Dołącz do nas

Piłka nożna

[POMECZOWO] Sieroty z Katowic

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Mecz ze Stalą był pierwszym spotkaniem od rezygnacji prezesa Cygana. Analizując to co się wydarzyło w naszym klubie od wiosennego spotkania ze Stalą zakończonego wynikiem 3:3 ciężko nie odnieść wrażenia, że powyższy tytuł newsa idealnie pasuje do tego co mamy w gabinetach oraz na boisku. W drużynie mamy nowego trenera, piłkarzy a pozbyto się już prezesa, dyrektora sportowego, poprzedniego trenera, analityka, trenera przygotowania fizycznego. Z trybun meczu nie oglądał żaden pracownik klubu ( poza oczywiście mediami klubowymi). Klub został „osierocony” jeśli chodzi o pracowników a na murawie swoje zrobiły sieroty grające w koszulkach GieKSy.

Deja Vu

Zajmijmy się na chwilę tym co oglądaliśmy na boisku. Kolejny mecz w Mielcu można znowu podzielić na dwie części. Kolejny raz gramy dramat w obronie, Stal szybko strzela bramki i kontroluje spotkanie. Czekaliśmy w pewnej chwili aż wyleci Prażnowski ale przypomnieliśmy sobie, że to jest zupełnie nowe spotkanie. Stal jakby o tym pamiętała i postanowiła dołożyć jedną bramkę więcej aniżeli w wiosennym spotkaniu. Swoje dołożyli oczywiście obrońcy GieKSy. Kolejny raz okazało się, że sparingi to nie mecze ligowe – tam wszystko w obronie wychodziło a jak przychodzi do meczów mistrzowskich to: boczni obrońcy zawsze są za daleko pomocników gospodarzy, środkowi obrońcy mają problem z wyprowadzeniem piłki oraz kryciem w polu karnym, do tego wkurzający brak doskoku do rywala zaprezentowany już w tej rundzie kilka razy.

Druga połowa i mały zryw GieKSy, który wystarczył na dwie strzelone bramki. Tutaj niestety nie mamy Deja Vu z wiosny. Tamto spotkanei – jedyne które GieKSa zagrała bardzo dobrze pod względem zaangażowania, woli walki i agresji wyglądało zupełnie inaczej. Siedząc wtedy na trybunach czuło się, że może się jeszcze coś wydarzyć w tym spotkaniu. W niedzielę czuło się, że są to pobożne życzenia i gdyby Stal była ciut lepszym zespołem, bądź też nie grała środowego spotkania to być może skończyłoby się to na 0:4, 0:5.

Górnik jak Atletico – Stal jak Atletico II

W sobotę grę zabrzańskiego Górnika trener Urban porównał do Atletico Madryt. Agresywna gra pressingiem, ciągłe wywieranie presji na rywala, kapitalna demolka przy stałych fragmentach gry. Ciężko nie zgodzić się z tą teorią patrząc na grę Zabrzan. Trener Brosz wywalił ze składu starych graczy, wrzucił nowych, młodych a co najważniejsze bardzo dobrze prezentujących się pod względem wydolnościowym zawodników. Zabiegają każdego w tej lidze – taka jest opinia o tej drużynie a kibice Górnika w końcu mogą poczuć dumę ze swojego zespołu. Stal w pierwszej połowie pokazała, że to ona może być Atletico w I lidze. Zrobili dokładnie to samo co Górnik. Zabiegali GieKSę, doskakiwali do bocznych obrońców, do środkowych gdy Ci próbowali grać piłką. Trzecia bramka idealnie pokazała jak ma wyglądać taka gra i ile korzyści przynosi, potem wystarczy kontrolować spotkanie.

W GieKSie ciągle trwa mit Barcelony, zastanawiam się czy to już nie klątwa, którą zapoczątkował były rzecznik klubu Piotr Hyla. Zamiast stawiać na młodszych graczy, którzy będą chcieli coś pokazać, zamiast „inwestować” w wybijających się zawodników z pierwszej ligi to my do zespołu ściągamy Kędziorę, Plevę – zawodników, którzy poza obecnością na boisku i liście płac kompletnie nic nie wniosą do zespołu. Dorzucamy młodego Słomkę, którzy meczu nie zagrał i nikt nie wie nawet jak wygląda, Sulka, Plizgę, którzy w ogóle nie są przygotowani do sezonu. To są zawodnicy na których nie da się budować przyszłości klubu. Oni nie zostaną z nami na lata, to są najemnicy, którzy odejdą za pół roku, ale serca na murawie nie zostawią. Przestańmy się bawić w Barcelonę gdy kibice GieKSy chcą by zespół grał jak Atletico, Górnik czy Stal.

Gdzie jest trener?

Zawodnicy zawodnikami, ale jeśli w tym wszystkim miota się również trener to nie mamy dobrych wieści – ten pociąg zmierza do nikąd trenerze. Czasu na wyciągnięcie wniosków nie ma za dużo a trzeba pamiętać ile tych wniosków czeka na rozpatrzenie.

To trener uparcie wystawia bezproduktywnego Kędziorę na środku ataku, to trener nie chce dać się przekonać, że lepiej wystawić tam szybkiego Prokica. To trener odpowiada za bezsensowną zmianę Zejdlera z Wigrami na lewej obronie. To trener wystawia starego, drewnianego Plevę na prawej obronie gdy zaczął tam grać nawet nieźle Frańczak ( pomijamy ostatnie mecze na lewej obronie). To trener po słabym meczu Kamińskiego w Sosnowcu w nagrodę wystawia go w Mielcu. Jeśli Klemenz ma problemy z dzieckiem to niech się zajmie dzieckiem a nie siedzi na ławce rezerwowych.

Trener na konferencjach opowiada bajki jak to brakuje Foszmańczyka – ok – przyjmujemy do wiadomości, ale trenerze pamiętajmy, że Foszmańczyk nie gra od 3 kolejki!!! Nie jesteśmy specjalistami od trenowania, ale wydaje nam się, że miesiąc czasu bez Foszmańczyka to dość długi czas by się przygotować na jego absencję i wymyśleć inną taktykę aniżeli podawanie piłki od boku do boku boiska.

Wydaje nam się, że przez ten miesiąc można dużo więcej zrobić jeśli chodzi o stałe fragmenty gry z których nie ma żadnego zagrożenia pod bramką przeciwnika( wiemy, że trener zaraz powie „Przecież z Odrą strzeliliśmy po stałym fragmencie” – tak udało się po ręce i zamieszaniu).

Trenerze może po prostu trzeba szybko zacząć naprawiać te błędy i przyznać się do nich a nie uparcie brnąć ślepo w swoje przemyślenia, które przyniosły nam bilans 2-2-6 ( licząc puchar). Jak widać nic dobrego one nie przynoszą a mecz z Chrobrym już w piątek.

4 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

4 komentarze

  1. Avatar photo

    roberto

    18 września 2017 at 18:34

    Chcielisce dymisji prezesa Cygana to teraz nie narzekajcie ze nikt z pracowników klubu nie ogladał meczu.Tylko Cygan jezdził na kazdy mecz byl na kazdym treningu ogladał mecze rezerw!! Zwolniliscie jedyna osobe w tym klubie której zależało!!

  2. Avatar photo

    darek

    18 września 2017 at 19:21

    Dobra gosciu nie opowiadaj bzdur. Cygan fajny chlop i tyle ale czlowiek nie nadajacy sie do zarzadzania. udowodnil to wiele razy. To że odszedl bylo kwestią niemoznosci rozwiazania zadnego kryzysu. Taka sytuacja meczy no i nie dal rady bo mogl siedziec i krupa szybko by go nie ruszyl

  3. Avatar photo

    roberto

    18 września 2017 at 22:12

    darek@ czas pokaze czy odejscie Cygana to był dobry pomysł

  4. Avatar photo

    WIERNY

    19 września 2017 at 08:56

    Może zależało, ale nie zmienia to faktu, że nie miał mocnej ręki do piłkarzy, brak zdecydowania, czekanie że jakoś to będzie przynosi dziś efekty.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga