Dołącz do nas

Felietony Piłka nożna

Co wniósł Kazimierz Moskal do GKS Katowice?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Kilka dni po przegranym meczu z Łęczną na naszej stronie ukazały się wskazówki dla trenera Moskala, w których przedstawialiśmy nasz punkt widzenia na mankamenty w grze, które należałoby szybko poprawić tak, by gra GieKSy przynosiła punkty i cieszyła kibiców. Chyba niewielu z nas spodziewało się, że Kazimierz Moskal w tak szybkim czasie sprawi, iż GieKSa będzie ponownie liczyć się w walce o awans. Dokonywaliśmy na naszej stronie analizy gry poszczególnych formacji teraz chcielibyśmy poświęcić kilka słów trenerowi Moskalowi i jego pracy.

Na początek przypomnijmy sobie wskazówki, które przekazaliśmy trenerowi za pośrednictwem naszej strony po meczu w Łęcznej.

  1. Poprawa morale i atmosfery w drużynie
  2. Poprawa przygotowania fizycznego
  3. Większa swoboda w grze 1 na 1
  4. Poprawa stałych fragmentów gry

Jak widać wszystkie mankamenty, na które wskazywaliśmy zostały w większym bądź mniejszym stopniu poprawione, progres był wyraźny i z tego należy się cieszyć.

Pracę nad poprawieniem atmosfery i podniesieniem ducha walki u piłkarzy trener w mojej ocenie wykonał wzorowo. Dzięki swojej wizji gry, przygotowaniu do pracy, treningach z piłkarzami pokazał im wspólny cel, do którego trzeba dążyć. Zawodnicy uwierzyli w swoje możliwości, zauważyli, że praca, jaką wykonują na treningach przekłada się na punkty zdobywane w lidze. Wielkim sukcesem Moskala było to, że zawodnicy ponownie stworzyli drużynę, która mówiła jednym głosem. Największy jednak sukces Moskal odniósł w przekonaniu graczy, że każdy z nich jest ważny. Podkreślał to w jednym z wywiadów Kamil Cholerzyński: „Trener daje nam poczucie, że każdy jest ważny i grają ci, którzy najlepiej prezentują się na treningach”. Taka postawa dawała wszystkim bodźca do pracy i sprawiała, że rywalizacja wzrastała. To z kolei przekładało się na grę zespołu i jeszcze większą możliwość kompletowania podstawowej jedenastki. Gracze wchodzący z ławki nie odstawali od reszty zespołu, Cholerzyński rozegrał chyba najlepszą rundę od czasów Nawałki, Goncerz wchodził z ławki i strzelał decydujące bramki. Skrzydłowi wchodzący z ławki niejednokrotnie przesądzali asystami czy też swoimi akcjami o wyniku spotkań. To, że w Katowicach pojawił się nowy „duch drużyny” najlepiej pokazało zachowanie piłkarzy po końcowych gwizdku meczu ze Stomilem. Piłkarze podziękowali kibicom i zbiegli do szatni by cieszyć się sukcesem. Na pomeczowe wywiady dziennikarze musieli czekać 20 minut w czasie, których cała drużyna świętowała w szatni wyszarpane zwycięstwo.

Kolejny sukces Moskal odniósł w poprawie przygotowania fizycznego drużyny. Dzięki współpracy z trenerem Bahrem, w szybkim czasie udało się doprowadzić piłkarzy do dobrej dyspozycji zarówno wytrzymałościowej jak i szybkościowej. GieKSa w mojej ocenie w żadnym meczu nie dostała zadyszki w końcowych fragmentach gry. Trenerzy podkreślili również dobra pracę w tym aspekcie poprzednich szkoleniowców. Wypada mieć nadzieję, że pod okiem Moskala i Bahra podczas długiego okresu piłkarze wypracują jeszcze lepszą formę, która pozwoli im na zdominowanie przeciwnika pod względem siły i szybkości.

Jeśli chodzi o grę 1 na 1 to filozofia gry trenera Moskala daje naszym zawodnikom swobodę w tym zakresie. Nasza kadra ma zawodników, którzy są szybcy i mają predyspozycje do takiej gry, jeśli chodzi o drybling. Piłkarze starali się to wykorzystywać i niektóre z tych pojedynków były decydujące, jeśli chodzi o wykończenie akcji czy też dokładne dogranie do partnera. Wiele osób z naszej redakcji ma jednak zdanie, iż w tej kwestii są jeszcze duże rezerwy, poszczególni gracze lepsze momenty przeplatają ze słabszymi. Brakuje większej stabilizacji formy, jeśli chodzi o skrajnych pomocników na przestrzeni kilku meczów. Być może solidnie przepracowana zima sprawi, iż gracze zyskają większą pewność siebie, co w jeszcze większym stopniu przełoży się na ich aktywność na boisku.

Jeśli chodzi o stałe fragmenty gry to tutaj widać było z każdym meczem poprawę. Udało nam się strzelić kilka bramek (Pitry z wolnego, Kamiński z główki po wolnym), udawało nam się zagrać niekonwencjonalnie (Fonfara z Tychami). GieKSa w końcu zaczęła wykorzystywać stałe fragmenty gry i sprawiać zagrożenie pod bramką przeciwnika. W meczach na wiosnę może to być klucz do sukcesów. To, co wymaga jeszcze poprawy, to stała praca nad celnością dośrodkowań oraz ich siłą. Zdarzały się jeszcze mecze, gdzie kilka stałych fragmentów gry zostało zmarnowanych gdyż piłkę wybijał pierwszy obrońca.

Jak widać trener Moskal poprawił każdy aspekt, o którym wspomnieliśmy. Dodatkowo warto podkreślić, iż trener w czasie swojej pracy nie bał się dokonywać zmian nawet w czasie pierwszej połowy. Co ważne, jego zmiany w czasie meczów były kluczowe dla losów kilku spotkań. Kolejnym pozytywnym aspektem była żywiołowość trenera na ławce. Wielu obserwatorów zwracało uwagę na ten aspekt; trener żyje meczem i tym jak grają zawodnicy. Czasem ma się wrażenie, że trener sam chciałbym wybiec na boisko i zagrać w meczu. Wiele razy w czasie spotkań trener energicznie gestykuluje i podpowiada zawodnikom. Odniosłem wrażenie, że taki styl pracy bardziej pasuje zawodnikom niż spokojny ton trenera Góraka.

Widać wyraźnie, iż praca trenera przełożyła się na dobrą grę GieKSy i zdobywane punkty. Umieliśmy wygrywać seriami, a gdy nie dało się wygrać, udało nam się remisować. Zdarzyły się pechowe porażki czy też remisy, ale to pozwoli wyciągnąć wnioski na przyszłość i sprawić by GieKSa zdobywała jeszcze więcej punktów. Jeśli podejście do pracy trenera Moskala, zawodników nie zmieni się to możemy być spokojni o przyszłość GieKSy, a prezesowi Cyganowi będziemy mogli pogratulować intuicji.

P.s To jak docenili pracę trenera kibice GieKSy najlepiej było widać w Niecieczy. Wygraliśmy 3: 1 po dobrym meczu, przerwaliśmy fatalną passę z tym zespołem. Kazimierz Moskal zebrał po tym meczu gromkie brawa od kibiców GieKSy, którzy po raz pierwszy w sezonie skandowali głośno imię i nazwisko szkoleniowca.

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: stowarzyszenie@sk1964.pl

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Klub Piłka nożna

Nowak wyrzucił Szczerbowskiego z szatni piłkarzy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W piątek w klubie pojawił się Marek Szczerbowski. Najpierw spotkał się z piłkarzami w ich szatni, a następnie miał udać się do trenerów. Został jednak wyrzucony z klubu przez prezesa Krzysztofa Nowaka. Jak do tego doszło?

Szczerbowski pojawił się na Bukowej w piątek przed południem. Dla znających plan dnia prezesa Nowaka było oczywiste, że obecnego sternika GKS Katowice nie będzie wtedy na stadionie. Ocenę tego, jak bardzo pewnie musi się czuć Szczerbowski, skoro wchodzi do klubu w trakcie tygodnia, spotyka się tam ze swoimi byłymi pracownikami i jest spokojny o to, że nie dotrze to do prezesa Nowaka, pozostawiamy Wam. Sielankowa atmosfera została zmącona przez niespodziewane przybycie prezesa Nowaka. Doszło do gwałtownej wymiany zdań i wyrzucania Szczerbowskiego z klubu. Tournée nie miało zakończyć się na szatni piłkarzy, bo w pokoju trenerów prezes Nowak zastał grupę największych beneficjentów Szczerbowskiego. Składała się ona nie tylko z trenera czy dyrektora, ale także dyrektora Akademii Młoda GieKSa Mariusza Pańpucha (wyznaczonego do tej roli przez Szczerbowskiego).

Od dawna informowaliśmy Was o tym, że Szczerbowski nie umie pogodzić się z tym, że musiał odejść z klubu. Wczorajsze wydarzenie to kolejna udokumentowana próba jego wtrącania się do działalności GKS Katowice. O pierwszych większych działaniach mogliśmy się dowiedzieć przy okazji kilku prób zmiany trenera, których podjął się prezes Nowak.

Pierwszą jego poważną propozycją był Marcin Brosz, który był gotów podjąć się misji awansu z GKS Katowice. Były szkoleniowiec Górnika Zabrze przedstawił profesjonalny plan (m.in. na jakie pozycje potrzeba wzmocnień — okazało się, że na większość), ale był on poza naszym zasięgiem finansowym, szczególnie że nad głową wciąż wisiała kilkuset tysięczna odprawa dla Góraka. Umowa nie rozbiła się jednak tylko o pieniądze, a prezes Nowak miał po tej sytuacji ogromne pretensje do Dawida Dubasa, który pełni w klubie rolę dyrektora sportowego (jego awans także odbył się podczas urzędowania Szczerbowskiego).

Tutaj warto przypomnieć kulisy umowy Góraka, która jest tak trudna i kosztowna do zerwania. Po dwuletniej batalii zakończonej awansem do pierwszej ligi umowa Góraka została automatycznie przedłużona o jeden sezon na zapleczu Ekstraklasy — do 30 czerwca 2022 roku. Jednak już w lutym 2022 roku, po rundzie jesiennej, którą zakończyliśmy na 13. miejscu z przewagą 7 punków nad strefą spadkową (ale też mieliśmy o jedno spotkanie rozegrane więcej, więc przewaga mogła stopnieć do 4 punktów), Szczerbowski przedłużył Górakowi umowę o… kolejne dwa lata — do 30 czerwca 2024. Sezon zakończyliśmy ostatecznie na ósmym miejscu, ale zostało ono wywalczone dzięki serii trzech wygranych w meczach… „o nic”. Do połowy rundy wiosennej biliśmy się o utrzymanie, w niektórych momentach wręcz rozpaczliwie (żeby przypomnieć tylko mecz w Olsztynie). W kolejnym sezonie Górak nie zrealizował „ambitnego” celu tj. utrzymania szybciej niż sezon wcześniej, ale pozostał w klubie. O aktualnych rozgrywkach nie ma sensu pisać — każdy może sam ocenić.

Druga próba zmiany szkoleniowca została przez prezesa Nowaka podjęta już dużo bardziej ostrożnie. Stracił on zaufanie do Dubasa, dlatego ten o jego spotkaniach i ustaleniach z trenerem Jarosławem Skrobaczem dowiedział się dopiero wtedy, kiedy „nic nie mogło się wysypać” — na kilka dni przed grudniowym meczem z Chrobrym w Głogowie. W poniedziałek po ostatnim spotkaniu GieKSy w 2023 roku nowym szkoleniowcem miał zostać ogłoszony trener Skrobacz, a sam Górak w SMS-ach żegnał się ze współpracownikami. Wszystko wysypało się jednak w przeddzień meczu w Głogowie, kiedy Górak i Dubas wsparci… Szczerbowskim tak zamieszali w Urzędzie Miasta, że umowa dla nowego szkoleniowca została zablokowana.

Bardzo zastanawia także to, dlaczego z szatni musiał Szczerbowskiego wyrzucić aktualny prezes, a nie sami piłkarze, skoro kilka dni wcześniej odmówili oni spotkania… prezesowi Krzysztofowi Nowakowi bez udziału Rafała Góraka.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Kibice odpalili w Płocku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Płocka. GieKSa przegrała z Wisłą 1:2, a zdjęcia przygotowała dla Was Madziara.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Pechowa porażka w Płocku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotnie popołudnie GieKSa pojechała na wyjazdowe spotkanie do Płocka. Była to pierwsza wizyta na nowym stadionie, więc nie trzeba było mobilizować kibiców, którzy w komplecie zjawili się w Płocku.

