Piłka nożna
Eksperci: Raków i Miedź z awansem, GieKSa szósta
Sezon ogórkowy w pełni, a więc i my postanowiliśmy zająć się lekkim tematem. Wybraliśmy piętnastu ekspertów od pierwszej ligi, choć prawie każdy z nich prosił, by nie nazywać go ekspertem. Każdemu z nich przydzieliliśmy losowo jedną kolejkę z rundy wiosennej i poprosiliśmy o wskazanie zwycięzców w poszczególnych spotkaniach.
Następnie stworzyliśmy tabelę wiosny oraz oczywiście klasyfikację końcową. GieKSa przesunie się o jedną pozycję do przodu i sezon zakończy na szóstym miejscu. Awans wywalczą Raków Częstochowa i Miedź Legnica. Z pierwszą ligą pożegnają się natomiast: Ruch Chorzów, Górnik Łęczna, Pogoń Siedlce, a w barażu zagra Stomil Olsztyn. Oczywiście to tylko zabawa, bo wskazanie wyników poszczególnych kolejek w trakcie sezonu przygotowawczego, jest zadaniem bardzo trudnym. Żadna z typujących osób nie znała innych wskazań.
Naszymi ekspertami zostali (w kolejności typowania kolejek): Błażej (redaktor GieKSa.pl), Michał Trela (dziennikarz „Przeglądu Sportowego”, „Sportu” i Onet.pl), Przemysław Michalak (dziennikarz Weszlo.com, twórca portalu 2×45.info), Jakub Olkiewicz (dziennikarz Weszlo.com), Bartek Cabaj (dziennikarz SportSiedlce.pl), Tomasz Kuczyński (dziennikarz „Dziennika Zachodniego”), Leszek Bartnicki (prezes Motor Lublin, wcześniej m.in. Orange Sport), Emil Marecki (redaktor naczelny Stomil.Olsztyn.pl), Bartłomiej Poskłonka (marketing manager eFortuna.pl), Mateusz Adamczyk (redaktor 1liga.org), Dariusz Leśnikowski (dziennikarz „Sportu”), Michał Murzyn (redaktor naczelny GieKsa.pl), Przemysław Gawin (korespondent „Przeglądu Sportowego”, były redaktor naczelny Bytoviahpu.pl), Wojciech Cygan (wiceprezes PLP, członek zarządu PZPN, były prezes GKS Katowice), Janekx89 (transferowy wyjadacz z Twittera, felietonista 2×45.info), Michał Sagrol (dziennikarz „Czasu Chojnic”). Jeszcze raz bardzo dziękujemy za udział w zabawie i bardzo szybkie odpowiedzi.
Poniżej zamieszczamy dwie tabelę: wiosny 2018 oraz całego sezon 2017/18. Oprócz tego zestaw wszystkich typów naszych ekspertów.
Tabela wiosny sezonu 2017/18:
1. Raków Częstochowa 33
2. Miedź Legnica 33
3. Stal Mielec 29
4. Podbeskidzie Bielsko-Biała 28
5. Chojniczanka Chojnice 27
6. GKS Katowice 26
7. Odra Opole 25
8. Zagłębie Sosnowiec 22
9. GKS Tychy 21
10. Ruch Chorzów 19
11. Chrobry Głogów 18
12. Olimpia Grudziądz 15
13. Puszcza Niepołomice 15
14. Stomil Olsztyn 12
15. Górnik Łęczna 10
16. Wigry Suwałki 9
17. Bytovia Bytów 8
18. Pogoń Siedlce 5
Tabela końcowa sezonu 2017/18:
1. Raków Częstochowa 65
2. Miedź Legnica 64
———————
3. Chojniczanka Chojnice 62
4. Stal Mielec 60
5. Odra Opole 59
6. GKS Katowice 54
7. Podbeskidzie Bielsko-Biała 52
8. Zagłębie Sosnowiec 49
9. Chrobry Głogów 48
10. Puszcza Niepołomice 41
11. GKS Tychy 41
12. Wigry Suwałki 35
13. Olimpia Grudziądz 33
14. Bytovia Bytów 32
———————-
15. Stomil Olsztyn 30
———————-
16. Pogoń Siedlce 29
17. Górnik Łęczna 28
18. Ruch Chorzów 28
15. kolejka – Błażej
Stomil Olsztyn – Wigry Suwałki X
20. kolejka – Michał Trela
Chojniczanka Chojnice – Raków Częstochowa 1
Puszcza Niepołomice – GKS Katowice 1
Miedź Legnica – Odra Opole X
Pogoń Siedlce – Zagłębie Sosnowiec 2
Górnik Łęczna – Wigry Suwałki X
Olimpia Grudziądz – Stal Mielec X
GKS Tychy – Chrobry Głogów X
Ruch Chorzów – Bytovia Bytów 1
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Stomil Olsztyn 1
21. kolejka – Przemysław Michalak
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Chojniczanka Chojnice X
Stomil Olsztyn – Ruch Chorzów X
Bytovia Bytów – GKS Tychy X
Chrobry Głogów – Olimpia Grudziądz 1
Stal Mielec – Górnik Łęczna 1
Wigry Suwałki – Pogoń Siedlce 1
Zagłębie Sosnowiec – Miedź Legnica 2
Odra Opole – Puszcza Niepołomice 1
GKS Katowice – Raków Częstochowa X
22. kolejka – Jakub Olkiewicz
Chojniczanka Chojnice – GKS Katowice X
Raków Częstochowa – Odra Opole 1
Puszcza Niepołomice – Zagłębie Sosnowiec 2
Miedź Legnica – Wigry Suwałki 1
Pogoń Siedlce – Stal Mielec 2
Górnik Łęczna – Chrobry Głogów X
Olimpia Grudziądz – Bytovia Bytów 1
GKS Tychy – Stomil Olsztyn 1
Ruch Chorzów – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2
23. kolejka – Bartek Cabaj
Ruch Chorzów – Chojniczanka Chojnice 2
Podbeskidzie Bielsko-Biała – GKS Tychy 1
Stomil Olsztyn – Olimpia Grudziądz 1
Bytovia Bytów – Górnik Łęczna X
Chrobry Głogów – Pogoń Siedlce X
Stal Mielec – Miedź Legnica 2
Wigry Suwałki – Puszcza Niepołomice X
Zagłębie Sosnowiec – Raków Częstochowa 2
Odra Opole – GKS Katowice 2
24. kolejka – Tomasz Kuczyński
Chojniczanka Chojnice – Odra Opole X
GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec X
Raków Częstochowa – Wigry Suwałki 1
Puszcza Niepołomice – Stal Mielec 2
Miedź Legnica – Chrobry Głogów 1
Pogoń Siedlce – Bytovia Bytów X
Górnik Łęczna – Stomil Olsztyn 1
Olimpia Grudziądz – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2
GKS Tychy – Ruch Chorzów X
25. kolejka – Leszek Bartnicki
GKS Tychy – Chojniczanka Chojnice X
Ruch Chorzów – Olimpia Grudziądz 1
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Górnik Łęczna 1
Stomil Olsztyn – Pogoń Siedlce X
Bytovia Bytów – Miedź Legnica 2
Chrobry Głogów – Puszcza Niepołomice X
Stal Mielec – Raków Częstochowa 1
Wigry Suwałki – GKS Katowice X
Zagłębie Sosnowiec – Odra Opole X
26. kolejka – Emil Marecki
Chojniczanka Chojnice – Zagłębie Sosnowiec X
Odra Opole – Wigry Suwałki 1
GKS Katowice – Stal Mielec X
Raków Częstochowa – Chrobry Głogów 1
Puszcza Niepołomice – Bytovia Bytów 1
Miedź Legnica – Stomil Olsztyn X
Pogoń Siedlce – Podbeskidzie Bielsko-Biała 2
Górnik Łęczna – Ruch Chorzów 2
Olimpia Grudziądz – GKS Tychy X
27. kolejka – Bartłomiej Poskłonka
Olimpia Grudziądz – Chojniczanka Chojnice 2
GKS Tychy – Górnik Łęczna 1
Ruch Chorzów – Pogoń Siedlce 1
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Miedź Legnica 2
Stomil Olsztyn – Puszcza Niepołomice 1
Bytovia Bytów – Raków Częstochowa 2
Chrobry Głogów – GKS Katowice 2
Stal Mielec – Odra Opole 2
Wigry Suwałki – Zagłębie Sosnowiec 2
28. kolejka – Mateusz Adamczyk
Chojniczanka Chojnice – Wigry Suwałki 1
Zagłębie Sosnowiec – Stal Mielec X
Odra Opole – Chrobry Głogów X
GKS Katowice – Bytovia Bytów 1
Raków Częstchowa – Stomil Olsztyn 1
Puszcza Niepołomice – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1
Miedź Legnica – Ruch Chorzów 1
Pogoń Siedlce – GKS Tychy 2
Górnik Łęczna – Olimpia Grudziądz 2
29. kolejka – Dariusz Leśnikowski
Górnik Łęczna – Chojniczanka Chojnice 2
Olimpia Grudziądz – Pogoń Siedlce 1
GKS Tychy – Miedź Legnica X
Ruch Chorzów – Puszcza Niepołomice X
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Raków Częstochowa X
Stomil Olsztyn – GKS Katowice 2
Bytovia Bytów – Odra Opole 2
Chrobry Głogów – Zagłębie Sosnowiec 1
Stal Mielec – Wigry Suwałki 1
30. kolejka – Michał Murzyn
Chojniczanka Chojnice – Stal Mielec X
Wigry Suwałki – Chrobry Głogów X
Zagłębie Sosnowiec – Bytovia Bytów 1
Odra Opole – Stomil Olsztyn 1
GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała X
Raków Częstochowa – Ruch Chorzów 1
Puszcza Niepołomice – GKS Tychy X
Miedź Legnica – Olimpia Grudziądz X
Pogoń Siedlce – Górnik Łęczna X
31. kolejka – Przemysław Gawin
Pogoń Siedlce – Chojniczanka Chojnice 2
Górnik Łęczna – Miedź Legnica X
Olimpia Grudziądz – Puszcza Niepołomice 1
GKS Tychy – Raków Częstochowa X
Ruch Chorzów – GKS Katowice X
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Odra Opole 1
Stomil Olsztyn – Zagłębie Sosnowiec X
Bytovia Bytów – Wigry Suwałki 1
Chrobry Głogów – Stal Mielec X
32. kolejka – Wojciech Cygan
Chojniczanka Chojnice – Chrobry Głogów X
Stal Mielec – Bytovia Bytów 1
Wigry Suwałki – Stomil Olsztyn X
Zagłębie Sosnowiec – Podbeskidzie Bielsko-Biała X
Odra Opole – Ruch Chorzów 1
GKS Katowice – GKS Tychy 1
Raków Częstochowa – Olimpia Grudziądz 1
Puszcza Niepołomice – Górnik Łęczna X
Miedź Legnica – Pogoń Siedlce 1
33. kolejka – Janekx89
Miedź Legnica – Chojniczanka Chojnice X
Pogoń Siedlce – Puszcza Niepołomice X
Górnik Łęczna – Raków Częstochowa 2
Olimpia Grudziądz – GKS Katowice 2
GKS Tychy – Odra Opole 1
Ruch Chorzów – Zagłębie Sosnowiec 2
Podbeskidzie Bielsko-Biała – Wigry Suwałki 1
Stomil Olsztyn – Stal Mielec 2
Bytovia Bytów – Chrobry Głogów X
34. kolejka – Michał Sagrol
Chojniczanka Chojnice – Bytovia Bytów X
Chrobry Głogów – Stomil Olsztyn 1
Stal Mielec – Podbeskidzie Bielsko-Biała 1
Wigry Suwałki – Ruch Chorzów 2
Zagłębie Sosnowiec – GKS Tychy X
Odra Opole – Olimpia Grudziądz 1
GKS Katowice – Górnik Łęczna X
Raków Częstochowa – Pogoń Siedlce 1
Puszcza Niepołomice – Miedź Legnica 2
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Felietony Piłka nożna
Esencja piłki nożnej
Kurz już lekko opadł. Wczoraj na Nowej Bukowej świętowaliśmy i już samo to wydarzenie było czymś szczególnym. Kibice w liczbie kilku tysięcy pojawili się na stadionie, aby podziękować drużynie za ten kapitalny sezon. Organizacyjnie i eventowo wyszło top. Fajnie, konkretnie, bez zbędnego przedłużania. Były też stoiska gastronomiczne i atrakcje. Zarówno zagorzali kibice, jak i całe rodziny mogły spędzić tę ciepłą, słoneczną majową niedzielę relaksując się i świętując sukces.
Dziś mamy już nowy tydzień. Część naszej ekipy pojedzie na galę Canal Plus, gdzie – mamy nadzieję – kilka nagród nasi ludzie otrzymają. Rafał Strączek, Arek Jędrych, Bartek Nowak, Rafał Górak – są w nominacjach i liczymy na to, że nagrody wpadną w ich ręce. Faworytem do tytułu Piłkarza Sezonu jest Bartek i oby tak się stało, bo byłoby to niesamowite wyróżnienie dla naszego zawodnika.
Wróćmy jednak do soboty. Przyznam szczerze, że stresowałem się jak nigdy. To znaczy pierwszy stres mnie złapał tydzień wcześniej, bo gdy Colak strzelił dla Legii bramkę w doliczonym czasie gry w Gdańsku – zaczęły się dla nas ciężary. Wówczas ze złości cisnąłem jakąś koszulką o ziemię i cały wieczór miałem zepsuty. Bo wyjściowo mieliśmy się oglądać tylko na Zagłębie Lubin, a jego zwycięstwo w Białymstoku było przecież stosunkowo mało prawdopodobne. Wygrana Legii w Gdańsku spowodowała, że w Szczecinie MUSIELIŚMY zremisować, by Warszawianie nas nie dogonili. Bo w takie cuda, że Legia nie wygra z Motorem nie było co wierzyć.
W samym tygodniu ten stres nieco opadł. Wiadomo, życie się toczyło, praca i różne inne sprawy. Jednak w sobotę rano po pobudce emocje znowu wróciły. Ten dzień był jak egzamin. To nie był mecz jak jeden z wielu – w środku sezonu, że z mniejszymi lub większymi emocjami, ale względnie na luzie do niego podchodzisz. Wiadomo, że mieliśmy kilka takich kluczowych spotkań, głównie w Pucharze Polski. Mieliśmy kilka mega ważnych meczów, gdy znajdowaliśmy się tuż nad lub tuż pod kreską. Jesienny Motor czy chociażby pierwszy mecz w tym roku w Lubinie. Mecz z Rakowem w półfinale Pucharu Polski to był już wielki bonus tej pięknej przygody. I oczywiście żal było braku awansu do finału, ale zaszliśmy tak daleko, że i tak byliśmy zadowoleni. Mecz w Szczecinie miał innego rodzaju rangę. Graliśmy o coś więcej niż tylko super wrażenie wynikające z zajęcia takiego czy innego miejsca w tabeli. Graliśmy o realny cel, którym była przepustka do Europy. Dodatkowo ten cel był tak bliski, bo przecież wystarczyło zremisować, co praktycznie dałoby grę w europejskich pucharach.
A puchary to było wielkie marzenie nas wszystkich. To jest wyjście poza Polskę, poza nasze uniwersum krajowe. To trochę egzotyka, poznanie czegoś nowego, a jeśli się powiedzie – wejście na europejskie salony.
No i najpierw była ta długa i mozolna droga do Szczecina. Tam oczywiście zahaczyliśmy o znaną nam knajpkę z poprzedniego sezonu (więcej w PS). No i pojechaliśmy na mecz. Gdy już byłem na stadionie i usadowiłem się na miejscu na prasówce, czułem, jak stres robi się coraz większy. Zaraz miał się rozpocząć ten decydujący mecz. Zero przyjemności, maksimum skupienia. Oraz nadziei i wiary. To jest ten moment, którego osoba nie do końca zaangażowana nigdy nie zrozumie. Nie chcę tu oczywiście dzielić kibiców na takich i takich, no ale… tak się kibice dzielą. Są te słynne pikniki, które są bardzo potrzebne klubowi. I dla mnie to określenie „piknik” nie jest pejoratywne. To jest specyfika, a nie ocena. To są właśnie te rodziny z dziećmi, kibice, którzy na przykład pojawili się dopiero po otwarciu stadionu, którzy chcą, żeby GKS wygrywał, ale raczej traktują kibicowanie w kategorii relaksu i przyjemności. łapali modę na GKS. Piękna sprawa, też bym tak czasem chciał, ale chyba bym tak nie umiał.
Dla mnie ta identyfikacja z klubem, coś tak mocno wpojonego, wiąże się z tym, że porażki przeżywam boleśnie, a zwycięstwa euforycznie. Nawet jeśli przez jakiś czas emocjonalnie zdystansowałem się – to raczej w formie mechanizmu obronnego, żeby już tak nie cierpieć, a nie jakiejś chęci odejścia. Bo odejść się nie da. Jak 30 lat temu GieKSa pojawiła się w moim sercu i głowie, tak zostanie już na zawsze. To jest jeden z głównych aspektów życia.
Czekałem więc z niepokojem na pierwszy gwizdek, no i on wybrzmiał. Liczyłem na dobrą grę GKS i to, że wynik będzie korzystny. Oczywiście sama dobra gra go nie gwarantowała. Tak to jest w piłce, że gdy dwie wyrównane drużyny grają, to prawdopodobieństwo rozkłada się w jakiś określony sposób. I nawet jeśli na to, że GKS nie przegra szanse wynosiłyby 60-70% to wcale by mnie to nie uspokajało.
Pierwsza połowa… załamała mnie. Zamiast drużyny walczącej o marzenia widziałem zespół bezradny. Jak wydawało mi się, że nie da się zagrać gorzej niż pierwsza połowa z Piastem, tak… dało się jak najbardziej. I to jest ta nasza kochana, ale czasem niesforna GieKSa, która potrafi zagrać świetne zawody przeciw najlepszym zespołom w Polsce, ale czasem prezentuje nam taką kaszanę, że nie ma co zbierać. To co mnie czasem jeszcze wkurza to to, że przeciwnicy jakoś dziwnie potrafią przeciw nam się mobilizować i nagle przypominają się, jak się gra w piłkę. Tak było i w przypadku Pogoni. Od początku Szczecinianie cisnęli i wszelkie teorie, że się podłożą widać było, że nie mają racji bytu. Grali szybko, stworzyli kilka sytuacji i byliśmy w bardzo poważnych opałach.
W końcu stało się nieuniknione – straciliśmy bramkę. Gol sytuacyjny, raczej taki, jakie strzelamy, a nie tracimy, bo po wyrzucie z autu. Za chwilę dostaliśmy informację, że Legia strzeliła i zrobiło się bardzo źle. Do końca pierwszej połowy nie zdziałaliśmy nic. Zero strzałów, xG równe 0. Niezrozumiała była to niemoc.
Wiary nie traciłem, choć czułem, że jesteśmy w ciężkiej sytuacji. Tu już nie mieliśmy bronić – musieliśmy gonić. Co z tą grą było trudne. Ale GKS wielokrotnie po przerwie się budził i wyglądało to lepiej. Pozostawało mieć nadzieję, że tak będzie i tym razem.
I rzeczywiście gra się trochę poprawiła, choć dalej nie był to wybitny mecz. Natomiast Pogoń trochę stonowała, a GKS zaczął atakować i kilka sytuacji sobie wykreował. Mateusz Wdowiak miał setkę, ale strzelił tuż obok słupka. Lukas Klemenz trafił w poprzeczkę. Bartek Nowak główkował pięknie, ale Kamiński wyciągnął to spod poprzeczki. Minuty mijały, trenerzy robili zmiany.
No i zamarliśmy. Portowcy wyprowadzili akcję, po której strzelili drugiego gola. Stadion w euforii. My w rozpaczy. Miałem jednak wrażenie, że jest spalony – ale w początkowej fazie tej akcji, znaczy w okolicach środka boiska. Liczyłem, że sędzia podniesie rękę, więc od razu na niego popatrzyłem. Ludzie jeszcze byli w amoku, z trybun rozległ się tyfon i triumfalna melodia, ale ja już widziałem, że ręka arbitra Sylwestrzaka jest w górze. Czułem więc, że kamień spadł mi z serca. Jak później się okazało, spalony był też w sytuacji samego strzału w polu karnym, gdzie później wybitą piłkę dobijał Kamil Grosicki. O tym już nie wiedziałem i nie wiem, który moment był VAR-owany. W telewizji tej pierwszej sytuacji – gdy Grosik jest na spalony niemal na środku boiska – nie widać. Ja natomiast byłem na żywo przekonany, że ofsajd jest. Któryś z naszych zawodników leżał na murawie i nie wiedział, że gol nie został uznany. Drugi podszedł do niego i mówi – wstawaj.
Byliśmy już totalnie przemeblowani, Arek i Lukas gdzieś tam szaleli w ataku, Adrian na stoperze. Pomieszanie z poplątaniem.
Nie byliśmy jeszcze pogrzebani. Ale czasu było coraz mniej, Powoli kończył się ten regulaminowy. Przerw trochę było i zastanawiałem się, ile doliczy sędzia. Myślałem o sześciu. Dostaliśmy aż osiem. Nadal mnóstwo czasu.
Problem polegał na tym, że atak atakiem, ale bez ręki grał Rafał Strączek. Po którejś interwencji znów mu się odezwał bark i widać było, jak cierpi z bólu. Potem znów padł na murawę. W szale trener Górak kazał mu wstawać i grać, sam Rafał też odesłał fizjoterapeutów, którzy wbiegli na murawę. Było naprawdę nerwowo.
Szczerze mówiąc nie widziałem dobrze tej interwencji Kamińskiego. Znaczy nie byłem pewien, czy to ręce czy klatka, a już tym bardziej, czy było to poza polem karnym. Zdziwiłem się więc, że sędzia znów coś sprawdza na VAR, bo nie miałem pojęcia co, usłyszałem, że tę potencjalną rękę. Pojawił się promyk nadziei. Zaraz sędzia skierował się w stronę bramkarza i już wiedziałem, że to będzie czerwona kartka. Pogoń dokonała pięć zmian? Chyba tak! Jeszcze patrzę w swoje składy i liczę zmiany gospodarzy. Liczę: raz, dwa, trzy, cztery, pięć. Jest! Będzie musiał wejść zawodnik z pola. Więc trzeba zrobić wszystko, by na naszą bramkę z jednorękim Strączkiem nie strzelano, a sami musimy po prostu uderzać na bramkę przeciwnika, ile wlezie.
Padło na Cuića. Napastnika, który strzelił nam gola w pierwszej połowie.
Dobra, z tym „ile wlezie” to przesadziłem. Trzeba dobrze i rozsądnie rozegrać akcję, żeby jako taką pozycję do strzału sobie wyrobić. Nic na hurra. Musimy dojść do okazji, żeby móc oddać celny strzał na bramkę, a to nie musi być takie łatwe. Najpierw rzut wolny po ręce Kamińskiego. Bartek Nowak trafia w mur, potem tracimy piłkę. Nic z tego. Kibice Pogoni w euforii, złapanie piłki i wykop Ciuića fetują niesamowitą wrzawą. Minuty upływają, choć ta przerwa z czerwoną kartką była długa.
W końcu odzyskaliśmy którąś piłkę pod naszym polem karnym i rozprowadziliśmy akcję. Kapitalnie zachował się Borja, który podprowadził piłkę i podał do niepilnowanego Marcela. Świetnie pokazywał się Mateusz Wdowiak, ale jednak były Portowiec zdecydował się na strzał. Dokładnie tak, jak należy. Z szesnastu metrów trzeba uderzyć mocno, gdy w bramce nie stoi w bramkarz.
Piłka wpadła do siatki! GOL! EUFORIA na ławce, sektorze gości, najmniejsza chyba… na boisku. Nasi zawodnicy tym razem wytrawni, cieszą się tak, by spowolnić tę grę i schłodzić rozgrzane głowy wszystkich.
Ja sam wyskakuję z radości na tej prasówce. Zazwyczaj powiem pod nosem „jest”, jakiś lekki gest radości wykonam. Tutaj nie umiałem się pohamować, więc po prostu zacząłem skakać z tej euforii. Coś co wydawało się tak nierealne, żeby w takich okolicznościach wyrównać, stało się faktem. Scenariusz nieprawdopodobny. Teraz pozostawało to tylko utrzymać. Te kilka minut. Pogoń na szczęście już nie atakowała, no i przecież grała w osłabieniu. Jeszcze chwilkę…
Koniec! GieKSa remisuje, nie przegrywa ósmego meczu i zapewnia sobie miejsce w pucharach. Ławka wyskakuje z radości, kibice w ekstazie, GKS Katowice osiąga historyczny sukces.
Ja sam nie widziałem, w co ręce włożyć. Tu zmieniłem tytuł live na „Mamy to!”, tu wrzucam na FB, zaraz nagrywam filmiki z radości. Ręce trzęsą mi się z emocji, przecież dopiero co byliśmy w piłkarskim piekle i nagle znaleźliśmy się w niebie. Niesamowita radość.
Tak jak pisałem w którymś felietonie – były takie mecze, po których nawet nie czułem jakiejś wielkiej radości, bo byłem tak wypruty nerwowo i emocjonalnie. Wówczas czułem raczej ulgę. Tym razem było inaczej. To była czysta, niezmącona radość. Autentycznie byłem przeszczęśliwy każdą komórką ciała.
Tu mnie jakiś dziennikarz ze Szczecina zaczepił, tu znajome twarze, równie radosne jak ja trybunach, na VIP-ach. Mamy to – po 23 latach GieKSa wraca na europejskie boiska.
Nie puszczały mnie te emocje długo. Oczywiście nagrywkę swoją tradycyjną zrobiłem, a w końcu udałem się na salkę konferencyjną. Tam spotkałem tę naszą i nie naszą katowicką ekipę, naszych fotografów, chłopaków z oficjalnej, pofatygował się też Kacper Janoszka, dziennikarz Sportu. Były piąteczki i radość. Gdzieś tam w tle też podśmiechujki, takie wiadomo nie prima sort, bo ktoś do tych pucharów awansował, a ktoś nie. Cóż, kibicowanie bywa nieco małostkowe, nikt nam tego zabronić nie może.
Bardzo się to wszystko przeciągało, długo czekaliśmy na trenerów. Był czas, żeby sobie odpalić fragmenty z Multiligi i zobaczyć na podzielonym ekranie, jak Marcel strzela gola dla GieKSy i jak reagują na to przy Łazienkowskiej. Był czas, żeby emocje opadły, ale opaść nie chciały. W końcu pojawił się trener i konferencja się rozpoczęła.
Mały prztyczek oczywiście dam, jednocześnie znów doceniając nas wszystkich, skromnych chłopaków z Katowic. Byliśmy oczywiście zadowoleni i było to po nas widać, ale naprawdę byliśmy na tej salce stonowani i po prostu wręcz cicho się zachowywaliśmy. Już sobie wyobraziłem, gdyby tam w takich okolicznościach byli „dziennikarze Widzewa” czy „dziennikarze Arki”. Podejrzewam, że ich zajebistość i narcystyczne ego roz…bałoby tę salkę w drobny mak. Byłoby pieprzenie o swoje wspaniałości i że w ogóle Liga Mistrzów, żarty, żarciki i tysiącprocentowy poziom kumatości. Boże, jak ja sobie przypominam te uniwersa, to żenadometr wywala mi poza skale.
Kilka pytań do trenera, już trochę innych, trochę bardziej na luzie, niekoniecznie merytorycznych. Widać było, że Rafał Górak też jest wzruszony, przecież to dla niego kolejny sukces w trenerskiej karierze, ale sukces większy niż taki zwykły, bo od podstaw stworzony i mający swoją kontynuację – najpierw był awans, potem super sezon i spokojne utrzymanie, a teraz puchary. Wszystko stworzone od zera. Absolutnego zera.
Popracowaliśmy jeszcze na salce. Fotografowie wrzucili galerię, ja konferencję, w międzyczasie Flifen zbierał wywiady. W końcu się ogarnęliśmy i ruszyliśmy do samochodu. Radośni i szczęśliwi. Nie zabrakło śpiewów w aucie. Czekała nas długa podróż do domu.
To był bardzo emocjonujący i ekscytujący dzień. Wiedzieliśmy, że musimy osiągnąć konkretny wynik, ale nikt z nas nie spodziewał się, że stanie się to w takich okolicznościach. W 97. minucie. Że obie drużyny na koniec będą grały praktycznie bez bramkarzy. Że otworzy nam się taka szansa.
Było blisko, żebyśmy wracali z nosem spuszczonym na kwintę. Wracaliśmy w wielkiej radości.
W piłce każdy klub ma czasem taką sytuację, że przechyla swoją szalę w doliczonym czasie gry. Każdy klub też mecze w taki sposób przegrywa. To jest czysta statystyka, grając dziesiątki czy setki meczów – coś takiego co jakiś czas się musi przydarzyć. Nie jest natomiast dane każdemu, żeby taki gol decydował o sukcesie czy klęsce w całym sezonie. To dotyka tylko niektórych. I niesamowite jest to, że my doświadczyliśmy tak potężnej klęski, gdy Witan nam strzelał gola w ostatniej minucie ostatniej kolejki. A teraz los nam oddał i to my na sam koniec, w tym horrorze okazaliśmy się zwycięzcami. To jest unikatowe doświadczenie. Coś, co w naszych kibicowskich sercach pozostanie już na zawsze.
Dłużyła się ta podróż bardzo. Śledziłem, co tam w necie na nasz temat piszą. A gdy po piątej wróciłem do domu, to zamiast pójść spać, zaparzyłem herbatkę i siedziałem jeszcze godzinę i oglądałem fragmenty Multiligi z kluczowymi momentami. Człowiek naprawdę jest chory psychicznie. Chory na punkcie swojego klubu.
Ten sezon doświadczył nas kilkoma bardzo trudnymi momentami. Stracony gol w doliczonym czasie gry przy Łazienkowskiej czy porażka w karnych z Rakowem. Straszna frustracja po meczu z Cracovią. Żal po Arce. Sama inauguracja sezonu bardzo słaba – punkt w dwóch meczach. Trochę tego było. Ale dużo więcej było momentów radosnych. Takich, że wracaliśmy z meczu i byliśmy bardzo zadowoleni. Gol Marcela i końcowy gwizdek to była wisienka na torcie.
Teraz nadszedł czas odpoczynku. Będziemy śledzić różne newsy dotyczące GieKSy. Terminarzowe czy transferowe. W połowie czerwca zasiądziemy z wielką ciekawością do internetu czy gdzie tam to losowanie będzie można śledzić. I zobaczymy gdzie nas wywieje. Czy do dalekiego Kazachstanu, a może po sąsiedzku Słowacja? A może Bałkany? Będzie to bardzo, bardzo ekscytujące.
Ale na razie odpoczywajmy. Zobaczymy jeszcze sobie baraże, żeby poznać komplet uczestników ekstraklasy w przyszłym sezonie. Oczywiście z naszym udziałem. Bo GieKSa już nie jest w ekstraklasie na dorobku. GieKSa jest z ekstraklasą zrośnięta. Jesteśmy jedną z twarzy najwyższej klasy rozgrywkowej w Polsce. Nadajemy jej kolorytu – rodzinną postawą, kultem pracy, niesamowitą determinacją i widowiskową grą. GieKSa robi wszystko, by na nowo stać się marką. Solidną marką piłkarską. I wygląda na to, że już za chwilę to stanie się rzeczywistością.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Youri
9 lutego 2018 at 05:38
Wszyscy się nudzimy podczas tego okna 😉 pozdrawiam
Irishman
9 lutego 2018 at 06:47
Żeby to było takie proste, to by bukmacherzy szybko poplajtowaliby 🙂
Mnie się wydaje, że za bardzo wszyscy wierzą w ten Raków. Tym bardziej, że takie masowe wzmocnienia nie zawsze przekładają się na wzrost poziomu sportowego drużyny – czasem jest wręcz odwrotnie.
Ja bardziej wierzę w silę stabilizacji popartą mądrymi wzmocnieniami na kluczowych pozycjach. Dlatego uważam, że większe szanse na awans (wraz z Miedzią) ma choćby Chojniczanka oraz… moglibyśmy mieć my. Tylko, ze u nas jest zbyt dużo znaków zapytania:
– nowy trener
– preferowany przez niego nowy styl gry
– czy znajdzie się w tym gronie napastnik, który zapewni te kilka niezbędnych bramek bramek?
– i najważniejsze – CZY TY, RAZEM PIŁKARZOM BĘDZIE SIĘ CHCIAŁO CHCIEĆ?????
Irishman
9 lutego 2018 at 06:50
Aha…no i nie skreślałbym też Zagłębia, pomimo, że mają punkt mniej od nas, za to porobili ciekawe transfery.
Mecza
9 lutego 2018 at 07:58
Jeśli tak wskazują eksperci to na 100% awansuje ktoś inny. Ja obstawiam Chojniczankę do awansu, kto drugi nie mam pojęcia.
Mecza
9 lutego 2018 at 08:06
Co do Rakowa skończą za GIEKSĄ, przypominają murowanego kandydata. Nie da się zbudować drużyny w 3 miesiące, zburzyli stabilizację dzięki której awansowali i są wysoko. Przecież oni na pewno nie wygrywali umiejętnościami a właśnie zrozumieniem, podobnie Opole. Raków to beniaminek z przeciętnymi piłkarzami jak Figiel. GKS kadrowo o wiele lepszy.
eme
9 lutego 2018 at 10:41
Raków nie musi awansowaĆ poprosru niech robi swoje jak na jesień strzela gole jak nikt inny w tej lidze poprawią jeszcze obronę a przede wszystkim gryzą trawę za grą 🙂
Giełda Nowy trener jesień wiadomo jaką wiosną krótsza życzę jak najlepiej a co będzie zależy od piłkarzy czy będzie im się chciało
Można później jak w Tychach przepraszać kibiców
radi
9 lutego 2018 at 18:04
6-8-1 tyle rwmisów GieKSa..pojebało ekspertów,awans jest nasz.
boni
10 lutego 2018 at 21:36
przeczytałem typy pierwszej wiosennej oklejki…. wystarczyło
Ogólnie Raków i Miedź są chyba faktycznie faworytami teraz ale w tej lidze wytypowanie czegokolwiek to…
Gks wygrał z oboma zespołami- sam nie wiem czy to dobrze czy źle bo ambicji im w rewanżu pewnie nie zabraknie..