Dołącz do nas

Piłka nożna

[HISTORIA] Z ŁKS-em bilans korzystny

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W drugiej kolejce GieKSa zmierzy się w Łodzi z miejscowym ŁKS-em. Dla naszego klubu będzie to pierwsze od 5 lat spotkanie z tym zespołem. Co ciekawe w I lidze graliśmy z ŁKS-em zarówno, gdy awansował do ekstraklasy, jak i spadał do niższych lig.

Klub z Łodzi jest w naszej historii bardzo często spotykanym rywalem. Ze wszystkich pierwszoligowców to właśnie z ŁKS-em graliśmy najczęściej na poziomach ekstraklasy oraz I ligi. Drużyna ta w historii naszych rywali i ilości spotkań zajmuje aktualnie 7 miejsce. Bilans, co ciekawe jest korzystny dla GieKSy i co ważne niezły w meczach rozgrywanych w samej Łodzi. Ogólnie ekipy zagrały ze sobą 50 razy – bilans 22 -15-13 – bramki 60-45 na korzyść GieKSy.

 

8 wygranych z ogólnego bilansu przypada na mecze rozgrywane w Łodzi. Warto jednak zwrócić uwagę na fakt, iż w Łodzi GieKSa na stadionie ŁKS-u nigdy nie strzeliła trzech lub więcej bramek. Najwyższa wygrana to „skromne” 0:2. Zupełnie inaczej w meczach u siebie, gdzie potrafiliśmy w ekstraklasie pokonać Łodzian 7:2 i jest to jedna z najwyższych wygranych GieKSy w ekstraklasie.

Jeśli chodzi o historię „najnowszą”, czyli czasów I ligi to z łodzianami spotykaliśmy się pierwszy raz w sezonie 2009/2010 i wygraliśmy to spotkanie 4:1. Bramki zdobywali Kaliciak, Iwan oraz dwie Goncerz . Trenerem w tamtym spotkaniu był Adam Nawałka.

W rewanżu GieKSa również pokonała ŁKS tym razem skromniej 2:1. A bramki strzelali Kamil Cholerzyński oraz Paweł Buśkiewicz.

Kolejny sezon nie był już tak udany dla GieKSy. ŁKS kroczył od wygranej do wygranej w I lidze i na koniec sezonu pewnie wywalczył awans do ekstraklasy. W obu spotkaniach z GieKSą zaliczyliśmy dwie porażki, a bilans bramkowy wyglądał marnie 1:6. Katem GieKSy okazał się Jakub Kosecki, który w obu spotkaniach strzelał bramki i nazbierał ich łącznie 3. Co ciekawe jedną z bramek na Bukowej 1 strzelił Krzysztof Mączyński.

Na kolejne spotkanie z ŁKS-em musieliśmy czekać jeden sezon. Łodzianie spadli z Ekstraklasy i szybciutko bo już w pierwszej kolejce zameldowali się przy ulicy Bukowej. Powrót do I ligi dla beniaminka był udany gdyż goście wygrali to spotkanie 2:1

W rewanżu na stadionie ŁKS-u w siarczystym mrozie i zmrożonej murawie – nowo budowana przez trenera Góraka GieKSa wygrała skromnie 1:0 a jedyną bramkę zdobył Sławomir Duda.

Przed nami sobotnie spotkanie i miejmy nadzieję, że Katowiczanie nawiążą w nim grą do najlepszych lat naszego klubu i wygrają mecz z ŁKS – em. 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga