Dołącz do nas

Siatkówka

Łuczniczka Bydgoszcz – twardy bój o utrzymanie w PlusLidze

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Czas na pierwsze spotkanie wyjazdowe GieKSy w 2018 roku, które odbędzie się w Bydgoszczy.

Przebudowa drużyny przed bieżącym sezonem dokonana przez nowy sztab szkoleniowy, miała zapewnić spokojne utrzymanie w najwyższej klasie rozgrywkowej. Dotychczasowy bilans bydgoszczan, zaledwie 3 zwycięstw przy 13 porażkach, co daje obecnie 14 miejsce i tylko 3 punkty przewagi nad strefą spadkową, nikogo w klubie zadowolić nie może. Tym bardziej jest nam przykro, że jedno z tych trzech wygranych Łuczniczka odniosła kosztem GKS-u i to dodatkowo w Spodku. Pozostałe dwa zwycięstwa miały miejsce z meczach domowych z Dafi Społem oraz Wartą Zawiercie, oba po 3:0 plus 3 przegrane po tie-breakach.

Drużynę charyzmatycznego trenera Jakuba Bednaruka nie omijały problemy kadrowe. Wciąż niezdolny do gry jest środkowy Mateusz Sacharewicz, który nawet wrócił na chwilę (rozegrał tylko 4 mecze) do kadry zespołu po kontuzji brzucha. Od początku grudnia nie może grać Piotr Sieńko, który przeszedł zabieg usunięcia wyrostka robaczkowego. Od tego momentu drużyna bydgoska pozostała z jednym rozgrywającym i żeby uniknąć kuriozalnej sytuacji jaka miała miejsce w jednym ze spotkań ligowych, gdy zmiennikiem na tej pozycji był jej… obecny trener, postanowiono uzupełnić skład zespołu. Wypożyczono z ZAKSY Krzysztofa Bieńkowskiego, który co ciekawe również do ekipy mistrzów Polski został sprowadzony z BBTS-u Bielsko-Biała w trybie awaryjnym, kiedy to musiał zastąpić kontuzjowanego, naszego byłego kapitana, Włocha Marco Falaschiego.

Tak więc na rozegraniu Portorykańczyk Edgardo Goas ma już wartościowego zmiennika, a dodatkowo w treningach uczestniczył gracz z rezerw klubowych, 19-letni Filip Strojny. Słabszy wynik bydgoszczan to pokłosie również słabszej gry Bartosza Filipiaka, który był najlepiej punktującym siatkarzem Łuczniczki w zeszłej kampanii. Obecnie gra na zmianę z Pawłem Grycem, co nie wpływa na stabilność formy obu z nich.

Na środku siatki nikt nie był wstanie zastąpić wspomnianego wcześniej Mateusza Sacharewicza. O ile jeszcze z gry Michała Szalachy (100 punktów) mogli być kibice z Bydgoszczy zadowoleni, o tyle już z postawy Wojciecha Jurkiewicza (74 oczka) raczej nie. Statystami pozostali tylko młody Kamil Reichel oraz pozyskany już w trakcie trwania obecnego sezonu z Warty Zawiercie, Patryk Akala – obaj siatkarze zaliczyli po jednym rozegranym secie! Bez kontuzji nie obyło się również na przyjęciu, gdzie po rozegraniu 9 spotkań Henrique Batagim nie był wstanie już pomóc drużynie, co zadecydowało o rozwiązaniu kontraktu z Brazylijczykiem za porozumieniem stron. W jego miejsce pozyskano Ukraińca Jewgienija Gorczaniuka, który przez większość kariery grał w Grecji, a w obecnym sezonie rywalizował w M.A.S. Niki Aiginiou. Tu również nie udało się załatać dziury po odejściu najlepszego gracza z zeszłej kampanii, Igora Yudina. Nowy gracz, Bułgar Metodi Ananiew (161 punktów) został praktycznie sam na tej pozycji, bo nie byli wstanie go odpowiednio wesprzeć ani Jakub Rohnka (82 punkty) ani Kacper Bobrowski (12 oczek). Lukę ma uzupełnić właśnie gracz z Ukrainy.

 

Aktualna kadra Łuczniczki Bydgoszcz:

rozgrywający: Edgardo Goas (Portoryko – numer 3), Piotr Sieńko (numer 13), Krzysztof Bieńkowski (numer 14), Filip Strojny (numer 16)
atakujący: Bartosz Filipiak (numer 9), Paweł Gryc (numer 6)
środkowi: Mateusz Sacharewicz (17), Wojciech Jurkiewicz (4), Michał Szalacha (7), Kamil Reichel (5), Patryk Akala (19)
przyjmujący: Metodi Ananiew (Bułgaria – 1), Jewgienij Gorczaniuk (Ukraina – 12), Jakub Rohnka (2), Kacper Bobrowski (15)
libero: Adam Kowalski (numer 10), Wojciech Kowalski (numer 18)

trener: Jakub Bednaruk
asystent trenera: Przemysław Michalczyk
trener przygotowania fizycznego: Michał Garnys
masażysta: Tomasz Stasiak
statystyk: Piotr Świniarski

 

Bydgoski Klub Sportowy „Chemik” / Łuczniczka Bydgoszcz S.A.
barwy: niebiesko-biało-czerwone
data założenia: 1956 rok
adres: ul. Glinki 79, 85-861 Bydgoszcz
hala: HWS „Łuczniczka” ul. Toruńska 59, 85-023 Bydgoszcz

maskotka: Chemiś
Prezes: Piotr Sieńko
Przewodniczący Rady Nadzorczej: Andrzej Będziński
Wiceprzewodniczący Rady Nadzorczej: Jerzy Winiarski
Członkowie Rady Nadzorczej: Marcin Ossowski
Prokurent: Janusz Zacniewski

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE Łuczniczki Bydgoszcz

Ilość rozegranych setów – GKS 59 – 59: Quiroga, 55: Kohut, 54: Komenda
Łuczniczka 57 – A. Kowalski 57, Goas 57, Szalacha 56, Ananiew 55, Filipiak 53, Gryc 50, Jurkiewicz 49, Rohnka 44, Bobrowski 36, Batagim 24, Sieńko 13, Sacharewicz 11, Gorczaniuk 5, Reichel 1, Bieńkowski 1, W. Kowalski 1, Akala 1,

Ilość zdobytych punktów – GKS 919: Butryn 201, Quiroga 186, Kapelus 122,
Łuczniczka 814 – Filipiak 186, Ananiew 161, Gryc 114, Szalacha 100, Rohnka 82, Jurkiewicz 74, Batagim 35, Goas 21, Sacharewicz 15, Gorczaniuk 14, Bobrowski 12,

Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – GKS 317: Butryn 76, Quiroga 58, Kapelus 39,
Łuczniczka 258 – Filipiak 56, Ananiew 51, Szalacha 35, Gryc 32, Rohnka 27, Jurkiewicz 22, Sacharewicz 9, Batagim 8, Goas 7, Bobrowski 6, Gorczaniuk 5,

Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – GKS 602: Quiroga 128, Butryn 125, Kapelus 83,
Łuczniczka 556 – Filipiak 130, Ananiew 110, Gryc 82, Szalacha 65, Rohnka 55, Jurkiewicz 52, Batagim 27, Goas 14, Gorczaniuk 9, Bobrowski 6, Sacharewicz 6,

Bilans punktów zdobytych do straconych – GKS 352: Butryn 96, Quiroga 80, Kohut 62,
Łuczniczka 233 – Filipiak 73, Ananiew 64, Jurkiewicz 58, Szalacha 40, Gryc 38, Goas 7, Sacharewicz 7, Rohnka 5, Gorczaniuk 5, Reichel 0, Sieńko 0, Bieńkowski 0, W. Kowalski 0, Akala -1, Batagim -16, Bobrowski -22, A. Kowalski -25,

Ilość zagrywek – GKS 1305: Quiroga 227, Butryn 181, Komenda 174,
Łuczniczka 1171 – Szalacha 191, Ananiew 175, Goas 161, Filipiak 150, Jurkiewicz 134, Rohnka 111, Gryc 85, Batagim 60, Bobrowski 58, Sacharewicz 24, Gorczaniuk 13, Sieńko 7, Akala 2,

Ilość błędów na zagrywce – GKS 269: Pietraszko 42, Kohut 41, Butryn 39,
Łuczniczka 227 – Szalacha 43, Filipiak 41, Ananiew 32, Rohnka 24, Gryc 24, Bobrowski 19, Batagim 13, Jurkiewicz 11, Goas 10, Sacharewicz 6, Gorczaniuk 3, Akala 1,

Ilość asów serwisowych – GKS 75: Quiroga 19, Butryn 16, Pietraszko 11,
Łuczniczka 63 – Filipiak 18, Ananiew 11, Szalacha 10, Rohnka 9, Gryc 5, Bobrowski 3, Jurkiewicz 2, Batagim 2, Goas 1, Gorczaniuk 1, Sacharewicz 1,

Ilość przyjęć – GKS 1110: Quiroga 397, Kapelus 270, Mariański 247,
Łuczniczka 1102 – Ananiew 308, A. Kowalski 261, Rohnka 259, Batagim 134, Bobrowski 57, Gorczaniuk 39, Gryc 31, Szalacha 5, Goas 2, Jurkiewicz 2, Filipiak 2, Sacharewicz 1, Akala 1,

Ilość błędów w przyjęciu – GKS 84: Quiroga 23, Mariański 20, Kapelus 17,
Łuczniczka 95 – Ananiew 25, A. Kowalski 25, Batagim 15, Rohnka 13, Bobrowski 9, Gorczaniuk 3, Gryc 2, Jurkiewicz 1, Szalacha 1, Filipiak 1,

Przyjęcie negatywne – GKS 229: Quiroga 74, Kapelus 62, Mariański 40,
Łuczniczka 298 – Ananiew 96, Rohnka 68, A. Kowalski 58, Batagim 36, Bobrowski 16, Gorczaniuk 11, Gryc 9, Szalacha 2, Goas 1, Sacharewicz 1,

Przyjęcie perfekcyjne – GKS 303: Quiroga 107, Mariański 80, Kapelus 69,
Łuczniczka 242 – Ananiew 69, Rohnka 60, A. Kowalski 60, Batagim 25, Bobrowski 13, Gorczaniuk 8, Gryc 6, Szalacha 1,

Procent przyjęcia perfekcyjnego – GKS 27%: Witczak 100%, Butryn 50%, Stelmach 33%,
Łuczniczka 22% – Rohnka 23%, A. Kowalski 23%, Bobrowski 23%, Ananiew 22%, Gorczaniuk 21%, Szalacha 20%, Gryc 19%, Batagim 19%, Goas 0%, Jurkiewicz 0%, Filipiak 0%, Sacharewicz 0%, Akala 0%,

Ilość ataków – GKS 1537: Butryn 373, Quiroga 372, Kapelus 253,
Łuczniczka 1415 – Filipiak 357, Ananiew 280, Gryc 229, Rohnka 172, Szalacha 118, Jurkiewicz 93, Batagim 81, Goas 30, Gorczaniuk 23, Bobrowski 18, Sacharewicz 14,

Ilość błędów w ataku – GKS 95: Butryn 33, Quiroga 27, Witczak 11,
Łuczniczka 106 – Gryc 28, Filipiak 25, Ananiew 19, Rohnka 15, Batagim 8, Szalacha 4, Goas 3, Jurkiewicz 1, Gorczaniuk 1, Bobrowski 1, Sacharewicz 1,

Ilość ataków zablokowanych – GKS 119: Butryn 33, Kapelus 25, Quiroga 22,
Łuczniczka 153 – Filipiak 46, Rohnka 25, Gryc 22, Ananiew 21, Batagim 15, Szalacha 12, Bobrowski 5, Jurkiewicz 3, Gorczaniuk 2, Goas 1, Sacharewicz 1,

Ilość zdobytych punktów w ataku – GKS 728: Butryn 172, Quiroga 157, Kapelus 109,
Łuczniczka 633 – Filipiak 160, Ananiew 133, Gryc 100, Rohnka 63, Szalacha 59, Jurkiewicz 48, Batagim 31, Goas 13, Gorczaniuk 12, Bobrowski 7, Sacharewicz 7,

Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – GKS 47%: Fijałek 100%, Stelmach 100%, Pietraszko 66%,
Łuczniczka 45% – Jurkiewicz 52%, Gorczaniuk 52%, Szalacha 50%, Sacharewicz 50%, Ananiew 48%, Filipiak 45%, Gryc 44%, Goas 43%, Bobrowski 39%, Batagim 38%, Rohnka 37%,

Ilość bloków punktowych – GKS 116: Pietraszko 23, Komenda 21, Kohut 18,
Łuczniczka 118 – Szalacha 31, Jurkiewicz 24, Ananiew 17, Rohnka 10, Gryc 9, Filipiak 8, Goas 7, Sacharewicz 7, Batagim 2, Bobrowski 2, Gorczaniuk 1,

Ilość błędów dotknięcia siatki – GKS 16: Kohut 3, Butryn 3, Quiroga 3,
Łuczniczka 12 – Batagim 4, Goas 3, Szalacha 3, Ananiew 1, Gorczaniuk 1,

Ilość tie-breaków (wygrany do przegranego) – GKS (1-1) – Łuczniczka (0-3);

MVP meczów – GKS 7: Komenda 2, Butryn 2,
Łuczniczka 3: Filipiak 2, Gryc 1,

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Osłabiony Raków przed meczem z GieKSą

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Raków Częstochowa chce wrócić do swoich sukcesów z początku lat 20 XXI wieku w Pucharze Polski. W trzech kolejnych sezonach Medaliki grały w finale rozgrywek, dwukrotnie zdobywając Puchar Polski (w 2021 i 2022 roku).

Obecny sezon jest bardzo „obfity” dla RKSu. Drużyna brała udział w rozgrywkach Ligi Konferencji, Ekstraklasy i oczywiście w Pucharze Polski. W europejskich rozgrywkach (razem z eliminacjami) zespół rozegrał 14 spotkań (bilans: 9-2-3, bramki: 22-9) i odpadł w 1/8 finału po dwóch porażkach z Fiorentiną. W rodzimej lidze Raków po 27 rundach zajmuje 6. lokatę (tuż nad GiekSą, z tą samą liczbą punktów co nasza drużyna). Zespół wygrał w 11 meczach, zremisował w 6 i przegrał w 10, bramki: 36-34. W STS Pucharze Polski Medaliki trzy mecze wygrały: kolejno z Cracovią 3:0 (u siebie), na wyjazdach ze Śląskiem 2:1 i Avią Świdnik 2:1 (po dogrywce). Wyniki osiągane w lidze na wiosnę są słabsze od oczekiwanych – w 9 meczach drużyna zdobyła 10 punktów (bilans: 2-4-3, bramki: 10-11) i za ten okres zespół zajmuje 12. miejsce w tabeli. Z kolei w spotkaniach ligowych rozgrywanych u siebie Raków w 13 meczach zdobył 19 punktów (bilans: 5-4-4, bramki: 14-12). Na wiosnę Medaliki po dwa spotkania wygrały (z Termalicą 1:0 i Pogonią 2:0) i dwa zremisowały (z Radomiakiem 0:0 i Widzewem 1:1). Ostatnią ligową porażkę w Częstochowie RKS poniósł 14 grudnia, w meczu z Zagłębiem (0:1).

W grudniu ubiegłego roku Marka Papszuna zastąpił na stanowisku trenera 38-letni Łukasz Tomczyk. Tomczyk wcześniej prowadził samodzielnie Victorię Częstochowa, był asystentem trenera w Resovii, następnie trenerem analitykiem w GieKSie (od października 2022 roku do czerwca 2023). Po GieKSie związał się z Polonią Bytom, w której przez 3 miesiące ponownie był trenerem analitykiem, aby z końcem września 2023 roku zostać trenerem. W 2024 roku awansował z Polonią na zaplecze Ekstraklasy.

Trener Tomczyk może mieć ból głowy przed meczem z GieKSą: w drużynie Rakowa na pewno nie zobaczymy na boisku Władysława Koczerchina, Ericka Otieno, Tomasza Pieńko oraz Frana Tudor, którzy od dłuższego czasu leczą kontuzje. 25 minut przed zakończeniem ostatniego meczu ligowego został zmieniony bramkarz Kacper Trelowski, który zgłaszał kontuzję i raczej nie zagra w czwartek. Nie wiadomo też czy zagra Adriano Amorim, który przed ostatnim meczem nabawił się kontuzji.

We wszystkich rozgrywkach najwięcej goli zdobył Jonatan Braut Brunes – 21, następny na tej liście jest Lamine Diaby-Fadiga – 13.

W drużynie Medalików występuje były zawodnik GieKSy – Oskar Repka. Repka wystąpił w 42 z 44 spotkaniach Rakowa (nikt nie wystąpił w Rakowie w większej liczbie spotkań) i strzelił 4 bramki.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

„Jesteś tak piękna, jak gol w 90. minucie”

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mam wrażenie, że pięknie mi się ułożyło spotkanie GieKSy z Wisłą Płock po felietonie przedmeczowym. Tam pisałem o tym, jak to wiele aspektów w piłce odgrywa rolę, a nie tylko to, że optycznie wyglądasz lepiej. W piłce trzeba przewagę po prostu udokumentować, a nade wszystko – jeśli ją masz – nie przegrać meczu. Inaczej diabli wszystko biorą. Tak było w meczu w Krakowie, tak było w spotkaniu Szwecja – Polska. I tak mogło być wczoraj. Ale jak mawiał klasyk – zadecydowały detale. I brak piłkarskiej nonszalancji. Co też jest kluczowe.

Wisła nie była łatwym przeciwnikiem. Powiedziałbym nawet, że piłkarze Mariusza Misiury zagrali naprawdę dobry mecz. Bez fajerwerków, ale bardzo solidny. Na remis mogło wystarczyć, bo było bardzo blisko. Przy splocie kilku okoliczności, mogło się to zakończyć nawet zwycięstwem Płocczan, bo swoje sytuacje – i to bardzo dobre – przecież mieli.

I to był taki jeden z moich ulubionych rodzajów meczów, a także takich, po którym bardzo często wszyscy wokół płaczą, że „byliśmy lepsi, a przegraliśmy”. Mowa o typowym meczu na remis, który remisem się nie kończy – tylko zwycięstwem jednej ze stron. Kiedy decyduje szczegół, moment, łut szczęścia. GieKSa i Wisła miały zupełnie inny pomysł na ten mecz, ale oba te pomysły były dobre. Wisła schowana, defensywna, ale żelaźnie realizująca swój plan, natomiast nie grająca w żadnym wypadku „obrony Częstochowy”. I Katowiczanie, grający swój atak pozycyjny i próbujący, próbujący – z uporem i w nieskończoność…

Obie drużyny miały swoje znakomite sytuacje. To Łukasz Sekulski trafił w słupek, to Bartek Nowak robił wkrętkę jak Adam Kucz na Benfice, to w końcówce Wiktor Nowak miał swoją piłkę meczową, a wcześniej po dośrodkowaniu Mateusza Wdowiaka, Mijusković tak odbił piłkę, że ta również odbiła się od słupka. No jak nic – tu każdy mógł wygrać i tak naprawdę zarówno zwycięstwo Wisły byłoby zasłużone, jak i nasz triumf. I remis tak samo.

Grunt właśnie, żeby takie mecze przeciągnąć na swoją korzyść. A jeśli nie to przynajmniej zremisować. Tego nam czasem brakowało. Ale nie tym razem.

Naprawdę Wisła była ciężka do sforsowania. Nie popełniali błędów, byli bardzo dobrze zdyscyplinowani i naprawdę realizowali te swoje założenia świetnie. Wiadomo – można powiedzieć, że lepsza drużyna niż GKS znalazłaby szybciej sposób na Rafała Leszczyńskiego i spółkę. Ale z perspektywy ekstraklasy był to defensywnie świetny mecz. I naprawdę należy się w związku z tym uznanie dla naszych zawodników, że walczyli do końca o tę bramkę i wywalczyli.

Niesamowite jest to, że w akcji tej brało udział czterech z pięciu obrońców. Wywalczył piłkę kapitan. Odegrał do Wasyla. Te przerzucił wszerz pola karnego do Borjy. Ten kapitalnie piętą zagrał do Bartka Nowaka, a potem już było wstrzelenie do Lukasa i gol. Naprawdę wielkie słowa uznania dla naszego Hiszpana, że zagrał po piłkarsku, a nie na aferę, podając do lepiej ustawionego Bartka. Wcześniej – po wprowadzeniu Galana i Emana Markovića – ta dwójka próbowała, próbowała, ale trochę bili głową w płocki mur. W końcu Borja dał efekt – wymierny efekt.

Pochwalić też należy Rafała Strączka. Był czujny, skoncentrowany i bezbłędny. Naprawdę wyrasta z niego – w GieKSie – świetny bramkarz i ostoja zespołu. Dawał też spokój w końcówce. Miałem nawet wrażenie, że spowalnia nieco grę, bo końcówka ze strony Wisły była bardzo żwawa i goście chcieli grać o zwycięstwo.

Co się działo po tym golu… euforia. Ja sam byłem przekonany, że będzie 0:0. Bo po prostu GieKSa rzadko strzela zwycięskiego gola w doliczonym czasie. A już żeby to był gol na 1:0, to trzeba się cofnąć do wygranego z Lechią Gdańsk meczu w pierwszej lidze. Ale w ostatnich wielu latach to są totalnie incydentalne sprawy. Choć oczywiście doliczony czas gry – na 2:1 czy 3:2 dawał nam tak potrzebne punkty do awansu.

Ten stadion odleciał. Rok temu otwieraliśmy Nową Bukową spektakularnie, golem Filipa Szymczaka w 100. minucie meczu z Górnikiem Zabrze. Przez te 12 miesięcy obiekt ten przeżył tyle, co Bukowa przez wiele lat razem wziętych. Tyleż emocji, tyle świąt piłkarskich i zwycięstw z uznanymi markami. Pokonywaliśmy dwa razy Górnik, dwa razy Widzew, Jagiellonię, Pogoń, Lechię. Poległy już tu Arka, Cracovia, Radomiak, Korona. Lech świętował remis, który dawał im nadzieję na mistrzostwo. Do tego awanse w Pucharze Polski, masa wybuchów radości i świętowania po meczu pod Blaszokiem. Ogrom szczęścia po tych wielu latach na peryferiach piłki.

Nie mogła to być lepsza Wielka Sobota z tak spektakularnym zakończeniem meczu. Nic tak nie smakuje jak zwycięstwo w doliczonym.

Patrząc z perspektywy ostatniego czasu remis nie byłby zbyt dobrym wynikiem. Bo poprzednie dwa mecze przegraliśmy. Jeden punkt w trzech meczach i zaraz perspektywa wyjazdu do Poznania – to by było dość kiepsko. A tak wróciliśmy na zwycięską ścieżkę i znów doskoczyliśmy do czołówki, oddalając się od dołu tabeli. A z racji tego, że sezon wkracza w finalną fazę – jest to coś kapitalnego.

Wedle moich założeń – GieKSa przekroczyła liczbę punktów potrzebną do utrzymania – 38 oczek. Jednak sezon jest tak specyficzny, że rzeczywiście wyjątkowo chyba trzeba założyć 40. Jeśli tak, to do końca sezonu wystarczy bilans 0-1-6. Do zrobienia. Tym bardziej, że punkty punktami, ale liczy się też liczba drużyn, która jest pod nami.

I teraz uwaga – po 27 meczach rok temu mieliśmy 36 punktów, dzisiaj 39. Nasze bramki to było 35-36, dzisiaj 36-35. Można więc powiedzieć, że na ten moment „przeskoczyliśmy” poprzedni sezon, choć po następnej kolejce może to się znów zrównać. Nieważne. Ważne jest to, że po początkowym fatalnym okresie rozgrywek (4 kolejki) GieKSa się otrząsnęła i cała reszta sezonu jest bardzo dobra. Wyjąwszy ten początek – GieKSa punktuje niemal na poziomie lidera ekstraklasy!

Ciekawa jest też tabela ekstraklasy od początku poprzedniego sezonu. Wyobraźcie sobie, że zeszłoroczny beniaminek GKS Katowice od startu poprzednich rozgrywek zajmuje szóste miejsce! Wygraliśmy już 26 ekstraklasowych spotkań. Chyba nikt, absolutnie nikt nie spodziewał się, że po awansie nasz zespół będzie miał takie statystyki. Przecież rok temu mieliśmy zlecieć z hukiem. W tym bez huku, ale jednak też. A tu wielkanocne jajco. GieKSa jest po prostu zwykłym ekstraklasowiczem, który ostatecznie – wychodzi na to – o utrzymanie martwić się specjalnie nie musi.

Naszej drużynie należą się wielkie brawa za wczorajszy mecz. Wyrwali to zwycięstwo konsekwentnym dążeniem do zdobycia bramki. Wierzyli do ostatnich sekund i na pół minuty przed końcem dopięli swego. Właśnie o to chodzi w piłce. Żeby z uporem dążyć do końca. Ale jest jeszcze ten aspekt rozwagi. Tu nie było szaleństwa i pójścia na hurra, tak żeby nadziać się na zabójczą kontrę. Tu było zabezpieczenie tyłów. I opracowany stały fragment – z nutką (?) improwizacji Galana. A potem wybuch radości.

Teraz chwila odpoczynku. Niech (jutro) o punkty walczą inni. Będziemy śledzić wyniki i jak to się układa w tabeli. A już w czwartek czeka nas wielkie święto i gra o marzenia. To będzie mecz szczególny, najważniejsze spotkanie od czasu awansu do ekstraklasy. GieKSa walczy o trofeum. O wyjazd na Narodowy. O marzenia.

Wesołych Świąt!

PS Chciałbym też wyrazić uznanie dla gości, bo Łukasz Sekulski, który trafił w słupek nie machał rękami i nie rozpaczał, tylko z kulturką wziął kępkę trawy, ułożył ją na miejsce i przyklepał. A trener Misiura po meczu na konferencji z klasą złożył wszystkim świąteczne życzenia. Po przegranym w takich okolicznościach meczu. Brawo.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga