastnika. Nawet jeśli zabraknie Rochy, ale nowy napastnik wkomponuje się w zespół równie szybko co Leonardo, to nadal będziemy groźni dla każdego.

Skoro już bawimy się w przewidywania, to coraz głośniej mówi się o kolejnym ataku zimy i nadciągających siarczystych mrozach. Czy istnieje jakiekolwiek ryzyko, że powtórzy się sytuacja z Białegostoku i w piątek zaliczymy pusty przelot do Lubina? A jeśli zagramy bez przeszkód, to jakim wynikiem zakończy się nasz mecz?
Z racji moich zainteresowań jestem na bieżąco z prognozami pogody. Moim zdaniem nie ma żadnego zagrożenia dla rozegrania naszego meczu – może się pojawić lekki mróz, ale w granicach 1-2 stopni. Zapowiadana fala ochłodzenia nie zdąży do nas dotrzeć do piątku, gorzej ma być w okolicach niedzieli. Tutaj więc nie będzie żadnych niespodzianek. Natomiast co do wyniku chciałbym, abyśmy nie przegrali. To będzie dla nas trudny mecz i dobrze, że zaczynamy rok u siebie. Serce chciałoby wygranej, natomiast rozum dyktuje remis po ciekawym meczu, który wleje w serca kibiców w Lubinie nieco otuchy, że nie jesteśmy skazani na pożarcie w tej rundzie. Tabela jest płaska i jeśli któryś zespół złapie serię zwycięstw, zyska spokój w tabeli. Natomiast kilka porażek może dorzucić dodatkowy ciężar na barki drużyn walczących o utrzymanie. Moim zdaniem GKS to nie jest zespół, który powinien na dłużej zaplątać się w walkę o bezpieczne lokaty, natomiast wszystko rozstrzygnie się na boisku.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga