Dołącz do nas

Piłka nożna

Minusy po Garbarni

Avatar photo

Opublikowany

dnia

W naszej stałej rubryce „Plusy i minusy” znowu nie będzie tych pierwszych. Po takim meczu, jaki zagrali nasi zawodnicy z Garbarnią, nie daliśmy rady znaleźć żadnego pozytywu. Niby można na siłę wskazać, że GieKSa strzeliła we wtorek cztery bramki (3 nieuznane), ale… bądźmy poważni. To tylko dobre pitu-pitu dla trenera Dariusza Dudka.

Minusy:
– Porażka z czerwoną latarnią ligi – Garbarnia przed sezonem była uznawana za głównego faworyta do spadku i początek rozgrywek pokazał, że nie było to błędne założenie. Dlatego przegrana z ostatnim zespołem w lidze, na dodatek u siebie, jest najgorszym możliwym rezultatem.
– 9 mecz przegrany w lidze – to już dziewiąta porażka w tym sezonie ligowym. Tak źle nie było od bardzo dawna. Przypominamy, że za nami dopiero 15. kolejek…
– Kolejny fatalny występ Lisowskiego – po kompromitującym występie Lisowskiego w Mielcu, przyszedł czas na jeszcze gorszy przy Bukowej. Co się dzieje z tym zawodnikiem?
– Błędy Dudka – o ile można było uznać, że skład na Mielec wystawiali asystenci, to brak przemeblowania formacji defensywnej po tak złym meczu ze Stalą, budzi nasz niepokój. Zdrowy środkowy obrońca (Remisz) trzymany jest na ławce, a gra w środku typowy boczny Lisowski. Choć słowo „gra” jest na wyrost, bo on we wtorek tylko przeszkadzał. Sam się tam jednak nie wystawił… 
– Ponad 2 miesiące bez wygranej na Bukowej– GieKSa u siebie nie wygrała od połowy sierpnia, gdy pokonaliśmy Wigry Suwałki. Zwycięstwo z Pogonią w Pucharze Polski było co prawda później, ale nie zostało osiągnięte w 90 minutach.

8 komentarzy
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

8 komentarzy

  1. Avatar photo

    Old School

    24 października 2018 at 18:45

    kosa pora zejść na ziemie …nie będzie żadnej walki o awans nie będzie żadnej serii zwycięztw , będzie walka o utzymanie i to ciężka !

  2. Avatar photo

    Dziadek

    24 października 2018 at 20:46

    A plusy? Myślę że plusem jest to, że już chyba nie powinno być wśród sympatyków Gieksy człowieka który by wątpił, że na tych zasadach, na których klub działa od kilku lat, nic już nie zbudujemy… Czas na zmiany i szukanie sponsora (właściciela).

  3. Avatar photo

    Irishman

    24 października 2018 at 21:09

    Drużynę buduje się od tyłu!
    Tymczasem Dudek przemeblował ofensywę, a zostawił na obronie „sabotażystów”! To się nie mogło inaczej skończyć. Niestety pokazuje to jak słabym jest on trenerem…..
    To już Dziółka byłby lepszy!

  4. Avatar photo

    abel

    24 października 2018 at 21:44

    Jest dalej super Panie mecza i Irishman. Co powiecie teraz zarząd jest ok bo klub wielosekcyjny. No prosze teraz to milczycie geniusze za trzy dychy. Dudek to dzwignie. Dobry wybor zarzadu. Gołym okiem od dawna widac ze bartnik i janicki nie maja najmniejszego pojecia o zarzadzaniu. Musza obaj poleciec potem mozemy sie zastanawiac nad nastepcami

  5. Avatar photo

    Janek

    25 października 2018 at 07:54

    Bartnik jest do zwolnienia

  6. Avatar photo

    stefano

    25 października 2018 at 08:20

    Jak Dudek to dzwignie , jak jest tepy na umyśle.
    Skład dokładnie pod porazke .Co zajebał Baran , ze broni Pawełek i robi kiksy?
    Co gra Lisowski kolejny mecz , Garbacik wyjebany był do rezerw po samobóju , a Lisowski prawie takiego w Mielcu strzelił.
    Puchacz , w pomocy jest kilka razy bardziej przydatny niż na obronie , a Kupec na ławie albo trybunach.
    Błąd to dupny błąd ale gra .
    Dudek , nie oglądał zadnego meczu przed przyjściem , z nikim nie gadał ? chyba ze jest tylko marionetka a skład ustala kto inny ( Bartnik ?)

  7. Avatar photo

    Mecza

    25 października 2018 at 08:28

    @abel, tak milczę bo nie mam nic ciekawego do powiedzenia za ty masz dużą satysfakcje z tego w jakim miejscu jest GKS. Twoja komentarze sprowadzają się do tego jak wymienienie trafionych cyfr w totka 10 minut po losowaniu. 10 minut bo dzień później już byś nie pamiętał. Za sytuacje w sekcji piłkarskiej odpowiada Bartnik i nigdy nie pisałem inaczej.

  8. Avatar photo

    abel

    25 października 2018 at 19:23

    Zal mi ciebie mecza. Ja niby sie ciesze a z czego mam sie cieszyc. Przypominam ci tylko ze caly ten marazm jest dzieki takim jak ty. Mam nadzieje ze masz na tyle inteligencji aby domyslic sie dlaczego tak pisze. A jak masz z tym problem to sie odezwij to ci napisze. Najlepiej jednak nic nie pisz ani ty ani irshman czy jak mu tam. Stopien waszej wzajemnej kompromitacji jest tak duzy ze szkoda na was czasu

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Potencjalni rywale w Lidze Konferencji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Dziś o 14:00 w szwajcarskim Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji. Własnie poznaliśmy sześciu potencjalnych rywali GKS Katowice.

GieKSa została przydzielona do grupy 5, w której jest rozstawiona. Na tym etapie wylosować możemy jeden z poniższych klubów: FK Panevėžys (Litwa), przegranego z pary pierwszej rundy kwalifikacyjnej Ligi Europy HNK Hajduk Split (Chorwacja) – MŠK Žilina (Słowacja), ŁNZ Cherkasy (Ukraina), Zimbru Kiszyniów (Mołdawia) lub Auda Ķekava (Łotwa).

ŁNZ Czeraksy swoje mecze ma rozgrywać na stadionie Wisły Płock.

Mecze drugiej rundy kwalifikacyjnej zostaną rozegrane w czwartki – 23 i 30 lipca.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Hajduk lub Żilina rywalem GieKSy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GKS Katowice w II rundzie eliminacji Ligi Konferencji trafił na przegranego z pary I rundy eliminacji Ligi Europy – Hajduk Split/MSK Żilina.

Mecze tej rundy odbędą się 23 i 30 lipca.

Pierwsze spotkanie GieKSa rozegra na wyjeździe.

W zakończonym sezonie Hajduk zajął drugie miejsce w lidze chorwackiej z dorobkiem 68 punktów w 36 meczach, na który złożyło się 20 zwycięstw, 8 remisów i 8 porażek (bramki: 61-36)

MSK Żilina natomiast zajęła w lidze słowackiej miejsce czwarte, zdobywając 52 punkty w 32 meczach – 15 zwycięstw, 7 remisów i 10 porażek (bramki: 59-41). Zespół zdobył również Puchar Słowacji w finale pokonując Koszyce 3:1.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

GieKSa bawi się w Opalenicy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No i panie, dwie kolejki Mundialu za nami, a nawet i kawałek trzeciej. Oczy całego świata zwrócone są na Amerykę, gdzie rywalizują ci najlepsi, średni, słabi i beznadziejny. Brylują jak na razie największe gwiazdy światowego futbolu. Mbappe, Haaland, Kane (w pierwszym meczu), Vini. Oni pokazują, że naprawdę są najlepsi. Dowożą. I zapowiadają już od początku, że te mistrzostwa będą ich. Nawet ten nieszczęsny Cristiano po pierwszym bardzo słabym meczu, w drugim już swojego gola strzelił i zagrał bardzo dobrze. Świetnie spisuje się Francja, Argentyna czy Norwegia. Naprawdę dają radę Niemcy z Denisem Undavem. Rzeczona Portugalia i Hiszpania po wtopach w pierwszych spotkaniach dały dalej pokaz siły. Świetnie spisuje się Japonia, która naprawdę może zajść daleko.

Nie brakuje też wielkich rozczarowań. Na przykład zawsze niegroźny Urugwaj, takim jest i tym razem. Od kilku dekad to przerost formy nad treścią, podobnie jak postać Marcelo Bielsy, który chyba zjada swój własny ogon. Miał podymić Ekwador, ale tak naprawdę już dziś z hukiem może zakończyć się jego przygoda, chyba że sprawią sensację z Niemcami. Skompromitowali się Czesi. Dała ciała Korea, która czeka na rozstrzygnięcia innych grup i dozę szczęścia.

Odrodziło się niespodziewanie RPA, które przecież grało fatalnie w pierwszych dwóch meczach, a z Koreą właśnie zaprezentowali się z bardzo dobrej strony i nie z trzeciego, a z drugiego miejsca awansowali do dalszych gier. Mamy też te maskotki, ale jak się okazuje nie jako dostarczycieli punktów. Curaçao potrafiło zdobyć punkt z Ekwadorem, ale furorę zrobiła Republika Zielonego Przylądka, która zremisowała z dwoma byłymi mistrzami świata, w tym z Urugwajem po naprawdę spektakularnej grze. Mamy Ghanę, która co prawda gra lekki antyfutbol, ale cztery punkty już zainkasowała.

„Nasi” z ekstraklasy nie notują dobrego turnieju. Amir Al-Ammari i Hussein Ali zaliczyli solidne wtopy. Paulsen z Lechii nie grał, ale jego Nowa Zelandia też jest na wylocie z turnieju, choć sprawiła niespodziankę remisem z Iranem. Kapuadi cieszył się z remisu z ekipą CR7, ale z Kolumbią jego DR Konga zagrało beznamiętnie i przegrało. Samed Bażdar za to zaliczył kawałek meczu z Kanadą, a jego Bośnia awansowała do fazy pucharowej. Cały czas żałuję, że kontuzję odniósł Ali i nie wspomaga Iranu, a przecież w takim meczu jak z Belgią i grze w przewadze byłby jak znalazł dla tej zmagającej się z wieloma przeciwnościami reprezentacji.

To wszystko dzieje się dobrych kilka tysięcy kilometrów stąd. Kilkaset kilometrów od Katowic natomiast mają miejsce również wydarzenia bardzo ważne. GKS Katowice przebywa obecnie na zgrupowaniu w Opalenicy i dzisiaj właśnie rozegrał swój pierwszy mecz sparingowy.

Przyznam szczerze, że coś mało mi tej piłki najwidoczniej. Na ten moment obejrzałem wszystkie mecze Mundialu. Łatwe to nie jest, zwłaszcza jeśli chodzi o pojedynki o piątej czy szóstej rano. Nieraz oko leciało. Nieraz zaczynało mi się coś śnić niemal mając otwarte oczy. Ich zamknięcie na kilka sekund to było potężne ryzyko przeoczenia. Ale wytrwałem. I oby udało się dociągnąć to do końca, bo Mundial to wyjątkowa impreza.

No ale ileż można czekać do wieczora, do kolejnych meczów. Akurat sobie buszowałem po YouTubie i zobaczyłem, że zaraz zaczyna się transmisja LIVE ze sparingu ze Świtem Szczecin. Idealnie. W końcu będzie można pooglądać piłeczkę w jeszcze lepszym wydaniu niż ta od Infantino.

I jak się okazało, niekoniecznie jest to żart. Oglądanie tego meczu kontrolnego to była istna przyjemność. Polot, z jakim grała GieKSa, ten luz, ten ciąg na bramkę był naprawdę imponujący. Raz po raz nasz zespół stwarzał sobie sytuacje i zamieniał je na gole. Ale jakie to były bramki, jakaż to była uroda! Bartek Wolski zabawił się w Bartka Wolskiego i w swoim stylu zdobył gola z 16 metrów. Borja to nie wiem czy specjalnie tak podbijał czy co, ale wyszedł bardzo efektowny lob. Wykończenie Ilji w sytuacji sam na sam też było godne najlepszych napastników. Zresztą Ilja ustrzelił hat-tricka i to bardzo cieszy. Niech chłopak nabiera tej pewności właśnie w finalizacji, bo to co często było widać na wiosnę – to że szukał idealnej pozycji do uderzenia, podczas gdy można to było robić wcześniej. Każdy gol – nawet w sparingu – ma dawać zawodnikowi pewność i przekonanie, że po prostu trzeba próbować, a trafienia przyjdą. Cały ten sparing wyglądał jak zabawa z piłką radosnych ludzi.

Wiadomo, że to tylko sparing i jak mawiał klasyk, do wyników sparingów nie ma co przykładać wagi. Choć mam jednak wrażenie, że to twierdzenie ma swoją jedną stronę „bardziej”. Mianowicie taką, że słabe wyniki w sparingach nie przekładają się później na ewentualną słabą grę w lidze (choć przecież czasem się przekładają). Ale myślę jednak, że dobra postawa i wyniki w sparingach mogą bardzo mocno podziałać pozytywnie – przede wszystkim w kwestii psychologicznej.

Nie zapominajmy, że przychodzą do nas nowi zawodnicy. I jeśli taki rzeczony Bartek Wolski w swoim debiucie wygrywa 7:0 i strzela gola, to przecież może sobie pomyśleć „kurde, ale fajnie trafiłem”, podjarać się i może być z tego wielki pożytek. A Pau Resta podpisał dziś kontrakt i dokładnie to samo. Chodzi o to, żeby te tryby się naoliwiały, a mechanizmy nakręcały. O to ma też zadbać Dawid Szwarga, który nieoczekiwanie wzmocnił sztab szkoleniowy. Witamy z powrotem!

Zgrupowanie, Opalenica, był Klimczok, jest dobra atmosfera. Na razie idzie bardzo dobrze. Jeszcze Olek Paluszek się wyleczył i jest na obozie. Nie ma co oczywiście popadać w euforię, ale warunki początkowe nadchodzącego sezonu wyglądają bardzo dobrze. Jeszcze mamy w perspektywie te puchary i Żilinę lub Hajduka. I inaugurację ligi w Krakowie. Z każdym tygodniem, z każdym dniem będziemy się nakręcać coraz bardziej.

Cieszy to, że trener mówi, że nie chcą poprzestać na jednej rundzie. Cieszy to, że mówi, że lepiej grać co trzy dni, a nie co tydzień. Widać, że nie używa i nie chce używać żadnych wymówek, tylko po pierwsze – ciężko pracować, ale kurde – no nie da się nie odczuć, że jest podjarany, jak i my jesteśmy. GieKSa to przygoda, teraz kolorowa, choć przez wiele lat była szara, bura i ponura. Teraz jest pięknie.

Czekamy więc, co przyniosą następne dni, będziemy obserwować relacje z obozu, kolejne doniesienia o ewentualnie jeszcze jakichś wzmocnieniach, no i następne sparingi. Do pierwszego meczu pozostaje już niespełna miesiąc. Zleci. A 9 i 16 lipca zasiądziemy – kto wie może przed streamami – i będziemy z wypiekami na twarzy obserwować poczynania Słowaków z Chorwatami. I patrzeć na tych, którzy są… słabsi.

PS Myśleliście, że o czymś zapomniałem? Nie ma tak dobrze. Leo Messi to absolutny Bóg Futbolu. Wspomniany na początku felietonu panteon gwiazd to jedno. Ale osobny jest Leo. Przyjechać na Mundial, mając już na koncie tytuł Mistrza Świata i w wieku 39 lat strzelić pięć bramek w dwóch meczach? Do tego są to wszystkie bramki zespołu. To się wymyka ze wszystkiego. Leo naprawdę przekracza coraz to kolejne limity i zdrowy rozsądek. Teraz to można zastanawiać się, czy nie pobije niemożliwego do pobicia rekordu, czyli 13 bramek Just’a Fontaine’a w jednym turnieju. Droga do tego daleka, ale zrobił taki początek, że w ogóle można to rozpatrywać. Także do boju Leo. Vamos!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga