Dołącz do nas

Piłka nożna

Czas na derby!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapomnijmy o beznadziejnym sezonie, beznadziejnej rundzie wiosennej. Jutrko do Katowic przyjeżdża na mecz derbowy GKS Tychy i wszelkie kwestie związane z awansem, klasyczną spartaczeniem szans na niego, postawa zawodników w poprzednich meczach powinna zejść na dalszy plan. Derby zapowiadają się bardzo emocjonująco, bo choć dla GieKSy jest to mecz o pietruszkę, to dla tyszan będzie to kluczowe spotkanie w walce o utrzymanie.

Możemy jedynie liczyć, że piłkarze zrobią nam miłą niespodziankę i zepną się na ten prestiżowy pojedynek. Bo to, że zawodnicy z Tychów będą wystarczająco umotywowani, to jest pewne. Katowiczanie przegrali mecze w Grudziądzu i Olsztynie oraz zremisowali u siebie z Niecieczą. Jedynie w tym ostatnim meczu widzieliśmy zalążek czegokolwiek, spotkania wyjazdowe były natomiast bardzo słabe. W rundzie jesiennej u siebie GKS byłby bitym faworytem, teraz można powiedzieć, że szanse obu drużyn wynoszą po 50 procent, z tym, że – jak napisaliśmy – rywal gra o realny cel.

Na ten moment zawodnicy z Tychów znajdują się nad strefą spadkową, ale mają tyle samo punktów, co znajdujący się pod kreską Stomil Olsztyn. Olsztynianie mają chyba jeszcze cięższy terminarz w ostatnich dwóch kolejkach – najpierw jadą do Legnicy, a potem u siebie podejmują Górnika Łęczna. Tychy po spotkaniu na Bukowej zagrają u siebie z Miedzią, a Chojniczanka – która ma tyle samo punktów, co wymieniona dwójka – na wyjeździe zagra z ROW Rybnik (które też walczy o życie), a potem u siebie z Dolcanem Ząbki.

GKS Tychy był ostatnio w niezłej sytuacji, ale wszystko skomplikowała niespodziewana porażką z Flotą u siebie (w Jaworznie). Po tym spotkaniu zawodnicy Jana Żurka nie mieli już marginesu błędu i wygrali dwa ostatnie spotkania – w Nowym Sączu i u siebie ze zdegradowanym już Okocimskim. W Katowicach nie będzie interesowało ich nic innego jak zwycięstwo, a dla szkoleniowca gości będzie to sentymentalny powrót na Bukową.

W rundzie jesiennej w Jaworznie GKS bardzo szybko, bo już w 4. minucie objął prowadzenie po golu Kamila Cholerzyńskiego. Katastrofalna jednak gra w obronie doprowadziła do utraty trzech bramek, które strzelili Ivica Zunić (dwie) i Damian Szczęsny. Najgorsze było to, że drugiego gola tyszanie strzelili trzy minuty po tym, jak czerwoną kartkę zobaczył Daniel Mąka.

Dla kibiców jest to bardzo prestiżowy mecz. Jako że nie mamy możliwości grać derbów z Ruchem już od ponad 10 lat, z Górnikiem spotykamy się bardzo rzadko, więc takie spotkania jak z Tychami muszą wywoływać dodatkową adrenalinę. Teraz problem w tym, by tak samo podeszli do tego piłkarze. Sezonu i twarzy już nie uratują, ale mogą zapobiec kolejnym wbitą i nawet zasłużyć na pochwałę w przypadku walki i dobrego wyniku z Tychami.

GKS Katowice – GKS Tychy, sobota 31 maja 2014, godz. 16.45

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga