Dołącz do nas

Siatkówka

[PODSUMOWANIE STATYSTYCZNE] – Drugi sezon GKS-u w PlusLidze słabszy od pierwszego

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Suche liczby potwierdzają tylko wizualne spostrzeżenia, że druga kampania w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce, była słabsza w wykonaniu siatkarzy GKS-u Katowice niż w debiutanckim sezonie.

 

Wciąż własny parkiet nie jest naszym atutem, to boli kibiców GieKSy zapewne najbardziej. Choć tu trzeba rozróżnić grę na dwóch halach. W Spodku GKS w pierwszym sezonie miał bilans 3 wygranych przy 2 porażkach, a już w ostatnim na 5 spotkań przegrał wszystkie. Tak więc w tej legendarnej hali mamy z jednej strony dobrą frekwencję na widowni, ale z drugiej coraz gorsze wyniki drużyny. W Szopienicach z kolei w zeszłej kampanii mieliśmy katastrofalny bilans 3 wygranych przy 8 przegranych, a w dopiero co zakończonym sezonie wygraliśmy już 6 razy przy 5 porażkach. Wiadomo, że z uwagi na fatalne położenie tego obiektu, to z frekwencją nigdy nie będzie dobrze, a przy słabszej grze (oraz braku zwycięstw) to i tak odbije się to na obu halach. Zdecydowanie lepiej radzą sobie nasi siatkarze w meczach wyjazdowych, mając bilans „pół na pół”.

Jeśli chodzi o ocenę poszczególnych elementów siatkarskiego rzemiosła, to tu w większości odnotowaliśmy „spadek”. Skuteczność gry w ataku procentowo poprawiła się, ale biorąc pod uwagę ostateczną liczbę zdobytych punktów, to różnica jest już spora (oczywiście na niekorzyść drugiej kampanii). Na zagrywce utrzymaliśmy liczbę asów serwisowych, ale za to błędów w tym elemencie było znacznie więcej… zdecydowanie zbyt dużo, biorąc nawet pod uwagę ryzyko jakie ponosi się przy stosowaniu agresywnej zagrywki. Bardzo duża różnica była w grze na siatce i to nie tylko patrząc na samą ilość bloków punktowych, ale również przy grze tzw. pasywnym blokiem. Bez tego elementu trudno myśleć o kontrze i zdobywaniu punktów seriami. Jedyny postęp można odnotować „na przyjęciu”, które na pewno się polepszyło, aczkolwiek i tak w sporej ilości meczów mieliśmy problemy w tym elemencie gry. Osobna kwestia to taka, że dobre przyjęcie nie przekładało się (często) na skuteczność gry w ataku.

 

Oceniając personalia, to trzeba podkreślić, że po pierwszym sezonie zostawiono tych siatkarzy którzy się sprawdzili na parkietach PlusLigowych i wymieniono tych słabszych. Koncepcja poniekąd słuszna, ale nikt nie mógł przewidzieć, że prawie u wszystkich tych którzy zostali, forma poszła mocno w dół i ci „nowi” nie byli wstanie poprawić ogólnego wyniku zespołu z zeszłej kampanii. Karol Butryn nie miał już tak udanego sezonu jak rok temu i zbyt często zawodził w ważnych momentach spotkań. Obaj podstawowi środkowi Bartłomiej Krulicki i Tomasz Kalembka stracili miejsce w wyjściowym składzie, a gdy wchodzili na zmiany lub dłuższy okres czasu gry to nie dawali już tej jakości jak w zeszłej kampanii. Szansę gry wykorzystał za to Paweł Pietraszko, mało grający w poprzednim sezonie, spisując się więcej niż solidnie. Tym bardziej troszkę dziwi rezygnacja z Pawła kosztem Bartka w kadrze na nowy sezon. Mocno obniżył loty też podstawowy gracz GKS-u w dwóch sezonach PlusLigowych – Serhij Kapelus. Rok temu był przecież najrówniej grającym siatkarzem w naszym zespole, a w tym już coraz częściej zawodził. Wypadł ze składu Rafał Sobański i siłą rzeczy nie miał już tak udanego sezonu jak poprzedni. Podobnie można powiedzieć o libero Adrianie Stańczaku, który również stracił dobrą formę i przez większą część rozgrywek grywał już tylko Bartosz Mariański. Dobrze trzeba ocenić przyjście do naszego zespołu Marcina Komendy (udanie zastąpił na rozegraniu Marco Falaschiego), doświadczonego Emanuela Kohuta oraz ambitnego Gonzalo Quirogę, choć z drugiej strony nie był to z ich strony szczyt możliwości.

Sezon 2017/18 możemy uznać za zamknięty, czekamy teraz na odpowiednie ruchy transferowe, które pozwolą poczynić znaczący postęp w grze i wynikach siatkarskiej GieKSy w nowej kampanii.

 

ŁĄCZNE STATYSTYKI MECZOWE GKS-u – po 64 meczach (128 + 122 = 250 setów)

Bilans meczów – sezon 16/17
– 14:18 – Bilans punktów – 42:54 – Bilans setów – 57:71 – Bilans małych punktów – 2818:2884
Bilans meczów – sezon 17/18
– 14:18 – Bilans punktów – 41:55 – Bilans setów – 55:67 – Bilans małych punktów – 2659:2737
Bilans meczów łącznie w PlusLidze
– 28:36 – Bilans punktów – 83:109 – Bilans setów – 112:138 – Bilans małych punktów – 5477:5621

Bilans meczów „u siebie” – sezon 16/17
– 6:10 – Bilans punktów – 22:26 – Bilans setów – 28:36 – Bilans małych punktów – 1410:1437
Bilans meczów „u siebie” – sezon 17/18
– 6:10 – Bilans punktów – 19:29 – Bilans setów – 25:34 – Bilans małych punktów – 1282:1329
Bilans meczów „u siebie” łącznie w PlusLidze
– 12:20 – Bilans punktów – 41:55 – Bilans setów – 53:70 – Bilans małych punktów – 2692:2766

Bilans meczów „na wyjeździe” – sezon 16/17
– 8:8 – Bilans punktów – 20:28 – Bilans setów – 29:35 – Bilans małych punktów – 1408:1447
Bilans meczów „na wyjeździe” – sezon 17/18
– 8:8 – Bilans punktów – 22:26 – Bilans setów – 30:33 – Bilans małych punktów – 1377:1408
Bilans meczów „na wyjeździe” łącznie w PlusLidze
– 16:16 – Bilans punktów – 42:54 – Bilans setów – 59:68 – Bilans małych punktów – 2785:2855

 

Rozegrane mecze – łącznie w PlusLidze zagrało 17 zawodników
64: BUTRYN, 64: KAPELUS, 56: PIETRASZKO, 56: SOBAŃSKI, 55: Mariański, 52: Fijałek, 52: Krulicki, 49: Stańczak, 49: Kalembka, 47: Stelmach, 32: Komenda, 32: Falaschi, 31: Kohut, 30: Quiroga, 30: Witczak, 28: Van Walle, 23: Błoński,

Rozegrane sety – łącznie w PlusLidze zagrało 17 zawodników
231: BUTRYN, 223: KAPELUS, 184: SOBAŃSKI, 172: Pietraszko, 170: Mariański, 169: Stańczak, 151: Krulicki, 149: Kalembka, 130: Fijałek, 118: Falaschi, 113: Komenda, 108: Kohut, 107: Quiroga, 83: Stelmach, 68: Witczak, 66: Van Walle, 53: Błoński,

 

Wyniki „razem” – 9- 3:0 / 9- 3:1 / 10- 3:2 / 9- 2:3 / 10- 1:3 / 17- 0:3

Wyniki „u siebie” – 5- 3:0 / 5- 3:1 / 2- 3:2 / 7- 2:3 / 3- 1:3 / 10- 0:3 PLUS „złoty set” 12:15

Wyniki „na wyjeździe” – 4- 3:0 / 4- 3:1 / 8- 3:2 / 2- 2:3 / 7- 1:3 / 7- 0:3

 

Widzów na meczach GKS-u – sezon 16/17
„u siebie” / „na wyjeździe” – 25.060–30.480 – łącznie mecze GKS-u obejrzało 55.540 osób
Widzów na meczach GKS-u – sezon 17/18
„u siebie” / „na wyjeździe” – 21.160–23.930 – łącznie mecze GKS-u obejrzało 45.090 osób
Widzów na meczach GKS-u – łącznie w PlusLidze
„u siebie” / „na wyjeździe” – 46.220–54.410 – łącznie mecze GKS-u obejrzało 100.630 osób

 

Czas trwania spotkań – sezon 16/17 – Mecze GKS-u z trwały
3296 minut, z czego I set 840 min. – II set 847 min. – III set 867 min. – IV set 518 min. – V set 224 min. + „Złoty set”
Czas trwania spotkań – sezon 17/18 – Mecze GKS-u z trwały
3024 minut, z czego I set 781 min. – II set 797 min. – III set 804 min. – IV set 509 min. – V set 133 min.
Czas trwania spotkań – łącznie w PlusLidze – Mecze GKS-u z trwały
6320 minut, z czego I set 1621 min. – II set 1644 min. – III set 1671 min. – IV set 1027 min. – V set 357 min.

 

Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – sezon 16/17 –
GKS 826: zagrywka 507, atak 208, siatka 51, inne 60.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – sezon 17/18 –
GKS 785: zagrywka 475, atak 229, siatka 38, inne 43.
Punkty zdobyte z błędów przeciwnika – łącznie w PlusLidze –
GKS 1611: zagrywka 982, atak 437, siatka 89, inne 103.

Punkty oddane przez błędy własne – sezon 16/17 –
GKS 856: zagrywka 522, atak 241, siatka 31, inne 62.
Punkty oddane przez błędy własne – sezon 17/18 –
GKS 825: zagrywka 537, atak 214, siatka 31, inne 43.
Punkty oddane przez błędy własne – łącznie w PlusLidze –
GKS 1681: zagrywka 1059, atak 455, siatka 62, inne 105.

 

Ilość zdobytych punktów – sezon 16/17 : GKS 1992 – sezon 17/18 : GKS 1874
GKS 3866: BUTRYN 945, KAPELUS 631, SOBAŃSKI 418, Quiroga 333, Pietraszko 311, Krulicki 251, Kalembka 234, Kohut 220, Van Walle 170, Witczak 108, Błoński 91, Komenda 61, Falaschi 49, Fijałek 26, Stelmach 18,

Ilość zdobytych punktów w fazie zagrywki – sezon 16/17 : GKS 671 – sezon 17/18 : GKS 629
GKS 1300: BUTRYN 316, KAPELUS 171, SOBAŃSKI 127, Pietraszko 120, Quiroga 98, Krulicki 96, Kalembka 92, Kohut 75, Komenda 46, Van Walle 45, Błoński 36, Witczak 26, Falaschi 23, Fijałek 17, Stelmach 12,

Ilość punktów zdobytych po przyjęciu zagrywki – sezon 16/17 : GKS 1321 – sezon 17/18 : GKS 1245
GKS 2566: BUTRYN 629, KAPELUS 460, SOBAŃSKI 291, Quiroga 235, Pietraszko 191, Krulicki 155, Kohut 145, Kalembka 142, Van Walle 125, Witczak 82, Błoński 55, Falaschi 26, Komenda 15, Fijałek 9, Stelmach 6,

Bilans punktów zdobytych do straconych – sezon 16/17 : GKS 803 – sezon 17/18 : GKS 708
GKS 1511: BUTRYN 485, KAPELUS 268, KRULICKI 147, Quiroga 142, Pietraszko 132, Kohut 118, Van Walle 86, Sobański 83, Kalembka 78, Witczak 40, Falaschi 17, Błoński 9, Stelmach 4, Komenda 1, Fijałek -16, Stańczak -34, Mariański -49,

Ilość zagrywek – sezon 16/17 : GKS 2823 – sezon 17/18 : GKS 2660
GKS 5483: BUTRYN 728, KAPELUS 702, PIETRASZKO 552, Sobański 542, Kalembka 474, Krulicki 463, Quiroga 394, Falaschi 335, Kohut 332, Komenda 312, Fijałek 180, Van Walle 169, Błoński 136, Witczak 127, Stelmach 37,

Ilość błędów na zagrywce – sezon 16/17 : GKS 522 – sezon 17/18 : GKS 537
GKS 1059: BUTRYN 164, PIETRASZKO 141, KALEMBKA 113, Sobański 107, Kapelus 103, Kohut 83, Krulicki 72, Quiroga 58, Komenda 52, Błoński 38, Fijałek 37, Van Walle 32, Falaschi 28, Witczak 24, Stelmach 7,

Ilość asów serwisowych – sezon 16/17 : GKS 171 – sezon 17/18 : GKS 171
GKS 342: BUTRYN 67, PIETRASZKO 47, SOBAŃSKI 36, Kapelus 33, Quiroga 33, Kalembka 29, Kohut 19, Krulicki 17, Komenda 15, Van Walle 11, Błoński 9, Witczak 9, Fijałek 8, Falaschi 7, Stelmach 2,

Ilość przyjęć – sezon 16/17 : GKS 2368 – sezon 17/18 : GKS 2260
GKS 4628: KAPELUS 1224, SOBAŃSKI 1119, MARIAŃSKI 734, Quiroga 682, Stańczak 435, Błoński 244, Stelmach 50, Pietraszko 30, Krulicki 27, Kalembka 25, Kohut 20, Falaschi 11, Butryn 11, Komenda 6, Witczak 5, Fijałek 5,

Ilość błędów w przyjęciu – sezon 16/17 : GKS 150 – sezon 17/18 : GKS 180
GKS 330: SOBAŃSKI 84, KAPELUS 82, MARIAŃSKI 49, Quiroga 45, Stańczak 34, Błoński 11, Krulicki 5, Stelmach 5, Falaschi 3, Pietraszko 3, Komenda 3, Kalembka 2, Butryn 1, Fijałek 1, Witczak 1, Kohut 1,

Przyjęcie negatywne – sezon 16/17 : GKS 587 – sezon 17/18 : GKS 483
GKS 1070: SOBAŃSKI 295, KAPELUS 286, MARIAŃSKI 145, Quiroga 140, Stańczak 100, Błoński 62, Stelmach 15, Krulicki 6, Falaschi 5, Kalembka 4, Pietraszko 4, Kohut 3, Butryn 2, Fijałek 1, Komenda 1, Witczak 1,

Przyjęcie perfekcyjne – sezon 16/17 : GKS 492 – sezon 17/18 : GKS 553
GKS 1045: SOBAŃSKI 249, KAPELUS 239, MARIAŃSKI 217, Quiroga 178, Stańczak 94, Błoński 39, Krulicki 6, Kalembka 6, Stelmach 5, Kohut 4, Pietraszko 4, Witczak 2, Butryn 2,

Procent przyjęcia perfekcyjnego – sezon 16/17 : GKS 21% – sezon 17/18 : GKS 24%
GKS 22,5%: WITCZAK 40%, MARIAŃSKI 29,5%, KALEMBKA 27%, Quiroga 26%, Sobański 22,5%, Stańczak 21,5%, Krulicki 20,5%, Kohut 20%, Kapelus 19,5%, Butryn 18,5%, Błoński 16%, Stelmach 11%, Pietraszko 10%, Falaschi 0%, Fijałek 0%, Komenda 0%,

Ilość ataków – sezon 16/17 : GKS 3323 – sezon 17/18 : GKS 3096
GKS 6419: BUTRYN 1696, KAPELUS 1270, SOBAŃSKI 817, Quiroga 654, Van Walle 331, Pietraszko 321, Krulicki 274, Kalembka 271, Kohut 268, Witczak 223, Błoński 185, Falaschi 41, Komenda 32, Stelmach 23, Fijałek 13,

Ilość błędów w ataku – sezon 16/17 : GKS 241 – sezon 17/18 : GKS 214
GKS 455: BUTRYN 147, KAPELUS 71, SOBAŃSKI 69, Quiroga 49, Kalembka 24, Van Walle 22, Błoński 16, Witczak 16, Pietraszko 16, Krulicki 13, Kohut 7, Komenda 3, Fijałek 2,

Ilość ataków zablokowanych – sezon 16/17 : GKS 276 – sezon 17/18 : GKS 235
GKS 511: BUTRYN 148, KAPELUS 107, SOBAŃSKI 75, Quiroga 39, Van Walle 30, Witczak 27, Pietraszko 19, Błoński 17, Kalembka 17, Krulicki 14, Kohut 11, Stelmach 2, Komenda 2, Fijałek 2, Falaschi 1,

Ilość zdobytych punktów w ataku – sezon 16/17 : GKS 1512 – sezon 17/18 : GKS 1471
GKS 2983: BUTRYN 795, KAPELUS 545, SOBAŃSKI 341, Quiroga 283, Pietraszko 201, Kohut 160, Krulicki 153, Van Walle 146, Kalembka 141, Witczak 95, Błoński 75, Falaschi 20, Komenda 13, Stelmach 9, Fijałek 6,

Procent punktów w stosunku do wszystkich ataków – sezon 16/17 : GKS 46% – sezon 17/18 : GKS 48%
GKS 47%: PIETRASZKO 62,5%, KOHUT 60%, KRULICKI 56,5%, Kalembka 56%, Falaschi 49%, Butryn 47%, Fijałek 45%, Van Walle 44%, Kapelus 43%, Witczak 43%, Quiroga 43%, Sobański 42,5%, Komenda 41%, Błoński 41%, Stelmach 40%,

Ilość bloków punktowych – sezon 16/17 : GKS 309 – sezon 17/18 : GKS 232
GKS 541: BUTRYN 83, KRULICKI 81, KALEMBKA 64, Pietraszko 63, Kapelus 53, Sobański 41, Kohut 41, Komenda 33, Falaschi 22, Quiroga 17, Van Walle 13, Fijałek 12, Błoński 7, Stelmach 7, Witczak 4,

Ilość błędów dotknięcia siatki – sezon 16/17 : GKS 31 – sezon 17/18 : GKS 31
GKS 62: BUTRYN 11, SOBAŃSKI 8, KRULICKI 7, Kalembka 6, Kohut 6, Komenda 6, Quiroga 4, Błoński 4, Pietraszko 4, Falaschi 1, Van Walle 1, Stelmach 1, Kapelus 1, Fijałek 1, Witczak 1,

MVP – sezon 16/17 : GKS 13 – sezon 17/18 : GKS 14
GKS 27: BUTRYN 8, KAPELUS 5, KOMENDA 5, Sobański 3, Błoński 1, Kalembka 1, Falaschi 1, Quiroga 1, Mariański 1, Fijałek 1, (oprócz meczu z Politechniką)

Najlepsi siatkarze w przegranych meczach – sezon 16/17 : GKS 19 – sezon 17/18 : GKS 17
GKS 36: BUTRYN 13, SOBAŃSKI 6, KAPELUS 5, Falaschi 4, Stańczak 2, Quiroga 2, Fijałek 1, Witczak 1, Pietraszko 1, Komenda 1, (oprócz meczu z ZAKSĄ)

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

GieKSa nie pęka przed NIKIM

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Za nami jakiś szalony czas, ostatni tydzień to było coś, co przyniosło nam taką dawkę emocji, że po prostu trzeba ochłonąć. Zaczęło się od euforii po golu w doliczonym czasie z Wisłą Płock, ale nawet to nie zapowiadało, na jakiej karuzeli znajdziemy się w następnych dniach. Po Rakowie myśleliśmy, że limit spektakularnego widowiska na jakiś czas wyczerpiemy. I przyszedł mecz w Poznaniu.

Sam zastanawiałem się, jak ten mecz będzie wyglądał. Opcje dla mnie były dwie – GieKSa na fali tego rozpędu znów zagra bardzo dobrze albo jednak ciśnienie po energetycznym i emocjonalnym meczu w Częstochowie spadnie, co ze 120 minutami w nogach przełoży się na to, że jednak dość gładko polegniemy. Jak się okazało, sprawdziła się ta pierwsza opcja.

Trener Rafał Górak mówi o tym, że jeśli chcemy być poważną drużyną, to nie możemy mieć wymówek, że gramy co trzy dni i jesteśmy zmęczeni. No niby tak, ale w Polsce… jesteśmy do tych wymówek przyzwyczajeni. Zresztą – niedaleko szukać – trener Łukasz Tomczyk po meczu Rakowa z Motorem właśnie na ten aspekt zwracał uwagę i po prostu narzekał.

A tu nagle pojawia się GieKSa, która nie dość, że właśnie zagrała tę dogrywkę, nie dość, że w najkrótszym możliwym odstępie meczów (czwartek – niedziela), nie dość, że przegrała, to jeszcze musiała jechać na daleki wyjazd do obecnego i z dużym prawdopodobieństwem przyszłego Mistrza Polski.

I ta GieKSa rozegrała przy Bułgarskiej kapitalne zawody. To już nie był taki mecz, jak w poprzednim sezonie w Poznaniu. Wtedy przegraliśmy gładko 0:2 i pocieszaliśmy się tym, że „wstydu nie było”. Jakże daleki jest to obraz od wczorajszego spotkania. Teraz katowiczanie nie byli skromnym beniaminkiem, który przyjeżdża z respektem i liczy, że uda się z tego terenu wywieźć jeden punkt i to najlepiej 0:0. Teraz to była drużyna, która przyjechała tam jak po swoje, grała wysoko, starała się nie dać zepchnąć do defensywy i momentami po prostu dyktować warunki. Lech był przed przerwą dość bezradny.

Jedyne czego nam brakowało to bramki. I długo to wyglądało tak jak mecze, które znaliśmy z tego sezonu – że GKS dominuje, ma nawet jakieś sytuacje, choć nie bardzo klarowne, ale gola zdobyć nie potrafi. Potem przeciwnik włącza swoją jakość ładuje jednego, dwa lub trzy gongi (Cracovia) i mamy po zawodach.

Na szczęście skuteczność jest ostatnio po naszej stronie. I Eman Marković strzelił piękną bramkę głową. Dopiero na powtórce zza bramki było widać, jak dobry był to strzał. Okupiony co prawda rozciętym łukiem brwiowym, bo zaraz po uderzeniu piłki, trafił Eman głową w Joela Pereirę, ale piękny był obrazek, jak jednocześnie nasz zawodnik krwawił i uśmiechał się z powodu zdobytego gola. Piłkarz od tych dwóch meczach gra tak, że za chwilę może stać się jednym z ulubieńców Nowej Bukowej.

W drugiej połowie oglądaliśmy wszystko co najlepsze i… najgorsze w wykonaniu GieKSy. Jak traciliśmy jesienią multum bramek do szatni, to teraz zaczynamy tracić gole zaraz po wyjściu na boisko. Dwa gole w Częstochowie teraz Kolejorz na ukłuł zaraz po przerwie. Koncentracja, panowie, koncentracja! Było w tym oczywiście sporo pecha, bo piłka poodbijała się tak, że trafiła Arka i wpadła do bramki. Ale z drugiej strony, każde wstrzelenie piłki w piąty metr to ryzyko, że takie zamieszanie powstanie i wyjdzie z tego gol. Nawiasem mówiąc to – jeśli dobrze liczę – siódmy gol samobójczy w tym sezonie. Dość absurdalna liczba.

Jak rządzi przypadek, widzieliśmy przy bramce Ilji Szkurina. Tam też po kapitalnym zagraniu Bartka Nowaka, Ilja próbował mijać przeciwnika, ale futbolówka odbiła się od pleców czy od głowy siedzącego rywala i Białorusin dopełnił formalności. Strasznie dziwny ten nasz Ilja, bo ostatnio gra coraz lepiej w środku boiska, dobrze zbiera te piłki i rozprowadza, potem w roli już stricte napastnika dość mocno psuje, a na koniec… strzela gola.

Co do drugiego gola dla Lecha, to przyznam na chłodno, że nie mam pretensji. Oczywiście można powiedzieć, że poszliśmy za bardzo do przodu, że zabrakło asekuracji. Ale tak naprawdę z tego typu sytuacji gol pada raz na sto. Przecież mieliśmy zawodników z tyłu, natomiast Lech świetnie rozegrał tę akcję prostopadłym podaniem. Ale nadal to nie było bardzo duże zagrożenie. Zadecydowało niebywale dobre wykończenie Hakansa. Gdyby on nie zdecydował się na uderzenie z tej niełatwej pozycji, to uważam, że na 90 procent odebralibyśmy piłkę, a już na pewno zdążylibyśmy wrócić – innych piłkarzy Lecha też przecież jeszcze nie było.

Ale GKS dalej cisnął i wcisnął tę trzecią bramkę. Sektor gości znów był w euforii. I tutaj mam pretensje do naszych zawodników, że po minucie stracili znów gola. No nie można tak łatwo wypuszczać prowadzenia.

W końcówce też z jednej strony momentami było nieźle, nie broniliśmy się dramatycznie przez cały doliczony czas, potrafiliśmy oddalić, a Bartek miał nawet szansę na czwartego gola. Z drugiej strony – no muszę to powiedzieć, czasem niefrasobliwość Bartka może być brzemienna w skutkach, bo po zdarzają mu się ostatnio głupie straty, po których rywale przeprowadzają groźne kontry. Nasz pomocnik to ekstraklasowy artysta, ale czasem bym ten artyzm odłożył na rzecz rozwagi. Oczywiście Bartek nie byłby sobą, gdyby nie dał w tym meczu jakiejś liczby, a była to wspomniana asysta do Szkurina.

Swoją robotę zrobił też Rafał Strączek. Interwencja z końcówki pierwszej połowy, ale zwłaszcza dwie kapitalne obrony w doliczonym czasie gry drugiej, uchroniły nas przed fatalnymi nastrojami po końcowym gwizdku sędziego. Bo gdybyśmy strzelili w dwóch meczach na wyjeździe siedem bramek mocnym rywalom i oba te mecze przegrali, to przecież to byłby jakiś dramat. A tak, wywalczyliśmy zasłużony punkt na boisku Mistrza Polski.

Wspomnijmy oczywiście też o Sebastianie Milewski i Damianie Rasaku, bo wykonali oni znakomitą robotę w środku pola i w głównej mierze dzięki nim obraz gry wyglądał tak, jak wyglądał. Graliśmy pressingiem, wysoko, odbieraliśmy piłki. Potem  można było je rozgrywać. Dodam jeszcze, że jak raz na jakiś czas zacentruje w starym stylu Alan, to nie ma co zbierać. Piękna asysta do Emana. No i zadebiutował Marius Olsen i jak na debiut wyszło to całkiem, całkiem.

Pozostał niedosyt po tym meczu, bo jednak GKS trzykrotnie prowadził i trzy razy to prowadzenie tracił. Marzyliśmy o wielkim zwycięstwie, ale to się nie ziściło. Natomiast, jakkolwiek nie powiem, że porażka była wkalkulowana w tym meczu, to dopisany punkt jest lekkim bonusem do naszego dorobku ligowego.

Jednak patrząc długofalowo, ten mecz pokazał coś innego. Ten i w Częstochowie. Że GKS to już ekstraklasowa drużyna pełną gębą, ale do tego jeszcze być może taką z górnej połówki tabeli. Bo jechać sobie na takie wyjazdy i po prostu normalnie grać, prowadzić tę grę, być wysoko na boisku, to nie jest oczywistość. Są drużyny, które właśnie za podwójną gardą się chowają i czekają na 1-2 okazje w meczu do kontry. Pewnie czasem i tak trzeba zagrać. Ale GKS patrzy na silne i słabe strony przeciwników. Skoro Cracovia czy Lechia potrafiły Lecha zdominować przy Bułgarskiej, to nasi trenerzy wyszli pewnie z założenia, że czemu i my nie mamy.

Z drugiej strony w drugiej połowie Lech pokazał jednak ofensywną klasę. Kilka akcji rozegrali świetnych. My też mamy czasem trochę brak szczęścia, że jednak nasi przeciwnicy się budzą i zaczyna im wiele rzeczy wychodzić. Kolejorz uważam, że po przerwie był bardzo groźny. Zresztą te trzy bramki strzelił. Nie bez powodu.

Piękną mamy tę drużynę, szaloną, dającą tyle emocji. Mnóstwo radości po strzelonych bramkach, dużo wkurzenia po traconych. Nad tym drugim aspektem trzeba popracować. Ale z dwojga, wolę 3:3 czy 4:4, w których zespół gra pięknie, walczy, gryzie tę trawę i jest niezłomny, a przy okazji traci gole niż 1:1 czy 0:0 po bezbarwnym, słabym meczu.

Spójrzmy też na to tak – jeśli rywale są na tyle mocni, że potrafią nam strzelić trzy czy cztery bramki, to dobrze, że przynajmniej jesteśmy taką samą liczbą na to odpowiedzieć. Bo przecież moglibyśmy z Lechem przegrać 0:3, a z Rakowem 0:4. I odbiór byłby zgoła odmienny.

Ostatecznie rezultat tego „dwumeczu” jest dla nas minimalnie dobry. Odpadliśmy z Pucharu Polski i zanotowaliśmy „tylko” remis w meczu ligowym. Ale to „tylko”, to jednak bardzo dużo. Zwłaszcza patrząc, jak ten mecz wyglądał. Poza rezultatami liczą się inne rzeczy – te wspomniane powyżej.

Czekamy na Motor. Już w piątek kolejne wyzwanie, wracamy na Nową Bukową po dwóch tygodniach, choć patrząc na te dwa ostatnie mecze mamy wrażenie, że minął z miesiąc. GKS dostarcza emocji i niezapomnianych wrażeń. I o to nam wszystkim chodzi.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Brzmi jak marzenie

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Jutro przyjdzie nam się zmierzyć w jednym z najważniejszych pojedynków w nowej historii GieKSy. Równać się może z tym chyba tylko pojedynek z Arką w Gdyni, który choć co prawda był zwykłym pojedynkiem ligowym – to fakt grania w ostatniej kolejce i zależności pomiędzy wynikiem, a awansem jednej z tych drużyn sprawiał, że był to po prostu istny finał sezonu. Arka była wówczas jak Brazylia w 1950, kiedy to w finale na Maracanie wystarczał Kanarkom remis. GieKSa wcieliła się w rolę Urugwaju, który musiał wygrać. I wygrał.

Od tamtego czasu GieKSa gra z dobrym skutkiem w ekstraklasie. I mimo, że jest to „nasza Liga Mistrzów”, to jednak rozgrywamy w niej powszednie mecze ligowe. Fakt, że wiele z nich to są piłkarskie i kibicowskie święta, ale pod względem ważności – są one zwykłymi meczami w najbliższej lidze. Jutro czeka nas mecz niezwykły. Mecz decydujący o czymś, o czym jeszcze niedawno jedynie mogliśmy marzyć w jakichś iluzorycznych majakach. Teraz Katowiczanie stają przed realną szansą. Szansą gry na Stadionie Narodowym o jedno z dwóch najważniejszych trofeów w polskiej piłce.

Zadanie jawi się z jednej strony jako bardzo trudne. Zagramy w końcu z jedną z najlepszych drużyn w ekstraklasie, z ekipą, która świetnie sobie radziła w europejskich pucharach. Stworzony przez Marka Papszuna Raków, pokonując podobne szczeble co GKS, stał się niespodziewanie klubem i drużyną na regularne podium. Byli mistrzem i zdobywcą pucharu.

Z drugiej strony jednak patrząc na ostatnią formę Rakowa, nie jest to drużyna nie do pokonania. Dalej ma bardzo dobrych zawodników, ale coś w tym zespole na wiosnę nie gra. Drużyna nie punktuje należycie, gra jest niemrawa. Na ten moment trener Tomczyk nie wniósł do tego zespołu czegoś mocnego i widocznego. Zadanie po Marku Papszunie miał trudne, ale mimo wszystko – Raków gra przeciętnie.

Dlatego jakbym miał zakwalifikować ten mecz, to powiedziałbym, że Raków jest faworytem, ale nie murowanym. Dałbym w szansach takie 65-35. Pamiętajmy też, że może być remis, a o wszystkim mogą decydować rzuty karne.

Od czasu awansu do ekstraklasy z Rakowem rozegraliśmy cztery mecze, z czego trzy przegraliśmy po 0:1. Nie był to jednak jakieś bardzo słabe spotkania w wykonaniu GieKSy. Najsłabszy był chyba mecz z 1. kolejki obecnego sezonu na Nowej Bukowej. Ale już w poprzednim sezonie u siebie i w grudniu w bieżącym na wyjeździe – to był już spotkania, które porażkami wcale się zakończyć nie musiały.

No dali nam przykład Katowiczanie, jak w Częstochowie zwyciężać mamy, w poprzednim sezonie. Po bardzo dobrym meczu GieKSa wygrała wówczas przy Limanowskiego 2:1. A Raków przecież wtedy był w dużo lepszej formie.

Mamy nadzieję, że zespół już się oswoił z meczami na wyjeździe z wielkimi. Dotychczas wyjąwszy wspomniany mecz z Rakowem, przegrywaliśmy. Na Legii, Lechu czy Jadze. Czas ten trend odwrócić, a szansa ku temu jest bardzo dobra, bo oprócz Rakowa, za chwilę gramy przecież przy Bułgarskiej.

Półfinał Pucharu Polski… Brzmi jak marzenie. Na razie nie ma co myśleć, co dalej. Trzeba się mocno skupić na czwartkowym meczu i po prostu realizować swój plan jak najlepiej. GieKSa to potrafi – pokazała to z Wisłą Płock. Niezależnie czy jest to oddanie piłki czy gra z nią. Ważne, żeby taktyka była dobrze dobrana i realizowana.

Ostatnim raz na tym szczeblu graliśmy 22 lata temu. Ponad dwie dekady. Tyle czasu nie znaczyliśmy nic w Pucharze Polski. Teraz GieKSa jest w najlepszej czwórce. Z nadzieją na więcej.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Kibice podziękowali hokeistom

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Kibice GieKSy mieli okazję spotkać się z hokeistami na Arenie Katowice. Nasza drużyna w przeciągu pięciu lat zdobyła dwa złote i trzy srebrne medale. Zapraszamy do fotorelacji.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga