Piłka nożna
Karnie nieskuteczni – relacja ze spotkania z Tychami
W kończącym się powoli maratonie, zawodnicy trenera Góraka zmierzyli się z tyskim GKS-em. Niespodziewanie w 18-stce meczowej nie znalazł się Adrian Napierała, który wczoraj zgłosił chorobę, jego miejsce w środku obrony zajął Kamil Cholerzyński. Na skrzydłach natomiast od pierwszych minut wystąpili Janusz Gancarczyk oraz Arek Kowalczyk.
Pierwsza połowa rozgrywana była w dosyć szybkim tempie, obie drużyny chciały jak najszybciej otworzyć wynik spotkania, co udało się zrobić Denissowi Rakelsowi w 11. minucie, kiedy to strzałem z dystansu umieścił piłkę w bramce bezradnego Piotra Misztala. Bardzo aktywny w tym meczu Barłomiej Babiarz kilkakrotnie zagrażał Budziłkowi, jego ataki przyniosły efekt w 27. minucie, kiedy to po jego strzale z wysokości pola karnego zawodnik urodzony w Katowicach doprowadził do wyrównania. Kilka minut później za sprawą Szczęsnego gospodarze mogli wyjść na prowadzenie, jednak piłka po strzale głową wylądowała minimalnie ponad bramką. W dalszej części spotkanie tyszanie byli częściej przy piłce, jednak GieKSa również groźne atakowała. Mimo szczerych chęci wynik się nie zmienił.
Druga część spotkania idealnie mogła rozpocząć się dla naszej GieKSy, po faulu na Rakelsie sędzia podyktował rzut karny, sam poszkodowany chciał dokończyć dzieła, lecz jego strzał obronił Piotr Misztal. GieKSa przeważała w tej części spotkania, jednak nie potrafiła tego udokumentować bramką. Najciekawsza jak zawsze była końcówka meczu, gdzie obydwie drużyny rzuciły się do ataku. W ekipie gospodarzy swoje szanse zmarnował Mańka, który nie wykorzystał błędu Budziłka czy Folc, który w sytuacji sam na sam nie trafił w bramkę. GieKSa miała szansę na zdobycie bramki po strzale Chwalibogowskiego z dystansu czy po uderzeniu Rakelsa z 5 metrów, jednak w obydwu przypadkach piłka minęła bramkę rywala.
Kolejny nie wykorzystany karny i kolejny remis, mecz był zacięty i zakończył się sprawiedliwym remisem.
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.


Najnowsze komentarze