Piłka nożna Wywiady
Hałambiec: Mieliśmy swój plan
Po meczu z Chrobrym Głogów rozmawialiśmy z kapitanem gości Mateuszem Hałambcem. Zawodnik opowiada, jak to jest przyjechać na Bukową bez presji i wygrać mecz…
Wierzyliście, że możecie wygrać w Katowicach?
Jasne, przyjechaliśmy tutaj z pozytywnym nastawieniem i po meczu z Termaliką, koleje spotkania chcieliśmy przechylić na swoją korzyść. Mieliśmy swój plan na ten mecz i udało się wygrać.
W Pucharze Polski idzie wam lepiej niż w lidze, ale w Świnoujściu odrobiliście dwubramkową stratę. Czy to był moment przełomowy?
To był ważny mecz dla nas pod względem psychologicznym, przegrywamy do przerwy 0:2, udało się wyrównać, co po Termalice było bardzo ważne. Dodało nam to pewności siebie i zawodnicy, którzy grali mniej mogą łapać doświadczenie.
GieKSa od początku sezonu gra piątką obrońców, choć teraz w drugiej połowie zmieniła system i powróciła do gry czwórką. Czy to jest jakaś różnica dla przeciwnika?
Mieliśmy troszkę łatwiej w rozegraniu w pierwszej połowie. Przegrywając GieKSa przeszła na dwóch napastników i było nam nieco ciężej z tyłu. Ciężko powiedzieć, myślę że żeby grać pressingiem przez pełne 90 minut trzeba mieć dużo zdrowia. Uważam jednak, że z każdym systemem trzeba umieć sobie poradzić.
Analizowaliście grę GKS z Miedzią? W Legnicy obrona bardzo słabo wyglądała, a wy próbowaliście dzisiaj prostopadłych podań.
Mieliśmy analizę przed meczem, trener pokazał nam dobre i słabe strony GKS. Mieliśmy swój plan i go zrealizowaliśmy. W drugiej połowie GKS nas przez 20 minut mocno przycisnął, tak że nie wychodziliśmy z własnej połowy, ale wygraliśmy.
Macie jakieś swoje życzenia na losowanie?
Fajnie by było zagrać z Legią czy Wisłą, to by była nagroda dla nas i fajny prezent dla kibiców.
Trener Mamrot powiedział przed meczem, że Puchar Polski jest ważny, ale jednak istotniejsza jest liga. Rzeczywiście tak do tego podchodzicie?
Wyszliśmy na ten mecz bez presji, choć z zaangażowaniem i chęcią zwycięstwa. Liga jest naszym priorytetem, utrzymanie się, a może coś więcej, np. środek tabeli.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze