Dołącz do nas

Piłka nożna

Lotycz Cup 2015

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W rozegranym dziś w Jarosławiu memoriale Mariana Lotycza kiepsko pokazali się piłkarze GKSu, zwyciężyli Gospodarze.

Piłkarze GieKSy tradycyjnie już w rozgrywanym w Jarosławiu turnieju pokazali się rezerwowym składem, wiadomo nie o wynik tu chodzi a o udział „rozpoznawalnej marki”, w turnieju organizowanym przez naszych przyjaciół. Niestety fakt wystawienia rezerwowego składu musiał odbić się na wynikach zespołu. Już w pierwszym meczu GieKSa przegrała z trzecią drużyną III Ligi lubelsko-podkarpackiej Resovią Rzeszów 0-2. W drugim spotkaniu GieKSa pokazała się z jeszcze gorzej strony, wynik 2-7 z dziesiątą drużyną wyżej wspomnianej ligi na pewno humoru naszym kibicom nie poprawiło, ale nie o wyniki na tym turnieju przecież chodziło. W ostatnim swoim spotkaniu Katowiczanie pokonali zespół oldboyów JKSu 4-1 zajmując tym samym trzecie miejsce w swojej grupie. Turniej wygrali nasi przyjaciele z Jarosławia, którzy wygrali cztery z pięciu spotkań, jedno grupowe remisując z odradzającą się po półrocznym niebycie sanocką Stalą której kibice mają zgodę z fanami z Jarosławia.

 

Wyniki turnieju
Grupa A
Wisła Sandomierz – JKS Jarosław  2:4

Stal Sanok – Wólczanka Wólka Pełkińska  0:5

Wisła Sandomierz – Stal Sanok  1:0

JKS Jarosław – Wólczanka Wólka Pełkińska  2:1

Wisła Sandomierz – Wólczanka Wólka Pełkińska  2:6

JKS Jarosław – Stal Sanok  3:3

1. JKS Jarosław 3 9:6 7
2. Wólczanka Wólka Pełkińska 3 12:4 6
3. Wisła Sandomierz 3 5:10 3
4. Stal Sanok
3 3:9 1

Grupa B
Resovia Rzeszów – GKS Katowice  2:0

JKS Jarosław ’90 – Sokół Sieniawa  3:4

Resovia Rzeszów – JKS Jarosław ’90  3:0

GKS Katowice – Sokół Sieniawa  2:7
Kramarczyk, Stanik

Resovia Rzeszów – Sokół Sieniawa  5:3

GKS Katowice – JKS Jarosław ’90  4:1
Kramarczyk 3, Guzy

1. Resovia Rzeszów 3 10:3 9
2. Sokół Sieniawa 3 14:10 6
3. GKS Katowice 3 6:10 3
4. JKS Jarosław ’90
3 4:11 0

Półfinały
JKS Jarosław – Sokół Sieniawa  2:1

Resovia Rzeszów – Wólczanka Wólka Pełkińska  3:1

Mecz o III miejsce
Sokół Sieniawa – Wólczanka Wólka Pełkińska  5:5, karne 2:3

Finał
JKS Jarosław – Resovia Rzeszów  4:1

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    bolo

    12 stycznia 2015 at 10:08

    Slaby wynik wiadomo ze jest to początek sezonu przygotowawczego i żaden trener niepozlwoli sobie aby jechać na turniej , walczyc na zaboj i doznac kontuzji, bo to nie jest najważniejsze na tym etapie przygotowawczym .Jeśli w boj jest puszczona druzyna rezerw to jest to dla nich swiatelko ze mogą pokazac się i zaistnieć w notesie trenera 1 druzyny .A przecież to druzyny o podobnych umiejętnościach ,wiec młodzi do roboty.

  2. Avatar photo

    q1982

    12 stycznia 2015 at 14:43

    Nie młodzi do roboty, tylko bezsensowne są takie turnieje halowe, zespół z łapanki na ten turniej i wogóle, pytam się po co ich ktoś tam puścił?

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga