Dołącz do nas

Piłka nożna Prasówka

Media po meczu Zagłębie – GKS Katowice: GieKSa gromi w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania fragmentów doniesień mediów na temat wczorajszego meczu Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 0:4 (0:1).

 

1liga.org – Świąteczny poniedziałek w F1L

W Wielkanocny poniedziałek w Fortuna 1 Lidze rozegraliśmy trzy spotkania. Dwa z nich zakończyły się remisem. W Sosnowcu zaś dobrą passę kontynuowała drużyna z Katowic.

[…] Mecz szczęśliwie rozpoczął się dla drużyny z Katowic. Już w 14’ minucie po składnej akcji i zamieszaniu w polu karnym bramkę otwierającą spotkanie zdobył Antoni Kozubal. Dodatkowo w końcówce pierwszej połowy gospodarze stracili Sebastiana Boneckiego, który otrzymał drugą żółtą, a w konsekwencji czerwoną kartkę. Jeszcze przed przerwą piłkę w siatce Zagłębia umieścił Grzegorz Rogala, jednak po weryfikacji VAR bramka nie została uznana. To jednak nie podcięło skrzydeł ,,Gieksie” i tuż po przerwie Rogala dopiął swego. W 49. minucie wpadł w pole karne i strzelił z ostrego konta pewnie mijając bramkarza. Sześć minut później prowadzenie podwyższył Marzec, a w 74. minucie rezerwowy Christian Aleman trafił czwartą bramkę. Zagłębie Sosnowiec było bezradne.

 

infokatowice.pl – GieKSa gromi w Sosnowcu Zagłębie. Piąte zwycięstwo z rzędu

GieKSa zagrała kolejny dobry pojedynek i pokonała na wyjeździe Zagłębie Sosnowiec 4:0. To piąte z rzędu zwycięstwo podopiecznych trenera Rafała Góraka.

Po kilku początkowych minutach przewagę na boisku uzyskali katowiczanie. W 8 min. po rzucie rożnym piłka spadła pod nogi Bergiera, który jednak nie oddał czystego strzału i Szewczenko nie miał problemów z jego obroną. W 14 min. szybką dwójkową akcję przeprowadzili Błąd z Bergierem. Ten ostatni wypatrzył w polu karnym Marca. Jego strzał  co prawda brakarz Zagłębia obronił, ale przy dobitce Kozubala nie miał już szans i GieKSa objęła prowadzenie. W kolejnych minutach Trójkolorowi stworzyli jeszcze kilka okazji do podwyższenia wyniku. W 22 min. po raz kolejny strzelał Bergier, ale prosto w bramkarza. W 29 min. po dośrodkowaniu aktywnego dzisiaj Błąda uderzał głową Repka, ale całą akcja skończyła się jedynie rzutem rożnym. W 35 ze świetną kontrą wyszli ponownie Błąd z Bergierem. Strzał tego pierwszego padł łupem bramkarza, a dobitka drugiego minimalnie przeleciała obok słupka. W 44 drugą żółtą kartkę otrzymał Bonecki i osłabił swoją drużynę. Podopieczni trenera Rafała Góraka jak najszybciej chcieli to wykorzystać. Strzał Bergiera w 45 min. wylądował jednak na słupku. W 47 min. piłka po uderzeniu Marca znalazła się w siatce, ale sędzia dopatrzył się faulu i gola nie uznał. Gospodarze przez całe 45 minut nie przeprowadzili żadnej groźnej akcji i pierwsza połowa skończyła się jednobramkowym prowadzeniem GieKSy.

Druga odsłona rozpoczęła się od dynamicznej akcji sosnowiczan. Na szczęście Wasilewski w porę wrócił na własne pole karne i zażegnał niebezpieczeństwo. Chwilę później z szybką kontrą wyszli katowiczanie i sam na sam z bramkarzem znalazł się Bergier. Szewczenko wyszedł z tej opresji obronną ręką. W 49 min. po uderzeniu z ostrego kąta Rogali było już jednak 2:0. Na trzecią bramkę katowiczanie nie musieli czekać długo, bo w 55 min. piłka po strzale Marca odbiła się od jednego z obrońców i wpadła do siatki. Choć przewaga na boisku wciąż należała do przyjezdnych, w 62 min. po jednej z nielicznych akcji Zagłębia sędzia podyktował rzut karny. Do piłki podszedł Janota, strzelił jednak wysoko nad bramką. Do końca spotkania katowiczanie dominowali. Pomimo licznych okazji udało im się zdobyć już tylko jedną bramkę, której autorem został w 74 min. Aleman.

 

sportowefakty.wp.pl – GKS Katowice narobił wstydu Zagłębiu. Bezbarwne derby na Mazowszu

GKS Katowice zdemolował aż 4:0 Zagłębie Sosnowiec na stadionie przeciwnika. Nie traci on rozpędu, a czerwona latarnia Fortuna I ligi nie przestaje zawodzić.

[…] Do spotkania pierwszoligowców z tego samego województwa doszło również w Sosnowcu. Ostatnie w tabeli Zagłębie podjęło GKS Katowice, który rozpędził się w rundzie wiosennej i prześlizgnęło się do strefy barażowej w tabeli. Tym samym podopieczni Rafała Góraka nie chcieli zatrzymać się na terenie Zagłębia.

I nie zatrzymali. GKS Katowice poradził sobie znakomicie w roli faworyta. W pierwszej połowie zdobył przewagę gola oraz zawodnika dzięki strzałowi Antoniego Kozubala, a także drugiej żółtej i w konsekwencji czerwonej kartki dla Sebastiana Boneckiego. Grzegorz Rogala, Mateusz Marzec oraz Christian Aleman kontynuowali demolkę w drugiej połowie i doprowadzili do efektownego wyniku 4:0. Zagłębiu nie wyszło nawet wykorzystanie rzutu karnego, z którego spudłował Michał Janota.

 

dziennikzachodni.pl – Lanie w lany poniedziałek w czasie Świętej Wojny

W poniedziałek 1 kwietnia 2024 roku w meczu 25. kolejki Fortuna 1. Ligi Zagłębie Sosnowiec przegrało z GKS-em Katowice aż 0:4 (0:1). Gospodarze od 44. minuty grali w dziesiątkę, gdy czerwoną kartkę dostał Sebastian Bonecki. W 64. minucie Michał Janota nie wykorzystał rzutu karnego dla Zagłębia.

[…] Zagłębie zagrało z GieKSą osłabione brakiem trzech obrońców. Z powodu urazów nie mogli wystąpić William Remy, Dominik Jończy i Oleksij Bykow. GKS Katowice wystawił ten sam wyjściowy skład, który zaczął poprzedni mecz z Podbeskidziem Bielsko-Biała wygranym 5:0.

Goście wysłali sygnał ostrzegawczy, gdy w 4. minucie Mateusz Marzec uderzył z dystansu i piłkę złapał Oleksij Szewczenko. Dziesięć minut później GieKSa już cieszyła się z prowadzenia. Sebastian Bergier dostał piłkę w pole karne od Adriana Błąda, wycofał ją do nadbiegającego Marca, który strzelił z 12 metrów. Szewczenko odbił piłkę przed siebie i był bezradny wobec dobitki Antoniego Kozubala.

Zagłębie potrzebowało trochę czasu, aby podnieść się po tym ciosie. Wreszcie w 34. minucie po rzucie rożnym zakotłowało się przed bramką Dawida Kudły. Goście po tej sytuacji wyprowadzili kontrę: Błąd przegrał pojedynek z bramkarzem gospodarzy, a dobitka Bergiera minęła słupek.

Gospodarze w końcówce pierwszej połowy stracili Sebastiana Boneckiego, który zarobił drugą żółtą kartkę i po czerwonej musiał opuścić boisko. Czerwoną kartkę za protesty dostał też asystent trenera Zagłębia Seweryn Gancarczyk.

GieKSa 45. minucie była bliska podwyższenia prowadzenia, ale piłka po strzale Bergiera trafiła w słupek i wpadła do rąk Szewczenki. W doliczonym czasie piłka znalazła się w siatce Zagłębia po uderzeniu Grzegorza Rogali. Radość gości popsuł sędzia, który zobaczył powtórki na monitorze VAR i anulował gola.

Jednobramkowe prowadzenie GKS-u po pierwszej połowie było najniższym wymiarem kary dla sosnowiczan.

Rogala dopiął swego w 49. minucie – ruszył z lewej stroną, zagrał z „klepy” z Bergierem wpadł w pole karne i z ostrego kąta strzelił między nogami bramkarza.

Sześć minut później było 3:0 dla GieKSy. Marzec strzelił z pola karnego, piłka odbiła się jeszcze od Konrada Wrzesińskiego, co zaskoczyło Szewczenkę.

W 64. minucie Zagłębie miało rzut karny, ale wynik się nie zmienił. Michał Janota nawet nie trafił w bramkę.

GieKSa bawiła się w Sosnowcu. Rezerwowy Christian Aleman zakręcił obrońcami i strzelił na 4:0. W 85. minucie Kamil Biliński spróbował zdobyć honorowego gola – Dawid Kudła sparował piłkę na słupek, a następnie ją złapał.

 

zaglebie.sosnowiec.pl – Lany Poniedziałek

Zagłębie Sosnowiec zostało rozgromione przez GKS Katowice. Goście wygrali 4:0, a grający od 44. minutę w dziesiątkę sosnowiczanie nie trafili w bramkę nawet z rzutu karnego.

[…] Katowiczanie od początku byli zespołem o wiele lepszym od Zagłębia i już w pierwszych 10 minutach oddali dwa celne strzały na bramkę Ołeksija Szewczenki. W 4. minucie uderzał Mateusz Marzec, a cztery minuty później Sebastian Bergier. Z oboma tymi uderzeniami poradził sobie nasz golkiper. Goście wyszli na prowadzenie w 14. minucie. Adrian Błąd przedarł się środkiem boiska, zagrał na prawą stronę pola karnego do Sebastiana Bergiera, który odegrał na 14. metr do Mateusza Marca. Ołeksij Szewczenko odbił piłkę przed siebie po strzale Marca, a z blisko do siatki posłał ją nieobstawiony Antoni Kozubal.

W 28. minucie głupią żółtą kartkę za utrudnianie wznowienia gry rzutem wolnym przez rywali obejrzał Sebastian Bonecki. Jak się później okazało, miało to przykre konsekwencje niewiele ponad kwadrans później, bo za faul na Antonim Kozubalu „Bony” został ukarany po raz drugi i Zagłębie musiało grać w osłabieniu. Katowiczanie jeszcze przed przerwą po raz drugi cieszyli się z trafienia, ale po interwencji VAR okazało się, że przy strzale Grzegorza Rogali na pozycji spalonej znajdował się utrudniający obronę bramkarzowi Aleksander Komor. Wcześniej w słupek trafił Sebastian Bergier.

Katowiczanie szybko skorzystali z gry w przewadze. Już 4 minuty po przerwie Grzegorz Rogala z lewej strony boiska zagrał do Sebastiana Bergiera, a te odegrał mu piłkę powrotną piętą między Maksymilianem Rozwandowiczem i Pawłem Szostkiem. Rogala oddał strzał lewą nogą z ostrego kąta i po błędzie Ołeksija Szewczenki GKS podwyższył prowadzenie. W 55. minucie było już 3:0 dla katowiczan. Antoni Kozubal przerzucił piłkę na lewą stronę boiska do Mateusza Marca, który zbiegł do środka pola karnego i strzelił prawą nogą. Piłka odbiła się rykoszetem od Konrada Wrzesińskiego i zmyliła Ołeksija Szewczenkę.

W 62. minucie po podaniu Artema Polarusa Arkadiusz Jędrych w polu karnym sfaulował Dominika Sokoła. Sędzia Łukasz Szczech podyktował rzut karny, ale Zagłębie nawet z 11 metrów nie potrafiło strzelić bramki. Po strzale Michała Janoty futbolówka minęła bramkę Dawida Kudły. Sam Janota został zdjęty z boiska 7 minut później, a chwilę wcześniej na murawie pojawił się w zespole gości Christian Aleman. Ekwadorczyk ustalił wynik spotkania w 74. minucie po składnej akcji gości, w której nasi zawodnicy wykazali się sporą nieporadnością. Adrian Błąd z pierwszej piłki zagrał do Alemana, a ten w polu karnym nawinął Maksymiliana Rozwandowicza i strzałem lewą nogą w krótki róg pokonał Ołeksija Szewczenkę.

Zagłębie stać było tylko na dwa celne strzały. W 85. minucie po uderzeniu Kamila Bilińskiego Dawid Kudła sparował piłkę na słupek, a dwie minuty później były bramkarz Zagłębia złapał piłkę uderzoną z dystansu przez Deana Guezena. To było kolejne przykre popołudnie na ArcelorMittal Park.

 

zaglebie.eu – Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 0:4 (0:1). Porażka wagi ciężkiej!

W wielkanocny poniedziałek Zagłębie przegrało prestiżową potyczkę z GKS-em Katowice aż 0:4. To wstydliwa porażka wagi ciężkiej, która bardzo boli kibiców sosnowiczan.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga