Siatkówka
[PODSUMOWANIE STATYSTYCZNE] – Drugi sezon GKS-u w PlusLidze słabszy od pierwszego
Suche liczby potwierdzają tylko wizualne spostrzeżenia, że druga kampania w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, była słabsza w wykonaniu siatkarzy GKS-u Katowice niż w debiutanckim sezonie.
Wciąż własny parkiet nie jest naszym atutem, to boli kibiców GieKSy zapewne najbardziej. Choć tu trzeba rozróżnić grę na dwóch halach. W Spodku GKS w pierwszym sezonie miał bilans 3 wygranych przy 2 porażkach, a już w ostatnim na 5 spotkań przegrał wszystkie. Tak więc w tej legendarnej hali mamy z jednej strony dobrą frekwencję na widowni, ale z drugiej coraz gorsze wyniki drużyny. W Szopienicach z kolei w zeszłej kampanii mieliśmy katastrofalny bilans 3 wygranych przy 8 przegranych, a w dopiero co zakończonym sezonie wygraliśmy już 6 razy przy 5 porażkach. Wiadomo, że z uwagi na fatalne położenie tego obiektu, to z frekwencją nigdy nie będzie dobrze, a przy słabszej grze (oraz braku zwycięstw) to i tak odbije się to na obu halach. Zdecydowanie lepiej radzą sobie nasi siatkarze w meczach wyjazdowych, mając bilans „pół na pół”.
Jeśli chodzi o ocenę poszczególnych elementów siatkarskiego rzemiosła, to tu w większości odnotowaliśmy „spadek”. Skuteczność gry w ataku procentowo poprawiła się, ale biorąc pod uwagę ostateczną liczbę zdobytych punktów, to różnica jest już spora (oczywiście na niekorzyść drugiej kampanii). Na zagrywce utrzymaliśmy liczbę asów serwisowych, ale za to błędów w tym elemencie było znacznie więcej… zdecydowanie zbyt dużo, biorąc nawet pod uwagę ryzyko jakie ponosi się przy stosowaniu agresywnej zagrywki. Bardzo duża różnica była w grze na siatce i to nie tylko patrząc na samą ilość bloków punktowych, ale również przy grze tzw. pasywnym blokiem. Bez tego elementu trudno myśleć o kontrze i zdobywaniu punktów seriami. Jedyny postęp można odnotować „na przyjęciu”, które na pewno się polepszyło, aczkolwiek i tak w sporej ilości meczów mieliśmy problemy w tym elemencie gry. Osobna kwestia to taka, że dobre przyjęcie nie przekładało się (często) na skuteczność gry w ataku.
Oceniając personalia, to trzeba podkreślić, że po pierwszym sezonie zostawiono tych siatkarzy którzy się sprawdzili na parkietach PlusLigowych i wymieniono tych słabszych. Koncepcja poniekąd słuszna, ale nikt nie mógł przewidzieć, że prawie u wszystkich tych którzy zostali, forma poszła mocno w dół i ci „nowi” nie byli wstanie poprawić ogólnego wyniku zespołu z zeszłej kampanii. Karol Butryn nie miał już tak udanego sezonu jak rok temu i zbyt często zawodził w ważnych momentach spotkań. Obaj podstawowi środkowi Bartłomiej Krulicki i Tomasz Kalembka stracili miejsce w wyjściowym składzie, a gdy wchodzili na zmiany lub dłuższy okres czasu gry to nie dawali już tej jakości jak w zeszłej kampanii. Szansę gry wykorzystał za to Paweł Pietraszko, mało grający w poprzednim sezonie, spisując się więcej niż solidnie. Tym bardziej troszkę dziwi rezygnacja z Pawła kosztem Bartka w kadrze na nowy sezon. Mocno obniżył loty też podstawowy gracz GKS-u w dwóch sezonach PlusLigowych – Serhij Kapelus. Rok temu był przecież najrówniej grającym siatkarzem w naszym zespole, a w tym już coraz częściej zawodził. Wypadł ze składu Rafał Sobański i siłą rzeczy nie miał już tak udanego sezonu jak poprzedni. Podobnie można powiedzieć o libero Adrianie Stańczaku, który również stracił dobrą formę i przez większą część rozgrywek grywał już tylko Bartosz Mariański. Dobrze trzeba ocenić przyjście do naszego zespołu Marcina Komendy (udanie zastąpił na rozegraniu Marco Falaschiego), doświadczonego Emanuela Kohuta oraz ambitnego Gonzalo Quirogę, choć z drugiej strony nie był to z ich strony szczyt możliwości.
Sezon 2017/18 możemy uznać za zamknięty, czekamy teraz na odpowiednie ruchy transferowe, które pozwolą poczynić znaczący postęp w grze i wynikach siatkarskiej GieKSy w nowej kampanii.
ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 64 meczach (128 + 122 = 250 setów)
Bilans meczów – sezon 16/17
– 14:18 – Bilans punktów – 42:54 – Bilans setów – 57:71 – Bilans małych punktów – 2818:2884
Bilans meczów – sezon 17/18
– 14:18 – Bilans punktów – 41:55 – Bilans setów – 55:67 – Bilans małych punktów – 2659:2737
Bilans meczów łącznie w PlusLidze
– 28:36 – Bilans punktów – 83:109 – Bilans setów – 112:138 – Bilans małych punktów – 5477:5621
Bilans meczów „u siebie” – sezon 16/17
– 6:10 – Bilans punktów – 22:26 – Bilans setów – 28:36 – Bilans małych punktów – 1410:1437
Bilans meczów „u siebie” – sezon 17/18
– 6:10 – Bilans punktów – 19:29 – Bilans setów – 25:34 – Bilans małych punktów – 1282:1329
Bilans meczów „u siebie” łącznie w PlusLidze
– 12:20 – Bilans punktów – 41:55 – Bilans setów – 53:70 – Bilans małych punktów – 2692:2766
Bilans meczów „na wyjeździe” – sezon 16/17
– 8:8 – Bilans punktów – 20:28 – Bilans setów – 29:35 – Bilans małych punktów – 1408:1447
Bilans meczów „na wyjeździe” – sezon 17/18
– 8:8 – Bilans punktów – 22:26 – Bilans setów – 30:33 – Bilans małych punktów – 1377:1408
Bilans meczów „na wyjeździe” łącznie w PlusLidze
– 16:16 – Bilans punktów – 42:54 – Bilans setów – 59:68 – Bilans małych punktów – 2785:2855
Rozegrane mecze – łącznie w PlusLidze zagrało 17 zawodników
64: BUTRYN, 64: KAPELUS, 56: PIETRASZKO, 56: SOBAŃSKI, 55: Mariański, 52: Fijałek, 52: Krulicki, 49: Stańczak, 49: Kalembka, 47: Stelmach, 32: Komenda, 32: Falaschi, 31: Kohut, 30: Quiroga, 30: Witczak, 28: Van Walle, 23: Błoński,
Rozegrane sety – łącznie w PlusLidze zagrało 17 zawodników
231: BUTRYN, 223: KAPELUS, 184: SOBAŃSKI, 172: Pietraszko, 170: Mariański, 169: Stańczak, 151: Krulicki, 149: Kalembka, 130: Fijałek, 118: Falaschi, 113: Komenda, 108: Kohut, 107: Quiroga, 83: Stelmach, 68: Witczak, 66: Van Walle, 53: Błoński,
Wyniki „razem” – 9- 3:0 / 9- 3:1 / 10- 3:2 / 9- 2:3 / 10- 1:3 / 17- 0:3
Wyniki „u siebie” – 5- 3:0 / 5- 3:1 / 2- 3:2 / 7- 2:3 / 3- 1:3 / 10- 0:3 PLUS „złoty set” 12:15
Wyniki „na wyjeździe” – 4- 3:0 / 4- 3:1 / 8- 3:2 / 2- 2:3 / 7- 1:3 / 7- 0:3
Widzów na meczach GKS-u – sezon 16/17
„u siebie” / „na wyjeździe” – 25.060–30.480 – łącznie mecze GKS-u obejrzało 55.540 osób
Widzów na meczach GKS-u – sezon 17/18
„u siebie” / „na wyjeździe” – 21.160–23.930 – łącznie mecze GKS-u obejrzało 45.090 osób
Widzów na meczach GKS-u – łącznie w PlusLidze
„u siebie” / „na wyjeździe” – 46.220–54.410 – łącznie mecze GKS-u obejrzało 100.630 osób
Czas trwania spotkań – sezon 16/17 – Mecze GKS-u z trwały
3296 minut, z czego I set 840 min. – II set 847 min. – III set 867 min. – IV set 518 min. – V set 224 min. + „Złoty set”
Czas trwania spotkań – sezon 17/18 – Mecze GKS-u z trwały
3024 minut, z czego I set 781 min. – II set 797 min. – III set 804 min. – IV set 509 min. – V set 133 min.
Czas trwania spotkań – łącznie w PlusLidze – Mecze GKS-u z trwały
6320 minut, z czego I set 1621 min. – II set 1644 min. – III set 1671 min. – IV set 1027 min. – V set 357 min.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – sezon 16/17 –
GKS 826: zagrywka 507, atak 208, siatka 51, inne 60.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – sezon 17/18 –
GKS 785: zagrywka 475, atak 229, siatka 38, inne 43.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – łącznie w PlusLidze –
GKS 1611: zagrywka 982, atak 437, siatka 89, inne 103.
Punkty oddane przez błędy własne – sezon 16/17 –
GKS 856: zagrywka 522, atak 241, siatka 31, inne 62.
Punkty oddane przez błędy własne – sezon 17/18 –
GKS 825: zagrywka 537, atak 214, siatka 31, inne 43.
Punkty oddane przez błędy własne – łącznie w PlusLidze –
GKS 1681: zagrywka 1059, atak 455, siatka 62, inne 105.
Ilość zdobytych punktów – sezon 16/17 : GKS 1992 – sezon 17/18 : GKS 1874
GKS 3866: BUTRYN 945, KAPELUS 631, SOBAŃSKI 418, Quiroga 333, Pietraszko 311, Krulicki 251, Kalembka 234, Kohut 220, Van Walle 170, Witczak 108, Błoński 91, Komenda 61, Falaschi 49, Fijałek 26, Stelmach 18,
Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – sezon 16/17 : GKS 671 – sezon 17/18 : GKS 629
GKS 1300: BUTRYN 316, KAPELUS 171, SOBAŃSKI 127, Pietraszko 120, Quiroga 98, Krulicki 96, Kalembka 92, Kohut 75, Komenda 46, Van Walle 45, Błoński 36, Witczak 26, Falaschi 23, Fijałek 17, Stelmach 12,
Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – sezon 16/17 : GKS 1321 – sezon 17/18 : GKS 1245
GKS 2566: BUTRYN 629, KAPELUS 460, SOBAŃSKI 291, Quiroga 235, Pietraszko 191, Krulicki 155, Kohut 145, Kalembka 142, Van Walle 125, Witczak 82, Błoński 55, Falaschi 26, Komenda 15, Fijałek 9, Stelmach 6,
Bilans punktów zdobytych do straconych – sezon 16/17 : GKS 803 – sezon 17/18 : GKS 708
GKS 1511: BUTRYN 485, KAPELUS 268, KRULICKI 147, Quiroga 142, Pietraszko 132, Kohut 118, Van Walle 86, Sobański 83, Kalembka 78, Witczak 40, Falaschi 17, Błoński 9, Stelmach 4, Komenda 1, Fijałek -16, Stańczak -34, Mariański -49,
Ilość zagrywek – sezon 16/17 : GKS 2823 – sezon 17/18 : GKS 2660
GKS 5483: BUTRYN 728, KAPELUS 702, PIETRASZKO 552, Sobański 542, Kalembka 474, Krulicki 463, Quiroga 394, Falaschi 335, Kohut 332, Komenda 312, Fijałek 180, Van Walle 169, Błoński 136, Witczak 127, Stelmach 37,
Ilość błędów na zagrywce – sezon 16/17 : GKS 522 – sezon 17/18 : GKS 537
GKS 1059: BUTRYN 164, PIETRASZKO 141, KALEMBKA 113, Sobański 107, Kapelus 103, Kohut 83, Krulicki 72, Quiroga 58, Komenda 52, Błoński 38, Fijałek 37, Van Walle 32, Falaschi 28, Witczak 24, Stelmach 7,
Ilość asów serwisowych – sezon 16/17 : GKS 171 – sezon 17/18 : GKS 171
GKS 342: BUTRYN 67, PIETRASZKO 47, SOBAŃSKI 36, Kapelus 33, Quiroga 33, Kalembka 29, Kohut 19, Krulicki 17, Komenda 15, Van Walle 11, Błoński 9, Witczak 9, Fijałek 8, Falaschi 7, Stelmach 2,
Ilość przyjęć – sezon 16/17 : GKS 2368 – sezon 17/18 : GKS 2260
GKS 4628: KAPELUS 1224, SOBAŃSKI 1119, MARIAŃSKI 734, Quiroga 682, Stańczak 435, Błoński 244, Stelmach 50, Pietraszko 30, Krulicki 27, Kalembka 25, Kohut 20, Falaschi 11, Butryn 11, Komenda 6, Witczak 5, Fijałek 5,
Ilość błędów w przyjęciu – sezon 16/17 : GKS 150 – sezon 17/18 : GKS 180
GKS 330: SOBAŃSKI 84, KAPELUS 82, MARIAŃSKI 49, Quiroga 45, Stańczak 34, Błoński 11, Krulicki 5, Stelmach 5, Falaschi 3, Pietraszko 3, Komenda 3, Kalembka 2, Butryn 1, Fijałek 1, Witczak 1, Kohut 1,
Przyjęcie negatywne – sezon 16/17 : GKS 587 – sezon 17/18 : GKS 483
GKS 1070: SOBAŃSKI 295, KAPELUS 286, MARIAŃSKI 145, Quiroga 140, Stańczak 100, Błoński 62, Stelmach 15, Krulicki 6, Falaschi 5, Kalembka 4, Pietraszko 4, Kohut 3, Butryn 2, Fijałek 1, Komenda 1, Witczak 1,
Przyjęcie perfekcyjne – sezon 16/17 : GKS 492 – sezon 17/18 : GKS 553
GKS 1045: SOBAŃSKI 249, KAPELUS 239, MARIAŃSKI 217, Quiroga 178, Stańczak 94, Błoński 39, Krulicki 6, Kalembka 6, Stelmach 5, Kohut 4, Pietraszko 4, Witczak 2, Butryn 2,
Procent przyjęcia perfekcyjnego – sezon 16/17 : GKS 21% – sezon 17/18 : GKS 24%
GKS 22,5%: WITCZAK 40%, MARIAŃSKI 29,5%, KALEMBKA 27%, Quiroga 26%, Sobański 22,5%, Stańczak 21,5%, Krulicki 20,5%, Kohut 20%, Kapelus 19,5%, Butryn 18,5%, Błoński 16%, Stelmach 11%, Pietraszko 10%, Falaschi 0%, Fijałek 0%, Komenda 0%,
Ilość ataków – sezon 16/17 : GKS 3323 – sezon 17/18 : GKS 3096
GKS 6419: BUTRYN 1696, KAPELUS 1270, SOBAŃSKI 817, Quiroga 654, Van Walle 331, Pietraszko 321, Krulicki 274, Kalembka 271, Kohut 268, Witczak 223, Błoński 185, Falaschi 41, Komenda 32, Stelmach 23, Fijałek 13,
Ilość błędów w ataku – sezon 16/17 : GKS 241 – sezon 17/18 : GKS 214
GKS 455: BUTRYN 147, KAPELUS 71, SOBAŃSKI 69, Quiroga 49, Kalembka 24, Van Walle 22, Błoński 16, Witczak 16, Pietraszko 16, Krulicki 13, Kohut 7, Komenda 3, Fijałek 2,
Ilość ataków zablokowanych – sezon 16/17 : GKS 276 – sezon 17/18 : GKS 235
GKS 511: BUTRYN 148, KAPELUS 107, SOBAŃSKI 75, Quiroga 39, Van Walle 30, Witczak 27, Pietraszko 19, Błoński 17, Kalembka 17, Krulicki 14, Kohut 11, Stelmach 2, Komenda 2, Fijałek 2, Falaschi 1,
Ilość zdobytych punktów w ataku – sezon 16/17 : GKS 1512 – sezon 17/18 : GKS 1471
GKS 2983: BUTRYN 795, KAPELUS 545, SOBAŃSKI 341, Quiroga 283, Pietraszko 201, Kohut 160, Krulicki 153, Van Walle 146, Kalembka 141, Witczak 95, Błoński 75, Falaschi 20, Komenda 13, Stelmach 9, Fijałek 6,
Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – sezon 16/17 : GKS 46% – sezon 17/18 : GKS 48%
GKS 47%: PIETRASZKO 62,5%, KOHUT 60%, KRULICKI 56,5%, Kalembka 56%, Falaschi 49%, Butryn 47%, Fijałek 45%, Van Walle 44%, Kapelus 43%, Witczak 43%, Quiroga 43%, Sobański 42,5%, Komenda 41%, Błoński 41%, Stelmach 40%,
Ilość bloków punktowych – sezon 16/17 : GKS 309 – sezon 17/18 : GKS 232
GKS 541: BUTRYN 83, KRULICKI 81, KALEMBKA 64, Pietraszko 63, Kapelus 53, Sobański 41, Kohut 41, Komenda 33, Falaschi 22, Quiroga 17, Van Walle 13, Fijałek 12, Błoński 7, Stelmach 7, Witczak 4,
Ilość błędów dotknięcia siatki – sezon 16/17 : GKS 31 – sezon 17/18 : GKS 31
GKS 62: BUTRYN 11, SOBAŃSKI 8, KRULICKI 7, Kalembka 6, Kohut 6, Komenda 6, Quiroga 4, Błoński 4, Pietraszko 4, Falaschi 1, Van Walle 1, Stelmach 1, Kapelus 1, Fijałek 1, Witczak 1,
MVP – sezon 16/17 : GKS 13 – sezon 17/18 : GKS 14
GKS 27: BUTRYN 8, KAPELUS 5, KOMENDA 5, Sobański 3, Błoński 1, Kalembka 1, Falaschi 1, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1, (oprócz meczu z Politechniką)
Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – sezon 16/17 : GKS 19 – sezon 17/18 : GKS 17
GKS 36: BUTRYN 13, SOBAŃSKI 6, KAPELUS 5, Falaschi 4, Stańczak 2, Quiroga 2, Fijałek 1, Witczak 1, Pietraszko 1, Komenda 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)
Felietony Piłka nożna
21 sekund mistrzowskich akcji
Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.
No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.
Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.
Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.
Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.
I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.
Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.
Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.
To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.
Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.
Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.
Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.
W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.
Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.
W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.
No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…
Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.
Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.
Felietony Piłka nożna
Trudność w podejściu do średniawki
Aaaa qrwa jego mać…
To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.
Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.
Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.
O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.
Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.
Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.
Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.
Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.
Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.
Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.
Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.
Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.
Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.
Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.
Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.
Piłka nożna
Rafał Strączek 2029!
Rafał Strączek podpisał nowy kontrakt z klubem, a ogłoszenie tego miało miejsce przed piątkowym spotkaniem z Motorem Lublin. Tym samym ucięto medialne spekulacje o przeprowadzce do Poznania.
Nowa umowa będzie obowiązywać do czerwca 2029 roku. Bramkarz, po wejściu do pierwszej jedenastki, świetnie się spisuje i ma wielki udział w wynikach GKS Katowice. W tym sezonie w 23 spotkaniach 8 razy zachował czyste konto.
Piłkarzowi życzymy zdrowia, dalszych dobrych występów i sukcesów z naszym klubem.


Najnowsze komentarze