Pierwszą połowę zaczęli zawodnicy GieKSy, ale przed pierwszym gwizdkiem minutą ciszy został upamiętniony młody kibic, który przegrał walkę z chorobą. W pierwszych minutach oba zespoły badały rywala, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W dziesiątej minucie Shibata dośrodkował z rożnego i zrobiło się zamieszanie w polu karnym Wisły, po czym sędzia czekał na informacje z wozu VAR. Po krótkiej weryfikacji wskazał na jedenasty metr za zagranie ręką. Do karnego podszedł Jędrych i pewnym strzałem tuż przy lewym słupku pokonał bramkarza. Pięć minut później Adrian Błąd został przewrócony na linii pola karnego i sędzia odgwizdał przewinienie. Do wolnego podszedł Shibata, jednak piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. W 25. minucie Antonii Kozubal faulował rywala na linii pola karnego i sędzia wskazał na jedenasty metr tym razem dla gospodarzy, jednak po informacji z wozu VAR sędzia cofnął piłkę na rzut wolny. Fabian Hiszpański długo przymierzał się do oddania strzału, jednak wszystko na marne, bo piłka zatrzymała się na murze. Chwilę później kibice GieKSy zaprezentowali sektorówkę przedstawiającą kominiarkę w żółto-zielono-czarnych barwach, a całość została uzupełniona racami. Podczas prezentacji oprawy zmienili swój ubiór z czarnego na żółty, co po odsłonięciu dało świetny efekt. W międzyczasie Wisła coraz częściej zaczęła stwarzać sobie okazje pod polem karnym GieKSy. W 42. minucie Antoni Kozubal dopuścił się faulu na dwudziestym metrze, za co zobaczył żółtą kartkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jesper Westermark urwał się obrońcą i doprowadził do wyrównania. W końcówce pierwszej połowy nic godnego uwagi się nie wydarzyło i zespoły schodziły do szatni przy jednobramkowym remisie.

Na drugą połowę oba zespoły wyszły w takich samych składach, a obraz gry był bardzo podobny jak na początku spotkania i nikt nie chciał zaryzykować. Z upływem kolejnych minut GieKSa częściej zapędzała się pod pole karne gospodarzy i najpierw wywalczyła sobie rzut wolny, a chwilę później rożny, który był powtarzany z powodu nadmiernych przepychanek w polu karnym. W dalszej części spotkania GieKSa skupiła się na posiadaniu piłki, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. W 63. minucie Fabian Hiszpański pokusił się o uderzenie zza pola karnego, co sprawiło małe problemu Kudle, ale finalnie zdołał sparować piłkę w bok pola karnego. Dwadzieścia minut przed końcem spotkania Jime uderzył bardzo nieprzyjemnie między obrońcami, ale bramkarz GieKSy nie dał się zaskoczyć. Chwilę później ten sam zawodnik uderzył z pierwszej piłki minimalnie nad poprzeczką. W końcówce spotkania oba zespoły chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, niestety efekt był całkiem inny i wkradło się sporo niedokładności i chaosu. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry sędzia stracił łączność z bazą i przerwał na chwilę mecz, aby naprawić awarię. W doliczonym czasie gry Haglin-Sangre wykorzystał zamieszanie w polu karnym i rzutem na taśmę wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. GieKSa musiała uznać wyższość rywala, mimo że to ona częściej była przy piłce w drugiej połowie. 

24.02.2023, Płock
Wisła Pock – GKS Katowice 2:1 (1:1)
Bramki: Westermark (42), Sangre (90) – Jędrych (14-k).
Wisła Płock: Kamiński – Lorenc (68. Gric), Janus (68. Szwoch), Vallo, Hiszpański, Jime (80. Laskowski), Gerbowski (87. Tomczyk), Jach, Sangre, Westermark (80. Lewadnowski), Szymański.
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jędrych, Kuusk, Komor, Danek – Shibata (66. Aleman), Kozubal, Repka, Błąd (80. Arak) – Bergier (80. Marzec).
Żółte kartki: Szymański, Jach – Kozubal.
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Widzów: (w tym 755 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga