Piłka nożna
Odwieczny rywal
Ciężko w ligowej historii GieKSy znaleźć rywala z którym graliśmy częściej niż z Widzewem Łódź. Łodzianie towarzyszyli GieKSie od lat 70-tych i na przestrzeni tych lat nasi rywale okazali się drużyną lepszą wygrywając aż 43% meczów.

Swoje pierwsze ligowe potyczki obydwie drużyny stoczyły właśnie walcząc o upragnioną ekstraklasę a miało to miejsce w sezonie 1972/1973 mimo dwukrotnego remisu (0:0 i 1:1 – pierwszą bramkę przeciwko widzewianom strzelił w 12. minucie Eugeniusz Pluta) to GieKSa uplasowała się wyżej i awansowała do elity.
Eugeniusz Pluta
Widzew zdołał awansować 5 sezonów później i od tego czasu GieKSa z naszym najbliższym rywalem grała prawie nieprzerwanie do sezonu 2003/2004.

Spotkania z Widzewem zawsze elektryzowały publiczność. Przykładem może być spotkanie z 1984 roku, kiedy to na Bukowej zjawiło się 14 tysięcy ludzi by zobaczyć spotkanie z widzewianami.
Naszej drużynie bardzo ciężko się gra z Widzewem na jego boisku, na 25 spotkań GieKSa wygrała zaledwie 3 razy. Poniżej jedno ze zwycięstw GieKSy na terenie rywala.
GieKSa w ostatnich latach czterokrotnie zmierzyła się z Widzewem i niestety aż 3 razy musieliśmy uznać wyższość rywala, który piłkarsko był po prostu lepszy. Zresztą Widzewiacy udowodnili to dwukrotnie pod rząd awansując do ekstraklasy (raz mimo awansu zostali zdegradowani za korupcję). Jednak raz po bardzo emocjonującym spotkaniu udało nam się zwyciężyć. GieKSa która walczyła o pozostanie w 1 lidze wygrała w Jaworznie ze swoim odwiecznym rywalem 3:2.
Po 5 sezonach widzewiacy znów zawitali do I ligi. Tym razem nie był to już ten sam silny Widzew jak przed laty, tylko drużyna pozbawiona atutów organizacyjnych jak i piłkarskich. Mimo poważnych problemów, Widzew rozegrał na Bukowej dobre spotkanie. Na szczęście nasza drużyna wykorzystała słabą dyspozycje kapitana gości Piotra Mrozińskiego i zdołała w ostatnich minutach spotkania doprowadzić do wyniku 2:1.
| 51. | 2014/15 | I liga | GKS Katowice | 2:1 | Widzew Łódź |
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.




Najnowsze komentarze