Piłka nożna
Co łączy Puszczę Niepołomice z Interem Mediolan?
Puszcza Niepołomice znajduje się w szczególnym momencie swojej historii. Nie dość, że w roku obecnym obchodzi jubileusz swojego 90-lecia, to po raz pierwszy gra na szczeblu pierwszoligowym. Trudno o szersze informacje na temat klubu powstałego w 1923 roku, ponieważ Puszcza przez całą swoją historię była amatorskim klubem bijącym się o ligowe punkty niższych lig. Klub z Niepołomic zaczął odgrywać istotniejszą rolę w polskiej piłce w momencie, kiedy sponsorem klubu stała się potężna firma OKNOPLAST. O możliwościach, jakie ma dobroczyńca zespołu z Małopolski świadczy fakt, że poza Puszczą firma wspiera takie kluby jak Inter Mediolan, Borussia Dortmund oraz Olympique Lyon. Trzeba przyznać, że to całkiem zacne towarzystwo.
Mimo tak silnego partnera klub z Niepołomic nie ma aspiracji ekstraklasowych, co widać patrząc na kadrę drużyny. W klubie z Małopolski swego czasu epizody zaliczyło jednak kilku zawodników, którzy są bardzo dobrze znani kibicom w Katowicach. Mowa tutaj o Marcinie Bojarskim i Tomaszu Moskali, którzy zaliczyli epizody w tym zespole zbliżając się do końca swoich karier. Na ten moment żadnego z nich nie ma już w Niepołomicach i trudno odszukać w składzie ekipy trenera Wójtowicza znanych nazwisk. Jeżeli już ktoś ma być znany szerszej publiczności, to mający za sobą grę w Arce i Łęcznej – stoper Wallace, czy związany przez kilka lat z Sandecją Nowy Sącz Petar Borovićanin. Jeszcze w II lidze w składzie Puszczy brylowali młodzi napastnicy Cholewiak oraz Moswkim, którzy zanotowali po 12 trafień. Już na poziomie I nie jest tak łatwo, bo mają na swoim koncie zaledwie kolejno 2 i 3 gole. Znacznie skuteczniejszy jest ofensywny pomocnik Łukasz Nowak – 5 trafień.
Od początku sezonu Puszcza była skazywana na pożarcie, ale trzeba przyznać, że radzi sobie nie najgorzej. W końcu jest ponad strefą spadkową – chociaż wyprzedza Sandecję tylko lepszym bilansem. Niepołomice rozpoczęły sezon osiągając dobre wyniku w Pucharze Polski, gdzie pokonały dwóch ligowych rywali. Zwycięstwami 2:0 kończyły się pojedynki z Chojniczanką i Okocimskim. Zbyt silna okazała się dopiero Jagiellonia Białystok. W ligowym debiucie grający w żółto-biało-zielonych barwach drużyna przegrała w Bełchatowie, ale solidnie nastraszyła faworyzowanego rywala. Potem przyszła kolej na porażki z Chojniczanką i Olimpią, by wreszcie w 4 serii gier odnieść pierwszą wygraną. Puszcza pokonała w derbach Niecieczę, co było nie lada niespodzianką. Potem remisy z zespołami z dołu tabeli – GKS-em Tychy i Stomilem Olsztyn i porażka w Płocku. Komplet punktów z Niepołomic wywiozła Flota w 8.kolejce, ale potem było już lepiej. W kolejnych derbach Małopolski udało się zremisować w Nowym Sączu i wygrać w ostatniej kolejce z Okocimskim. Imponujące były rozmiary zwycięstwa, bo ekipa Wójtowicza wygrała aż 4:0. Mimo dobrej postawi w ostatnim starciu GKS nie powinien mieć wielkich problemów z rywalem, który na wyjazdach, co najwyżej remisuje, zdobywając przy tym maksymalnie jednego gola. Wszyscy wiemy jak mocny u siebie w tym sezonie jest GKS i wygrana w pierwszym ligowym meczu obu ekip powinna być formalnością.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze