Piłka nożna Prasówka
Media o meczu: Kibice GKS Katowice zobaczyli zwycięstwo
Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego spotkania GKS Katowice – Stal Mielec 1:0 (0:0).
weszlo.com – GKS wygrywa, ale Stal też może mieć nadzieje na przyszłość
Czekaliśmy na powrót Ekstraklasy z utęsknieniem, bo choć to często przaśna liga, to jednak ta przaśność jest nasza i już. Może lepiej grają w Premier League, może lepiej zarządzają w Bundeslidze, ale tyle zabawy co my, na pewno nie mają. Ponadto – naprawdę po tym pierwszym meczu nie możemy narzekać na jakość, bo spotkanie GKS-u ze Stalą oglądało się bardzo przyjemnie.
Ujmijmy to tak: nie był to mecz głupich drużyn, które nie wiedzą, co chcą zrobić, pałują, byle pałować, a nuż się uda. Nie – obie ekipy miały na to spotkanie plan i przyzwoitych wykonawców. U Stali może nie imponowało, ale zachęcało do skinięcia z uznaniem głową to, że próbowała grać od tyłu. Wiadomo, że najłatwiej jest wybić, poszukać zgrania, ale Stal – mimo oczywistych ograniczeń – na łatwiznę iść nie chciała. I klepała od tyłu, czasem z obawą, że serce trenera Niedźwiedzia tego nie wytrzyma, ale jednak się udawało. Co więcej – zdarzyło się, że goście w ten sposób przenieśli ciężar gry pod pole karne GKS-u.
Brakowało im celnych strzałów, ale groźne sytuacje były – Getinger z piątego metra zabiegł się za piłkę, a mógł wykonać wyrok. Z kolei śliczny rogalik Hannoli musnął tylko słupek, a gdyby wpadło, mielibyśmy po pierwszym meczu gola kolejki.
Zatem – jeśli ktoś spojrzy tylko w statystyki, uzna, że Stal zaprezentowała dramacik, ale nie, nie, spokojnie. Jest na czym budować dalej w tej rundzie, po prostu GKS to więcej niż porządna drużyna. Jeśli kogoś krytykować to Szkurina, bo bardzo mało mu wychodziło i w takiej formie najdalej może przejść z przedpokoju do salonu, a nie do sensownego klubu.
A taki Repka z GKS-u powinien szukać szczęścia w lepszej lidze niż węgierska (i polska). Kumaty piłkarsko, wybiegany, potrafiący wziąć ciężar w środku na siebie. Nie będzie się bał, nie będzie się chował, tylko wyjdzie do każdej piłki jak po swoje.
Dzisiaj był bliski trzech konkretów – najpierw jego strzał z dystansu niewiele minął słupek, potem kropnął w poprzeczkę. To raczej na plus aniżeli na minus, u gorszych zawodników to są próby w krzaki, a nie warte opisania w tekście, natomiast ostatni moment – sam na sam z Mądrzykiem – trzeba strzelić. Repkę wyręczył więc Wasielewski, który po idealnym podaniu od Nowaka, nie dał szans bramkarzowi Stali. Sami widzicie: jest jakość. Cholernie groźny był Repka, dobry mecz rozgrywał Nowak, jak zwykle techniką potrafił błysnąć Galan, obrona nie przeciekała zbyt często. Oglądało się to naprawdę dobrze i GKS nawiązywał do swoich dobrych partii z jesieni.
Nie najlepszych, ale dobrych – tak.
Natomiast – choć może to efekt stęsknienia za ligą – przed kolejnymi meczami optymistami mogą być kibice jednych i drugich.
gol24.pl – GKS Katowice pokonał Stal Mielec. Asysta Bartosza Nowaka jeszcze ładniejsza od gola Marcina Wasielewskiego
Wróciła PKO Ekstraklasa i od razu dała nam widowisko. W żywym meczu GKS Katowice wygrał ze Stalą Mielec przy Bukowej 1:0. Jedynego gola dla beniaminka zdobył po przerwie boczny obrońca Marcin Wasielewski, którego świetnie obsłużył Bartosz Nowak.
Działo się naprawdę sporo w pierwszym ligowym meczu po przerwie zimowej. GieKSa mogła podwyższyć skromne prowadzenie i zawczasu zamknąć mecz. Mogła też odpowiedzieć Stal, ale jej piłkarze źle nastawili dziś celowniki. Już przed przerwą z bliska spudłował Bert Esselink.
Ciekawie było zwłaszcza po przerwie. Najpierw słupek obił Sebastian Bergier. Potem obramowanie obił również debiutujący u gości Pyry Hannola. Aż wreszcie w 62 minucie o triumfie gospodarzy przesądził Marcin Wasielewski. Po świetnym dograniu na wolne pole od Bartosza Nowaka przepchnął Mateusza Matrasa, a potem pewnym strzałem pokonał Jakuba Mądrzyka.
Mecz śledziło 7057 widzów w tym około 300 z Podkarpacia. – To zasłużone zwycięstwo GieKSy. Zagrała swoje i wygrała – podsumował w Canal+ Sport Kamil Kosowski.
Stal przebiegła ponad 120 kilometrów, ale oddała ledwie jeden celny strzał. Dzięki wygranej GKS przeskoczył w tabeli Widzew Łódź – jest dziewiąty.
Piłkarz meczu: Marcin Wasielewski
Atrakcyjność meczu: 6/10
hej.mielec.pl – GKS Katowice – FKS Stal Mielec. Nie tak miało być
Pierwsza połowa, pierwszego meczu ekstraklasy w 2025 roku mogła rozczarować. Tylko momentami spotkanie stało na wysokim poziomie, a w obu ekipach – chociaż wydaje się, że bardziej po mieleckiej stronie – w oczy raziła niedokładność.
Początek zawodów należał do gospodarzy, którzy mocno naskoczyli na Stal, dwukrotnie zakotłowało się w mieleckim polu karnym, ale zabrakło nawet celnego strzału.
Stalowcy starali się ukąsić po kontrach i podaniach z bocznych sektorów na pięć metrów przed bramkę Kudły. Tam trzykrotnie trafiły dobre dośrodkowania, ale zmarnowali je Getinger, Shkurin i Esselink.
W drugiej połowie to Stal lepiej wyglądała, częściej utrzymywała się przy piłce, wstrzeliwała piłki w pole karne, a Hannola obił słupek strzałem z kilkunastu metrów.
Ale prowadzenie objęli gospodarze. Do 62. minuty dwukrotnie gościli w mieleckim polu karnym. Za pierwszym razem obili słupek, za drugim razem Nowak wypuścił w wyścig Wasielewskiego, ten wygrał najpierw pojedynek z Matrasem, następnie w sytuacji sam na sam pokonał Mądrzyka. 1:0 dla GieKSy w 62 minucie.
Gospodarze chcieli szybko rozstrzygnąć mecz, kilkadziesiąt sekund później efektownym strzałem Repka trafił w poprzeczkę.
Problemem mielczan była ofensywa. Shkurin dotychczas zawodził zupełnie. Wreszcie trener Janusz Niedźwiedź zamienił go na Wolsztyńskiego, który w 82. minucie był bardzo blisko wyrównania. Po strzale głową pomylił się o około 20 centymetrów.
Stalowcy „cisnęli” do końcowych sekund, ale za wiele nie „wycisnęli”. GKS nie był zauważalnie lepszy, ale Bartosz Nowak trafił jednym podaniem w złe ustawienie mieleckiej defensywy mecz rozstrzygnął.
Zespół trenera Janusza Niedźwiedzia zaliczył swoje „klasyczne” spotkanie wyjazdowe, gdzie chwila czy dwie chwile nieuwagi kosztują trzy punkty. Teraz czas na walkę na własnym stadionie.
sport.tvp.pl – GKS Katowice z kompletem punktów. Zespół Rafała Góraka lepszy od Stali Mielec
[…] W pierwszej fazie więcej ciekawego działo się pod bramką gości, ale to zawodnicy Janusza Niedźwiedzia byli bliżej wyjścia na prowadzenie. Doskonałą szansę zmarnował bowiem Krystian Getinger, który w 21. minucie – po centrze Patryka Dadoka – przestrzelił głową z bliskiej odległości.
Problemy z celnością miał również Bert Esselnik. Holenderski defensor niedługo przed zmianą stron w sobie tylko wiadomy sposób fatalnie spudłował z pięciu metrów. To powinien być gol.
Miejscowi mieli swoje okazje. Dobrą, aczkolwiek niecelną próbą zza pola karnego popisał się Oskar Repka, a chwilę później czujność między słupkami zachował Jakub Mądrzyk, zatrzymując groźne uderzenie z dystansu Sebastiana Bergiera.
Napastnik gospodarzy kolejny raz szukał szczęścia w 54. minucie. Wówczas zabrakło mu już niewiele – futbolówka po strzale głową 25-latka trafiła jednak w słupek.
Ekipa Rafała Góraka ostatecznie przełamała defensywę przeciwnika w 62. minucie. Bartosz Nowak posłał prostopadłe podanie do Marcina Wasielewskiego, który uciekł obrońcy i w sytuacji sam na sam pokonał golkipera rywala.
Katowiczanie próbowali pójść za ciosem. Najpierw w poprzeczkę przymierzył Oskar Repka, a następnie piłkę po próbie tego samego zawodnika sprzed linii bramkowej wybił ofiarnie interweniujący Mateusz Matras.
Przyjezdni dość nieoczekiwanie mogli odpowiedzieć w 82. minucie. Szansę na wyrównującego gola miał Łukasz Wolsztyński, ale ten uderzył głową pół metra obok bramki strzeżonej przez Dawida Kudłę.
Dzięki wygranej, GKS wskoczył na dziewiąte miejsce w tabeli. Stal jest trzynasta i ma tylko punkt przewagi nad będącą w strefie spadkowej Koroną Kielce. W następnej kolejce podopieczni Rafała Góraka zmierzą się na wyjeździe z Rakowem Częstochowa (8 lutego).
podkarpacielive.pl – Stal Mielec przegrała z GKS-em Katowice
[…] Ryzykownie od tyłu próbowała rozgrywać swoje akcje Stal Mielec, przytrafiały się na początku błędy w podaniach. Dlatego też w 10. minucie groźny strzał tuż obok słupka oddał Oskar Repka, po tym jak jego koledzy odebrali piłkę rywalom.
Pierwszy kwadrans należał do piłkarzy GKS-u Katowice, którzy byli pewniejsi w swoich poczynaniach na boisku. Drużyna z Podkarpacia miała kłopoty, aby utrzymać się z futbolówkę dłużej na połowie przeciwników.
Pierwszą dogodną okazję Stal miała w 22. minucie, gdy Sergiy Krykun dośrodkował piłkę na głowę Ilyi Shkurina, lecz ten chybił nad bramką. To była pozytywna akcja, która pomogła napędzić ofensywne poczynania.
Na pięć minut przed końcem pierwszej połowy wyborną okazję miał Bert Esselink, któremu spadła piłkę pod nogi po wrzutce Sergiy Krykun i odbiciu futbolówki głową przez jednego z obrońców rywali. Holender powinien otworzyć rezultat w tym starciu.
Pierwsza połowa skończyła się bezbramkowym remisem. Ostatnie minuty tej części starcia należały do przyjezdnych, którzy bardziej atakowali bramkę rywali i utrzymywali się dłużej z futbolówką przy nodze.
W 53. minucie lewą stroną boiska ruszył z piłką Borja Galan, Hiszpan ograł Alvisa Jaunzemsa i dośrodkował futbolówkę do Sebastiana Bergiera. Wysoki napastnik wyskoczył w powietrze i uderzył piłkę głową w słupek bramki gości.
Kilka minut później bardzo bliski gola był Pyry Hannola, który otrzymał zagranie od Alvisa Jaunzemsa. Fin przyjął i technicznym strzałem postraszył golkipera rywali, „pomylił się o włos”. To była mocna odpowiedź mieleckiej ekipy na ataki rywali.
W 62. minucie GKS Katowice wyszedł na prowadzenie. Wyśmienitą piłkę posłał Bartosz Nowak do Marcina Wasielewskiego, który przepchnął Mateusza Matrasa i wyszedł na pozycje sam na sam z bramkarzem rywali. Zawodnik gospodarzy bez najmniejszego problemu umieścił futbolówkę w sieci.
Dwie minuty później w poprzeczkę uderzył Oskar Repka, który był bardzo blisko podwyższenia prowadzenia swojego zespołu. Gospodarze złapali dużą pewność i swobodę w ofensywie, co przekładało się na okazje bramkowe.
dziennikzachodni.pl – Kibice GKS Katowice na wiosenne dzień dobry zobaczyli zwycięstwo swojego zespołu nad Stalą Mielec
Mecz GKS-u Katowice ze Stalą Mielec oficjalnie otwierał ekstraklasową wiosnę. Gospodarze zdecydowanie liczyli na zgarnięcie pełnej puli, mając w pamięci pierwsze od 19 lat zwycięstwo w elicie, jakie odnieśli w wyjazdowym starciu w drugiej kolejce.
Zespół Rafała Góraka szybko podjął próbę narzucenia swojego stylu gry. Efektem było kilka niezłych kombinacyjnych akcji zwieńczonych niezłymi sytuacjami strzeleckimi, ale bez skutecznego zamknięcia. Goście natomiast spokojnie czekali na swoje szanse i błędy defensywy GKS. W pierwszej połowie przełożyło się to na nietknięty bezbramkowy remis zawierający w sobie dwa celne strzały katowiczan i ani jednego mielczan, przy czym to ci ostatni mieli okazje znacznie lepsze.
W drugiej połowie już w 54 minucie GKS znalazł się blisko szczęścia. Bliżej właściwie się nie dało, bo piłka po strzale głową Sebastiana Bergiera odbiła się od słupka. Ponad 7 tysięcy kibiców (minus grupa przyjezdnych) jęknęło z rozczarowania, ale wtedy mecz zaczął się wreszcie na dobre. Stal odpowiedziała błyskawicznie – po drugiej stronie boiska Pyry Hannola obtarł słupek po prawej ręce Dawida Kudły i w końcu piłka wpadła do siatki w 62 minucie. Bartosz Nowak z własnej połowy podał do Marcina Wasielewskiego, który po przebiegnięciu 30 metrów w sytuacji sam na sam pokonał Jakuba Mądrzyka! Pierwszy gol rundy wiosennej stał się faktem.
GKS poszedł za trafieniem. W 65 minucie uderzenie z dystansu Oskara Repki wylądowało na poprzeczce. Jedenaście minut później w ekipie Rafała Góraka zadebiutował pozyskany tuż przed inauguracją rundy Filip Szymczak, dla którego był to powrót na Bukową po sezonie 2021/22. Wynik nie uległ już jednak zmianie aż do końca i fani GKS zgotowali swoim piłkarzom owację za udany start do rundy wiosennej.
nowiny24.pl – Stal Mielec rozpoczęła wiosnę od przegranej z GKS-em Katowice
W wyjściowym składzie Stali zabrakło kreatywnego pomocnika Macieja Domańskiego. Okazało się, że ma uraz, którego doznał podczas obozu w Hiszpanii i dopiero wraca do pełni sił. Szansę dostał za to Pyry Hannola.
W pierwszych 20 minutach miejscowi postawili na wysoki pressing i kilka razy odebrali piłkę biało-niebieskim na ich połowie. W największych opałach był Sebastian Bergier, ale z jego uderzeniem sprzed „16” poradził sobie Jakub Mądrzyk.
GKS miał jeszcze kilka innych szans, ale nie katowiczanie uderzali niecelnie albo nie kończyli swoich akcji strzałami. W 21. minucie mogło być 0:1, ale Krystian Getinger nie zdołał odpowiednio ustawić głowy, gdy piłkę w pole karne dośrodkowywał (bardzo mocno) Robert Dadok. Za moment po dograniu Sergija Krykuna strzał głową oddał Ilja Szkurin. 5 minut przed końcem pierwszej części gry po dograniu z lewej strony Krykuna do siatki mógł trafić Bert Esselink, ale uderzył lewą nową tuż obok bramki.
Kilka minut po zmianie stron GKS otworzył wynik meczu. Były zawodnik Stali – Bartosz Nowak – w idealnym momencie posłał prostopadłą piłkę do Marcina Wasielewskiego, a ten wygrał pojedynek z Mateusza Matrasem, a następnie posłał piłkę obok Mądrzyka.
Biało-niebiescy próbowali odwrócić losy meczu, ale skończyło się już bez zmiany wyniku. Blisko celu był 10 minut przed końcem Łukasz Wolsztyński po podaniu Hannoli. Piłka uderzeniu „Wolsztyna” głową przeszła obok bramki.
katowice.naszemiasto.pl – GKS Katowice zwyciężył ze Stalą Mielec. Na trybunach dopingowało ponad 7 tysięcy kibiców
Drużyna GKS Katowice od zwycięstwa rozpoczęła wiosenną rundę rozgrywek Ekstraklasy. Na powitanie w piątkowy wieczór ponad 7 tysięcy kibiców zobaczyło triumf zespołu Rafała Góraka nad Stalą Mielec.
Mecz GKS-u Katowice ze Stalą Mielec oficjalnie otwierał ekstraklasową wiosnę. Gospodarze zdecydowanie liczyli na zgarnięcie pełnej puli, mając w pamięci pierwsze od 19 lat zwycięstwo w elicie, jakie odnieśli w wyjazdowym starciu w drugiej kolejce.
Zespół Rafała Góraka szybko podjął próbę narzucenia swojego stylu gry. Efektem było kilka niezłych kombinacyjnych akcji zwieńczonych niezłymi sytuacjami strzeleckimi, ale bez skutecznego zamknięcia. Goście natomiast spokojnie czekali na swoje szanse i błędy defensywy GKS. W pierwszej połowie przełożyło się to na nietknięty bezbramkowy remis zawierający w sobie dwa celne strzały katowiczan i ani jednego mielczan, przy czym to ci ostatni mieli okazje znacznie lepsze.
W drugiej połowie już w 54 minucie GKS znalazł się blisko szczęścia. Bliżej właściwie się nie dało, bo piłka po strzale głową Sebastiana Bergiera odbiła się od słupka. Ponad 7 tysięcy kibiców (minus grupa przyjezdnych) jęknęło z rozczarowania, ale wtedy mecz zaczął się wreszcie na dobre. Stal odpowiedziała błyskawicznie – po drugiej stronie boiska Pyry Hannola obtarł słupek po prawej ręce Dawida Kudły i w końcu piłka wpadła do siatki w 62 minucie. Bartosz Nowak z własnej połowy podał do Marcina Wasielewskiego, który po przebiegnięciu 30 metrów w sytuacji sam na sam pokonał Jakuba Mądrzyka! Pierwszy gol rundy wiosennej stał się faktem.
GKS poszedł za trafieniem. W 65 minucie uderzenie z dystansu Oskara Repki wylądowało na poprzeczce. Jedenaście minut później w ekipie Rafała Góraka zadebiutował pozyskany tuż przed inauguracją rundy Filip Szymczak, dla którego był to powrót na Bukową po sezonie 2021/22. Wynik nie uległ już jednak zmianie aż do końca i fani GKS zgotowali swoim piłkarzom owację za udany start do rundy wiosennej.
Felietony Piłka nożna
Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?
Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.
Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.
Co do poprawy?
OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.
GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.
STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).
Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.
Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.
Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.
MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.
TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.
Galeria Kibice Piłka nożna
Spodek Super Cup 2026
Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek.
Piłka nożna
Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!
Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku.
Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).
Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.
Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.
Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!


Najnowsze komentarze