Dołącz do nas

Siatkówka

Łuczniczka Bydgoszcz – twardy bój o utrzymanie w PlusLidze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Czas na pierwsze spotkanie wyjazdowe GieKSy w 2018 roku, które odbędzie się w Bydgoszczy.

Przebudowa drużyny przed bieżącym sezonem dokonana przez nowy sztab szkoleniowy, miała zapewnić spokojne utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dotychczasowy bilans bydgoszczan, zaledwie 3 zwycięstw przy 13 porażkach, co daje obecnie 14 miejsce i tylko 3 punkty przewagi nad strefą spadkową, nikogo w klubie zadowolić nie może. Tym bardziej jest nam przykro, że jedno z tych trzech wygranych Łuczniczka odniosła kosztem GKS-u i to dodatkowo w Spodku. Pozostałe dwa zwycięstwa miały miejsce z meczach domowych z Dafi Społem oraz Wartą Zawiercie, oba po 3:0 plus 3 przegrane po tie-breakach.

Drużynę charyzmatycznego trenera Jakuba Bednaruka nie omijały problemy kadrowe. Wciąż niezdolny do gry jest środkowy Mateusz Sacharewicz, który nawet wrócił na chwilę (rozegrał tylko 4 mecze) do kadry zespołu po kontuzji brzucha. Od początku grudnia nie może grać Piotr Sieńko, który przeszedł zabieg usunięcia wyrostka robaczkowego. Od tego momentu drużyna bydgoska pozostała z jednym rozgrywającym i żeby uniknąć kuriozalnej sytuacji jaka miała miejsce w jednym ze spotkań ligowych, gdy zmiennikiem na tej pozycji był jej… obecny trener, postanowiono uzupełnić skład zespołu. Wypożyczono z ZAKSY Krzysztofa Bieńkowskiego, który co ciekawe również do ekipy mistrzów Polski został sprowadzony z BBTS-u Bielsko-Biała w trybie awaryjnym, kiedy to musiał zastąpić kontuzjowanego, naszego byłego kapitana, Włocha Marco Falaschiego.

Tak więc na rozegraniu Portorykańczyk Edgardo Goas ma już wartościowego zmiennika, a dodatkowo w treningach uczestniczył gracz z rezerw klubowych, 19-letni Filip Strojny. Słabszy wynik bydgoszczan to pokłosie również słabszej gry Bartosza Filipiaka, który był najlepiej punktującym siatkarzem Łuczniczki w zeszłej kampanii. Obecnie gra na zmianę z Pawłem Grycem, co nie wpływa na stabilność formy obu z nich.

Na środku siatki nikt nie był wstanie zastąpić wspomnianego wcześniej Mateusza Sacharewicza. O ile jeszcze z gry Michała Szalachy (100 punktów) mogli być kibice z Bydgoszczy zadowoleni, o tyle już z postawy Wojciecha Jurkiewicza (74 oczka) raczej nie. Statystami pozostali tylko młody Kamil Reichel oraz pozyskany już w trakcie trwania obecnego sezonu z Warty Zawiercie, Patryk Akala – obaj siatkarze zaliczyli po jednym rozegranym secie! Bez kontuzji nie obyło się również na przyjęciu, gdzie po rozegraniu 9 spotkań Henrique Batagim nie był wstanie już pomóc drużynie, co zadecydowało o rozwiązaniu kontraktu z Brazylijczykiem za porozumieniem stron. W jego miejsce pozyskano Ukraińca Jewgienija Gorczaniuka, który przez większość kariery grał w Grecji, a w obecnym sezonie rywalizował w M.A.S. Niki Aiginiou. Tu również nie udało się załatać dziury po odejściu najlepszego gracza z zeszłej kampanii, Igora Yudina. Nowy gracz, Bułgar Metodi Ananiew (161 punktów) został praktycznie sam na tej pozycji, bo nie byli wstanie go odpowiednio wesprzeć ani Jakub Rohnka (82 punkty) ani Kacper Bobrowski (12 oczek). Lukę ma uzupełnić właśnie gracz z Ukrainy.

 

Aktualna kadra Łuczniczki Bydgoszcz:

rozgrywający: Edgardo Goas (Portoryko – numer 3), Piotr Sieńko (numer 13), Krzysztof Bieńkowski (numer 14), Filip Strojny (numer 16)
atakujący: Bartosz Filipiak (numer 9), Paweł Gryc (numer 6)
środkowi: Mateusz Sacharewicz (17), Wojciech Jurkiewicz (4), Michał Szalacha (7), Kamil Reichel (5), Patryk Akala (19)
przyjmujący: Metodi Ananiew (Bułgaria – 1), Jewgienij Gorczaniuk (Ukraina – 12), Jakub Rohnka (2), Kacper Bobrowski (15)
libero: Adam Kowalski (numer 10), Wojciech Kowalski (numer 18)

trener: Jakub Bednaruk
asystent trenera: Przemysław Michalczyk
trener przygotowania fizycznego: Michał Garnys
masażysta: Tomasz Stasiak
statystyk: Piotr Świniarski

 

Bydgoski Klub Sportowy „Chemik” / Łuczniczka Bydgoszcz S.A.
barwy: niebiesko-biało-czerwone
data założenia: 1956 rok
adres: ul. Glinki 79, 85-861 Bydgoszcz
hala: HWS „Łuczniczka” ul. Toruńska 59, 85-023 Bydgoszcz

maskotka: Chemiś
Prezes: Piotr Sieńko
Przewodniczący Rady Nadzorczej: Andrzej Będziński
Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej: Jerzy Winiarski
Członkowie Rady Nadzorczej: Marcin Ossowski
Prokurent: Janusz Zacniewski

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE Łuczniczki Bydgoszcz

Ilość rozegranych setów – GKS 59 – 59: Quiroga, 55: Kohut, 54: Komenda
Łuczniczka 57 – A. Kowalski 57, Goas 57, Szalacha 56, Ananiew 55, Filipiak 53, Gryc 50, Jurkiewicz 49, Rohnka 44, Bobrowski 36, Batagim 24, Sieńko 13, Sacharewicz 11, Gorczaniuk 5, Reichel 1, Bieńkowski 1, W. Kowalski 1, Akala 1,

Ilość zdobytych punktów – GKS 919: Butryn 201, Quiroga 186, Kapelus 122,
Łuczniczka 814 – Filipiak 186, Ananiew 161, Gryc 114, Szalacha 100, Rohnka 82, Jurkiewicz 74, Batagim 35, Goas 21, Sacharewicz 15, Gorczaniuk 14, Bobrowski 12,

Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 317: Butryn 76, Quiroga 58, Kapelus 39,
Łuczniczka 258 – Filipiak 56, Ananiew 51, Szalacha 35, Gryc 32, Rohnka 27, Jurkiewicz 22, Sacharewicz 9, Batagim 8, Goas 7, Bobrowski 6, Gorczaniuk 5,

Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 602: Quiroga 128, Butryn 125, Kapelus 83,
Łuczniczka 556 – Filipiak 130, Ananiew 110, Gryc 82, Szalacha 65, Rohnka 55, Jurkiewicz 52, Batagim 27, Goas 14, Gorczaniuk 9, Bobrowski 6, Sacharewicz 6,

Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 352: Butryn 96, Quiroga 80, Kohut 62,
Łuczniczka 233 – Filipiak 73, Ananiew 64, Jurkiewicz 58, Szalacha 40, Gryc 38, Goas 7, Sacharewicz 7, Rohnka 5, Gorczaniuk 5, Reichel 0, Sieńko 0, Bieńkowski 0, W. Kowalski 0, Akala -1, Batagim -16, Bobrowski -22, A. Kowalski -25,

Ilość zagrywek – GKS 1305: Quiroga 227, Butryn 181, Komenda 174,
Łuczniczka 1171 – Szalacha 191, Ananiew 175, Goas 161, Filipiak 150, Jurkiewicz 134, Rohnka 111, Gryc 85, Batagim 60, Bobrowski 58, Sacharewicz 24, Gorczaniuk 13, Sieńko 7, Akala 2,

Ilość błędów na zagrywce – GKS 269: Pietraszko 42, Kohut 41, Butryn 39,
Łuczniczka 227 – Szalacha 43, Filipiak 41, Ananiew 32, Rohnka 24, Gryc 24, Bobrowski 19, Batagim 13, Jurkiewicz 11, Goas 10, Sacharewicz 6, Gorczaniuk 3, Akala 1,

Ilość asów serwisowych – GKS 75: Quiroga 19, Butryn 16, Pietraszko 11,
Łuczniczka 63 – Filipiak 18, Ananiew 11, Szalacha 10, Rohnka 9, Gryc 5, Bobrowski 3, Jurkiewicz 2, Batagim 2, Goas 1, Gorczaniuk 1, Sacharewicz 1,

Ilość przyjęć – GKS 1110: Quiroga 397, Kapelus 270, Mariański 247,
Łuczniczka 1102 – Ananiew 308, A. Kowalski 261, Rohnka 259, Batagim 134, Bobrowski 57, Gorczaniuk 39, Gryc 31, Szalacha 5, Goas 2, Jurkiewicz 2, Filipiak 2, Sacharewicz 1, Akala 1,

Ilość błędów w przyjęciu – GKS 84: Quiroga 23, Mariański 20, Kapelus 17,
Łuczniczka 95 – Ananiew 25, A. Kowalski 25, Batagim 15, Rohnka 13, Bobrowski 9, Gorczaniuk 3, Gryc 2, Jurkiewicz 1, Szalacha 1, Filipiak 1,

Przyjęcie negatywne – GKS 229: Quiroga 74, Kapelus 62, Mariański 40,
Łuczniczka 298 – Ananiew 96, Rohnka 68, A. Kowalski 58, Batagim 36, Bobrowski 16, Gorczaniuk 11, Gryc 9, Szalacha 2, Goas 1, Sacharewicz 1,

Przyjęcie perfekcyjne – GKS 303: Quiroga 107, Mariański 80, Kapelus 69,
Łuczniczka 242 – Ananiew 69, Rohnka 60, A. Kowalski 60, Batagim 25, Bobrowski 13, Gorczaniuk 8, Gryc 6, Szalacha 1,

Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 27%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%,
Łuczniczka 22% – Rohnka 23%, A. Kowalski 23%, Bobrowski 23%, Ananiew 22%, Gorczaniuk 21%, Szalacha 20%, Gryc 19%, Batagim 19%, Goas 0%, Jurkiewicz 0%, Filipiak 0%, Sacharewicz 0%, Akala 0%,

Ilość ataków – GKS 1537: Butryn 373, Quiroga 372, Kapelus 253,
Łuczniczka 1415 – Filipiak 357, Ananiew 280, Gryc 229, Rohnka 172, Szalacha 118, Jurkiewicz 93, Batagim 81, Goas 30, Gorczaniuk 23, Bobrowski 18, Sacharewicz 14,

Ilość błędów w ataku – GKS 95: Butryn 33, Quiroga 27, Witczak 11,
Łuczniczka 106 – Gryc 28, Filipiak 25, Ananiew 19, Rohnka 15, Batagim 8, Szalacha 4, Goas 3, Jurkiewicz 1, Gorczaniuk 1, Bobrowski 1, Sacharewicz 1,

Ilość ataków zablokowanych – GKS 119: Butryn 33, Kapelus 25, Quiroga 22,
Łuczniczka 153 – Filipiak 46, Rohnka 25, Gryc 22, Ananiew 21, Batagim 15, Szalacha 12, Bobrowski 5, Jurkiewicz 3, Gorczaniuk 2, Goas 1, Sacharewicz 1,

Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 728: Butryn 172, Quiroga 157, Kapelus 109,
Łuczniczka 633 – Filipiak 160, Ananiew 133, Gryc 100, Rohnka 63, Szalacha 59, Jurkiewicz 48, Batagim 31, Goas 13, Gorczaniuk 12, Bobrowski 7, Sacharewicz 7,

Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 66%,
Łuczniczka 45% – Jurkiewicz 52%, Gorczaniuk 52%, Szalacha 50%, Sacharewicz 50%, Ananiew 48%, Filipiak 45%, Gryc 44%, Goas 43%, Bobrowski 39%, Batagim 38%, Rohnka 37%,

Ilość bloków punktowych – GKS 116: Pietraszko 23, Komenda 21, Kohut 18,
Łuczniczka 118 – Szalacha 31, Jurkiewicz 24, Ananiew 17, Rohnka 10, Gryc 9, Filipiak 8, Goas 7, Sacharewicz 7, Batagim 2, Bobrowski 2, Gorczaniuk 1,

Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 16: Kohut 3, Butryn 3, Quiroga 3,
Łuczniczka 12 – Batagim 4, Goas 3, Szalacha 3, Ananiew 1, Gorczaniuk 1,

Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – GKS (1-1) – Łuczniczka (0-3);

MVP meczów – GKS 7: Komenda 2, Butryn 2,
Łuczniczka 3: Filipiak 2, Gryc 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna SK 1964

Mural śp. Adama Ledwonia

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W czwartek uroczyście zaprezentowano mural poświęcony śp. Adamowi Ledwoniowi.

Wczoraj w godzinach porannych na ul. Gliwickiej przed pracą kibiców GieKSy pojawiła się rodzina Adam Ledwonia, prezes GKS Katowice Sławomir Witek, wiceprezydent Miasta Katowice Maciej Stachura, przedstawiciel Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964” oraz kibice GieKSy, w większości z trójkolorowej dzielnicy Załęże. Po krótkich przemowach oficjalnie przecięto wstęgę, a następnie swój czas dostali dziennikarze i fotografowie.

Mural powstał z inicjatywy Stowarzyszenia Kibiców GKS-u Katowice „SK 1964”, we współpracy z Urzędem Miasta oraz kibicami GieKSy z Trójkolorowego Załęża. Ściana została udostępniona przez Zielone Załęże, a fundatorem farb był każdy kibic, który zakupił w sklepie Blaszok koszulkę młynówkę, bo to zysk z jej sprzedaży (dzięki umowie z klubem) został przekazany na stworzenie tej imponującej pracy.

Adam Ledwoń reprezentował GKS Katowice w latach 1991-1997 i przyczynił się między innymi do zdobycia Pucharu Polski (1993) oraz dwóch wicemistrzostw Polski (1992, 1994). Występował także w reprezentacji Polski.

Jest to drugi tej wielkości mural stworzony przez kibiców GKS Katowice. Pierwszy z nich, poświęcony śp. Janowi Furtokowi, znajduje się na ulicy Granicznej. Katowiccy fani zapowiedzieli, że nie zamierzają na tym poprzestać.

Wczorajsze wydarzenie zostało uwiecznione na zdjęciach (tutaj) oraz wideo (tutaj) przez oficjalną stronę – www.GKSKatowice.eu, a także na portalu wKatowicach.eu (tutaj).

Foto: GKSKatowice.eu oraz wKatowicach.eu

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga