Hokej
Hokeiści wygrywają z Zagłębiem
Zawodnicy HC GKS Katowice pokonali Zagłębie Sosnowiec 6:1 (2:0, 1:1, 3:0). Jest to ich pierwsze zwycięstwo w regulaminowym czasie gry. Bramki dla GieKSy zdobywali: Jared Brown i Kacper Guzik – po 2 oraz Justin Chwedoruk. Przedstawiamy krótką relację z meczu autorstwa Sowika i Robercika.
Spotkanie przebiegało pod dyktando GieKSy, na co wpływ miało szybko osiągnięte dwubramkowe prowadzenie. Znakomitą okazję do odwrócenia losów spotkania sosnowiczanie mieli na początku drugiej tercji, kiedy non stop grali z przewagą jednego lub dwóch zawodników. Na ich nieszczęście, w bramce stał Zane Kalemba, który tylko raz dał się zaskoczyć i przepuścił krążek do siatki. Tymczasem do bramki Michała Elżbieciaka krążek wpadał jeszcze czterokrotnie, potwierdzając tym samym dominację GKS-u Katowice.
Kibice, którzy postanowili odwiedzić dzisiaj satelitę na pewno się nie zawiedli. Hokejowa GieKSa odniosła zwycięstwo pokonując Zagłębie Sosnowiec 6:1 (2:0, 1:1, 3:0) i zgarniając komplet punktów. Ponownie na chyba największą pochwałę zasługuje Zane Kalemba. Nasz torman ze stoickim spokojem łapał dobre strzały Zagłębia, a kilka razy nie dał szans przeciwnikowi w sytuacji sam na sam.
Ekspresowa pierwsza bramka Justina Chwedoruka otworzyła wynik spotkania. Całą pierwsza część spotkania należała do trójkolorowych. Zaskoczeni sosnowiczanie nie byli w stanie wyprowadzić skutecznej akcji. Jako drugi na listę strzelców wpisał się Jared Brown.
W drugiej tercji nastąpił jedyny wysyp kar dla naszego zespołu. Przez ok 4 minuty graliśmy w osłabieniu, z czego większość czasu nasz zespół musiał bronić się tylko trzema zawodnikami. Zagłębie nie było w stanie wykorzystać tej przewagi. Dopiero na 30 sekund przed końcem kary dla ostatniego zawodnika GKSu, bramkę dla gości zdobył Rafał Cychowski. Była to jedyna bramka dla drużyny Zagłębia w tym meczu. W odpowiedzi 2 minuty później do bramki bronionej przez Michała Elżbieciaka ponownie trafił Jared Brown, który coraz bardziej wyrasta na najlepszego gracza PLH w punktacji kanadyjskiej.
Ostatnia odsłona to ponownie duża przewaga GieKSy, jedna bramka Kacpra Guzika oraz dwie Justina Chwedoruka. Poprawa gry w przewadze oraz znikoma liczba kar w porównaniu do poprzednich meczów to najbardziej widoczne zmiany w naszej grze, które mogą pomóc jeszcze bardziej rozwinąć się naszej drużynie.
Następny mecz już we wtorek: w Oświęcimiu GieKSa zmierzy się z Unią.
HC GKS Katowice – Zagłębie Sosnowiec 6:1 (2:0, 1:1, 3:0)
1:0 00:24 Chwedoruk – Drzewiecki – Chwedoruk
2:0 06:09 Brown – Preece (5/4)
2:1 26:07 Cychowski – Voznik – Dołęga (5/4)
3:1 28:25 Brown (5/4)
4:1 45:24 Guzik
5:1 46:23 Chwedoruk – Drzewiecki
6:1 54:22 Guzik – Szymański – Grobarczyk
Kary: 12-16 min.
Widzów: 1500.
HC GKS: Kalemba (Szczerba) – Bychawski, Cescon, Popko, Frączek, Bepierszcz, Preece, Bigos, Sucharski, Chwedoruk, Drzewiecki, Galant, Gwiżdż, Brown, Komorski, Wiecki, Śmiełowski, Krokosz, Guzik, Grobarczyk. Trener: Jacek Płachta.
Zagłębie: Elżbieciak (Dzwonek) – Stefanka, Kulik, Szewczyk, Zachariasz, Podsiadło, Cychowski, Działo, Sarnik, Voznik, Dołęga, Kuc, Duszak, Kozłowski M., Kozłowski T., Luka, Kurz, Jaskólski, Białek, Twardy. Trener: Mariusz Kieca.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


GKS
17 września 2012 at 12:01
Pierwsza bramke strzelil Nick Sucharski.