Dołącz do nas

Kibice SK 1964

GieKSa jest tylko jedna!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wyjazd do Bełchatowa miał być dla nas chwilowym i przyjemnym wypadem, a przerodził się w kilka dużych problemów. Pierwszy dostaliśmy na starcie przy zamówieniu biletów, gdy okazało się, że ceny dla miejscowych w wysokości 15 złotych nie obowiązują nas, bo powołano się na „bilet jednorazowy bez karty kibica”, który kosztuje 25 złotych. W swojej wspaniałomyślności i dobroci zarząd GKS Bełchatów dał nam jednak cenę 20 złotych. Śmieszny i cwaniacki wybieg z takim zapisem, bo daje możliwość omijania przepisów i uchwał PZPN, które nakazują sprzedawać bilety kibicom gości w takiej samej cenie jak gospodarzom. Sprawa oczywiście trafiła już do odpowiedniej komórki w PZPN.

Drugi problem pojawił się na zbiórce, gdzie szalejąca POlicja po konferencji jaśnie nam panującego Donalda Tuska urządziła sobie zabawę „utrudnij życie kibicom”. Każdy autokar przeszedł kontrolę drogową, niektóre kilkukrotną i ostatecznie z sześciu autobusów dwa musiały zostać w Katowicach (jeden przez to że miał za dużo rdzy…). Sytuacja ta spowodowała, że nagle blisko sto osób zostało bez transportu. Części udało się zorganizować auta i dzięki temu pojawiło nas się w Bełchatowie 330 (1 zakazowicz). Szkoda bo mielibyśmy kolejny komplet w klatce gości. Dodać należy także, iż kontrola trwała prawie 1,5 godziny przez co na mecz przyjechaliśmy po rozpoczęciu spotkania. Podczas zbiórki w Katowicach sypały się także mandaty za wszystko. Tusk tuskiem, ale naprawdę trzeba nie mieć godności by wykonywać jego polecenia jak grzeczny pies.

Na sektorze mieliśmy ze sobą pięć flag – GieKSa jest tylko jedna, SK 1964, GieKSa, GoT i UG’03. Prowadziliśmy bardzo dobry doping, który swoje apogeum osiągnął podczas oprawy zaprezentowanej przez Ultras GieKSę (fotki i video w innych newsach). Oprawa była z jednym przesłaniem – GieKSa jest tylko jedna! Do tego odpaliliśmy kilkadziesiąt rac co dało niesamowity efekt i na kilka minut przerwało spotkanie toczone na murawie. Na sam koniec zaśpiewaliśmy piłkarzom „gdzie jest ta GieKSa piłkarze?” oraz „mniej niż zero”.

Po spotkaniu zaczął się problem numer trzy – nie dało się wyjść ze stadionu. POlicja otoczyła cały obiekt i nie wypuszczała nikogo bez kontroli i spisywania. Nam zapowiedziano, że możemy opuścić sektor jeśli każdy zostanie nagrany z dowodem osobistym przy twarzy. Nie zgodziliśmy się na to i siedzieliśmy dalej w klatce, ale po około godzinie dostaliśmy informację, że zbliżają się kolejne posiłki POlicji. Obawiając się pacyfikacji czy jeszcze większych prowokacji poddaliśmy się nagrywaniu. Trwało to bardzo długo, ale na szczęście przebiegło spokojnie. Ostatecznie przed 1:00 zameldowaliśmy się w Katowicach.

Parę słów o miejscowych – bardzo mało ludzi na stadionie co dziwi. Po pierwsze grali z nami, czyli najlepiej jeżdżącą ekipą w całej lidze, a po drugie na pewno elektryzowała ich możliwość pojedynku kibicowskiego z oryginalną GieKSą. Młyn mieli bardzo skromny – z naszej perspektywy wyglądał na 500-600 osób. Zaprezentowali oprawę o GieKSie do której odpalili kilka rac (z czego dwie powędrowały na murawę). Trochę napinki pod naszym adresem jednak przez większość meczu mimo korzystnego rezultatu niesłyszalni u nas (ale na to wpływ ma pewnie akustyka stadionu). Śmiesznie wyglądało jak zaczęli flagi ściągać, gdy spotkanie jeszcze trwało. Po meczu mieli podobne przejścia z policją co my – blokadę trybuny, pojedyncze wypuszczanie. Bardzo jesteśmy ciekawi w ilu zjawią się u nas na wiosnę.

Mimo żenującej postawy piłkarzy pozbawionych resztek ambicji oraz prowokacji POlicji udało nam się pokazać to co najważniejsze w kibicowaniu – pojechać na wyjazd, zaprezentować świetną oprawę i pokazać jak się dopinguje. Miejmy nadzieję, że cena jaką przyjdzie nam zapłacić za ten wyjazd nie będzie zbyt wysoka, ale jakakolwiek by nie była wiemy jedno – było warto!

16 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

16 komentarzy

  1. Avatar photo

    luki

    22 sierpnia 2013 at 08:43

    „Parę słów o miejscowych – bardzo mało ludzi na stadionie co dziwi. Po pierwsze grali z nami, czyli najlepiej jeżdżącą ekipą w całej lidze, a po drugie na pewno elektryzowała ich możliwość pojedynku kibicowskiego z oryginalną GieKSą” – widać w Bełchatowie mądrzy ludzie, bo nie przychodzą na mecze ze względu na to ilu debili będzie w klatce gości, a ze względu na poziom na boisku. Grali z jedną ze słabszych drużyn to wielu nie było.

  2. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 08:50

    Tam zawsze jest taka frekwencja. Grali w ekstraklapie też mało kto chodził. W Łodzi mieli pretensje, że bogaty sponsor a wybrał klub, który nie ma kibiców. Kibicowsko są max na 1 ligę

  3. Avatar photo

    1977

    22 sierpnia 2013 at 09:18

    Obiektywnie to żenująca ta relacja,samozachwyt kibiców Katowic siege zenitu, wy odpalacie race i jest super efekt, my odpalamy to tylko dwie lądują na murawie, wasz super doping- to spóźnienie, troche śpiewów w pierwszej połowie, oprawa i cisza w drugiej połowie- i uwaga elektryzowanie kibiców grą z Katowicami, to już szczyt, kim wy jesteście żeby się wami podniecać, piłkarsko żenada od wielu już lat a kibicowsko no cóż nie każy robi sobie zgode z kosą po to aby inna kosa dała chociaż troche żyć. Bez napinki, pozdro dla normalnych

  4. Avatar photo

    Szef

    22 sierpnia 2013 at 09:32

    I co podacie sprawę do rzecznika praw obywatelskich i generalnego inspektora danych osobowych?

  5. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 09:40

    do 1977. Zobaczymy ilu was ciule przyjedzie do Katowic i jaki doping stworzycie 🙂 Gówno gramy to fakt ale trzeba pamiętać jakie kłopoty miała GieKSa niedawno a kibicowsko łykamy was pod każdym względem.

  6. Avatar photo

    Do Gerard

    22 sierpnia 2013 at 10:44

    Kolego po szalu.. Łykacie nas pod każdym względem? No cóż ciężko to stwierdzić, ale porównywanie 65 tysięcznego miasta do ponad 300 tys. jest szczytem idiotyzmu z Waszej strony. Musicie mieć kompleksy i wasza oprawa była tego dowodem. „GieKSa jest tylko jedna”. Boli co?

  7. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 11:26

    Nie porównuje miasta tylko kibiców ynteligencie. Czytaj chociaż ze zrozumieniem. Czy myślisz, że na GieKSe, ruch czy Górnik chodzą tylko kibice z tych miast? Po prostu wasz klubik nie ma kibiców, to sztuczny twór, nie ma dla kogo grać

  8. Avatar photo

    do Gerarda

    22 sierpnia 2013 at 11:37

    Ale ty jesteś głupi, zamiast wybrać się na wyjazd to siedzisz przed kompem I bredzisz, jak na wasze mecze chodza jeszcze ludzie z innych miast to pogratulować frekwencji, ile było ostatnio -2 tyś, na koleinym meczu będzie jeszcze mniej, ale napinaczy internetowych wam nie braknie. Zamiast iść na mecz lepiej pokazywać siłę w necie głupi ciulu

  9. Avatar photo

    ecik

    22 sierpnia 2013 at 11:49

    A czemu pod ok. 60 min ściągnęliście flagę „gieksa jest tylko jedna? Czyżby dotarło do was że to nie ta katowicka tylko bełchatowska?

  10. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 11:55

    Typowy prymityw z kompleksami, nie masz argumentów to obrażasz. Nie mam możliwości jeździć na wszystkie wyjazdy a frekwencji się nie wypowiadaj

  11. Avatar photo

    GIEKSA B-TÓW

    22 sierpnia 2013 at 12:48

    napinkę to zaczęliście wy a z relacji wynika jakby to my mielibyśmy sie napinać na „prawdziwą Gieksę” i mieć jakieś kompleksy. kto był na meczu sam widział kto takowe miał 😉

    Beeełchatowski GKS!

  12. Avatar photo

    Gerard

    22 sierpnia 2013 at 13:39

    Nie macie kibiców!!! nigdy ich nie mieliście i nigdy nie będziecie mieli. Sponsor spi.. to znikniecie z piłkarskiej mapy Polski. Choć byście tu nie wiem jak mnie obrażali i wylewali swoje kompleksy to nic tego nie zmieni. Jesteście kibicowskim dnem i cała ekstraklasa to potwierdzi.

  13. Avatar photo

    do gerarda

    22 sierpnia 2013 at 14:29

    Na wyjazdy nie jeździsz bo mama niepozwala, wy macie całe rzesze kibiców głównie na internecine, bo w realu Ruch może zbić. Nigdy GKS Bełchatów nie kreował sie na wielką ekipę ale nie musimy dawać szpary Górnikowi jak wy gieksiary.

  14. Avatar photo

    andrzej

    22 sierpnia 2013 at 16:23

    My się napinaliśmy? To wy pierwsze co robiliście wchodząc do klatki to szliście do płota i zaczęliście coś bluzgać;) A dlaczego ściągneliśmy flagi w 90 minucie? Bo było info że psy nas chcą wyjebać z sektoru więc trzeba było za wczasu schować flagi.

  15. Avatar photo

    Adek

    22 sierpnia 2013 at 19:09

    Kibice z Bełchatowa nie moga przyjac do wiadomosci ze sa slabi juz nie raz byla napinka w necie ze jacy to oni nie sa 🙂 zawsze maja wytlumaczenie jak nie sraczka to urok 🙂

  16. Avatar photo

    fans

    23 sierpnia 2013 at 00:37

    flagi sciągane przed ostatnim gwizdkiem z powodu prowokacji POlicji już przy bramkach wyjściowych.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga