Dołącz do nas

Piłka nożna kobiet Wywiady

Kinga Kozak: „Tęskniłam za klubem i kibicami”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po wyjątkowo wymagającym, lecz wygranym przez GieKSę 2:1 spotkaniu przeciwko Czarnymi Antrans Sosnowiec, porozmawialiśmy z „ponownie debiutującą” w GKS Katowice Kingą Kozak.

Ponowny debiut w trudnym meczu, między dwoma najlepszymi dotychczas zespołami. Jak ocenisz to spotkanie oraz swój występ?

Kinga Kozak: Bardzo się cieszę ze swojego ponownego debiutu. Najważniejsze dla mnie jest to, że zdobyłyśmy dzisiaj trzy punkty, bo to było bardzo zacięte spotkanie i oba zespoły prezentowały dzisiaj dobry poziom.

Jak odnajdujesz się w stylu gry GieKSy i wysokim pressingu?

Dobrze się czuję w wysokim pressingu. Lubię atakować, mamy też inne założenia, jeśli chodzi o pressing niski. Bardzo dobrze czuję się w tym modelu gry i coraz bardziej go rozumiem, więc wszystko jest na plus.

Co zmieniło się w twojej grze od ostatniego pobytu w Katowicach?

Na pewno poprawiłam przede wszystkim swoje umiejętności defensywne, a także poprawiłam swoje ustawienie w polu karnym oraz polepszyłam rozumienie gry.

Jeszcze niedawno biegałaś po murawie obok Karoliny Koch, a teraz jest twoją trenerką — jak ocenisz pierwsze dni pod jej treningami?

Oceniam je bardzo dobrze. Jestem tu dopiero tydzień, z Karoliną dużo rozmawiamy o modelu gry, o tym, jak ona widzi moją rolę w zespole i ogólnie o założeniach. Na razie współpraca układa się bardzo dobrze. Jest ona na wysokim poziomie i jestem z niej zadowolona.

Masz jakieś miejsce w Katowicach, na Śląsku, za którym szczególnie tęskniłaś?

Mieszkałam tu kilka lat i dobrze czuję się w tym mieście. Na pewno tęskniłam za klubem, tęskniłam za kibicami. Zawsze powtarzam, że mam duży sentyment do tego miasta i do tego klubu. Mimo tego, że nie było mnie tu jakiś czas, to wciąż czuję się tutaj bardzo dobrze.

Duże zainteresowanie mediów tym transferem. Taka presja i oczekiwania cię dodatkowo motywują, czy wolisz się tym nie przejmować?

Nie zwracam na to uwagi. Zrobiłam to, co było dla mnie w danym momencie najlepsze i w żaden sposób nie żałuję tej decyzji.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Feta na Arenie Katowice

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Z drugiej ligi do Europy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga