Piłka nożna
[HISTORIA] Wygrać ponownie z Olimpią
Środowy mecz GieKSy z Olimpią Elbląg będzie szóstym spotkaniem pomiędzy obiema ekipami. Bilans bardzo skromny z uwagi na to, że rywale bardzo długo nie mogli awansować do pierwszej ligi, a jak już do niej awansowali, to spadli z hukiem. Dopiero spadek naszej drużyny sprawił, że obie ekipy spotkały się ponownie.
Pierwsze spotkanie miało miejsce w drugiej kolejce sezonu 2011/12. Drużynę GieKSy prowadził wtedy… Rafał Górak. GieKSa przystępowała do tego meczu lekko przebudowana z nadzieją, że uda się odrobić straty poniesione w pierwszej kolejce kosztem Termaliki. Katowiczanie spotkania nie wygrali, ale i tak o meczu było głośno. Na boisku 1:1 po bramce w końcówce Beliancina, ale więcej mówiło się o dwóch żółtych kartkach dla Marcina Pacana, które nie skutkowały czerwoną kartką.
Katowiczanie pojechali do Elbląga w listopadzie 2011 roku, by rewanż rozegrać awansem. Po ciekawym spotkaniu ekipy zanotowały kolejny remis w bezpośrednich starciach — tym razem 2:2. W ekipie GieKSy piękną bramkę strzelił Pitry, ale więcej mówiło się o drugim golu strzelonym przez Denisa Rakelsa. Wielu kibiców było przekonanych, że bramki nie było i bramkarz wygarnął piłkę jeszcze przed linią bramkową. Jedną z bramek dla Olimpii strzelił Bartosz Iwan.
Kolejne spotkanie rozegrane zostało w sezonie 2019/20. Katowiczanie ponownie prowadzeni przez Rafała Góraka podejmowali w pierwszym meczu Olimpię na Bukowej 1. Po błędzie Habusty GieKSa przegrywała 0:1 i wydawało się, że kolejny raz nie uda się przełamać i wygrać spotkania na B1. Wyrównał Arkadiusz Woźniak, który powoli łapał formę zapewniającą nam punkty w kolejnych spotkaniach. Na wygraną trzeba było jednak poczekać do spotkania ze Skrą.
W rewanżu katowiczanie zagrali w marcu na boisku rywala. GieKSa po słabym początku rywalizacji na wiosnę liczyła na zdobycie trzech punktów. Niestety słaba gra i nieskuteczności sprawiły, że wyjechaliśmy z niczym z Elbląga. Katowiczanie przegrali 1:3, a jedyną bramkę zdobył Maciej Stefanowicz z rzutu karnego. Dla GieKSy była to pierwsza porażka z tym rywalem.
W kolejnym sezonie katowiczanie pierwsze spotkanie zagrali w Elblągu. Wydawało się, że mecz ze słabą Olimpią będzie łatwą zdobyczą punktową. Prowadzenie GieKSie dał Urynowicz, ale rywale szybko wyrównali. W końcówce spotkania świetną wrzutkę z rzutu rożnego wykorzystał Arkadiusz Jędrych i dał trzy punkty GieKSie.
Mamy nadzieję, że kolejna wygrana nastąpi w środowym spotkaniu na B1.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze