Piłka nożna
Plusy i minusy po Niecieczy
GKS pokonał Niecieczę i możemy dopatrzeć się wielu pozytywów. Przyćmiewają one kwestie negatywne, choć należy nad nimi popracować.
Plusy:
+ Pierwsza wygrana na wyjeździe – GKS Katowice dopiero w siódmej próbie pokonał rywala na obcym stadionie. Zrobił to w sposób pewny i dający nadzieję, że wyjazdowe wygrane nie będą rzadkością.
+ Kolejne zastąpienie kluczowej postaci – tym razem ze składu wypadł Tomasz Wróbel. Nie było tego widać, bo nasi zawodnicy już z Olimpią pokazali, że potrafią grać bez lidera. Tym razem wrócił Przemysław Pitry i to on niczym Wróbel obsłużał partnerów prostopadłymi podaniami.
+ Przetrwanie naporu gospodarzy – ok. 20 minut drugiej połowy to były nieustanne ataki niecieczan. Na szczęście mamy w bramce Budziłka, który kilka razy wybronił groźne sytuacje.
+ Skuteczność – GKS wykorzystał swoje okazje do zdobycia gola, a już po 12. minutach prowadził 2:0
+ Odczarowany stadion – to był dla GKS bardzo niewygodny teren. Dotychczas w trzech meczach zdobyli tam zaledwie 1 punkt.
+ Rajd Cholerzyńskiego – znamy go z tego, że jak w danym meczu uchwyci formę, to nikt nie jest w stanie go zatrzymać. Tak było przy akcji bramkowej.
+ Spokój Fonfary – wykończenie akcji było ekstraklasowe.
+ Pozycja wicelidera – GKS Katowice tak dawno nie był na miejscu premiowanym awansem. Nic tylko utrzymać tę pozycję albo nawet poprawić!
Minusy:
– Szybka utrata bramki – szybka w kontekście przed chwilą strzelonej. GKS powinien spokojnie pograć przez kilka minut, a tymczasem już po chwili zrobiło się 2:1.
– Oddanie pola – nasi zawodnicy nie potrafili tego wytłumaczyć, ale rywale przycisnęli po przerwie i trochę szczęścia zadecydowało, że nie zdobyli bramki.
– Nieumiejętność przytrzymania piłki – wiąże się to z poprzednim punktem. GKS miał duży problem z oddaleniem gry od własnej bramki, a piłkę szybko, ponownie przejmowali gospodarze.
Piłka nożna Wywiady
Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać
Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.
Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?
Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.
Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?
Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.
Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?
Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.
Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.
Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.
Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.
Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.
Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?
E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.
Galeria Piłka nożna
Feta na Arenie Katowice
Wspaniałe zakończenie weekendu! Piłkarze i sztab szkoleniowy GKS Katowice spotkali się dziś na Nowej Bukowej z kibicami GieKSy, aby razem świętować wielki powrót do europejskich pucharów po 23 latach. Zapraszamy do fotorelacji z tego wydarzenia.
Galeria Piłka nożna
Z drugiej ligi do Europy
Zapraszamy do drugiej galerii ze Szczecina. GieKSa, po szalonej końcówce, zremisowała z Pogonią 1:1 i dostała się do europejskich pucharów. Zdjęcia zrobił dla Was Misiek.


Najnowsze komentarze