Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Prasówka Siatkówka

Multisekcyjny przegląd mass mediów: GieKSa wykonała plan i wygrała sezon zasadniczy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów, które obejmują informacje z ubiegłego tygodnia dotyczące sekcji piłki nożnej, hokeja na lodzie i siatkówki GieKSy.

Dla przypomnienia – w ubiegłym tygodniu hokeiści wygrali ostatni mecz w rundzie zasadniczej pieczętując awans do rundy play – off z pierwszego miejsca w tabeli. Siatkarze wrócili na ligowy parkiet, niestety przegrali mecz w ramach 17 kolejki Plus Ligi. Piłkarze wygrali w dwóch meczach sparingowych.

PIŁKA NOŻNA

gol24.pl – GKS Katowice ma nowego zawodnika. Czeski pomocnik Jakub Habusta trafił na Bukową z Odry Opole

Jakub Habusta podpisał kontrakt z GKS-em Katowice. Czeski pomocnik ma 25 lat i grał wcześniej w Odrze Opole.

[…] 25-letni Czech przechodzi do GieKSy na zasadzie transferu definitywnego z Odry Opole. W Katowicach podpisał półtoraroczny kontrakt z opcją przedłużenia o rok.

[…] Na sezon 2017/2018 dołączył do Odry Opole. Łącznie na szczeblu polskiej 1 ligi rozegrał 47 meczów i strzelił 4 bramki. W rundzie jesiennej bieżących rozgrywek rozegrał dla opolan 18 meczów, 17 razy jako gracz pierwszej jedenastki. Ma na swoim koncie także dwanaście występów w młodzieżowych reprezentacjach swojego kraju.

[…] Nowym zawodnikiem GKS-u Katowice został też Arkadiusz Jędrych. 26-letni środkowy obrońca przechodzi do GKS-u Katowice na zasadzie transferu definitywnego. W Katowicach uzgodnił warunki 2,5-letniego kontraktu.

[…] Na rozgrywki 2016/2017 przeniósł się do pierwszoligowej Pogoni Siedlce. Z kolei rok później dołączył do Zagłębia Sosnowiec, z którym wywalczył awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. W rundzie jesiennej bieżącego sezonu Ekstraklasy rozegrał 17 meczów będąc podstawowym zawodnikiem Zagłębia.

sportowefakty.wp.pl – Sparingowa środa: GKS Katowice postrzelał Czechom. Tyszanie wciąż na zero

Efektowne zwycięstwo 5:0 odniósł GKS Katowice w sparingu z MFK Frydek-Mistek.

[…] GKS Katowice zbroi się i przygotowuje do walki o utrzymanie w Fortuna I lidze. Do zespołu dołączyło pięciu nowych piłkarzy. Czterech z nich zagrało w zakończonym wynikiem 5:0 meczu z MFK Frydek-Místek. Gole czeskiemu trzecioligowcowi strzelała stara gwardia katowiczan. Dwa Bartosz Śpiączka, a po jednym dołożyli Adrian Błąd, Adrian Łyszczarz oraz Arkadiusz Woźniak

tspodbeskidzie.pl – [SPARING]: GKS KATOWICE – TSP

Ostatni sparing przed wylotem na zgrupowanie do Turcji piłkarze Podbeskidzia rozegrali w Chorzowie na bocznym boisku Stadionu Śląskiego, a naszym rywalem był pierwszoligowy GKS Katowice.

[…] Warunki do gry pomimo lekkiego mrozu były o wiele lepsze niż podczas ostatniego sparingu z GKS-em Tychy – boisko pozwalało no szybsze i dokładniejsze rozgrywanie piłki. Pierwsze 45 minut toczyło się głównie w środkowej części boiska. Oba zespoły po stracie piłki w wysokim pressingu starły się szybką ją odebrać. Po jednej z takich akcji Sabala doskoczył do bramkarza GKS-u i zmusił go do błędu, którego jednak nie wykorzystał Sierpina. W odpowiedzi piłkę na 20 metrze stracili piłkę zawodnicy TSP, lecz finalizujący akcję Katowic, Śpiączka był na spalonym. Gdy wydawało się, że remis utrzyma się do przerwy, na prowadzenie wyszli katowiczanie. Z pozoru niegroźne dogranie w pole karne i nieporozumienie w bielskiej defensywie, wykorzystał David Anon, który sprytnie czubkiem buta skierował piłkę do bramki.

Druga połowa mogła rozpocząć się świetnie dla naszych zawodników. Piłkę w pole karne otrzymał Roginić, ale w doskonałej sytuacji spudłował. Od tego czasu lekką inicjatywą przejęli gospodarze sparingu – zawodnicy trenera Dariusza Dudka. Po szybkich, kombinacyjnych akcjach stworzyli oni sobie dwie dobre okazje na podwyższenie wyniku, jednak w obu zabrakło nieco wykończenia. W odpowiedzi szybką kontrę przeprowadzili nasi zawodnicy. Piłkę jeszcze z własnej połowy zabrał ze sobą chorwacki napastnik Górali, wyprzedził jednego z obrońców z Katowic i w dobrej sytuacji pokusił się o uderzenie – niestety ponownie chybił. W końcówce meczu wynik nie uległ już zmianie i Podbeskidzie odniosło pierwszą przegraną w zimowych grach kontrolnych.

SIATKÓWKA

siatka.org – PL: niespodzianka w Lubinie, Cuprum z kompletem punktów

Do niespodzianki doszło w meczu pomiędzy Cuprum Lubin a GKS-em Katowice. Mający na swoim koncie trzy zwycięstwa z rzędu katowiczanie przegrali z Cuprum 1:3. W pierwszym secie górą byli podopieczni trenera Piotra Gruszki, kolejne trzy dosyć pewnie wygrali lubinianie i to im przypadły trzy punkty.

W pierwszym fragmencie meczu żadna ze stron nie zdobyła przewagi. Obie ekipy częstowały się bowiem skutecznymi zagraniami, popełniając mało błędów.

[…] Drugą odsłonę lepiej otworzyli podopieczni Marcelo Fronckowiaka, po skutecznej kiwce Ziobrowskiego oraz skutecznej „czapie” na Tomasie Rousseaux osiągając wynik 4:1. Z czasem walka między drużynami się zacieśniła, a kilka punktów zostało zdobytych po dłuższych wymianach (7:4). Przyjezdni naciskali na rywala, czego dowodem była kontra w wykonaniu Butryna (5:7). W następnych dwóch piłkach Cuprum samo wyciągnęło rękę do przeciwnika, dwukrotnie myląc się w ataku. Goście poszli za ciosem, stawiając blok na Yanagidzie (8:7). Lubinianie przerwali serię przeciwnika, by następnie zablokować Butryna (9:8).

[…] Gospodarze grali skutecznie, dzięki temu przez długi czas utrzymywali oni swoje prowadzenie (20:17). Drużyna z Katowic popełniała coraz więcej niewymuszonych błędów, dlatego w końcówce straciła ona jeszcze kilka „oczek”, wyraźnie przegrywając partię.

Zespół Piotra Gruszki powrócił na boisko do wyjściowego składu, który stawiał opór lubinianom. Do dobrej dyspozycji wracał Butryn, aplikując asa serwisowego (5:4). Przyjezdni mieli kilka okazji do zbudowania wyższego prowadzenia, lecz za każdym razem zabierali oni sobie szansę prostymi błędami (8:8).

[…] Gra siódmej drużyny PlusLigi kompletnie się rozsypała, co negatywnie odbiło jej się na wyniku (9:16). W końcu GieKSa poprawiła swoją skuteczność w ataku. Szczególnie widać było tu o Butryna, który kończył nadarzające się okazje. Cuprum miało jednak kontrolę nad pojedynkiem, dlatego Maciej Gorzkiewicz wykonał udaną kiwkę (20:14). Ostatni fragment seta znów był pozbawiony emocji, ponieważ gospodarze spokojnie pozostali przy dużej przewadze.

Mimo trudności goście przejęli inicjatywę na placu gry, po udanym ataku Depowskiego oraz po zbiciu piłki przechodzącej przez Krulickiego obejmując prowadzenie 5:2.

[…] Następne „oczko” do przewagi kiwką dołożył Ziobrowski (19:16). Dobrą dyspozycję utrzymywał także Yanagida, swoją bardzo dobrą zagrywką pomagając zespołowi w wypracowaniu jeszcze większej zaliczki (23:17). Katowiczanie byli bezradni na dobrą postawę rywala, toteż nie zdołali oni powiększyć swojego dorobku punktowego w PlusLidze.

HOKEJ NA LODZIE

hokej.net – GieKSa wykonała plan i wygrała sezon zasadniczy

Tauron KH GKS Katowice pewnie pokonał Unię Oświęcim 5:1 i sezon zasadniczy zakończył na pierwszym miejscu. Dwie bramki dla „GieKSy” zdobył Mikołaj Łopuski.

[…] Katowiczanie zdawali sobie sprawę z faktu, że wygrana da im pozycję lidera, która w każdej rundzie fazy play-off promowana jest handicapem w postaci większej liczby spotkań na własnym lodzie. Dlatego od samego początku starali się narzucić oświęcimianom swój styl gry.

Oświęcimianie – z uwagi na fakt, że w środę i w piątek czekają ich trudne konfrontacje z Zagłębiem Sosnowiec – nie forsowali tempa. Przez 13 minut toczyli wyrównany bój z wicemistrzami Polski i mieli nawet kilka niezłych okazji. Najlepszą zmarnował Damian Piotrowicz, który z bliskiej odległości nie zdołał pokonać Kevina Lindskouga.

[…] Katowiczanie worek z bramkami rozwiązali w 13. minucie, bo uderzenie Tomasza Skokana do bramki sprytnie przekierował Janne Laakkonen. Pięćdziesiąt sekund później na 2:0 podwyższył Patryk Wronka. Po jego uderzeniu strzegący oświęcimskiej bramki Sebastian Lipiński tak odbił krążek, że guma wpadła mu za kołnierz.

Od tego momentu katowiczanie przejęli kontrolę nad wydarzeniami na lodzie. Grali agresywniej, dokładniej i byli głodni kolejnych trafień. W drugiej odsłonie trzykrotnie znaleźli sposób na oświęcimskiego golkipera. Dwukrotnie uczynił to Mikołaj Łopuski a raz Filip Starzyński.

Honor biało-niebieskich uratował Martin Przygodzki, który w 50. minucie popisał się przepięknym uderzeniem z bekhendu.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna Wywiady

Jędrych: Stempel mocnej wiary

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wygranym meczu z Termalicą porozmawialiśmy z kapitanem GieKSy Arkadiuszem Jędrychem, który podkreślił znaczenie procesu i stabilności w klubie dla osiągania sukcesów, a także docenił doping ponad 13 tysięcy fanów.

Wszystko w porządku po tych dwóch sytuacjach?
Arkadiusz Jędrych: Tak. Trochę mi gdzieś wygięło nogę, później dostałem w brzuch, ale na gorąco myślę, że tak. Wiadomo, adrenalina jeszcze musi opaść i wtedy zobaczymy. Na tę chwilę wszystko jest okej i mam nadzieję, że jutro i pojutrze także wszystko będzie dobrze.

Po takich szalonych spotkaniach chyba już możecie powiedzieć, że pojawiają się myśli o europejskich pucharach?
Wiadomo, mając na koncie 47 punktów, czemu mamy nie marzyć? Tak to na razie zostawię.

Eman Marković dzisiaj dwukrotnie przekroczył prędkość przy tych trafieniach.
Jesteśmy świadomi, że Eman w miarę upływu sezonu czuje się coraz lepiej. Zresztą chyba nie tylko my, ale wszyscy, którzy chodzą i oglądają te mecze widzą, że w Emanie drzemią naprawdę ogromne możliwości. Pokusiłbym się wręcz o to, że on jeszcze swoich maksymalnych umiejętności nie pokazał. Zostały nam trzy mecze i życzmy sobie, żeby tymi swoimi wartościami nas jeszcze pozytywnie zaskoczył.

Przyszedłeś do GieKSy w trudnym momencie, wtedy zaraz spadek i druga liga, a niedługo mogą być puchary. Dla ciebie to też długa droga?
Nie da się ukryć, że moja droga w GKS-ie była dosyć kręta. Na chwilę obecną powtarzam, że ja mam takie podejście do tego wszystkiego: to, co się teraz dzieje wokół GieKSy to stempel mocnej wiary w to wszystko, w ten proces w którym tkwimy. Mamy nadzieję, że ten proces dalej będzie się napędzał, rozwijał i wszyscy ludzie wokół GKS-u będą tak ukierunkowani na Klub, na pomaganie, tak jak widzieliśmy dzisiaj na trybunach. Nie idzie o tym nie wspomnieć, jak stanęliśmy sobie chwilę przed meczem, to te trybuny powodują ciarki na całym ciele. Dwunasty zawodnik miał wpływ na to, że wygraliśmy dziś tak okazale.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Wasielewski: Tutaj się odnalazłem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.

Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.

Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.

Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.

Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.

Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.


Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.

Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.

Jaki był plan na ten mecz?

Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.

Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?

To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.

Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?

Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.

Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?

Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.

Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.

Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.

Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?

Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Marsz ku marzeniom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

No to nam się ułożyła tabela. Po niedzielnych spotkaniach GieKSa znajduje się na podium. Niepojęte. Wiadomo, że Raków nie rozegrał swojego meczu z Jagiellonią, jednak gdyby pojedynek ten się odbył, to w przypadku zwycięstwa jednej z drużyn Katowiczanie znaleźliby się na czwartym miejscu, a gdyby był remis – na piątym. Zaległości zostaną odrobione 13 maja i będziemy je śledzić z zapartym tchem. Wcześniej natomiast odbędzie się jeszcze cała kolejka ligowa.

Niezależnie jednak od starcia Raków – Jagiellonia, GKS na trzy kolejki przed końcem znalazł się na miejscu premiowanym grą w rozgrywkach europejskich. Wysoka porażka Wisły Płock oraz remis Zagłębia Lubin spowodował, że Wisłę przeskoczyliśmy, a od Lubinian odskoczyliśmy. Ostatecznie ta kolejka jest na wielki plus. I jeszcze ten Widzew przegrał. Nieważne.

Wyświechtany już jest ten termin „logika ekstraklasy”, ale trudno go nie używać, bo ma on swój wielki sens w tym sezonie. Czyli to, że gdy wszystkie znaki na niebie i ziemi wskazują, że w danym meczu jakaś drużyna wygra, to wygrywa drużyna przeciwna. Niektórzy snuli teorię, że i tak może być w pojedynku z Termaliką. Tym razem jednak GieKSa tej „logice” zaprzeczyła. Będąc zdecydowanym faworytem i grając o swoją wysoką stawkę nasz zespół rozbił i dobił rywala zmierzającego prostym traktem do pierwszej ligi. Sensacji czy niespodzianki nie było. Wygrała drużyna z większym potencjałem i w końcu nie musieliśmy do ostatnich sekund drżeć o wynik, co w ostatnich czasach zdarzało nam się bardzo często.

Ale wcale nie musiało być tak różowo. Termalica postawiła wszystko na jedną kartę i na początku meczu przyatakowała znacznie. Nasz zespół trochę się w tej pierwszej fazie pogubił i raz po raz w polu karnym Dawida Kudły było jakieś zamieszanie. Goście wykonywali sporo rzutów rożnych. Raz po interwencji Lukasa Klemenza było blisko bramki samobójczej, a piłka spadła na poprzeczkę. Bardzo czujny był Dawid Kudła, który nie popełnił błędu Bartłomieja Drągowskiego i jakoś tę piłkę poza boisko wybił. Wyglądało na to, że czeka nas ciężkie – wbrew papierowi – spotkanie.

GieKSa jednak po raz kolejny pokazała, że w piłce liczą się konkrety. Piłkarze Marcina Brosza bowiem robili to zamieszanie, ale niedługo potem w ciągu kilku minut GKS zdobył dwie bramki, dał sobie bardzo duży komfort i zwiększył prawdopodobieństwo zwycięstwa. Wrócił Mateusz Kowalczyk do składu i zabawił się w szczypiornistę czy tam koszykarza i wrzucił se piłkę do bramki. A że musnął ją po drodze Kasperkiewicz to już tylko drobny szczegół, ale konieczny, by bramka z autu mogła zostać uznana. Od razu przypomniała mi się taka sytuacja kiedyś z derbów Birmingham, kiedy zawodnik drużyny broniącej wyrzucał z autu do swojego bramkarza (chyba fińskiego), ten chciał przyjąć, ale piłka przeturlała mu się po stopie i to był jeszcze bardziej kuriozalny gol – ale tego typu. Tak więc Kowal już na wstępie zaliczył efekt ze swojego powrotu. I mieliśmy do czynienia z dość zabawną sytuacją, kiedy fetowane i skandowane jest nazwisko nie strzelca bramki, a człowieka, który wyrzucał aut.

Czy Ilja strzelił drugiego gola? Miałem pewne wątpliwości w trakcie meczu, sądziłem, że potrzeba by grona fizyków, którzy skomplikowanymi obliczeniami dowiedliby, że piłka uderzona pod tym kątem, trafiająca w słupek, odbije się tak, że wpadnie do bramki. Na spokojnie jednak patrząc na tę sytuację, na chłopski rozum, wydaje się, że wpadłaby. Bezpośrednio lub właśnie po odbiciu od słupka. Drugiego samobója więc nie było, a Ilja mógł się cieszyć ze swojej bramki. Dodajmy, że jego pierwszy strzał głową przy tym rzucie rożnym też był bardzo dobry i dał szansę na dobitkę.

Trzeci gol to już był majstersztyk naszego zespołu. Jak w meczu z Motorem nasza drużyna robiła atak z siedmioma czy ośmioma uczestniczącymi zawodnikami, to teraz poszło bardzo prosto – Wasyl, Nowak, Szkurin, Marković. Przy czym dwóch naszych zawodników (Milewski, Wasielewski) było w tej akcji znokautowanych, ale to nie przeszkodziło Bartkowi wypuścić Ilję, a Białorusinowi kapitalnie wyłożyć piłkę do Emana. Sprint, jaki w tej sytuacji wykonał Norweg to też było coś niesamowitego. A od strzału Jimeneza do gola minęło 14 sekund. Nie wiem, czy tory kolejowe w Polsce są gotowe na tak szybkie pociągi. Alan Czerwiński z dawnych czasów w GieKSie – kiedy to sam miał swoje „tory kolejowe” i po nich pędził – ma godnych następców. Choć nie powiem – i Alan czasem jak za starych dziejów potrafi się rozpędzić, ale to rzadko, bo z wiekiem postawił na inne atuty.

I brawa dla sędziego Malca za puszczenie tej akcji.

GieKSa miała świetny wynik i naprawdę niepotrzebnie straciła tę bramkę po koniec pierwszej połowy. Z drugiej strony bardzo dobrze w tej sytuacji zachował się Zapolnik i po prostu wymanewrował Arkadiusza Jędrycha. Tak to się zdarza w sporcie.

Nie wiem czy jestem jakimś wrodzonym pesymistą (nie sądzę) czy opieram się na doświadczeniu, ale w związku z tą straconą bramką byłem niezadowolony w przerwie. Oczami wyobraźni już widziałem powtórkę z Motoru, kiedy rywal zaraz po przerwie znów trafia do siatki i robi się kwas. A przecież po trafieniu Zapolnika Fassbender miał zaraz znakomitą sytuację. Za dużo GieKSa w ostatnim czasie tych prowadzeń traciła, żebym był spokojny. Dlatego niezbędna dla mnie była czwarta bramka.

Ta na szczęście w miarę szybko padła, a swój swoisty dublet ustrzelił Kowal. Żarty żartami, zastanawialiśmy się w pierwszej połowie, kiedy ostatnio zawodnik strzelił bramkę. No i w końcu zaliczył swoje premierowe trafienie w tym sezonie, a wynik stał się spokojniejszy. Fantastycznie wypuścił Mateusza Eman, do swojego gola dokładając asystę. Swoje przy tej akcji zrobił oczywiście Szkurin. No a odbiór początkujący tę akcję zaliczył… Kowal.

No a potem mieliśmy kolejny popis Norwega, który indywidualnie popędził, nawinął obrońcę, minął bramkarza i strzelił do pustej bramki.

Różne te wszystkie gole były i świadczące o wszechstronności. GieKSa parła do przodu tak jak nas ostatnio przyzwyczaiła. I strzelała bramkę za bramką.

I najlepsze jest to, że nie był to jakiś wybitny mecz naszej drużyny. Mogło to wyglądać trochę lepiej, bez tej nerwówki na początku czy po golu na 1:3. Ale drugiej strony – efektywność ofensywna w tym meczu to był kunszt. Widziałem kilka lepszych meczów – choćby z Lechią Gdańsk u siebie, gdzie druga połowa ocierała się o perfekcję. Ale jeśli GieKSa gra mecz dobry, a nie wyśmienity, a mimo to gromi przeciwnika, to wiedz, że jest dobrze. Że są jeszcze rezerwy, a i tak jest świetnie. Fajnie, że Mateusz Kowalczyk w pomeczowym wywiadzie też podszedł z pewnym krytycyzmem do postawy drużyny, a jego słowa zabrzmiały na bardzo merytoryczne i stonowane.

Niesamowita jest ta nasza Nowa Bukowa. Bilans GKS Katowice u siebie od otwarcia stadionu to 15-4-5, bramki: 47-30.

Ostatnie 10 meczów to ligowy bilans 7-1-0 plus dwa awanse w Pucharze Polski.

Niepojęte. Twierdza od samego startu.

Z kronikarskiego obowiązku dodam też, że Termalica była jakąś totalną zmorą GieKSy u siebie, choć wszystkie poprzednie mecze odbyły się jeszcze na starej Bukowej. Na dziewięć takich prób, naszemu zespołowi ani razu nie udało się wygrać. Pamiętam debiut trenera Rafała Góraka za pierwszej kadencji – to właśnie piłkarze z Niecieczy pokonali nas w Katowicach po pięknym golu Pawlusińskiego. Niedawno GKS był bliski wygranej, ale grając z przewagą jednego zawodnika przez cały mecz dał sobie wbić trzy gole, w tym na 3:3 w czasie doliczonym. Była porażka po dogrywce w Pucharze Polski. Innym razem rywale również w doliczonym czasie strzelili zwycięskiego gola.

W końcu przeciwnik ten został odczarowany. Ale dziewięć meczów na Bukowej, w których ani razu nie przegrali to swoisty rekord.

Po tym meczu nasz zespół wskoczył na podium. Można się powoli bawić w analizy terminarza. Na ten moment mamy dwa punkty przewagi nad Zagłębiem Lubin i Wisłą Płock oraz lepsze mecze bezpośrednie z oboma tymi ekipami. To mówi, że w przypadku naszej jednej wygranej w trzech ostatnich kolejkach, rywale ci musieliby wygrać dwa swoje mecze.

Zagłębie gra z Górnikiem na wyjeździe, Pogonią u siebie i Jagiellonią na wyjeździe. Wisła z Motorem i Górnikiem u siebie oraz Lechem na wyjeździe. W każdym z tych przypadków dwie wygrane byłyby dużym wyczynem. I choć nie są to scenariusze niemożliwe (zwłaszcza w przypadku Wisły), to zadanie to będzie dla tych ekip piekielnie trudne.

Nie wspominam na razie (wspomniałem na wstępie) o Rakowie i Jagiellonii, bo nikt nie powiedział, że i z tymi zespołami nie możemy rywalizować o miejsce na podium. Tym bardziej, że z Jagą zagramy mecz bezpośredni.

Ale tak jak powiedziałem – swoje punkty trzeba zrobić. A i nasz terminarz do łatwego nie należy. Piast pod wodzą trenera Myśliwca znów zaczął grać bardzo dobrą i skuteczną piłkę. Starcie w Gliwicach będzie niebywale trudne. Staną na siebie dość podobne dwie drużyny i znów będziemy mieli piłkarską wojnę. Później przyjdzie czas na ekipę Adriana Siemieńca, która zawodzi w ostatnim czasie, ale nadal jest to przecież świetna drużyna. I na koniec zawsze mocna u siebie Pogoń.

Rywale więc w tej kolejce nam pomogli, a my to wykorzystaliśmy kapitalnie. Zawsze najlepiej zacząć od siebie i swój mecz wygrać. A co się wydarzy na innych boiskach jest równie ważne – ale lepiej to obserwować mając już spokojną głowę i swoje zadanie wykonane najlepiej jak się potrafi.

A Termalica? To była piękna przygoda. Ktoś musi w lidze zająć ostatnie miejsce, ale grunt, żeby zrobić to z honorem. To nie jest drużyna bardzo słaba. Byle kto nie wygrywa w Białymstoku, Warszawie i Zabrzu. Za dużo jednak potracili punktów w innych meczach. Pewnie Słonie znów gdzieś za dwa lata awansują. Folklor więc spada z tej ligi – pytanie co będzie w zamian. A może Puszcza, która pod wodzą legendarnego Tomasza Tułacza uchwyciła świetną serię i zaczyna się dobijać do baraży?

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga