Dołącz do nas

Siatkówka

Espadon Szczecin – mały postęp z kryzysem na koniec

Avatar photo

Opublikowany

dnia

GieKSa wraca na domowy parkiet i czeka ją starcie ze „starym” znajomym, jeszcze z czasów 1 ligi, drużyną ze Szczecina.

Espadon przypomina trochę nasz zespół, bo po bardzo dobrym początku ligi, kiedy to walczył praktycznie do samego zakończenia pierwszej rundy o awans do Pucharu Polski, potem nastąpił kryzys formy który trwa do dziś. Do 14 kolejki Espadon miał remisowy bilans – po 7 wygranych i przegranych, co dawało mu kontakt punktowy z czołową szóstką ekip ligi i był zewsząd chwalony za dobrą grę. Od tego momentu szczecinianie przegrali aż sześć meczów z rzędu, w tym nawet z Łuczniczką po tie-breaku. Obecnie Espadon ma jedno zwycięstwo mniej niż nasz zespół, ale za to dwa punkty zdobyte więcej, ponieważ ekipa ze Szczecina jest specjalistą od pięciosetówek. Szczecinianie zagrali w tym sezonie już dziesięć tie-breaków i są rekordzistami w PlusLidze pod tym względem.

Za rozegranie odpowiada nowy gracz, Eemi Tervaportti, który nie jest jakimś wybitnym graczem na tej pozycji (zajmuje obecnie dopiero 17 miejsce w rankingu na najlepszego rozgrywającego), ale jego statystyki są dość dobre. Fin zdobył łącznie 52 punkty, dysponując dobry serwisem (22 asy) oraz średnim blokiem (13 oczek w tym elemencie). Wciąż największą siłą tego zespołu jest atakujący Bartłomiej Kluth, który zdobył łącznie aż 305 punktów, co plasuje go na 6 miejscu wśród najlepiej punktujących siatkarzy całej ligi oraz na 8 miejscu w rankingu atakujących – tuż za naszym Karolem Butrynem. Kluth dysponuje dobrą zagrywką (18 asów) oraz skutecznym blokiem (26 punktów zdobytych na siatce). Dobrze zastępował go kilka razy na parkiecie Mateusz Malinowski.

Na środku siatki rządzi i dzieli duet Justin Duff i Bartosz Gawryszewski. Ci nowi i doświadczeni gracze zdobyli łącznie 351 punktów, bardzo dobrze radzą sobie na siatce (odpowiednio 36 i 33 bloków – najwięcej w drużynie), co plasuje ich w pierwszej piętnastce najlepiej blokujących w tej lidze. Ponadto w rankingu na najlepszego środkowego, Duff zajmuje 15 miejsce, a Gawryszewski 20 lokatę. Na przyjęciu renesans formy przeżywa Marcin Wika – zdobył 223 punkty, którego dzielnie wspiera nie mniej doświadczony Michał Ruciak, który jest najlepiej zagrywającym (aż 28 asów – 5 miejsce w lidze) siatkarzem w szczecińskiej drużynie. W rankingu przyjmujących Wika zajmuje 8 miejsce (55,24%), a Ruciak jest 14 (z wynikiem 54,12%). Dobrze uzupełnia ich (w razie potrzeby) Amerykanin Jeffrey Menzel, a dodatkowo jako libero, nieźle prezentuje się Adrian Mihułka, który jest na 9 miejscu wśród przyjmujących (55,21%) oraz na 4 miejscu w rankingu najlepszych libero ligi.

 

Aktualna kadra Espadonu Szczecin

rozgrywający: Eemi Tervaportti (Finlandia – numer 14), Tomasz Kowalski (numer 4)
atakujący: Bartłomiej Kluth (numer 2), Mateusz Malinowski (numer 6)
środkowi: Justin Duff (Kanada – 3), Bartosz Gawryszewski (17), Janusz Gałązka (1)
przyjmujący: Jeffrey Menzel (USA – 19), Marcin Wika (13), Michał Ruciak (11), Adrian Kacperkiewicz (5)
libero: Dawid Murek (numer 10), Adrian Mihułka (numer 18), Marcin Jaskuła (numer 7)

trener: Michał Gogol
asystent trenera: Dariusz Król
trener przygotowania fizycznego: Maciej Michalik
fizjoterapeuta: Paweł Wojtuń
statystyk: Adam Tołoczko

 

Klub Piłki Siatkowej Espadon Szczecin S.A.
barwy: niebiesko-biało-zielone
data założenia: 2014 rok (kontynuator tradycji Morza Bałtyku Szczecin)
adres: ul. Lipowa 5-6, 71-734 Szczecin
hala: Netto Arena (dawna Azoty Arena), ul. Władysława Szafera 3/5/7, 71-245 Szczecin

Prezes spółki: Paweł Adamczak
Wiceprezes spółki: Zdzisław Gogol
Członek Rady Nadzorczej: Andrzej Mączka
Członek Rady Nadzorczej: Zygmunt Serafin

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE Espadonu Szczecin

Ilość rozegranych setów – GKS 75 – 75: Quiroga, 70: Komenda, 68: Kohut, Butryn,
Espadon 86 – Gawryszewski 84, Malinowski 83, Wika 79, Ruciak 78, Duff 74, Tervaportti 73, Mihułka 72, Kluth 70, Kowalski 60, Jaskuła 57, Menzel 47, Murek 39, Gałązka 25, Kacperkiewicz 11,

Ilość zdobytych punktów – GKS 1154: Butryn 271, Quiroga 235, Kapelus 139,
Espadon 1326 – Kluth 305, Wika 223, Duff 176, Gawryszewski 175, Malinowski 128, Menzel 113, Ruciak 112, Tervaportti 52, Gałązka 32, Kowalski 9, Kacperkiewicz 1,

Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 388: Butryn 99, Quiroga 71, Pietraszko 44,
Espadon 463 – Kluth 91, Wika 70, Duff 65, Ruciak 58, Menzel 50, Gawryszewski 46, Tervaportti 35, Malinowski 29, Gałązka 11, Kowalski 7, Kacperkiewicz 1,

Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 766: Butryn 172, Quiroga 164, Kohut 99,
Espadon 863 – Kluth 214, Wika 153, Gawryszewski 129, Duff 111, Malinowski 99, Menzel 63, Ruciak 54, Gałązka 21, Tervaportti 17, Kowalski 2,

Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 406: Butryn 129, Quiroga 92, Kohut 77,
Espadon 514 – Duff 129, Gawryszewski 127, Kluth 122, Wika 71, Malinowski 57, Menzel 24, Gałązka 15, Tervaportti 10, Ruciak 6, Jaskuła 0, Kowalski -7, Kacperkiewicz -7, Mihułka -15, Murek -18,

Ilość zagrywek – GKS 1649: Quiroga 280, Butryn 232, Pietraszko 217,
Espadon 1886 – Ruciak 265, Wika 254, Duff 246, Tervaportti 241, Gawryszewski 238, Malinowski 221, Kluth 187, Menzel 106, Kowalski 77, Gałązka 45, Kacperkiewicz 6,

Ilość błędów na zagrywce – GKS 351: Pietraszko 57, Butryn 52, Kohut 51,
Espadon 305 – Kluth 65, Ruciak 39, Wika 38, Tervaportti 36, Malinowski 29, Menzel 25, Duff 22, Gawryszewski 22, Kowalski 15, Gałązka 11, Kacperkiewicz 3,

Ilość asów serwisowych – GKS 97: Quiroga 21, Butryn 21, Pietraszko 15,
Espadon 127 – Ruciak 28, Tervaportti 22, Kluth 18, Wika 15, Duff 12, Malinowski 12, Menzel 10, Gawryszewski 6, Kowalski 3, Gałązka 1,

Ilość przyjęć – GKS 1424: Quiroga 487, Kapelus 339, Mariański 318,
Espadon 1597 – Wika 496, Mihułka 317, Ruciak 255, Menzel 247, Murek 188, Gawryszewski 40, Duff 31, Malinowski 7, Kacperkiewicz 6, Gałązka 4, Kluth 4, Jaskuła 1, Tervaportti 1,

Ilość błędów w przyjęciu – GKS 113: Quiroga 32, Mariański 26, Kapelus 25,
Espadon 114 – Wika 31, Ruciak 23, Menzel 21, Murek 17, Mihułka 15, Kluth 2, Duff 2, Kacperkiewicz 2, Gawryszewski 1,

Przyjęcie negatywne – GKS 291: Quiroga 92, Kapelus 75, Mariański 56,
Espadon 361 – Wika 113, Mihułka 63, Menzel 62, Ruciak 50, Murek 49, Gawryszewski 9, Duff 6, Kacperkiewicz 3, Malinowski 2, Gałązka 1, Kluth 1, Jaskuła 1, Tervaportti 1,

Przyjęcie perfekcyjne – GKS 372: Quiroga 127, Mariański 102, Kapelus 81,
Espadon 466 – Wika 145, Mihułka 100, Ruciak 73, Menzel 69, Murek 57, Duff 10, Gawryszewski 10, Gałązka 1, Kluth 1,

Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 26%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%, Kalembka 33%,
Espadon 29% – Duff 32%, Mihułka 32%, Murek 30%, Ruciak 29%, Wika 29%, Menzel 28%, Gałązka 25%, Kluth 25%, Gawryszewski 25%, Kacperkiewicz 0%, Malinowski 0%, Jaskuła 0%, Tervaportti 0%,

Ilość ataków – GKS 1946: Butryn 492, Quiroga 476, Kapelus 298,
Espadon 2277 – Kluth 536, Wika 468, Malinowski 275, Menzel 234, Ruciak 233, Gawryszewski 222, Duff 215, Gałązka 42, Tervaportti 40, Kacperkiewicz 9, Kowalski 2, Murek 1,

Ilość błędów w ataku – GKS 130: Butryn 46, Quiroga 38, Kapelus 12,
Espadon 158 – Kluth 45, Wika 31, Menzel 19, Duff 15, Malinowski 14, Ruciak 12, Gawryszewski 7, Tervaportti 6, Gałązka 4, Kacperkiewicz 3, Kowalski 1, Murek 1,

Ilość ataków zablokowanych – GKS 154: Butryn 44, Quiroga 29, Kapelus 28,
Espadon 235 – Kluth 71, Wika 52, Ruciak 32, Malinowski 28, Menzel 24, Gawryszewski 18, Duff 8, Gałązka 2,

Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 915: Butryn 234, Quiroga 199, Kapelus 125,
Espadon 1040 – Kluth 261, Wika 194, Gawryszewski 136, Duff 128, Malinowski 111, Menzel 99, Ruciak 72, Gałązka 21, Tervaportti 17, Kowalski 1,

Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Kalembka 66%,
Espadon 46% – Gawryszewski 61%, Duff 60%, Gałązka 50%, Kowalski 50%, Kluth 49%, Tervaportti 43%, Menzel 42%, Wika 41%, Malinowski 40%, Ruciak 31%, Kacperkiewicz 0%, Murek 0%,

Ilość bloków punktowych – GKS 142: Pietraszko 28, Kohut 25, Komenda 23,
Espadon 159 – Duff 36, Gawryszewski 33, Kluth 26, Wika 14, Tervaportti 13, Ruciak 12, Gałązka 10, Kowalski 5, Malinowski 5, Menzel 4, Kacperkiewicz 1,

Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 20: Butryn 4, Quiroga 4, Kohut 3,
Espadon 13 – Tervaportti 3, Kluth 2, Ruciak 2, Gawryszewski 2, Gałązka 1, Duff 1, Wika 1, Menzel 1,

Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – GKS (2-1) – Espadon (3-7);

MVP meczów – GKS 8: Butryn 3, Komenda 2,
Espadon 7 – Kluth 4, Wika 2, Tervaportti 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga