Dołącz do nas

Siatkówka

Espadon Szczecin – mały postęp z kryzysem na koniec

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa wraca na domowy parkiet i czeka ją starcie ze „starym” znajomym, jeszcze z czasów 1 ligi, drużyną ze Szczecina.

Espadon przypomina trochę nasz zespół, bo po bardzo dobrym początku ligi, kiedy to walczył praktycznie do samego zakończenia pierwszej rundy o awans do Pucharu Polski, potem nastąpił kryzys formy który trwa do dziś. Do 14 kolejki Espadon miał remisowy bilans – po 7 wygranych i przegranych, co dawało mu kontakt punktowy z czołową szóstką ekip ligi i był zewsząd chwalony za dobrą grę. Od tego momentu szczecinianie przegrali aż sześć meczów z rzędu, w tym nawet z Łuczniczką po tie-breaku. Obecnie Espadon ma jedno zwycięstwo mniej niż nasz zespół, ale za to dwa punkty zdobyte więcej, ponieważ ekipa ze Szczecina jest specjalistą od pięciosetówek. Szczecinianie zagrali w tym sezonie już dziesięć tie-breaków i są rekordzistami w PlusLidze pod tym względem.

Za rozegranie odpowiada nowy gracz, Eemi Tervaportti, który nie jest jakimś wybitnym graczem na tej pozycji (zajmuje obecnie dopiero 17 miejsce w rankingu na najlepszego rozgrywającego), ale jego statystyki są dość dobre. Fin zdobył łącznie 52 punkty, dysponując dobry serwisem (22 asy) oraz średnim blokiem (13 oczek w tym elemencie). Wciąż największą siłą tego zespołu jest atakujący Bartłomiej Kluth, który zdobył łącznie aż 305 punktów, co plasuje go na 6 miejscu wśród najlepiej punktujących siatkarzy całej ligi oraz na 8 miejscu w rankingu atakujących – tuż za naszym Karolem Butrynem. Kluth dysponuje dobrą zagrywką (18 asów) oraz skutecznym blokiem (26 punktów zdobytych na siatce). Dobrze zastępował go kilka razy na parkiecie Mateusz Malinowski.

Na środku siatki rządzi i dzieli duet Justin Duff i Bartosz Gawryszewski. Ci nowi i doświadczeni gracze zdobyli łącznie 351 punktów, bardzo dobrze radzą sobie na siatce (odpowiednio 36 i 33 bloków – najwięcej w drużynie), co plasuje ich w pierwszej piętnastce najlepiej blokujących w tej lidze. Ponadto w rankingu na najlepszego środkowego, Duff zajmuje 15 miejsce, a Gawryszewski 20 lokatę. Na przyjęciu renesans formy przeżywa Marcin Wika – zdobył 223 punkty, którego dzielnie wspiera nie mniej doświadczony Michał Ruciak, który jest najlepiej zagrywającym (aż 28 asów – 5 miejsce w lidze) siatkarzem w szczecińskiej drużynie. W rankingu przyjmujących Wika zajmuje 8 miejsce (55,24%), a Ruciak jest 14 (z wynikiem 54,12%). Dobrze uzupełnia ich (w razie potrzeby) Amerykanin Jeffrey Menzel, a dodatkowo jako libero, nieźle prezentuje się Adrian Mihułka, który jest na 9 miejscu wśród przyjmujących (55,21%) oraz na 4 miejscu w rankingu najlepszych libero ligi.

 

Aktualna kadra Espadonu Szczecin

rozgrywający: Eemi Tervaportti (Finlandia – numer 14), Tomasz Kowalski (numer 4)
atakujący: Bartłomiej Kluth (numer 2), Mateusz Malinowski (numer 6)
środkowi: Justin Duff (Kanada – 3), Bartosz Gawryszewski (17), Janusz Gałązka (1)
przyjmujący: Jeffrey Menzel (USA – 19), Marcin Wika (13), Michał Ruciak (11), Adrian Kacperkiewicz (5)
libero: Dawid Murek (numer 10), Adrian Mihułka (numer 18), Marcin Jaskuła (numer 7)

trener: Michał Gogol
asystent trenera: Dariusz Król
trener przygotowania fizycznego: Maciej Michalik
fizjoterapeuta: Paweł Wojtuń
statystyk: Adam Tołoczko

 

Klub Piłki Siatkowej Espadon Szczecin S.A.
barwy: niebiesko-biało-zielone
data założenia: 2014 rok (kontynuator tradycji Morza Bałtyku Szczecin)
adres: ul. Lipowa 5-6, 71-734 Szczecin
hala: Netto Arena (dawna Azoty Arena), ul. Władysława Szafera 3/5/7, 71-245 Szczecin

Prezes spółki: Paweł Adamczak
Wiceprezes spółki: Zdzisław Gogol
Członek Rady Nadzorczej: Andrzej Mączka
Członek Rady Nadzorczej: Zygmunt Serafin

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE Espadonu Szczecin

Ilość rozegranych setów – GKS 75 – 75: Quiroga, 70: Komenda, 68: Kohut, Butryn,
Espadon 86 – Gawryszewski 84, Malinowski 83, Wika 79, Ruciak 78, Duff 74, Tervaportti 73, Mihułka 72, Kluth 70, Kowalski 60, Jaskuła 57, Menzel 47, Murek 39, Gałązka 25, Kacperkiewicz 11,

Ilość zdobytych punktów – GKS 1154: Butryn 271, Quiroga 235, Kapelus 139,
Espadon 1326 – Kluth 305, Wika 223, Duff 176, Gawryszewski 175, Malinowski 128, Menzel 113, Ruciak 112, Tervaportti 52, Gałązka 32, Kowalski 9, Kacperkiewicz 1,

Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 388: Butryn 99, Quiroga 71, Pietraszko 44,
Espadon 463 – Kluth 91, Wika 70, Duff 65, Ruciak 58, Menzel 50, Gawryszewski 46, Tervaportti 35, Malinowski 29, Gałązka 11, Kowalski 7, Kacperkiewicz 1,

Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 766: Butryn 172, Quiroga 164, Kohut 99,
Espadon 863 – Kluth 214, Wika 153, Gawryszewski 129, Duff 111, Malinowski 99, Menzel 63, Ruciak 54, Gałązka 21, Tervaportti 17, Kowalski 2,

Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 406: Butryn 129, Quiroga 92, Kohut 77,
Espadon 514 – Duff 129, Gawryszewski 127, Kluth 122, Wika 71, Malinowski 57, Menzel 24, Gałązka 15, Tervaportti 10, Ruciak 6, Jaskuła 0, Kowalski -7, Kacperkiewicz -7, Mihułka -15, Murek -18,

Ilość zagrywek – GKS 1649: Quiroga 280, Butryn 232, Pietraszko 217,
Espadon 1886 – Ruciak 265, Wika 254, Duff 246, Tervaportti 241, Gawryszewski 238, Malinowski 221, Kluth 187, Menzel 106, Kowalski 77, Gałązka 45, Kacperkiewicz 6,

Ilość błędów na zagrywce – GKS 351: Pietraszko 57, Butryn 52, Kohut 51,
Espadon 305 – Kluth 65, Ruciak 39, Wika 38, Tervaportti 36, Malinowski 29, Menzel 25, Duff 22, Gawryszewski 22, Kowalski 15, Gałązka 11, Kacperkiewicz 3,

Ilość asów serwisowych – GKS 97: Quiroga 21, Butryn 21, Pietraszko 15,
Espadon 127 – Ruciak 28, Tervaportti 22, Kluth 18, Wika 15, Duff 12, Malinowski 12, Menzel 10, Gawryszewski 6, Kowalski 3, Gałązka 1,

Ilość przyjęć – GKS 1424: Quiroga 487, Kapelus 339, Mariański 318,
Espadon 1597 – Wika 496, Mihułka 317, Ruciak 255, Menzel 247, Murek 188, Gawryszewski 40, Duff 31, Malinowski 7, Kacperkiewicz 6, Gałązka 4, Kluth 4, Jaskuła 1, Tervaportti 1,

Ilość błędów w przyjęciu – GKS 113: Quiroga 32, Mariański 26, Kapelus 25,
Espadon 114 – Wika 31, Ruciak 23, Menzel 21, Murek 17, Mihułka 15, Kluth 2, Duff 2, Kacperkiewicz 2, Gawryszewski 1,

Przyjęcie negatywne – GKS 291: Quiroga 92, Kapelus 75, Mariański 56,
Espadon 361 – Wika 113, Mihułka 63, Menzel 62, Ruciak 50, Murek 49, Gawryszewski 9, Duff 6, Kacperkiewicz 3, Malinowski 2, Gałązka 1, Kluth 1, Jaskuła 1, Tervaportti 1,

Przyjęcie perfekcyjne – GKS 372: Quiroga 127, Mariański 102, Kapelus 81,
Espadon 466 – Wika 145, Mihułka 100, Ruciak 73, Menzel 69, Murek 57, Duff 10, Gawryszewski 10, Gałązka 1, Kluth 1,

Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 26%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%,
Espadon 29% – Duff 32%, Mihułka 32%, Murek 30%, Ruciak 29%, Wika 29%, Menzel 28%, Gałązka 25%, Kluth 25%, Gawryszewski 25%, Kacperkiewicz 0%, Malinowski 0%, Jaskuła 0%, Tervaportti 0%,

Ilość ataków – GKS 1946: Butryn 492, Quiroga 476, Kapelus 298,
Espadon 2277 – Kluth 536, Wika 468, Malinowski 275, Menzel 234, Ruciak 233, Gawryszewski 222, Duff 215, Gałązka 42, Tervaportti 40, Kacperkiewicz 9, Kowalski 2, Murek 1,

Ilość błędów w ataku – GKS 130: Butryn 46, Quiroga 38, Kapelus 12,
Espadon 158 – Kluth 45, Wika 31, Menzel 19, Duff 15, Malinowski 14, Ruciak 12, Gawryszewski 7, Tervaportti 6, Gałązka 4, Kacperkiewicz 3, Kowalski 1, Murek 1,

Ilość ataków zablokowanych – GKS 154: Butryn 44, Quiroga 29, Kapelus 28,
Espadon 235 – Kluth 71, Wika 52, Ruciak 32, Malinowski 28, Menzel 24, Gawryszewski 18, Duff 8, Gałązka 2,

Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 915: Butryn 234, Quiroga 199, Kapelus 125,
Espadon 1040 – Kluth 261, Wika 194, Gawryszewski 136, Duff 128, Malinowski 111, Menzel 99, Ruciak 72, Gałązka 21, Tervaportti 17, Kowalski 1,

Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 66%,
Espadon 46% – Gawryszewski 61%, Duff 60%, Gałązka 50%, Kowalski 50%, Kluth 49%, Tervaportti 43%, Menzel 42%, Wika 41%, Malinowski 40%, Ruciak 31%, Kacperkiewicz 0%, Murek 0%,

Ilość bloków punktowych – GKS 142: Pietraszko 28, Kohut 25, Komenda 23,
Espadon 159 – Duff 36, Gawryszewski 33, Kluth 26, Wika 14, Tervaportti 13, Ruciak 12, Gałązka 10, Kowalski 5, Malinowski 5, Menzel 4, Kacperkiewicz 1,

Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 20: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 3,
Espadon 13 – Tervaportti 3, Kluth 2, Ruciak 2, Gawryszewski 2, Gałązka 1, Duff 1, Wika 1, Menzel 1,

Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – GKS (2-1) – Espadon (3-7);

MVP meczów – GKS 8: Butryn 3, Komenda 2,
Espadon 7 – Kluth 4, Wika 2, Tervaportti 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Marsz ku marzeniom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.

Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.

Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.

Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.

GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.

Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.

Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.

I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.

GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.

Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.

Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.

No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.

I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.

Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.

Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.

Niepojęte. Twierdza od samego startu.

Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.

W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.

Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.

Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.

Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.

Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.

Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.

A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga