Dołącz do nas

Piłka nożna

Podbeskidzie rozgromione przy Łazienkowskiej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Wczoraj grał swój mecz rywal GKS Katowice w 1/16 finału Pucharu Polski – Podbeskidzie Bielsko-Biała. Bielszczanie mierzyli się przy Łazienkowskiej z Mistrzem Polski oraz zdobywcą krajowego pucharu – Legią Warszawa.

Zespół Jana Urbana sposobi się do rewanżowego meczu z Molde FK, dlatego szkoleniowiec rotuje składem i na mecze ligowe daje odpoczywać niektórym zawodnikom. To mogła być szansa dla Podbeskidzia, które w poprzednich sezonach potrafiło napędzić Legii sporo strachu na jej stadionie (dwa lata temu Podeskidzie tam wygrało, a rok temu do 82. minuty prowadziło do 82. minuty, ale mecz ostatecznie przegrało 1:3).

Przez dłuższy czas wczorajszego meczu zawodnicy Czesława Michniewicza nieźle sobie radzili z trudnym rywalem. W końcówce pierwszej połowy goście mogli nawet uzyskać prowadzenie, ale dwukrotnie w ciągu jednej minuty nie trafił Marcin Wodecki – raz świetnie interweniował Dusan Kuciak, za drugim razem Wodecki pomylił się bardzo niewiele. Po chwili jednak sytuacja się zemściła – bardzo dobre dośrodkowanie Jakuba Wawrzyniaka wykończył precyzyjnym strzałem głową Marek Saganowski. W drugiej połowie Legia dominowała już znacznie, czego efektem były trzy kolejne bramki. Najpierw precyzyjnie po dośrodkowaniu Michała Żyro z lewej strony uderzył Helio Pinto, a po kilku minutach po indywidualnej akcji w krótki róg strzelił Henrik Ojamaa. Spory błąd popełnił przy tej bramce Ladislav Rybansky, który pozwolił, aby piłka zmieściła się w obszarze między jego rękawicą, a słupkiem. Po kolejnych pięciu minutach testowany swego czasu w GKS Katowice Frank Adu Kwame powalił na ziemię Łukasza Brozia w polu karnym, a jedenastkę pewnie wykorzystał rezerwowy Wladimer Dwaliszwili.

Podbeskidzie miało kilka dobrych momentów w tym spotkaniu, zwłaszcza wspomniane strzały Wodeckiego. To Legia jednak grała spokojnie i pewnie sięgnęła po trzy punkty.

Warto zwrócić uwagę na występy w barwach Podbeskidzia dwóch zawodników wypożyczonych z Legii – Aleksandra Jagiełło i Kamila Kurowskiego.

Mecz Pucharu Polski GKS Katowice – Podbeskidzie Bielsko-Biała odbędzie się 16-17 sierpnia.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga