Kibice
GKS Katowice – Zawisza Bydgoszcz (kibicowsko)
Ciśnienie na ten mecz można było odczuć już na dwa tygodnie przed meczem. I z każdym dniem rosło.
Gdy tylko ruszyła przedsprzedaż biletów na mecz z bydgoskim Zawiszą można było być pewnym, że nawet przełożenie tego spotkania nie wpłynie w żaden sposób na frekwencję na stadionie.
Spodziewaliśmy się w końcu zorganizowanej grupy kibiców przyjezdnych. Z tego też powodu zamknięto sektor „D”.
Już w sobotę podano informację, że wszystkie bilety na Blaszok zostały wyprzedane. Ci którzy chcieli zakupić bilet w niedzielę mieli do wyboru tylko trybunę główną.
OK 40 minut przed pierwszym gwizdkiem pod stadion autokarami podjechała ok. 400 osobowa grupa fanów Zawiszy.
O 12:30 rozpoczął się mecz. Od pierwszego gwizdka piłkarzom towrzyszył głośny doping. Gdy tylko podpięłą się pod niego trybuna główna to był po prostu „ogień”.
Na płocie blaszoka zawisł jeden z elementów oprawy:
„W samo południe spotkanie na szczycie. Nas nie złamiecie, bo to nasze życie”.
Problemy z wejściem mieli fani z Bydgoszczy, część z nich pozostała poza stadionem. W 15 minucie w solidarnie chcieli opuścić trybunę, nie zostali jednak wypuszczeni z sektora. Po chwili wrócili na swoje miejsca, a reszta fanów Zawiszy wchodziła do końca przerwy spotkania. Nie weszło ich ok. 20-30 osób. Na sektorze zameldowało się ich 351. Oflagowali swój sektor. Dopingowali swój zespól lecz nie mogli się praktycznie przebić przez GieKSiarzy.
W 25 minucie sędzia musiał przerwać na chwilę spotkanie. Z trybun poleciały setki serpentyn, konfetti. Przy kilkudziesięciu machajkach i racach na trybunach rozpoczęła się zabawa.
Po zakończonym meczu piłkarze GieKSy jak i Zawiszy podziękowali swoim kibicom za doping.
Oficjalna liczba widzów to 5100 choć wydaje się być sporo zaniżona.
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Zapraszamy do galerii z Krynicy, gdzie GieKSa mierzyła się z Zagłębiem Sosnowiec w ramach Pucharu Polski. Niestety, kolejny raz odpadaliśmy w półfinale.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.


ME
15 kwietnia 2013 at 00:53
a telegazeta podaje 4000 kazdy ma zawsze w PL inne informacje odn liczby widzów zupełnie jak z pogodą
GieKSiarz
15 kwietnia 2013 at 07:26
Dlaczego Zawisza miała problem z wejściem ? Sami się plujemy jak my mamy takie problemy więc warto już teraz tym problemem się zainteresować i to naprawić….
kibic
15 kwietnia 2013 at 17:02
Brawo .Gieksa za dobrą oprawe i doping ,fajnie to wyglądało z sektora gości ,gdzie byłem obecny.Zawisza Bydgoszcz