Dołącz do nas

Siatkówka

[PODSUMOWANIE STATYSTYCZNE] – Drugi sezon GKS-u w PlusLidze słabszy od pierwszego

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Suche liczby potwierdzają tylko wizualne spostrzeżenia, że druga kampania w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, była słabsza w wykonaniu siatkarzy GKS-u Katowice niż w debiutanckim sezonie.

 

Wciąż własny parkiet nie jest naszym atutem, to boli kibiców GieKSy zapewne najbardziej. Choć tu trzeba rozróżnić grę na dwóch halach. W Spodku GKS w pierwszym sezonie miał bilans 3 wygranych przy 2 porażkach, a już w ostatnim na 5 spotkań przegrał wszystkie. Tak więc w tej legendarnej hali mamy z jednej strony dobrą frekwencję na widowni, ale z drugiej coraz gorsze wyniki drużyny. W Szopienicach z kolei w zeszłej kampanii mieliśmy katastrofalny bilans 3 wygranych przy 8 przegranych, a w dopiero co zakończonym sezonie wygraliśmy już 6 razy przy 5 porażkach. Wiadomo, że z uwagi na fatalne położenie tego obiektu, to z frekwencją nigdy nie będzie dobrze, a przy słabszej grze (oraz braku zwycięstw) to i tak odbije się to na obu halach. Zdecydowanie lepiej radzą sobie nasi siatkarze w meczach wyjazdowych, mając bilans „pół na pół”.

Jeśli chodzi o ocenę poszczególnych elementów siatkarskiego rzemiosła, to tu w większości odnotowaliśmy „spadek”. Skuteczność gry w ataku procentowo poprawiła się, ale biorąc pod uwagę ostateczną liczbę zdobytych punktów, to różnica jest już spora (oczywiście na niekorzyść drugiej kampanii). Na zagrywce utrzymaliśmy liczbę asów serwisowych, ale za to błędów w tym elemencie było znacznie więcej… zdecydowanie zbyt dużo, biorąc nawet pod uwagę ryzyko jakie ponosi się przy stosowaniu agresywnej zagrywki. Bardzo duża różnica była w grze na siatce i to nie tylko patrząc na samą ilość bloków punktowych, ale również przy grze tzw. pasywnym blokiem. Bez tego elementu trudno myśleć o kontrze i zdobywaniu punktów seriami. Jedyny postęp można odnotować „na przyjęciu”, które na pewno się polepszyło, aczkolwiek i tak w sporej ilości meczów mieliśmy problemy w tym elemencie gry. Osobna kwestia to taka, że dobre przyjęcie nie przekładało się (często) na skuteczność gry w ataku.

 

Oceniając personalia, to trzeba podkreślić, że po pierwszym sezonie zostawiono tych siatkarzy którzy się sprawdzili na parkietach PlusLigowych i wymieniono tych słabszych. Koncepcja poniekąd słuszna, ale nikt nie mógł przewidzieć, że prawie u wszystkich tych którzy zostali, forma poszła mocno w dół i ci „nowi” nie byli wstanie poprawić ogólnego wyniku zespołu z zeszłej kampanii. Karol Butryn nie miał już tak udanego sezonu jak rok temu i zbyt często zawodził w ważnych momentach spotkań. Obaj podstawowi środkowi Bartłomiej Krulicki i Tomasz Kalembka stracili miejsce w wyjściowym składzie, a gdy wchodzili na zmiany lub dłuższy okres czasu gry to nie dawali już tej jakości jak w zeszłej kampanii. Szansę gry wykorzystał za to Paweł Pietraszko, mało grający w poprzednim sezonie, spisując się więcej niż solidnie. Tym bardziej troszkę dziwi rezygnacja z Pawła kosztem Bartka w kadrze na nowy sezon. Mocno obniżył loty też podstawowy gracz GKS-u w dwóch sezonach PlusLigowych – Serhij Kapelus. Rok temu był przecież najrówniej grającym siatkarzem w naszym zespole, a w tym już coraz częściej zawodził. Wypadł ze składu Rafał Sobański i siłą rzeczy nie miał już tak udanego sezonu jak poprzedni. Podobnie można powiedzieć o libero Adrianie Stańczaku, który również stracił dobrą formę i przez większą część rozgrywek grywał już tylko Bartosz Mariański. Dobrze trzeba ocenić przyjście do naszego zespołu Marcina Komendy (udanie zastąpił na rozegraniu Marco Falaschiego), doświadczonego Emanuela Kohuta oraz ambitnego Gonzalo Quirogę, choć z drugiej strony nie był to z ich strony szczyt możliwości.

Sezon 2017/18 możemy uznać za zamknięty, czekamy teraz na odpowiednie ruchy transferowe, które pozwolą poczynić znaczący postęp w grze i wynikach siatkarskiej GieKSy w nowej kampanii.

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 64 meczach (128 + 122 = 250 setów)

Bilans meczów – sezon 16/17
– 14:18 – Bilans punktów – 42:54 – Bilans setów – 57:71 – Bilans małych punktów – 2818:2884
Bilans meczów – sezon 17/18
– 14:18 – Bilans punktów – 41:55 – Bilans setów – 55:67 – Bilans małych punktów – 2659:2737
Bilans meczów łącznie w PlusLidze
– 28:36 – Bilans punktów – 83:109 – Bilans setów – 112:138 – Bilans małych punktów – 5477:5621

Bilans meczów „u siebie” – sezon 16/17
– 6:10 – Bilans punktów – 22:26 – Bilans setów – 28:36 – Bilans małych punktów – 1410:1437
Bilans meczów „u siebie” – sezon 17/18
– 6:10 – Bilans punktów – 19:29 – Bilans setów – 25:34 – Bilans małych punktów – 1282:1329
Bilans meczów „u siebie” łącznie w PlusLidze
– 12:20 – Bilans punktów – 41:55 – Bilans setów – 53:70 – Bilans małych punktów – 2692:2766

Bilans meczów „na wyjeździe” – sezon 16/17
– 8:8 – Bilans punktów – 20:28 – Bilans setów – 29:35 – Bilans małych punktów – 1408:1447
Bilans meczów „na wyjeździe” – sezon 17/18
– 8:8 – Bilans punktów – 22:26 – Bilans setów – 30:33 – Bilans małych punktów – 1377:1408
Bilans meczów „na wyjeździe” łącznie w PlusLidze
– 16:16 – Bilans punktów – 42:54 – Bilans setów – 59:68 – Bilans małych punktów – 2785:2855

 

Rozegrane mecze – łącznie w PlusLidze zagrało 17 zawodników
64: BUTRYN, 64: KAPELUS, 56: PIETRASZKO, 56: SOBAŃSKI, 55: Mariański, 52: Fijałek, 52: Krulicki, 49: Stańczak, 49: Kalembka, 47: Stelmach, 32: Komenda, 32: Falaschi, 31: Kohut, 30: Quiroga, 30: Witczak, 28: Van Walle, 23: Błoński,

Rozegrane sety – łącznie w PlusLidze zagrało 17 zawodników
231: BUTRYN, 223: KAPELUS, 184: SOBAŃSKI, 172: Pietraszko, 170: Mariański, 169: Stańczak, 151: Krulicki, 149: Kalembka, 130: Fijałek, 118: Falaschi, 113: Komenda, 108: Kohut, 107: Quiroga, 83: Stelmach, 68: Witczak, 66: Van Walle, 53: Błoński,

 

Wyniki „razem” – 9- 3:0 / 9- 3:1 / 10- 3:2 / 9- 2:3 / 10- 1:3 / 17- 0:3

Wyniki „u siebie” – 5- 3:0 / 5- 3:1 / 2- 3:2 / 7- 2:3 / 3- 1:3 / 10- 0:3 PLUS „złoty set” 12:15

Wyniki „na wyjeździe” – 4- 3:0 / 4- 3:1 / 8- 3:2 / 2- 2:3 / 7- 1:3 / 7- 0:3

 

Widzów na meczach GKS-u – sezon 16/17
„u siebie” / „na wyjeździe” – 25.060–30.480 – łącznie mecze GKS-u obejrzało 55.540 osób
Widzów na meczach GKS-u – sezon 17/18
„u siebie” / „na wyjeździe” – 21.160–23.930 – łącznie mecze GKS-u obejrzało 45.090 osób
Widzów na meczach GKS-u – łącznie w PlusLidze
„u siebie” / „na wyjeździe” – 46.220–54.410 – łącznie mecze GKS-u obejrzało 100.630 osób

 

Czas trwania spotkań – sezon 16/17 – Mecze GKS-u z trwały
3296 minut, z czego I set 840 min. – II set 847 min. – III set 867 min. – IV set 518 min. – V set 224 min. + „Złoty set”
Czas trwania spotkań – sezon 17/18 – Mecze GKS-u z trwały
3024 minut, z czego I set 781 min. – II set 797 min. – III set 804 min. – IV set 509 min. – V set 133 min.
Czas trwania spotkań – łącznie w PlusLidze – Mecze GKS-u z trwały
6320 minut, z czego I set 1621 min. – II set 1644 min. – III set 1671 min. – IV set 1027 min. – V set 357 min.

 

Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – sezon 16/17 –
GKS 826: zagrywka 507, atak 208, siatka 51, inne 60.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – sezon 17/18 –
GKS 785: zagrywka 475, atak 229, siatka 38, inne 43.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – łącznie w PlusLidze –
GKS 1611: zagrywka 982, atak 437, siatka 89, inne 103.

Punkty oddane przez błędy własne – sezon 16/17 –
GKS 856: zagrywka 522, atak 241, siatka 31, inne 62.
Punkty oddane przez błędy własne – sezon 17/18 –
GKS 825: zagrywka 537, atak 214, siatka 31, inne 43.
Punkty oddane przez błędy własne – łącznie w PlusLidze –
GKS 1681: zagrywka 1059, atak 455, siatka 62, inne 105.

 

Ilość zdobytych punktów – sezon 16/17 : GKS 1992 – sezon 17/18 : GKS 1874
GKS 3866: BUTRYN 945, KAPELUS 631, SOBAŃSKI 418, Quiroga 333, Pietraszko 311, Krulicki 251, Kalembka 234, Kohut 220, Van Walle 170, Witczak 108, Błoński 91, Komenda 61, Falaschi 49, Fijałek 26, Stelmach 18,

Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – sezon 16/17 : GKS 671 – sezon 17/18 : GKS 629
GKS 1300: BUTRYN 316, KAPELUS 171, SOBAŃSKI 127, Pietraszko 120, Quiroga 98, Krulicki 96, Kalembka 92, Kohut 75, Komenda 46, Van Walle 45, Błoński 36, Witczak 26, Falaschi 23, Fijałek 17, Stelmach 12,

Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – sezon 16/17 : GKS 1321 – sezon 17/18 : GKS 1245
GKS 2566: BUTRYN 629, KAPELUS 460, SOBAŃSKI 291, Quiroga 235, Pietraszko 191, Krulicki 155, Kohut 145, Kalembka 142, Van Walle 125, Witczak 82, Błoński 55, Falaschi 26, Komenda 15, Fijałek 9, Stelmach 6,

Bilans punktów zdobytych do straconych – sezon 16/17 : GKS 803 – sezon 17/18 : GKS 708
GKS 1511: BUTRYN 485, KAPELUS 268, KRULICKI 147, Quiroga 142, Pietraszko 132, Kohut 118, Van Walle 86, Sobański 83, Kalembka 78, Witczak 40, Falaschi 17, Błoński 9, Stelmach 4, Komenda 1, Fijałek -16, Stańczak -34, Mariański -49,

Ilość zagrywek – sezon 16/17 : GKS 2823 – sezon 17/18 : GKS 2660
GKS 5483: BUTRYN 728, KAPELUS 702, PIETRASZKO 552, Sobański 542, Kalembka 474, Krulicki 463, Quiroga 394, Falaschi 335, Kohut 332, Komenda 312, Fijałek 180, Van Walle 169, Błoński 136, Witczak 127, Stelmach 37,

Ilość błędów na zagrywce – sezon 16/17 : GKS 522 – sezon 17/18 : GKS 537
GKS 1059: BUTRYN 164, PIETRASZKO 141, KALEMBKA 113, Sobański 107, Kapelus 103, Kohut 83, Krulicki 72, Quiroga 58, Komenda 52, Błoński 38, Fijałek 37, Van Walle 32, Falaschi 28, Witczak 24, Stelmach 7,

Ilość asów serwisowych – sezon 16/17 : GKS 171 – sezon 17/18 : GKS 171
GKS 342: BUTRYN 67, PIETRASZKO 47, SOBAŃSKI 36, Kapelus 33, Quiroga 33, Kalembka 29, Kohut 19, Krulicki 17, Komenda 15, Van Walle 11, Błoński 9, Witczak 9, Fijałek 8, Falaschi 7, Stelmach 2,

Ilość przyjęć – sezon 16/17 : GKS 2368 – sezon 17/18 : GKS 2260
GKS 4628: KAPELUS 1224, SOBAŃSKI 1119, MARIAŃSKI 734, Quiroga 682, Stańczak 435, Błoński 244, Stelmach 50, Pietraszko 30, Krulicki 27, Kalembka 25, Kohut 20, Falaschi 11, Butryn 11, Komenda 6, Witczak 5, Fijałek 5,

Ilość błędów w przyjęciu – sezon 16/17 : GKS 150 – sezon 17/18 : GKS 180
GKS 330: SOBAŃSKI 84, KAPELUS 82, MARIAŃSKI 49, Quiroga 45, Stańczak 34, Błoński 11, Krulicki 5, Stelmach 5, Falaschi 3, Pietraszko 3, Komenda 3, Kalembka 2, Butryn 1, Fijałek 1, Witczak 1, Kohut 1,

Przyjęcie negatywne – sezon 16/17 : GKS 587 – sezon 17/18 : GKS 483
GKS 1070: SOBAŃSKI 295, KAPELUS 286, MARIAŃSKI 145, Quiroga 140, Stańczak 100, Błoński 62, Stelmach 15, Krulicki 6, Falaschi 5, Kalembka 4, Pietraszko 4, Kohut 3, Butryn 2, Fijałek 1, Komenda 1, Witczak 1,

Przyjęcie perfekcyjne – sezon 16/17 : GKS 492 – sezon 17/18 : GKS 553
GKS 1045: SOBAŃSKI 249, KAPELUS 239, MARIAŃSKI 217, Quiroga 178, Stańczak 94, Błoński 39, Krulicki 6, Kalembka 6, Stelmach 5, Kohut 4, Pietraszko 4, Witczak 2, Butryn 2,

Procent przyjęcia perfekcyjnego – sezon 16/17 : GKS 21% – sezon 17/18 : GKS 24%
GKS 22,5%: WITCZAK 40%, MARIAŃSKI 29,5%, KALEMBKA 27%, Quiroga 26%, Sobański 22,5%, Stańczak 21,5%, Krulicki 20,5%, Kohut 20%, Kapelus 19,5%, Butryn 18,5%, Błoński 16%, Stelmach 11%, Pietraszko 10%, Falaschi 0%, Fijałek 0%, Komenda 0%,

Ilość ataków – sezon 16/17 : GKS 3323 – sezon 17/18 : GKS 3096
GKS 6419: BUTRYN 1696, KAPELUS 1270, SOBAŃSKI 817, Quiroga 654, Van Walle 331, Pietraszko 321, Krulicki 274, Kalembka 271, Kohut 268, Witczak 223, Błoński 185, Falaschi 41, Komenda 32, Stelmach 23, Fijałek 13,

Ilość błędów w ataku – sezon 16/17 : GKS 241 – sezon 17/18 : GKS 214
GKS 455: BUTRYN 147, KAPELUS 71, SOBAŃSKI 69, Quiroga 49, Kalembka 24, Van Walle 22, Błoński 16, Witczak 16, Pietraszko 16, Krulicki 13, Kohut 7, Komenda 3, Fijałek 2,

Ilość ataków zablokowanych – sezon 16/17 : GKS 276 – sezon 17/18 : GKS 235
GKS 511: BUTRYN 148, KAPELUS 107, SOBAŃSKI 75, Quiroga 39, Van Walle 30, Witczak 27, Pietraszko 19, Błoński 17, Kalembka 17, Krulicki 14, Kohut 11, Stelmach 2, Komenda 2, Fijałek 2, Falaschi 1,

Ilość zdobytych punktów w ataku – sezon 16/17 : GKS 1512 – sezon 17/18 : GKS 1471
GKS 2983: BUTRYN 795, KAPELUS 545, SOBAŃSKI 341, Quiroga 283, Pietraszko 201, Kohut 160, Krulicki 153, Van Walle 146, Kalembka 141, Witczak 95, Błoński 75, Falaschi 20, Komenda 13, Stelmach 9, Fijałek 6,

Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – sezon 16/17 : GKS 46% – sezon 17/18 : GKS 48%
GKS 47%: PIETRASZKO 62,5%, KOHUT 60%, KRULICKI 56,5%, Kalembka 56%, Falaschi 49%, Butryn 47%, Fijałek 45%, Van Walle 44%, Kapelus 43%, Witczak 43%, Quiroga 43%, Sobański 42,5%, Komenda 41%, Błoński 41%, Stelmach 40%,

Ilość bloków punktowych – sezon 16/17 : GKS 309 – sezon 17/18 : GKS 232
GKS 541: BUTRYN 83, KRULICKI 81, KALEMBKA 64, Pietraszko 63, Kapelus 53, Sobański 41, Kohut 41, Komenda 33, Falaschi 22, Quiroga 17, Van Walle 13, Fijałek 12, Błoński 7, Stelmach 7, Witczak 4,

Ilość błędów dotknięcia siatki – sezon 16/17 : GKS 31 – sezon 17/18 : GKS 31
GKS 62: BUTRYN 11, SOBAŃSKI 8, KRULICKI 7, Kalembka 6, Kohut 6, Komenda 6, Quiroga 4, Błoński 4, Pietraszko 4, Falaschi 1, Van Walle 1, Stelmach 1, Kapelus 1, Fijałek 1, Witczak 1,

MVP – sezon 16/17 : GKS 13 – sezon 17/18 : GKS 14
GKS 27: BUTRYN 8, KAPELUS 5, KOMENDA 5, Sobański 3, Błoński 1, Kalembka 1, Falaschi 1, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1, (oprócz meczu z Politechniką)

Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – sezon 16/17 : GKS 19 – sezon 17/18 : GKS 17
GKS 36: BUTRYN 13, SOBAŃSKI 6, KAPELUS 5, Falaschi 4, Stańczak 2, Quiroga 2, Fijałek 1, Witczak 1, Pietraszko 1, Komenda 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Piłka nożna

Od Krakowa do Warszawy

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Poznaliśmy terminarz Ekstraklasy na sezon 2026/27. GKS Katowice rozpocznie zmagania w niedzielę 26 lipca od meczu z Wisłą w Krakowie, a zakończy 22 maja z Legią w Warszawie.

Terminarz pierwszej kolejki zostanie podany po losowaniu europejskich pucharów (17 czerwca), ale już wiemy, że w Krakowie zagramy w niedzielę 26 lipca (do ustalenia została godzina). Z racji tego, że Arena Katowice jest jednym ze stadionów, na których rozgrywane będą Mistrzostwa Świata Kobiet U-20, to jesienią zagramy trzy mecze wyjazdowe z rzędu, z czego dwa bliskie (Zabrze i Gliwice). Nim GieKSa rozpocznie zmagania ligowe to w czwartek 23 lipca czeka nas pierwszy mecz w II rundzie eliminacyjnej do Ligi Konferencji.

Kluby uczestniczące w rozgrywkach UEFA będą mogły przełożyć dwa mecze ligowe: jeden podczas rund kwalifikacyjnych Q1–Q3 oraz jeden w okresie pomiędzy rundą play-off a fazą ligową. Na 5. kolejkę, pomiędzy fazą play-off europejskich pucharów, zaplanowano nasz domowy mecz z Wisłą Płock, który w razie przełożenia odbędzie się najwcześniej 15-16 września. Pozostałe terminy rezerwowe to 15-16 i 19-20 grudnia oraz 2-3 i 9-10 lutego. Przypomnijmy także, że GieKSa jako drużyna reprezentująca Polskę w Europie, rozgrywki Pucharu Polski rozpocznie dopiero od 1/16 finałów, które zaplanowano na 28 października.

Jesienią zostanie rozegranych 18 spotkań, z czego połowa na wyjeździe. Na wiosnę zaplanowano 16 kolejek i tutaj też połowę zagramy w delegacji. Tym razem Wielkanoc (28 marca) wypada w trakcie przerwy na reprezentację. Nie będzie też żadnej kolejki rozgrywanej w środku tygodnia (poza terminami rezerwowymi).

Terminarz GKS Katowice w Ekstraklasie w sezonie 2026/27 (dokładne daty i godziny spotkań zostaną dopiero ustalone):

1. kolejka, 26 lipca 2026 Wisła Kraków – GKS Katowice
2. kolejka, 1 sierpnia 2026 GKS Katowice – Radomiak Radom
3. kolejka, 8 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wieczysta Kraków
4. kolejka, 15 sierpnia 2026 Motor Lublin – GKS Katowice
5. kolejka, 22 sierpnia 2026 GKS Katowice – Wisła Płock
6. kolejka, 29 sierpnia 2026 Górnik Zabrze – GKS Katowice
7. kolejka, 5 września 2026 Piast Gliwice – GKS Katowice
8. kolejka, 12 września 2026 KGHM Zagłębie Lubin – GKS Katowice
9. kolejka, 19 września 2026 GKS Katowice – Cracovia
10. kolejka, 10 października 2026 Raków Częstochowa – GKS Katowice
11. kolejka, 17 października 2026 GKS Katowice – Pogoń Szczecin
12. kolejka, 24 października 2026 Korona Kielce – GKS Katowice
13. kolejka, 31 października 2026 GKS Katowice – Widzew Łódź
14. kolejka, 7 listopada 2026 Jagiellonia Białystok – GKS Katowice
15. kolejka, 21 listopada 2026 GKS Katowice – Lech Poznań
16. kolejka, 28 listopada 2026 Śląsk Wrocław – GKS Katowice
17. kolejka, 5 grudnia 2026 GKS Katowice – Legia Warszawa
18. kolejka, 12 grudnia 2026 GKS Katowice – Wisła Kraków
19. kolejka, 30 stycznia 2027 Radomiak Radom – GKS Katowice
20. kolejka, 6 lutego 2027 Wieczysta Kraków – GKS Katowice
21. kolejka, 13 lutego 2027 GKS Katowice – Motor Lublin
22. kolejka, 20 lutego 2027 Wisła Płock – GKS Katowice
23. kolejka, 27 lutego 2027 GKS Katowice – Górnik Zabrze
24. kolejka, 6 marca 2027 GKS Katowice – Piast Gliwice
25. kolejka, 13 marca 2027 GKS Katowice – KGHM Zagłębie Lubin
26. kolejka, 20 marca 2027 Cracovia – GKS Katowice
27. kolejka, 3 kwietnia 2027 GKS Katowice – Raków Częstochowa
28. kolejka, 10 kwietnia 2027 Pogoń Szczecin – GKS Katowice
29. kolejka, 17 kwietnia 2027 GKS Katowice – Korona Kielce
30. kolejka, 23 kwietnia 2027 Widzew Łódź – GKS Katowice
31. kolejka, 1 maja 2027 GKS Katowice – Jagiellonia Białystok
32. kolejka, 8 maja 2027 Lech Poznań – GKS Katowice
33. kolejka, 15 maja 2027 GKS Katowice – Śląsk Wrocław
34. kolejka, 22 maja 2027 Legia Warszawa – GKS Katowice

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Co matematyka mówi o futbolu? Szanse GieKSy na LKE

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Choć Mundial nabiera tempa, my w przyszłym tygodniu bardziej niż zza Wielkiej Wody nasłuchiwać będziemy wieści ze Szwajcarii, bo 17 czerwca w Nyonie odbędzie się losowanie drugiej rundy kwalifikacyjnej Ligi Konferencji, podczas którego swojego rywala pozna GKS Katowice. Czego możemy się spodziewać w tej i kolejnych rundach i jak nasze szanse widzi jeden z najlepszych ekspertów od piłkarskich cyferek na polskim Twitterze? Zapytaliśmy Piotra Klimka o drogę GieKSy do Europy przez pryzmat matematycznych modeli i scenariusze na najbliższe tygodnie w kwalifikacjach do europejskich pucharów.

Twoje konto na Twitterze obserwuje ponad 35 tysięcy ludzi, głównie ze środowiska futbolowego. Tymczasem, jak sam zaznaczasz w opisie konta, nie znasz się na kopaniu piłki.
Faktycznie sądzę, że się nie znam. Przez większą część sezonu uważałem na przykład, że Raków będzie mistrzem Polski, typowałem też, że Motor zakręci się koło miejsc spadkowych, tymczasem praktycznie wcale nie był zagrożony degradacją. „Na czuja” nie udaje mi się trafiać konkretnych rozstrzygnięć skuteczniej niż przeciętnemu twitterowiczowi. Nie jest więc tak, że zarabiam miliony u bukmachera. Jeśli natomiast chodzi o trendy poparte danymi, na pewnym etapie sezonu można było np. zakładać, że Termalica już się nie odkręci i spadnie.

W przeciwieństwie do wielu kibiców patrzących na futbol przez pryzmat emocji, ty próbujesz go definiować za pomocą liczb. Da się wytłumaczyć piłkę nożną językiem matematyki?
Próbuję, ale piłka nożna jest jednym z najbardziej losowych sportów. Zupełnie inny jest na przykład baseball, gdzie rzadko zdarza się, aby niżej notowany zespół pokonywał faworyta. Tymczasem u nas niespodzianki zdarzają się praktycznie w każdej kolejce, np. Termalica wygrywa w Białymstoku albo ktoś niespodziewany awansuje do Ekstraklasy, tak jak Warta Poznań kilka lat temu. W innych sportach nie zdarza się to tak często – czołówka bywa zwykle stabilna i rzadko trafiają się niespodzianki.

O niedawno zakończonym sezonie Ekstraklasy mówiło się jako o szczególnie zwariowanym. Tymczasem cofnąłem się do pierwszej z twoich tabel, publikowanych na Twitterze jeszcze przed pierwszą kolejką. Chciałbym przytoczyć dwa komentarze tego posta. Pierwszy: „Coś Panu styki przegrzało. Motor, Widzew i Lechia będą znacznie wyżej!”. Ty typowałeś je odpowiednio na 12., 13. i 16. miejscu, a sezon zakończyli odpowiednio na 12., 14., i 16. Drugi ciekawy komentarz: „Przewidywanie Widzewa na 13. miejscu pokazuje tylko, że cyferki z komputera są bez sensu”. Jak to skomentować?
Trafił się chyba dobry sezon pod kątem przewidywań. Pamiętam za to, że we wrześniu próg utrzymania wychodził mi na poziomie 35/36 punktów. Ta prognoza skompromitowała się już w okolicach listopada.

Na czym więc opierasz swoje wyliczenia? Na każdym kroku pojawia się tajemnicze słowo Elo, które mnie kojarzy się bardziej z podwórkowym zawołaniem sprzed 15 lat.
Do sporządzenia kalkulacji pobierana jest baza wyników mniej więcej 50 poprzednich meczów każdego zespołu. Na tej podstawie wyliczana jest „moc” poszczególnych klubów. Stąd najsilniejszą drużyną w Polsce jest Lech, dalej Jagiellonia i Raków, a Górnik na drugim miejscu to w tym sezonie pewna anomalia, grający ponad swój potencjał. Z kolei najsłabsze w Ekstraklasie są Termalica i Arka, co znalazło potwierdzenie w tabeli. W ten sposób powstaje baza do procentowych wyliczeń wyników starcia np. GieKSy z Zagłębiem Lubin. Na podstawie pojedynczych meczów powstaje oczekiwane zestawienie ligowe – co by było, gdyby wszyscy grali tak jak do tej pory. Takie zestawienie jest aktualizowane po każdej kolejce. Stąd wspomniane wcześniej trafienia, np. Motor grał dokładnie tak jak do tej pory – nie zrobił ani kroku w przód, ani w tył. Tutaj najwłaściwszym parametrem bardziej niż miejsce w tabeli jest oczekiwana liczba punktów.

Michał Trela z Canal+ robi podobne zestawienie według swojego przekonania, a na koniec sezonu zestawia je z twoimi wyliczeniami. Tym razem zdecydowanie dokładniejszy był model matematyczny.
Michał Trela jako jedyny z ekspertów, których obserwuję, ma odwagę podjąć się takiego typowania. Lubię takie zabawy – na ile bazowanie na rankingu Elo ma sens w porównaniu z obserwacjami ekspertów, którzy na co dzień śledzą i analizują Ekstraklasę. W tym roku wyliczenia były wyjątkowo dokładne, nie jest jednak tak, że mój model wygrywa co sezon. O ile dobrze pamiętam, w ubiegłym roku górą był człowiek. Najlepszym przykładem jest tutaj drużyna awansująca do Ekstraklasy przez baraże – ją maszyna wskazuje zwykle jako najsłabszą. Tymczasem w ostatnich sezonach ekipy z trzecich miejsc w pierwszej lidze radzą sobie całkiem przyzwoicie na najwyższym poziomie. Z kolei zespół gromiący rywali w 1. Lidze często spada potem z Ekstraklasy, jak choćby Arka czy kilka lat temu Miedź Legnica.

Przed sezonem typowałeś GieKSę na 48 oczekiwanych punktów, więc pomyliłeś się niewiele. Dawało to ok. 21% szans na europejskie puchary. W miarę upływu kolejnych tygodni, jak zmieniało się twoje postrzeganie naszego klubu?
Pamiętam, że mieliście bardzo słaby start sezonu. W pewnym momencie byłem wręcz przekonany, że GKS będzie walczył o utrzymanie. Koło października widać było wasz wyraźny dołek i jeśli wtedy nie zaczęlibyście się odkręcać, to mogło być naprawdę gorąco. Tym bardziej nikt w Katowicach nie mówił wtedy o Europie. Tymczasem bardzo udana wiosna w tym dziwnym sezonie z wyjątkowo zagęszczonym środkiem tabeli, po kilku zwycięstwach pozwoliła wyskoczyć do góry. Można było zauważyć, że w pewnym momencie procenty dla GieKSy, szczególnie w kontekście szans na Europę, z kolejki na kolejkę rosły znacząco.

Na Twitterze ukuło się określenie „rankingorze” dla użytkowników śledzących europejskie rozgrywki pod kątem jak najmocniejszej pozycji Polski w rankingu UEFA. Niektórzy z nich ubolewali nad rozstrzygnięciami ostatniej kolejki Ekstraklasy. Jak ty patrzysz na sytuację Polski na progu nowych rozgrywek w Europie?
Śledzę ten ranking intensywnie, co widać na moim Twitterze, a każdy awans Polski jest dla mnie powodem do radości. Przekłada się to na fakt, że wypuszczamy do Europy coraz więcej klubów, dochodzących do coraz dalszych faz. Musimy jednak dostrzec także drugą stronę: ranking nie jest celem samym w sobie. Właśnie po to go nabijamy, aby dać szansę na europejską przygodę właśnie takim klubom jak GieKSa. Innym przykładem jest Jagiellonia, która dwa lata temu niespodziewanie została mistrzem i dzięki temu dostała mecze z FK Bodø/Glimt, a na stulecie klubu grała z Ajaxem. Kolejne karty tej historii zapisali w Lidze Konferencji, zwieńczone ćwierćfinałem z Betisem. Po to rok temu wywalczyliśmy piąty slot dla Polski, aby dać szansę innym klubom napisać podobną historię. Być może i GieKSa w sierpniu zagra z Ajaxem.

W ostatnich latach wiele napisano o rankingowym TOP15, które dało nam piąty slot w Europie. O co gramy w tym sezonie?
Dzięki TOP15 dziś w Europie gra GieKSa, a nie Brøndby, bo m. in. Duńczyków przeskoczyliśmy w rankingu. W tym sezonie osiągnęliśmy miejsce dwunaste, co w kolejnych rozgrywkach pozwoli zwycięzcy Pucharu Polski grać od razu w 4. rundzie kwalifikacji Ligi Europy. Zespół z dobrym współczynnikiem będzie więc miał jeden łatwy krok do tych rozgrywek, a gwarantowana będzie Liga Konferencji. Z kolei Mistrz Polski zacznie od ostatniej rundy kwalifikacji Ligi Mistrzów, z pełną oprawą Champions League, a w razie niepowodzenia ląduje w Lidze Europy. Gdzieś w tle są jeszcze pieniądze – w LE da się zarobić ok 15 mln euro, natomiast w Lidze Mistrzów kasa leje się już strumieniami. Wicemistrz tak jak dziś gra w drugiej rundzie kwalifikacji LM, czwarty w lidze gra w kwalifikacjach Ligi Europy, a piąty bez zmian. Teraz celujemy w miejsce dziesiąte, które dziś jest dla nas wyjściowe. Aby je utrzymać, nie możemy dać się wyprzedzić ani Czechom, ani Grekom, którzy będą większym zagrożeniem niż nasi południowi sąsiedzi. Nawet w przypadku gorszych scenariuszy powinniśmy utrzymać dwunaste miejsce, a piętnaste jest w zasadzie zapewnione na kilka lat do przodu.

Nabicie wysokiego współczynnika umożliwiła nam przede wszystkim reforma europejskich rozgrywek i utworzenie Ligi Konferencji. Dla ciebie są to wartościowe rozgrywki czy – jak mówią niektórzy – „puchar pasztetowej”?
Dla mnie jest to odpowiednie narzędzie do zbudowania siły naszej ligi w Europie. Dotychczas było tak, że o sile ligi nie świadczył hegemon dobrze radzący sobie w pucharach, np. Crvena Zvezda. Musiał być jeszcze równie silny Partizan i kolejne zespoły, które dokładały punkty w rankingu. Liga Konferencji pozwoliła wyrównać te szanse i uwypuklić znaczenie innych niż mocny mistrz zespołów w danych ligach. Nie mamy klubu na tyle silnego, aby regularnie kwalifikował się do Ligi Mistrzów, ale mamy kilka w miarę mocnych drużyn, które są w stanie zostawiać w tyle zespoły drugie, trzecie czy czwarte w swoich ligach. Nie odpadamy już ze słabeuszami, a na europejskich średniaków patrzymy jak na ekipy w naszym zasięgu. W moim odczuciu ten ranking jest dziś bardziej sprawiedliwy niż wcześniej.

Napisałeś niedawno, że druga runda kwalifikacji do Ligi Konferencji to w zasadzie runda amatorska. Co czeka GieKSę na tym etapie? Awans to nasz obowiązek?
Zdecydowanie jest to obowiązek zarówno Rakowa, jak i GieKSy. Potencjalnych rywali jest 44 i są wśród nich zespoły typowo amatorskie, np. z Gibraltaru, Andory, Walii czy Irlandii Północnej. Z drugiej strony są rywale z lig średnich, które mogą nam sprawić trochę kłopotów, ale i tak widzę tu polskie zespoły w roli faworyta. Tutaj wskazałbym np. węgierskie Paksi FC, ukraińskie Polissia Żytomierz i LNZ Czerkasy, rumuńskie Universitatea Cluj, a dalej Dunajska Streda ze Słowacji albo szkockie Motherwell. Gdyby GieKSa nie miała w losowaniu ani pecha, ani szczęścia, to trafiłaby na kogoś pokroju FK Železničar Pančevo – czwarty zespół serbskiej ekstraklasy, co nie brzmi specjalnie groźnie.

Spośród wspomnianych rywali nie będziemy mieli szansy trafić na wszystkich, bo tuż przed losowaniem UEFA dokona czegoś w rodzaju podziału geograficznego. Na czym będzie on polegał?
W dzień losowania UEFA dzieli wszystkie 86 zespołów na kilkanaście koszyków, według kryterium umownie nazywanego geograficznym. Dodatkowe znaczenie ma uniemożliwienie wylosowania się zespołów z tego samego kraju. Czynnik geograficzny teoretycznie też ma znaczenie, dlatego w ostatnich latach często trafialiśmy np. na Kazachstan czy Słowację. UEFA stara się również tak dobierać koszyki, aby ich poziom był względnie wyrównany, ale to wychodzi już różnie.

Nie zakładamy więc innego scenariusza niż zameldowanie się w komplecie w 3. rundzie kwalifikacji. Co nas tam czeka?
W tej rundzie GieKSa na 99% będzie nierozstawiona. Ten jeden procent to szansa trafienia w drugiej rundzie Sheriffa Tyraspol, który startuje od Q1 LE z ogromnym współczynnikiem, ale w tym sezonie jest bardzo słaby i może spaść do nierozstawionych Q2 LKE. Wtedy GieKSa przejęłaby współczynnik Sheriffa w losowaniu Q3. Szansa na to jest jednak marginalna i w trzeciej rundzie traficie na drużynę rozstawioną, z odpowiednim współczynnikiem. W razie pokonania tej przeszkody przejmujecie współczynnik rywala, który może dać rozstawienie w Q4.

Jak oceniasz nasze szanse w Q3?
GieKSa może trafić na rywala z czterech kategorii. Pierwsza to rywal z potężną marką i ogromnym współczynnikiem, którego raczej nie przejdziecie, ale jeśli wydarzy się cud, to w czwartej rundzie będziecie rozstawieni. Przykłady to Braga, Ajax, Kopenhaga albo Panathinaikos. Druga półka to rozstawieni, którzy ostatnimi laty nie radzą sobie najlepiej: Partizan Belgrad mający ogromne problemy finansowe, Rapid Wiedeń, który w zeszłym sezonie był najgorszy w LKE, a Raków i Lech wręcz ich zmiażdżyły, być może także Steaua Bukareszt, która rok temu odpadła z macedońską Shkëndiją Tetowo albo Lugano, choć ostatnio ciężko nam idzie ze Szwajcarami. Trzecia kategoria to zespoły, które nie dadzą rozstawienia w Q4, ale są wyraźnie słabsze od polskich drużyn, np. wspomniana Shkëndija, Żalgiris Wilno, Astana, Ryga czy Zrinjski Mostar. Ich po prostu trzeba przejść, bo nie możemy odpadać z drugim zespołem macedońskiej ekstraklasy.

Kogo jak kogo, ale zespołów z Macedonii w Katowicach lekceważyć nie będziemy, bo mamy do wyrównania pewne rachunki sprzed 23 lat…
Znam tę historię z opowieści, bo z racji wieku nie mam prawa jej pamiętać. Takie to były czasy, że odpadaliśmy wtedy z różnymi egzotycznymi rywalami. Wracając jednak do czekających nas rozgrywek, czwarta kategoria to chyba najgorszy scenariusz, bo są to zespoły na tyle mocne, że nie gwarantujące awansu, a jednocześnie nie dające rozstawienia w kolejnej rundzie. Tutaj wskazałbym Twente Enschede, Beşiktaş, Cluj, Rijekę lub Başakşehir. Z nimi GieKSa się namęczy, a i tak może potem polec w Q4.

Patrząc na te wszystkie zestawienia, którego z rywali byś nam życzył w danej fazie, a który byłby dla nas najgorszym trafem?
W drugiej rundzie jest to w zasadzie obojętne, bo tę przeszkodę po prostu trzeba pokonać. Najsłabszy wydaje się być Vestri Ísafjördur – drugoligowiec z Islandii, który niespodziewanie wygrał krajowy puchar. W trzeciej rundzie życzyłbym wam Partizana lub Rapidu, które są do przejścia i raczej dadzą rozstawienie w Q4. Nie życzyłbym natomiast Bragi, bo nie jest to marka z pierwszych stron gazet, a jednocześnie będzie trudnym do przejścia rywalem. Podobnie z Panathinaikosem nie widziałbym GieKSy w roli faworyta, a to właśnie z Grecją walczymy o TOP10 w rankingu.

W jednym z twitterowych komentarzy wyliczyłeś nam 21% szans, że przebrniemy wszystkie 3 rundy i zakwalifikujemy się do fazy ligowej LKE. Zważywszy, że takie same szanse mieliśmy przed sezonem na awans do Europy, a cel udało się osiągnąć, to nie brzmi to jak mission impossible. Wierzysz, że jesteśmy w stanie dojść do fazy grupowej? I jak będzie z pozostałymi ekipami z Polski?
Bez obrazy, ale nie postawiłbym pieniędzy na awans GieKSy do fazy ligowej. Mimo to nie jest to nierealny wariant. Czasem wystarczy jeden „cudowny” dwumecz i pokonanie rozstawionego rywala, które wprowadzi na łatwiejszą ścieżkę w ostatniej rundzie. Do Ligi Konferencji co roku kwalifikują się zespoły, od których GieKSa na pewno nie jest gorsza. Dwa lata temu grała tam choćby Mlada Boleslav, na której mecze w Czechach przychodzi po 500 widzów. Jeśli los będzie sprzyjał GieKSie, to awans do fazy ligowej może się udać. Obok GieKSy najtrudniejszą sytuację ma Raków, bo nie ma żadnego marginesu błędu. Jest wprawdzie rozstawiony, ale musi być bezbłędny. Szanse Górnika oceniam w miarę wysoko, bo ma do rozegrania sześć spotkań, każde z rywalem mocniejszym od siebie, ale wystarczy, że wyjdzie im jeden dwumecz. Byłoby idealnie, gdyby trafił na Sturm Graz. Jaga, jeśli spadnie do Q4 LKE, to na 90% będzie rozstawiona więc powinna sobie poradzić. Natomiast na wszystkie rozstawione zespoły w Q4 LKE czeka nierozstawione Getafe, które jest największą pułapką i może pokrzyżować nasze plany.

Jaki jest więc scenariusz dla polskich drużyn na te kwalifikacje – minimalny i realny?
Za dobry uznałbym scenariusz, gdy do faz ligowych wprowadzamy cztery zespoły – dwa w Lidze Europy i dwa w Lidze Konferencji. Byłby to kolejny krok do przodu. Minimum to trzy zespoły w Europie, w tym Lech w Lidze Europy, bo ma na tyle dobry współczynnik, że wręcz musi grać co najmniej w LE. W przypadku awansu dwóch zespołów będziemy musieli oglądać się za siebie w walce o TOP12.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Felieton o Zagłębiu Lubin

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

„Ktoś powie, że w głowie mi się poprzewracało od ekstraklasy, ale nie no – jeśli chcemy na poważnie w niej grać, to w drugim sezonie musimy już powoli uznawać się za lepszych, przynajmniej na swoim boisku, od kilku ekip. Przynajmniej od trzech. I jedną z takich jest Zagłębie. Szacun dla trenera Ojrzyńskiego za świetną robotę, ale takich efektownych meczów, jak wczorajsza pierwsza połowa, Zagłębie zbyt wielu nie rozegra.

Odszczekam, jeśli Zagłębie na koniec sezonu zajmie wyżej niż 13. miejsce. Napiszę specjalny felieton pochwalny dla Zagłębia Lubin”.

Pisząc ten felieton po meczu drugiej kolejki z Zagłębiem Lubin – felieton z 29 lipca – nie sądziłem, że tak szybko będę już wiedział, że słowo ciałem się stanie. A że człowiek jest słowny, następuje to dzisiaj.

Przeliczyłem się i to bardzo. Nie sądziłem, że Lubinianie pójdą w tę stronę, a tak naprawdę do ostatniej kolejki teoretycznie walczyli o udział w europejskich pucharach. Teoretycznie – bo praktycznie w przedostatniej stracili na to szanse. Ale w życiu bym się nie spodziewał, że nie będziemy mówili o miejscu trzynastym, tylko pierwszej piątce czy szóstce w tabeli. Ostatecznie Zagłębie zajęło miejsce siódme. Utrzymali się spokojnie, dali też momentami pokaz naprawdę efektownej gry. Dość powiedzieć, że w dwóch meczach u siebie z ekipami z Trójmiasta strzelili dziesięć (!) goli. Lechię zresztą pokonali również na wyjeździe, początkując drogę Gdańszczan wprost do pierwszej ligi.

We wspomnianym meczu drugiej kolejki Lubinianie na Nowej Bukowej rozegrali fenomenalną pierwszą połowę. „Dziennikarze Zagłębia” łapali się za głowę, ale trudno im się było dziwić. Był polot, szybkość i skuteczność. Prowadzili 1:0 po golu Marcela Reguły, potem mieli kilka świetnych sytuacji. Poprawili drugą bramką Radwańskiego z karnego. Na szczęście Bartek Nowak wziął sprawy w swoje ręce i w drugiej połowie GKS wyrównał, choć w końcówce dość rozpaczliwie bronił remisu i było blisko trzeciej braki dla Zagłębia.

Zagłębie nie punktowało wybitnie, ale punktowało dobrze. Przede wszystkim wygrali w Poznaniu z Lechem, a gol Ławniczaka to było absolutnie jedno z dwóch, trzech najlepszych trafień zakończonego sezonu. Cudowna przewrotka i stadiony świata. Pamiętam, że odwijałem sobie tego gola na kwaterze w Gdańsku, jak niepyszny – bo sami chwilę wcześniej przegraliśmy z Lechią.

Bardzo cenne było zwycięstwo w Radomiu w Pucharze Polski – po dogrywce. No i wspomniane 6:2 i 4:0 z Lechią i Arką. Ale to nie był koniec spektakularnych wyników jesienią. Po fantastycznym meczu Zagłębie pokonało Legię 3:1 nie dając żadnych szans Wojskowym. Wygrali 2:0 u siebie z mocnym Górnikiem Zabrze. W sposób niesamowity odrobili stratę z Widzewem – do 86. minuty przegrywali, a zakończyli mecz z trzema punktami. Na koniec roku wygrali w Częstochowie z Rakowem. Wyniki doprawdy świetne. Jedyną poważną rysą jesieni była wysoka porażka w Szczecinie 1:5.

I 30 stycznia, gdy wracaliśmy do gry, Zagłębie wygrywając u siebie z GieKSą wskoczyłoby na pozycję lidera. Ta sztuka się gospodarzom nie udała, a GKS po bardzo pewnym meczu wygrał 2:0. Gdy Miedziowi przegrywali w Kielcach z Koroną wydawało się, że animusz opadł. To był słaby mecz Zagłębia, ale jakimś cudem strzelili dwie bramki i wygrali. Była to kuriozalna wygrana, ale dała ekipie Ojrzyńskiego bardzo dużo i nastroiła pozytywnie. Potem po remisie u siebie z Rakowem zanotowali serię trzech zwycięstw z rzędu i znowu przesunęli się mocno w tabeli.

W drugiej połowie wiosny było już jednak gorzej. W kolejnych sześciu meczach zespół zanotował pięć porażek. Jednak nadal drużyna utrzymywała się w okolicach pucharów. Zdecydowanie nie pomogła porażka w doliczonym czasie, gry z Termaliką u siebie. To wtedy uwierzyliśmy, że to my możemy wskoczyć na miejsca pucharowe.

Jak u siebie jesienią Lubinianie grali fenomenalnie, tak końcówka była nieporozumieniem. Łapali te czerwone kartki i mieli szczęście, że słaba Cracovia nie potrafiła tego wykorzystać. Na wyjeździe za to zagrali bardzo dobry mecz z Górnikiem i na koniec znów zaczęli pokazywać, że chcą tych pucharów…

Czy chcieli? No nie wiem. I śmiem wątpić. Bo mecz z Pogonią u siebie to był totalny koszmar. Nie wiem, co się stało z tą drużyną, ale mając Europę na wyciągnięcie ręki zagrali tak totalnie bez ambicji i bez charakteru, wyglądali – na tle również słabej tego dnia Pogoni – na drużynę, która nie ma nawet 10 procent determinacji. Kompletnie była to niezrozumiała sytuacja i nie dziwiłem się kibicom Zagłębia, że wyrażali swoje niezadowolenie. To był totalny ambicjonalny dramat.

Musiałem tę łyżkę dziegciu włożyć, bo naprawdę te puchary w Lubinie mogły być. Oczywiście tym lepiej dla nas, że zagrali tak z Pogonią.

Patrząc jednak na sezon całościowo, był on bardzo udany. Skazywany na pożarcie zespół pokazał się wielokrotnie ze świetnej strony i wielu drużynom – w tym nam – napsuł krwi. Co tu dużo gadać, trener Leszek Ojrzyński to fachowiec, wie, czym się to wszystko je i potrafi poukładać naprawdę dobrze drużynę w ekstraklasie.

Nie sądziłem, że drużyna wejdzie na ten poziom. Dodajmy też, że swój udział w udanej jesieni miał nasz obecny piłkarz – Mateusz Wdowiak. Na pewno wyciągnięcie go z Lubina spowodowało spadek jakości w Zagłębiu i podniesienie go w GieKSie. W każdym razie Mateusz pierwszy raz miał okazję zasmakować atmosfery na Nowej Bukowej właśnie jako zawodnik Zagłębia Lubin. Cieszymy się, że teraz jest z nami.

Jak będzie w przyszłym sezonie? Nie wiem. Jednak znów sceptycznie podejdę – nie sądzę, że będzie tak dobrze jak w obecnym. Ale już na pewno nie typowałbym tej drużyny, jako główne zespołu do spadku. Drużyna pokazała, że można w niej pokładać nadzieję, więc myślę, że środek tabeli – w miarę spokojne utrzymanie (2-3 kolejki przed końcem) spokojnie jest do osiągnięcia.

Jednak to jest ekstraklasa, więc nie przewidzisz. Dużo zależy od wzmocnień czy osłabień. Grunt to utrzymywać względną stabilność i wtedy można myśleć o spokoju, a może… o czymś więcej.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga