Dołącz do nas

Siatkówka

GKS jedzie do Warszawy powalczyć o zwycięstwo

Avatar photo

Opublikowany

dnia

ONICO WARSZAWA – GKS KATOWICE   9 października (poniedziałek) godz. 18.00

 

{RZECZYWISTOŚĆ}

To już trzeci mecz GieKSy w ciągu dziesięciu dni, liga nabrała od początku sporego tempa, a my już mogliśmy się poczuć jak na rollercoasterze. Po dobrym wygranym spotkaniu w Radomiu, przyszła rozczarowująca gra i porażka w Spodku.

No co by nie napisać, to po pokonaniu Czarnych Radom liczyliśmy na trzy punkty w starciu z Łuczniczką. Stało jak się stało, trzeba z tego wyciągnąć odpowiednie wnioski. Na szczęście sztab szkoleniowy jak i sami siatkarze, nie chowają głowy w piasek i przyznali po tym meczu że tak grać nie można. Oczekujemy więc znacznie lepszej gry w Warszawie i powalczenia o trzy punkty. Co do wyjściowego składu GKS-u, to wydaję się, że mimo środowej porażki, żadnych zmian nie będzie. Na tę chwilę wyselekcjonowana szóstka siatkarzy jest optymalna do zaczynania spotkań. Umówmy się, że i zmiennicy, którzy zagrali w Spodku, nie dali odpowiednich argumentów trenerowi Gruszce, aby pomyślał o ewentualnych zmianach w składzie wyjściowym.

Rywale z Warszawy po pokonaniu bez problemów w trzech setach Łuczniczki, przegrali po zaciętym meczu z Treflem Gdańsk, ale dopiero po tie-breaku. Tak więc siatkarze ONICO są w dobrej dyspozycji i dodatkowo „wzmocnieni” przez przyjazd do Polski (wreszcie) trenera Stephane’a Antigi oraz nowego atakującego z Kanady, Sharona Vernona-Evansa. Jest to ich pierwszy domowy mecz w nowym sezonie, co też może mieć przełożenie na dyspozycję dnia, bo dojdzie presja własnych kibiców. Tak więc warszawianie zaczną zapewne to spotkanie bez zmian w wyjściowej szóstce. Zresztą zwracałem na to już uwagę w artykule o naszym przeciwniku, że drużynie ONICO brakuje jakości w głębi składu. I jeśli, mówiąc wprost, pierwsza szóstka się „rozkraczy”, to zespół ten może nie być już tak groźny, jak przewidują siatkarscy fachowcy.

Czeka nas trudne wyjazdowe spotkanie, ale jeśli zagramy na poziomie zaprezentowanym w Radomiu, to GieKSę stać na wywiezienie stąd jakichś punktów. Musimy „tylko” albo „aż” zagrać to na co nas stać, a na pewno będzie dobrze.

Przewidywane wyjściowe szóstki:

GKS: Komenda, Butryn, Kohut, Pietraszko, Quiroga, Kapelus, Stańczak (libero).
ONICO: Brizard, Gjorgiew, Wrona, Nowakowski, Kwolek, Włodarczyk, Wojtaszek (libero).

 

{CO PISZĄ O MECZU NASI RYWALE?}

onicowarszawa.pl- Już jutro warszawska inauguracja PlusLigi!

Po sześciu miesiącach przerwy do stolicy powracają wielkie, siatkarski emocje! W poniedziałek 9 października siatkarze ONICO Warszawa rozegrają pierwszy domowy mecz w nowym sezonie PlusLigi. Spotkanie z GKS-em Katowice rozpocznie się o godzinie 18:00 w stołecznej hali COS Torwar.

W końcówce poprzedniego sezonu PlusLigi zawodnicy ONICO i GKS-u spotkali się aż trzykrotnie. 1 kwietnia, w meczu ostatniej kolejki fazy zasadniczej, warszawianie w trzech setach pokonali przed własną publicznością podopiecznych Piotra Gruszki. W dwumeczu fazy play-off, w którym stawką było 9. miejsce siatkarskiej ekstraklasy, Inżynierowie ponownie zmierzyli się z katowicką GieKSą. 8 kwietnia siatkarze ONICO wygrali przed własną publicznością 3:1. Dobrze rozegrane spotkanie znalazło się jednak w cieniu wydarzeń, które miały miejsce tuż po zakończeniu meczu ― to właśnie 8 kwietnia 2017 roku wieloletni reprezentant Polski, Paweł Zagumny, który obecnie pełni w klubie ONICO funkcję dyrektora sportowego i wiceprezesa zarządu, rozegrał ostatni mecz przed warszawską publicznością. Do ostatecznego rozstrzygnięcia dwumeczu z GKS-em doszło dzień później, 9 kwietnia, w katowickim Spodku. Warszawianie ulegli gospodarzom 1:3, jednak w złotym secie pokonali podopiecznych trenera Piotra Gruszki i zajęli 9. miejsce w sezonie 2016/2017.

Obie drużyny zagrały ze sobą również podczas tegorocznego okresu przygotowawczego. W ubiegłym miesiącu ONICO Warszawa i GKS Katowice spotkały się z finale XIII Memoriału Arkadiusza Gołasia. Górą ponownie byli siatkarze ONICO, którzy pokonali katowiczan 3:2 i zdobyli złote medale turnieju rozgrywanego w Murowanej Goślinie.  (…)

 

{HALA SPORTOWA}

Mecz odbędzie się na Torwarze, który pomieści 4824 miejsc. W zeszłym sezonie AZS Politechnika Warszawska na 16 spotkań domowych wygrała 9, a przegrała 7 meczów. W nowej kampanii warszawianie zagrają u siebie pierwszy raz. GKS jak wiadomo lepiej radził sobie w meczach wyjazdowych mając bilans po 8 wygranych i przegranych. Co potwierdzone zostało naszą wygraną na inaugurację w Radomiu.

{HISTORIA}

Jest to nasz jedyny przeciwnik z PlusLigi, z którym spotkaliśmy się aż 4 razy w sezonie, z uwagi na dodatkowe spotkania w rundzie finałowej ligi o konkretne miejsca.
Pierwszy mecz odbył się w hali w Szopienicach w dniu 17 grudnia 2016 roku, GKS przegrał z ONICO AZS-em Politechniką Warszawską 2:3 (28:30, 25:16, 25:18, 21:25, 12:15). Punkty wtedy zdobywali; GKS: Van Walle 25, Kapelus 16, Błoński 14, Kalembka 10, Krulicki 8, Falaschi 5, Butryn 4, Stelmach 1. Politechnika: Filip 33, Kwolek 16, Wrona 11, Samica 6, Świrydowicz 4, Kowalczyk 3, Łapszyński 2, Halaba 1, Firlej 1.
Rewanż w Warszawie rozegrano 1 kwietnia 2017 roku, a Politechnika wygrała z GieKSą 3:0 (25:19, 25:20, 28:26). Punktowali dla Politechniki: Filip 19, Łapszyński 14, Samica 7, Kowalczyk 5, Wrona 5, Świrydowicz 1. A dla GKS-u: Butryn 9, Kapelus 7, Van Walle 7, Krulicki 5, Pietraszko 5, Kalembka 3, Falaschi 2, Błoński 2, Sobański 2, Fijałek 1.
W kolejnym meczu o miejsca 9-10 na Torwarze w dniu 8 kwietnia 2017 roku, ponownie górą była Politechnika, która pokonała GieKSę 3:1 (25:18, 25:17, 17:25, 25:19). Punkty zdobywali; Politechnika: Samica 18, Kowalczyk 13, Filip 11, Łapszyński 10, Świrydowicz 6, Wrona 5. GKS: Van Walle 14, Sobański 14, Kapelus 10, Krulicki 8, Butryn 6, Pietraszko 5, Kalembka 3, Falaschi 1.
Ostatnie spotkanie odbyło się w Spodku w dniu 9 kwietnia 2017 roku, gdy GKS pokonał AZS 3:1 (25:18, 29:31, 31:29, 25:21) by przegrać decydujący tzw. „złoty set” o miejsce 9 w stosunku 12:15. Punktowali; GKS: Butryn 36, Sobański 18, Krulicki 16, Kapelus 10, Pietraszko 8, Falaschi 2, Fijałek 1, Stelmach 1. AZS: Filip 20, Halaba 17, Samica 14, Kowalczyk 12, Wrona 6, Świrydowicz 3, Łapszyński 2, Zagumny 1, Firlej 1.

 

{STATYSTYKI W PLUSLIDZE} – {GKS – ONICO}

[Bilans meczów] – 1:3 + „złoty set” 0:1
[Bilans punktów] – 4:8
[Bilans setów] – 6:10 + „złoty set” 0:1
[Bilans małych punktów] – 365:373 + „złoty set” 12:15

[Rozegrane mecze – 4] – GKS: 4- Krulicki, Butryn, Falaschi, Kapelus, Kalembka, Pietraszko, Fijałek, Van Walle, Stelmach, Sobański, Stańczak, 3- Mariański, 2- Błoński,
ONICO: 4- Kowalczyk, Olenderek, Wrona, Samica, Filip, Łapszyński, Świrydowicz, 3- Zagumny, Firlej, 2- Kwolek, Halaba, Mikołajczak, 1- Smoliński, Gruszczyński,

[Rozegrane sety – 17] – GKS: 17- Kapelus, 16- Falaschi, 15- Krulicki, 14- Butryn, Sobański, 12- Pietraszko, Van Walle, Stańczak, 11- Kalembka, 9- Mariański, 8- Fijałek, 7- Błoński, Stelmach,
ONICO: 17- Samica, Filip, 16- Kowalczyk, Olenderek, 14- Wrona, 12- Zagumny, 10- Łapszyński, Świrydowicz, 9- Firlej, 7- Halaba, 6- Kwolek, 5- Gruszczyński, 2- Mikołajczak, 1- Smoliński,

[Czas trwania spotkań] – 244:188 = łącznie 432 minuty
[Widzów] – 3200:7650
[Punkty zdobyte z błędów przeciwnika] – GKS 98 – ONICO 121

[Ilość zdobytych punktów] – GKS 279 – ONICO 267
GKS – Butryn 55, Van Walle 46, Kapelus 43, Krulicki 37, Sobański 34, Pietraszko 18, Błoński 16, Kalembka 16, Falaschi 10, Stelmach 2, Fijałek 2,
ONICO – Filip 83, Samica 45, Kowalczyk 33, Łapszyński 28, Wrona 27, Halaba 18, Kwolek 16, Świrydowicz 14, Firlej 2, Zagumny 1,

[Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki] – GKS 95 – ONICO 95
GKS – Butryn 14, Krulicki 14, Sobański 13, Kapelus 11, Van Walle 10, Błoński 8, Pietraszko 8, Kalembka 7, Falaschi 7, Fijałek 2, Stelmach 1,
ONICO – Filip 30, Samica 22, Kowalczyk 14, Łapszyński 10, Kwolek 7, Wrona 7, Świrydowicz 4, Halaba 1,

[Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki] – GKS 184 – ONICO 172
GKS – Butryn 41, Van Walle 36, Kapelus 32, Krulicki 23, Sobański 21, Pietraszko 10, Kalembka 9, Błoński 8, Falaschi 3, Stelmach 1,
ONICO – Filip 53, Samica 23, Wrona 20, Kowalczyk 19, Łapszyński 18, Halaba 17, Świrydowicz 10, Kwolek 9, Firlej 2, Zagumny 1,

[Bilans punktów zdobytych do straconych] – GKS 124 – ONICO 119
GKS – Butryn 31, Van Walle 27, Krulicki 24, Kapelus 17, Sobański 9, Pietraszko 6, Falaschi 5, Kalembka 4, Błoński 3, Stelmach 1, Fijałek -1, Stańczak -2,
ONICO – Filip 39, Kowalczyk 21, Łapszyński 18, Wrona 14, Świrydowicz 13, Samica 12, Halaba 6, Kwolek 5, Zagumny 1, Firlej 0, Gruszczyński -1, Mikołajczka -1, Olenderek -8,

[Ilość zagrywek] – GKS 377 – ONICO 387
GKS – Kapelus 56, Falaschi 50, Krulicki 48, Sobański 46, Pietraszko 40, Butryn 39, Van Walle 32, Kalembka 30, Błoński 21, Fijałek 8, Stelmach 7,
ONICO – Kowalczyk 69, Samica 63, Filip 56, Zagumny 52, Wrona 49, Łapszyński 29, Kwolek 21, Firlej 20, Świrydowicz 19, Halaba 9,

[Ilość błędów na zagrywce] – GKS 70 – ONICO 58
GKS – Krulicki 10, Pietraszko 10, Butryn 9, Kalembka 8, Van Walle 7, Sobański 7, Błoński 6, Kapelus 6, Falaschi 5, Fijałek 2,
ONICO – Filip 16, Samica 10, Kowalczyk 9, Wrona 7, Kwolek 5, Halaba 4, Łapszyński 4, Firlej 2, Świrydowicz 1,

[Ilość asów serwisowych] – GKS 22 – ONICO 14
GKS – Sobański 7, Kapelus 3, Pietraszko 3, Kalembka 2, Van Walle 2, Krulicki 2, Butryn 1, Falaschi 1, Błoński 1,
ONICO – Kowalczyk 7, Kwolek 3, Filip 2, Samica 1, Łapszyński 1,

[Ilość przyjęć] – GKS 329 – ONICO 307
GKS – Sobański 108, Kapelus 88, Błoński 40, Mariański 34, Stańczak 29, Stelmach 9, Kalembka 8, Krulicki 7, Pietraszko 3, Fijałek 1, Butryn 1, Falaschi 1,
ONICO –  Samica 119, Olenderek 66, Łapszyński 48, Kwolek 28, Halaba 25, Gruszczyński 12, Wrona 5, Kowalczyk 2, Filip 1, Zagumny 1,

[Ilość błędów w przyjęciu] – GKS 14 – ONICO 22
GKS – Kapelus 6, Sobański 3, Stańczak 2, Kalembka 1, Błoński 1, Stelmach 1,
ONICO – Olenderek 8, Samica 7, Kwolek 2, Łapszyński 1, Wrona 1, Kowalczyk 1, Filip 1, Gruszczyński 1,

[Procent przyjęcia dokładnego] – GKS 51,13% – ONICO 41%
GKS – Butryn 100%, Pietraszko 75%, Mariański 57%, Krulicki 55%, Kapelus 53,13%, Sobański 52%, Stańczak 51,5%, Błoński 39%, Stelmach 27%, Kalembka 15%, Fijałek 0%, Falaschi 0%,
ONICO – Gruszczyński 50%, Wrona 50%, Olenderek 42,63%, Łapszyński 42,63%, Samica 41,25%, Kwolek 40,5%, Halaba 25%, Filip 0%, Zagumny 0%, Kowalczyk 0%,

[Procent przyjęcia perfekcyjnego] – GKS 28,88% – ONICO 25,75%
GKS – Butryn 100%, Mariański 40,5%, Krulicki 35%, Kapelus 33,25%, Sobański 29,5%, Stańczak 24,5%, Błoński 20,5%, Kalembka 10%, Fijałek 0%, Stelmach 0%, Pietraszko 0%, Falaschi 0%,
ONICO – Wrona 50%, Kwolek 36,5%, Olenderek 31%, Samica 28,38%, Łapszyński 22,88%, Halaba 8,5%, Gruszczyński 8%, Kowalczyk 0%, Filip 0%, Zagumny 0%,

[Ilość ataków] – GKS 459 – ONICO – 435
GKS – Butryn 103, Kapelus 100, Van Walle 81, Sobański 63, Krulicki 34, Błoński 27, Pietraszko 25, Kalembka 21, Falaschi 2, Stelmach 2, Fijałek 1,
ONICO – Filip 142, Samica 91, Łapszyński 52, Wrona 38, Halaba 34, Kwolek 30, Kowalczyk 25, Świrydowicz 16, Zagumny 5, Firlej 1, Mikołajczak 1,

[Ilość błędów w ataku] – GKS 35 – ONICO 26
GKS – Sobański 9, Kapelus 7, Butryn 6, Van Walle 6, Błoński 3, Kalembka 2, Fijałek 1, Pietraszko 1,
ONICO – Filip 14, Samica 5, Halaba 3, Łapszyński 1, Wrona 1, Kwolek 1, Mikołajczak 1,

[Ilość ataków zablokowanych] – GKS 36 – ONICO 42
GKS – Butryn 9, Kapelus 7, Van Walle 6, Sobański 6, Krulicki 3, Błoński 3, Kalembka 1, Pietraszko 1,
ONICO – Filip 13, Samica 11, Halaba 5, Wrona 4, Łapszyński 4, Kwolek 3, Kowalczyk 2,

[Ilość zdobytych punktów w ataku] – GKS 215 – ONICO 217
GKS – Butryn 50, Van Walle 41, Kapelus 38, Krulicki 25, Sobański 24, Błoński 12, Pietraszko 12, Kalembka 11, Falaschi 2,
ONICO – Filip 70, Samica 39, Łapszyński 25, Wrona 21, Kowalczyk 18, Halaba 18, Kwolek 13, Świrydowicz 11, Zagumny 1, Firlej 1,

[Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków] – GKS 47,38% – ONICO 50,13%
GKS – Falaschi 100%, Krulicki 71,25%, Kalembka 55,25%, Van Walle 51%, Pietraszko 51%, Butryn 49,25%, Błoński 39%, Kapelus 38,25%, Sobański 37,13%, Stelmach 0%, Fijałek 0%,
ONICO – Firlej 100%, Kowalczyk 74%, Świrydowicz 66,75%, Wrona 53%, Filip 48,5%, Samica 44,25%, Halaba 44%, Łapszyński 42,38%, Kwolek 23%, Zagumny 12,5%, Mikołajczak 0%,

[Ilość bloków punktowych] – GKS 42 – ONICO 36
GKS – Krulicki 10, Falaschi 7, Butryn 4, Błoński 3, Kalembka 3, Van Walle 3, Sobański 3, Pietraszko 3, Kapelus 2, Stelmach 2, Fijałek 2,
ONICO – Filip 11, Kowalczyk 8, Wrona 6, Samica 5, Świrydowicz 3, Łapszyński 2, Firlej 1,

[Ilość błędów własnych „innych”] – GKS 16 – ONICO 14
[MVP] – GKS: –  ONICO: Filip 2, Zagumny 2.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Dawid Kudła GKS!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Rzadko zdarza mi się pisać artykuł po odejściu piłkarza GKS Katowice, ale to jest sytuacja, która na to zasługuje. Po pięciu latach opuszcza GieKSę bowiem Dawid Kudła, postać, bez której GieKSa być może nie znalazłaby się w tym miejscu, w którym jest obecnie. Dawid na kilka lat opanował bramkę GKS i walnie przyczynił się do sukcesów naszej drużyny.

W ciągu ostatnich dwudziestu lat było trochę bramkarzy, którzy notowali świetne momenty, ale ostatecznie zbyt długo miejsca z GieKSie nie zagrzali, względnie kończyli w mniejszej lub większej niesławie. Przypomina mi się Mateusz Kuchta, który przecież miał bardzo dobry okres, ale ostatecznie tyle go w GieKSie widzieliśmy. Był Łukasz Budziłek, który w Katowicach się wypromował i w nagrodę trafił do Legii, ale potem jego kariera to była jedynie równia pochyła. Był Mateusz Abramowicz, który bronił też czasem spektakularnie, ale potem wybrał się na „zasłużone wakacje” i tyle z tego wyszło. Nawet taki Krzysztof Baran, gdy GKS spadał do drugiej ligi był zawodnikiem, co do którego akurat najmniej było zastrzeżeń. I wielu, wielu innych, łącznie z wybierającymi się na wycieczki w pole Antoninem Buckiem czy Sebastianem Nowakiem. Nawet i Bartek Mrozek przecież w drugiej lidze grał w GieKSie, ale wiadomo, że potem poszedł się rozwijać i teraz jest pierwszym bramkarzem Mistrza Polski.

Nie miała GieKSa tego golkipera na lata. Aż w końcu pojawił się Dawid Kudła. Wydawało się bramkarz średni, ze średnich drużyn, grający wcześniej w Górniku czy Pogoni. Ciężko było zachwycać się tym transferem – ot po prostu przychodzi solidny bramkarz i tyle. Pobyt Dawida w Katowicach jednak pokazał, że zawsze i wszędzie można zbudować swoją legendę. Zawodnik wskoczył do bramki i ostatecznie rozegrał w naszych barwach 142 mecze.

Zaczął zaraz po awansie do pierwszej ligi i… nie był to mecz łatwy. GieKSa straciła dwubramkowe prowadzenie, a wyrównująca bramka dla Resovii padła w doliczonym czasie. Taki to był debiut. Kilka kolejek później już uczestniczył w rollercoasterze, gdy w meczu z Zagłębiem Sosnowiec obronił rzut karny, ale… sędzia nakazał powtórzyć jedenastkę i już skutecznie egzekwowali ją goście. Do przerwy GKS przegrywał 0:2, ale cały mecz wygrał 3:2. Były bardzo trudne momenty, gdy w trzech meczach Dawid puścił 11 goli albo GieKSa trzy mecze z rzędu u siebie przegrała. W omawianym sezonie GKS w pewnym momencie był bardzo zagrożony i pojechał na zawsze trudny teren do Olsztyna. W 69. minucie Dawid obronił strzał z jedenastki Patryka Mikity, przy czym to nie był karny z gatunku źle strzelonych – wręcz przeciwnie – Mikita uderzył bardzo dobrze, przy słupku, ale fenomenalnie wyciągnął się nasz bramkarz. Potem Filip Szymczak strzelił gola i GieKSa wygrała 1:0. Mało kto o tym pamięta, ale w przypadku porażki wtedy mogło być naprawdę gorąco. Nie był to też pierwszy obroniony karny w tamtym czasie, bo przecież dwa tygodnie wcześniej zawodnik zatrzymał Piątkowskiego z Polkowic.

Kolejny sezon był bez większej historii i to co można było zapamiętać to, że… zdarzyło się naszemu bramkarzowi puścić gola z połowy boiska, kiedy to fenomenalnym strzałem popisał się Radosław Gołębiowski. Ale ponadto nasz golkiper spisywał się solidnie.

Jednak to kolejne rozgrywki należały do naszego bramkarza. Dość powiedzieć, że w sezonie zakończonym awansem rozegrał od dechy do dechy wszystkie 34 spotkania. Zawodnik był ostoją naszej drużyny, ale na zawsze zapamiętamy mu przede wszystkim ten jeden kluczowy moment, który takim okazał się jednak dopiero po czasie. Okupująca środek tabeli GieKSa mierzyła się w meczu na śniegu z Arką Gdynia i przegrywała 0:1, gdy sędzia Piotr Urban podyktował dla gości rzut karny za faul na… Sebastianie Milewskim. Do piłki podszedł Hubert Adamczyk, ale jego intencje świetnie przeczytał Dawid Kudła i obronił ten strzał. GKS potem wyrównał i mecz zakończył się podziałem punktów.

Wydawało się, że fajnie, że GKS odwrócił częściowo losy spotkania, ale z racji wielkiej przewagi Arki nad GieKSą nikt specjalnie wielkiego znaczenia temu faktowi nie nadawał. Ot Arka utrzymała 12-punktową (!) przewagę zamiast powiększyć ją do oczek piętnastu.

Wiosna jednak pokazała, jak istotny był to moment. GieKSa przecież złapała niesłychaną serię i kolejka po kolejce, punkt po punkcie Gdynian goniła, choć wydawało się to nierealnym celem. I na kolejkę przed końcem Katowiczanie zbliżyli się na te trzy oczka. Co było dalej – wszyscy doskonale wiemy.

GieKSa musiała się wyżyłować i wskoczyć na wyżyny, żeby w ogóle móc tę stratę odrobić. Drugim warunkiem było to, żeby Arka na wiosnę punkty gubiła. I to też się działo, musiał zdarzyć się cud. Dziś wiemy, że matematyka jest nieubłagana. GKS dogonił Arkę na liczbę punktów – zrównując się z nią po ostatnim meczu, ale mając lepsze mecze bezpośrednie. Dawid obronionym karnym Adamczyka załatwił dwie sprawy – liczba punktów pozostała jakkolwiek teoretycznie możliwa do odrobienia, a po drugie – bilans meczów bezpośrednich również był nie na minus, tylko remisowy. Oczywiście GKS musiał w tamtym meczu swoje dołożyć i uczynił to Arkadiusz Jędrych pewnie egzekwując rzut karny.

Proforma dodajmy tylko, że i Michała Janotę Dawid ówczesnej wiosny zdeprymował i niespełniony talent polskiej piłki nie trafił w bramkę, a GieKSa wygrała w Sosnowcu 4:0.

W sezonie po awansie do ekstraklasy golkiper nie zwolnił tempa i… bramki. Również rozegrał komplet ligowych meczów, a ściągnięty Rafał Strączek musiał się zadowolić jedynie Pucharem Polski. Niejednokrotnie Dawid ratował nas z opresji i był pewnym punktem drużyny. Nawet takiego speca jak Mikael Ishak zdeprymował przy rzucie karnym na tyle, że poznański Benzema trafił w słupek.

W poprzednim sezonie był pierwszym bramkarzem do momentu problemów z urazami. Naciskał bardzo mocno wspomniany Strączek i gdy wskoczył do bramki z Wisłą Płock – już miejsca nie oddał. Dawid musiał się dość nagle pogodzić z rolą rezerwowego. Z powrotem pojawił się dopiero w półfinale Pucharu Polski z Rakowem Częstochowa, gdy Strączek pauzował za żółte kartki. Później były gracz Bordeaux mierzył się z kontuzją i to była szansa dla Dawida, który rozegrał jeszcze trzy mecze ligowe.

Dawid podczas całego swojego pobytu w GKS, a przede wszystkim patrząc na dwa ostatnie sezonu miał zwolenników swojego talentu i umiejętności, jak i przeciwników. Sam zaliczałem się do tych pierwszych. Patrząc bowiem na cały pierwszy sezon ekstraklasy, trudno było mi się dopatrzeć jakichś katastrofalnych błędów bramkarza, prowadzących do utraty bramek. Wiadomo, że GieKSa ich trochę traciła, ale sam Dawid nie miał jakiegoś swojego indywidualnego w tym udziału. Na pewno w kilku sytuacjach mógł się zachować lepiej, ale było więcej niż przyzwoicie. W zasadzie z obu tych sezonów jestem w stanie podać tylko jeden „wielbłąd” bramkarza, czyli gola, którego strzelił Kurminowski w Gdańsku. Poza tym brakarz spisywał się dobrze i pewnie, a nieraz przecież mocno chronił nasz zespół przed utratą bramek.

Nie ma co gadać, Dawid Kudła na stałe zapisał się w historii GieKSy i oprócz tego, że był pewnym punktem drużyny, był po prostu bardzo sympatycznym naszym piłkarzem. Kibice uhonorowali go dwukrotnie w naszym plebiscycie „Bukowe Sztole”, na najlepszego zawodnika GKS Katowice wedle przyznawanych przez sympatyków GKS not. Zawsze uśmiechnięty, wprowadzający dobrą atmosferę i po prostu lubiany.

Dziękujemy Dawid za wszystko, co zrobiłeś dla GieKSy – w odbudowie tego klubu, która trwa już od siedmiu lat, dołożyłeś nie cegiełkę, ale wielką cegłę – byłeś fundamentem tego zespołu. I nigdy Ci tego nie zapomnimy.

A obrona tego karnego Huberta Adamczyka pozostanie z nami na zawsze – bo to był punkt zwrotny w dziejach tego klubu.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Gabriel Kobylak 2028

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice zdecydował się na transfer definitywny Gabriela Kobylaka z Legii Waszawa. 24-letni bramkarz podpisał z nami umowę do końca czerwca 2028 roku. Kontrakt zawiera opcję przedłużenia o kolejny sezon.

Kobylak występował w podkarpackich drużynach młodzieżowych (Zgoda Zarszyn, Orzeł Bażanówka, Ekoball Sanok i Karpaty Krosno). W 2018 roku trafił do Legii, gdzie najpierw grał w rezerwach a następnie został wypożyczony do Puszczy Niepołomice (2020-22) oraz Radomiaka Radom (2022/23 i wiosna 2024). Po sezonie 2023/24 wrócił do Legii Warszawa, ale nie przebił się na stałe do pierwszej jedenastki. Ze stołeczną drużyną zdobył Puchar i SuperPuchar Polski. 

W ostatnim sezonie wystąpił w 8 spotkaniach (6 w rezerwach Legii w III lidze, 1 w Lidze Konferencji i 1 w Pucharze Polski). Na poziomie Ekstraklasy ma rozegrane 47 spotkań, a na jej zapleczu – 50. Ma także skromne doświadczenie pucharowe – wystąpił w 6 meczach w Lidze Konferencji (w tym 1 w eliminacjach).

Życzymy powodzenia w naszych barwach!

Foto: GKSKatowice.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga