Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Okiem rywala: może być jeszcze lepiej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przed nami pierwszy akt rywalizacji GieKSy z Jagiellonią, a kolejny już za niespełna dwa tygodnie w Pucharze Polski. Nasz niedzielny rywal swoją uwagę dzieli pomiędzy rozgrywki krajowe i międzynarodowe, całkiem nieźle spisując się zarówno w Ekstraklasie, jak i w Lidze Konferencji. O nastrojach w Białymstoku, letnich transferach i oczekiwaniach przed ligowym starciem z GieKSą rozmawialiśmy z red. Jakubem Sewerynem, byłym pracownikiem biura prasowego Jagi oraz m.in. takich redakcji jak Sport.pl i Ekstraklasa.net.

Niedawno po raz kolejny obejrzałem film „Kilerów dwóch” i przed naszą rozmową nasunęło mi się pewne skojarzenie. Kiedy Kiler przyjeżdża na tenisa do Prezydenta, natychmiast zostaje otoczony wianuszkiem dziennikarzy. Z pewnym zażenowaniem prosi, aby jednak zapytać o coś gospodarza, na co jeden z dziennikarzy rzuca niedbale: to co tam u Pana w państwie Panie Prezydencie? W naszej futbolowej rzeczywistości takimi „kilerami” na celowniku mediów są targana kolejnymi kryzysami Legia, Lech po „aferze gibraltarskiej”, co rusz zmieniający trenerów Widzew czy całkiem świeże zamieszanie w Częstochowie z transferem Marka Papszuna do Warszawy. Tymczasem Jagiellonia, nieco z boku, po cichu robi swoje. Zapytam więc analogicznie: to co tam u was w klubie?
My też mieliśmy swoją małą aferę ze zwolnieniem Rafała Grzyba – legendy Jagiellonii, a ostatnio asystenta trenera Siemieńca. Wiele było spekulacji, ale temat zniknął i niewiele osób do tego wraca, szczególnie po ostatnim zwycięstwie z Pogonią.

Niezależnie od tego Jagiellonia nie zbacza z obranego kursu i na stałe zadomowiła się w czołówce ligi. Nie udało się wprawdzie obronić mistrzowskiego tytułu, ale czy pozycja za plecami Lecha i Rakowa była dla was rozczarowaniem?
Absolutnie nie. W Białymstoku twardo stąpamy po ziemi i wiedzieliśmy, że po sukcesach może przyjść trudniejszy moment. Wiosną toczyliśmy zacięte boje pucharowe m.in. z Brugią czy Betisem, które w końcówce sezonu odbiły się na postawie zespołu. Do ostatniej kolejki trzeba było walczyć o miejsce na ligowym podium – ten cel udało się osiągnąć, dlatego nie mamy prawa narzekać na końcowe rozstrzygnięcia. Zobaczymy, jak będzie wyglądała rywalizacja w obecnych rozgrywkach, bo już nie tylko Jagiellonia i Legia, ale też Lech i Raków grają w Lidze Konferencji. Nikomu nie będzie łatwo w Ekstraklasie, co zresztą już widać po wynikach. Cztery zespoły mają te same warunki, ponadto być może do rywalizacji włączą się kolejne kluby, ale do rozstrzygnięć jeszcze daleka droga.

Spośród wymienionych drużyn Jagiellonia najskuteczniej łączy grę w lidze i Europie, i to drugi sezon z rzędu. To doświadczenie może być przewagą, która ostatecznie przechyli ekstraklasową szalę na waszą korzyść?
Nasz sztab dobrze sobie radzi w tej rzeczywistości i wyciąga właściwe wnioski, gdy nie wszystko idzie po ich myśli. Zdobyli już cenne doświadczenie i nawet w obliczu wielu zmian personalnych w drużynie udaje się utrzymywać wysoki poziom i przede wszystkim punktować. Zarówno poziom rotacji zawodnikami wyjściowej jedenastki, jak i cała logistyka związana z grą w Europie, właściwa regeneracja i niezbędne udogodnienia są odpowiednio poukładane, dlatego w końcówkce rundy jesteśmy w bardzo dobrej sytuacji, a może być jeszcze lepiej.

Inauguracja ligowych rozgrywek mogła jednak zaburzyć pracę tej dobrze wyregulowanej maszyny. Zadrżały serca po łomocie od beniaminka z Niecieczy?
Na pewno wkradła się jakaś niepewność, bo po takim meczu to oczywiste. Wiadomo jak reagują kibice, gdy na własnym stadionie tracisz cztery gole, a mogło być ich nawet więcej. Z drugiej strony można było zakładać, że mecz z Bruk-Betem będzie jeszcze elementem okresu przygotowawczego, który rozpoczęliśmy później niż reszta ligi. Ponadto kadra nie była jeszcze kompletna, a dopasowanie nowych zawodników do systemu gry Jagiellonii wymagało czasu. W drugiej kolejce pokonaliśmy Widzew i choć zwycięstwo nie przyszło łatwo, a do samej gry można było mieć wiele uwag, to decydujący gol Pululu w ostatniej minucie był impulsem mentalnym i drużyna zaczęła się rozkręcać. W pewnym momencie byliśmy nawet liderem Ekstraklasy, a dobrą formę potwierdziliśmy w kwalifikacjach Ligi Konferencji. Dlatego dziś mecz z Termalicą można traktować jako małe zawahanie formy.

Czy ostatnie kolejki można traktować podobnie? Przeciwnicy byli bardziej renomowani, ale mimo wszystko porażki z Górnikiem i Rakowem, a nawet zwycięstwo z Pogonią, na które długo się nie zanosiło, mogą o czymś świadczyć?
Mecz z Rakowem nie świadczy o żadnym kryzysie, podobnie zresztą jak porażka w Zabrzu, gdzie graliśmy tuż po ciężkim meczu w Strasburgu. Pojedynek na stadionie lidera, napędzonego dobrymi wynikami, a także kontrowersyjne decyzje sędziów – można w ten sposób próbować logicznie uzasadnić ten wynik. Z kolei Raków jest klasową drużyną i udowodnił to w Białymstoku, wypracowując sobie dwubramkową przewagę, która mogła być jeszcze większa. Mimo to Jagiellonia zdobyła gola i do ostatniej minuty walczyła o wyrównanie – tym razem się nie udało, ale taką sytuację jestem w stanie zaakceptować. W Szczecinie natomiast rzeczywiście wyglądaliśmy nieciekawie, bo Pogoń nas zdominowała. Graliśmy wtedy co trzy dni i pomiędzy czwartkowym meczem w Skopje a niedzielnym w Szczecinie nie było nawet 72 godzin na powrót i regenerację. Pogoń to wykorzystała, ale to Jaga siłą woli była w stanie przechylić szalę na swoją korzyść. Sztab na pewno wziął pod lupę postawę zespołu w tych spotkaniach, ale wszyscy zdajemy sobie sprawę, że nie jesteśmy jeszcze drużyną, która wróci z Europy i z marszu na tak trudnym terenie jak Szczecin sięgnie po pewne zwycięstwo. Ekstraklasa jest coraz silniejsza, natomiast siłą Jagiellonii jest umiejętność wygrywania meczów, w których nie wszystko układa się po naszej myśli.

W letnim okienku transferowym Jaga została mocno przebudowana. O sile kadry świadczą dziś pozyskani zawodnicy, czy raczej ci, których udało sie w Białymstoku zatrzymać?
Trudno powiedzieć, bo mimo wszystko kilka ważnych ogniw odeszło. Zostali Taras Romanczuk i Jesús Imaz, ale oni już się raczej nigdzie nie wybierają. Został też Sławek Abramowicz, choć ma już godnego następcę między słupkami w postaci Miłosza Piekutowskiego. Z kolei Afimico Pululu nie zawsze jest w topowej formie, ale z dobrej strony pokazują się pozyskani latem Dimítris Rállis i Youssuf Sylla, którzy łącznie mają już na koncie sześć goli. Ważne, że liderzy zostali, ale moim zdaniem ważniejszy jest sposób, w jaki Jagiellonia uzupełniła braki kadrowe i wzmocniła zespół. Dużo pewności w linii obrony dał Andy Pelmard, ponadto sporo obiecuję sobie po Kamilu Jóźwiaku, który jeszcze nie jest w formie, z której pamiętamy go z Lecha czy reprezentacji Polski, ale wnosi coraz więcej do ofensywy. Z kolei w Szczecinie popisał się kluczową interwencją, która uchroniła nas od straty bramki. We wrześniu do zespołu dołączył Sergio Lozano, który jako zawodnik środka pola ma już na swoim koncie sześć goli, w tym wyrównujący z FK Škendija, zdobyty w 90. minucie. Warto również wspomnieć transfery obrońców – Bernardo Vitala i Bartka Wdowika, który dziś jest pewniakiem na swojej pozycji. Alejandro Pozo regularnie grał w La Liga i La Liga 2 i wygrywał Ligę Europy z Sevillą, a w Jagiellonii zaliczył już kilka goli i asyst. Jest też Dawid Drachal, którego bardzo dobrze znacie.

Wydaje mi się, że nie zdążyliśmy go poznać wystarczająco dobrze, zanim zamienił Katowice na Białystok. Jakie wrażenie zrobił na was do tej pory?
W GieKSie Dawid miał problem z regularną grą na swojej naturalnej pozycji, bo duet Kowalczyk-Repka był nie do ruszenia. Z tego powodu był rzucany po innych pozycjach, natomiast w Białymstoku dobrze radzi sobie na „ósemce” i jestem zaskoczony, że aż tak szybko odnalazł się w tej roli. W meczu z FK Novi Pazar wszedł z ławki i rozruszał nasze działania w ofensywie. W kolejnym meczu z Widzewem strzelił gola już w 3. minucie i szybko stał się ważną postacią w kadrze Jagiellonii. Już dał się poznać z bardzo dobrej strony, a spodziewam się, że może dać drużynie jeszcze więcej. Nie tylko w klubie, ale i w reprezentacji U-21, gdzie miał swój udział w ostatnich zwycięstwach z Włochami i Macedonią Północną.

W kontekście reprezentacji młodzieżowej nie sposób nie wspomnieć o innym talencie z Białegostoku, który przyciąga uwagę zarówno mediów, jak i zachodnich agentów. Niespełna 18-letni Oskar Pietuszewski był nawet awizowany jako kandydat do gry w kadrze Jana Urbana. Twoim zdaniem selekcjoner powinien już dziś znaleźć miejsce w reprezentacji dla tego zawodnika?
Nie będę podważał kadrowych decyzji selekcjonera, który na ten moment osiąga maksimum pod względem wyników, a przy odrobinie szczęścia mógł nawet wygrać z Holandią w Warszawie. Trener Siemieniec zwrócił z kolei uwagę, że zarówno decyzja o niepowołaniu, jak i o powołaniu Oskara do kadry A mogłaby się obronić, bo ten zawodnik ma ogromny potencjał. Musi jedynie ustabilizować swoją formę na wysokim poziomie, bo dobre mecze przeplata słabszymi. Tak było w Skopje, gdzie w meczu z FK Škendija nie pokazał nic. Z kolei trzy dni później popisał się kluczową akcją w Szczecinie, zdobywając zwycięskiego gola. Dlatego nie wykluczam, że w przyszłości może być gwiazdą Reprezentacji.

Łatwiej mu będzie zostać gwiazdą Jagiellonii? Można już dziś opierać na nim grę zespołu?
Dzieje się to niejako naturalnie, bo Oskar jest typem zawodnika, który lubi mieć piłkę, nie boi się dryblować i napędza ataki zespołu. To wszystko sprawia, że ofensywa Jagiellonii coraz bardziej zależy od niego i nikt nie musi dodatkowo napędzać tego procesu. Pietuszewski rozwija się jako naturalny lider tej drużyny, który nie będzie miał problemu z udźwignięciem tej roli w przyszłości, kiedy jego forma się ustabilizuje.

Wspomniana akcja bramkowa ze Szczecina powinna była zakończyć się trafieniem Imaza, jednak ten trafił w poprzeczkę i Pietuszewski musiał dobijać. Mimo to Jesús Imaz to chyba dziś największa gwiazda i niekwestionowany lider. Można sobie wyobrazić Jagiellonię bez niego?
Na pewno jest to trudne, aczkolwiek będziemy musieli, bo już za tydzień zagramy kluczowy mecz LKE z Kuopion Palloseura, a Imaz będzie pauzował za czerwoną kartkę. Jestem przekonany, że sztab znajdzie sposób na jego zastąpienie – ja widzę na dziesiątce Sergio Lozano. Jesús nie zawsze błyszczy przez cały mecz, ale w każdej chwili może dać konkret, który zadecyduje o wyniku. Najlepiej świadczą o tym liczby, bo nazbierał już 12 bramek i całkiem sporo asyst. W ostatnich meczach szło mu troszkę gorzej, ale jeśli w niedzielę wyjdzie od pierwszej minuty – a wszystko na to wskazuje – to będzie poważnym zagrożeniem dla waszej defensywy. Jeśli raz spuścicie go z oka, to bramkarz będzie musiał wyjmować piłkę z siatki.

W zeszłym sezonie podzieliliśmy się punktami, bo w obu meczach solidarnie wygrywali gospodarze. Jak wspominasz te pojedynki?
Nie byłem na meczu w Katowicach, ale podejrzewam, że zwycięstwo z Mistrzem Polski było dla was świętem. Jagiellonia umierała wtedy na boisku, bo kilka dni wcześniej grała z Ajaxem, a w Katowicach było wtedy bardzo gorąco. Mimo że można było przełożyć ten mecz, sztab ostatecznie się na to nie zdecydował, czego później żałowano. O wyniku zadecydowały indywidualne błędy i trochę szczęścia przy strzale Galana, gdy piłka odbiła się od Kowalczyka i znalazła drogę do bramki. Jednak nie można powiedzieć, że zwycięstwo GieKSy nie było zasłużone. Być może taki mecz był nam potrzebny, bo następne pojedynki wyglądały już znacznie lepiej. Z kolei w rewanżu pierwsza połowa przebiegała pod dyktando Jagiellonii, a bramkę po stałym fragmencie gry zdobył Romanczuk. W drugiej połowie GKS coraz bardziej dochodził do głosu i mógł się pokusić o wyrównanie. Pokazaliście, że jesteście niewygodnym przeciwnikiem dla Jagiellonii i jestem ciekawy, jak będzie wyglądał nasz niedzielny mecz.

Wiele dobrego nasłuchaliśmy się o postawie GieKSy w poprzednim sezonie, natomiast obecnie wielu wskazuje nas jako kandydata do spadku. Jak ty oceniasz poziom trudności niedzielnego pojedynku dla Jagi?
Jagiellonia nie jest na tyle mocna, by lekceważyć kogokolwiek w Ekstraklasie, dlatego do meczu z GKS-em na pewno podejdzie poważnie. W Białymstoku nauczono się tej uwagi i koncentracji i jestem spokojny o odpowiednie nastawienie. Z kolei GKS przespał moim zdaniem początek okienka transferowego – mam wrażenie, że podobnie jak w Motorze, było u was za dużo zadowolenia dobrymi wynikami w poprzednim sezonie. Każdy zespół musi się jednak rozwijać, bo liga idzie do góry. Ostatnio widać, że GieKSa odżyła i wyglądała naprawdę dobrze. Zaskoczyła mnie jednak porażka, a przede wszystkim przebieg meczu z Piastem. Zastanawiam się, jak GKS zareaguje na taką wpadkę. Jedziecie na trudny teren, skąd tylko Raków i ten pamiętny Bruk-Bet wywiózł punkty. Nie jest łatwo tutaj grać i przekonały się o tym choćby Cracovia, Arka i Korona, które wyjechały z Białegostoku z bagażem goli. Nie wiem, co wydarzy się w niedzielę, bo o ile postawa Jagiellonii jest dość przewidywalna, to forma GKS-u jest dla mnie niewiadomą. Ponadto GieKSa lepiej gra u siebie, a wyjazdy do zespołów z czołówki nie wychodzą wam najlepiej.

Mimo wszystko proszę cię o wytypowanie wyniku niedzielnego starcia.
2:1 dla Jagiellonii po trudnym, wybieganym meczu.

2 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

2 komentarze

  1. Avatar photo

    Przemo

    22 listopada 2025 at 07:57

    Ciekawy wywiad, dziękuję. Jako kibic Jagi typuję wysoką wygraną gości, bo tylko wtedy mamy szansę przeskoczyć w tabeli Górnika.

    • Avatar photo

      Przemo

      22 listopada 2025 at 11:37

      Gospodarzy chciałem napisać a wyszło jak wyszło i oby się ten mój byk nie sprawdził. Pozdrawiam.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Erik Jirka w GieKSie!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Erik Jirka został nowym zawodnikiem GKS Katowice – na zasadzie transferu definitywnego przeniósł się z Piasta Gliwice. Słowak jest drugim piłkarzem, który w tym roku dołączył do naszego klubu.

Jirka podpisał kontrakt z GieKSą, który będzie obowiązywać przez 2,5 roku. Zawiera on również opcję przedłużenia. W Piaście zawodnik występował jako ofensywny pomocnik, ale jego wszechstronność na boisku sprawia, że może grać na kilku pozycjach. 28-latek w rundzie jesiennej wystąpił w 17 spotkaniach i strzelił w nich 5 bramek, dokładając do tego jedną asystę. Był jednym z najlepszych piłkarzy w ekipie z Gliwic, która na wiosnę będzie rywalem GieKSy w walce o utrzymanie.

W przeszłości zawodnik reprezentował Spartaka Trnava, z którym sięgnął po mistrzostwo kraju oraz Puchar Słowacji. Międzynarodową karierę kontynuował w takich klubach jak Crvena zvezda Belgrad (mistrzostwo Serbii), FK Radnicki Nis, Górnik Zabrze, Mirandes, Real Oviedo oraz Victoria Pilzno. W tym ostatnim klubie posmakował piłki nożnej na najwyższym poziomie – w 2022 roku grał w Lidze Mistrzów.

Jirka ma również na koncie występy w młodzieżowej oraz seniorskiej reprezentacji Słowacji.

Zawodnikowi życzymy powodzenia w naszych barwach!

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Porażka po rzutach karnych

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice, po rzutach karnych, przegrał z Herning Blue Fox w meczu o brązowy medal Pucharu Kontynentalnego. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek. 

 

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga