Dołącz do nas

Kibice

GieKSa w Ostravie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Drugi mecz pomiędzy piłkarzami GKS Katowice i Banika Ostrava odbył się w Czechach 13 października 2012 roku. Nasi zawodnicy przegrali go 0:3. Zapraszamy do kibicowskich wspomnień od Erica Cantony.

W sobotę w 1300 osób zameldowaliśmy się na Bazalach, gdzie wraz z wraz z kibicami Banika świętowaliśmy 90-lecie ich klubu. Dla wielu wyjazd rozpoczął się już chwilę po meczu z Miedzią, inni dojeżdżali do Ostrawy w sobotę rano, a reszta z zaplanowanej w Katowicach zbiórki. Na płocie zawisło 6 naszych flag: GKS Katowice, Pseudokibice Kochają Śląska Stolice, GieKSa On Tour, Pierońskie Hanysy, Ultras GieKSa i Forza GKS. Na stadionie zebraliśmy się do kupy na sektorze blisko klatki dla gości i do 40. minuty dopingowaliśmy z tego miejsca. Często nawiązywaliśmy dialog z młynem Banika i dopingowaliśmy na dwie strony. Później wszyscy przemieściliśmy się na środek największej trybuny na Baniku, gdzie pojawili się również nasi przyjaciele i do końca meczu bawiliśmy się tam wspólnie.

Kibice Banika zaprezentowali na początku spotkania oprawę na 90-lecie swojego klubu, a kilka minut później kibice z Poruby zaprezentowali transparent: „Bukowa, Bazaly – dwa stadiony, jeden świat”. W młynie Banika w pierwszej połowie pojawiło się jeszcze kilka dzielnicowych i fan clubowych opraw. Na rozpoczęcie drugiej połowy na murawę poleciało 2500 serpentyn, a do tego odpaliliśmy 40 świec dymnych w barwach GieKSy i Banika, co dało zajebisty efekt.

Później rozpoczęły się przygotowania do głównego elementu tego spotkania, czyli zaplanowanej zgodowej oprawy. Kibice Banika wykonali transparent, my folię zgodową z motywem z koszulki zgodowej, którą pomimo problemów udało nam się zaprezentować tego dnia w Ostrawie. Po bokach machano flagami PCV.

Po prezentacji za linią boczną boiska podpaliły się serpentyny rzucone na początku połowy, co powoduje lekką konsternację wśród służb porządkowych, jednak ostatecznie strażacy opanowali sytuację. Na ostatni gwizdek przygotowaliśmy niespodziankę dla Baników i odpaliliśmy 90 rac w prezencie na ich rocznicę. Po meczu, jak to zwykle bywa, większość została w Osytravie umacniać zgodę.

Fotografie i wspomnienia zostały zaczerpnięte ze strony gzg64.pl, Eric Cantona

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga