Siatkówka
PlusLiga nabiera przyspieszenia!
Wyjątkowo w środku tygodnia rozegrana zostanie seria gier w PlusLidze. To już kolejka numer 24, więc koniec fazy zasadniczej zbliża się wielkimi krokami. A w związku z tym, zacięta rywalizacja panuje na górze, jak i w dole tabeli.
Góra tabeli. Najciekawiej zapowiadają się mecze w Rzeszowie oraz w Gdańsku. Resovia po porażce w Olsztynie nie może pozwolić sobie na kolejną stratę punktów, tym bardzie że obu rywali dzieli tylko 4 oczka różnicy w tabeli. Z kolei Cuprum podbudowane zwycięstwem nad Jastrzębskim, będzie chciało urwać jakieś punkty rzeszowianom, bo brakuje im tylko jednego oczka do szóstego miejsca. W spotkaniu w Gdańsku spotkają się dwie ekipy, chcące zakończyć tę rundę w pierwszej szóstce. Dlatego można spodziewać się zaciętego oraz wyrównanego meczu.
Jastrzębski jest faworytem starcia z Czarnymi, ZAKSA zagra z GKS-em, a ONICO ze Skrą spotka się… nie wiadomo kiedy, bo trwają przepychanki z ustaleniem terminu tego meczu. Przypomnijmy, że zamieszanie wokół rywalizacji obu ekip zaczęło się już w październiku. Spotkanie 9. kolejki PlusLigi ONICO Warszawa z PGE Skrą Bełchatów, zaplanowane na 15 listopada, zostało przełożone na 9 listopada. Zmieniono również gospodarza tej konfrontacji, zamiast na Torwarze, obie ekipy zmierzyły się w hali Energia. Do meczu rewanżowego (w ramach 24. kolejki) w stołecznej hali COS Torwar miało dojść 21 marca. Jak się okazało, ten termin jest już nieaktualny. Na stronie PlusLigi pojawiła się nowa data: 18 kwietnia. Ten termin wydaje się nieco absurdalny, gdyż ostatnia – 30. kolejka fazy zasadniczej została zaplanowana na… 14 kwietnia! Ze względu na udział PGE Skry Bełchatów w Lidze Mistrzów, został zamieniony gospodarz pierwszego meczu. Drugi termin, po negocjacjach był wstępnie umówiony na 21 marca, ale teraz z uwagi na awans Skry do fazy pucharowej Ligi Mistrzów, stał się nieaktualny. Dlaczego obie drużyny nie mogą zagrać tak jak wszyscy 7 marca? Jeśli chodzi o nowy termin, dziś wiemy, że… nic nie wiemy.
Dół tabeli. Tu również będzie ciekawie, bo zagrają ze sobą w Zawierciu, ekipy będące w strefie barażowej. Beniaminek będzie chciał w końcu wygrać (ma już sześć porażek z rzędu na swoim koncie) i wyskoczyć z tej strefy, natomiast bydgoszczanie chcieliby oddalić się od strefy spadkowej. Dla będących na miejscach spadkowych, czyli BBTS-u oraz Dafi Społem wybrzmiewa właśnie ostatni dzwonek alarmowy. Obie drużyny potrzebują zwycięstw i to za trzy punkty, aby realnie myśleć o walce o utrzymanie się w PlusLidze. A kiedy tego nie zrobić jak nie teraz? W meczach domowych oraz z rywalami w ich zasięgu. Bo przecież zarówno MKS Będzin jak i Espadon są tuż nad kreską w tabeli. Tak więc zapowiadają się zacięte i nerwowe mecze, w których zdecyduje w pierwszej kolejności „głowa”, a potem dyspozycja dnia.
A już… w piątek (o godz. 18.00) zaczynamy meczem w Spodku 25 kolejkę, gdzie GieKSa zagra przeciwko wicemistrzom Polski.
Program 24 kolejki: 7 marca
Asseco Resovia Rzeszów – Cuprum Lubin (w pierwszym meczu 3:2) –
7 marca (środa) godz. 18.00 – sędziowie Szymon Pindral / Magdalena Niewiarowska
Jastrzębski Węgiel – Cerrad Czarni Radom (w pierwszym meczu 3:0) –
7 marca (środa) godz. 18.00 – sędziowie Jarosław Makowski / Maciej Maciejewski
Aluron Virtu Warta Zawiercie – Łuczniczka Bydgoszcz (w pierwszym meczu 0:3) –
7 marca (środa) godz. 18.00 – sędziowie Sławomir Gołąbek / Paweł Ignatowicz
BBTS Bielsko-Biała – MKS Będzin (w pierwszym meczu 1:3) –
7 marca (środa) godz. 18.00 – sędziowie Piotr Król / Waldemar Niemczura
Dafi Społem Kielce – Espadon Szczecin (w pierwszym meczu 0:3) –
7 marca (środa) godz. 18.00 – sędziowie Maciej Twardowski / Paweł Burkiewicz
ZAKSA Kędzierzyn-Koźle – GKS Katowice (w pierwszym meczu 3:0) –
7 marca (środa) godz. 18.30 – sędziowie Maciej Herbik / Tomasz Janik
Trefl Gdańsk – Indykpol AZS Olsztyn (w pierwszym meczu 3:2) –
7 marca (środa) godz. 20.30 – sędziowie Agnieszka Michlic / Jacek Broński
Mecz przełożony: termin… nieznany!
ONICO Warszawa – PGE Skra Bełchatów (w pierwszym meczu 0:3) –
X marca (xxl) godz. XX – sędziowie Wojciech Maroszek / Marek Lagierski
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Piłka nożna
Rafał Strączek 2029!
Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania.
Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.
Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem.
Galeria Kibice Piłka nożna
Kibicowskie święto w Kielcach
Zapraszamy do galerii z Kielc, gdzie GieKSa podzieliła się punktami z Koroną. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Najnowsze komentarze