Dołącz do nas

Felietony

Post scriptum do meczu z Chojnicami

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Czas leci niesamowicie szybko. Już za 48 godzin będziemy po kolejnym meczu – w Płocku. Czas więc przygotowywać się do tego spotkania, ale my jeszcze wrócimy do Chojniczanki i kulisów tego spotkania.

1. Na stadionie pojawił się trener Ryszard Wieczorek. Zapewne chciał zobaczyć w akcji swojego syna – Jarosława. Nie przestudiował jednak dokonań młodego w tym sezonie, co skutkowałoby wnioskiem, że szanse na występ są niemal zerowe.

2. Na meczu był też Dominik Sadzawicki. To standard. Dominik nie zapomina, jakiego klubu jest kibicem. I nawet po nieco wyższym poziomie w meczach Górnika chce oglądać pierwszoligową kopaninę.

3. Rozkręca nam się GieKSik. To hasa po boisku i gestykuluje coś w kierunku ławki rezerwowych gości, to jest na sektorze rodzinnym lub ogląda mecz na VIP-ach w towarzystwie Pawła Maźniewskiego. A w przerwie meczu Maciej Wierzbicki obronił jego rzut karny i okazało się, że GieKSik to też niezły nerwus 😀

4. W przerwie (i przed meczem) powróciły też dziewczęta z El Loco. Jest na czym oko zawiesić, gdy GieKSika nie ma w pobliżu!

5. Grzegorz Goncerz strzelił już czwartą bramkę w tym sezonie. Do tego dochodzi asysta na Flocie. Zawodnik przeżywa chyba najlepszy okres w swojej karierze, choć z drugiej strony – czy za czasów Adama Nawałki nie było równie dobrze albo nawet jeszcze lepiej?

6. Mimo remisu z czerwoną (póki co) latarnią pierwszej ligi atmosfera nie była tak napięta, jak po meczu z Niecieczą. Kibice czują poprawę w grze i nie było powodów, by „jechać” po piłkarzach, nawet mimo braku zwycięstwa. Nie mówimy oczywiście o niektórych wpisach na forum, bo jest to dla niektórych osób siedlisko leczenia frustracji. Faktem jest, że GKS zawalił ten mecz, bo nie wygrał – a powinien.

7. Gdy zawodnicy Chojniczanki schodzili do szatni jeden do drugiego powiedział: „Nikt nie mówił, że będzie łatwo”. I na pewno im nie było, ale cel osiągnęli.

8. Znów mieliśmy bójkę na boisku, choć nie tak intensywną, jak w Świnoujściu. Podoba się to, nasz zespół ma w ten sposób budować charakter.

9. Trenerzy Kazimierz Moskal i Mariusz Pawlak wielokrotnie potykali się ze sobą na boisku, zwłaszcza w rywalizacji Wisły Kraków z Dyskobolią. Tym razem w pojedynku na trenerskiej ławce padł remis.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Galeria Piłka nożna

My im nie dali wygrać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

LIVE: Remis cenniejszy niż złoto

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki: 
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Nowak: Nie będziemy się cieszyć ani płakać

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po remisie z Jagiellonią w strefie mieszanej porozmawialiśmy z Bartoszem Nowakiem, strzelcem pierwszej bramki dla GieKSy.

Remis, który nie usatysfakcjonuje żadnej drużyny, czy właśnie punkt, który na koniec może przynieść oczekiwaną radość?

Bartosz Nowak: Ja już nie wiem. Graliśmy tak, jakbyśmy chcieli to wygrać do końca, tak samo, jak Jaga. Mecz był mocno bliski. Były wślizgi, bramki, ładne akcje, kiksy, więc myślę, że to fajny mecz dla kibica. Może nie do oglądania przez tę aurę, ale zagorzały fan potrafi taki mecz docenić. Ostatni mecz przed nami, gramy w nim jak zawsze o zwycięstwo. Tylko ono może nam dać spełnić te marzenia, o których przed sezonem jeszcze nie myśleliśmy. Fajnie, gramy dalej.

Można było paść z sił, mecz się rozgrywał od pola karnego do pola karnego. Dla kibica na pewno ciekawe, a dla piłkarza?

Jakbyśmy mieli pograć jeszcze 10 minut, to też byśmy dali radę. W takim momencie sezonu, gdzie już grasz o realne cele… Tak przed sezonem, w pierwszej rundzie, gdy każdy pyta „O co gracie?” to tak naprawdę nikt nie wie, bo sezon jest szalony, nigdy nie wiesz, jak to będzie wyglądało. Trzeba się skupiać na tym najbliższym meczu, a teraz ten mecz jest ostatni, najważniejszy, on daje realne miejsce na koniec sezonu.

Myślałeś zimą, że ostatni mecz może być tak istotny dla GKS-u Katowice?

Wiedzieliśmy, że na pewno będzie istotny, widząc, co się dzieje w tej tabeli. Każdy mecz daje wahania pozycji. Cieszy to, że w tym roku utrzymujemy stabilną formę, stabilnie gramy. Wiadomo, czasem są mecze bardzo dobre, czasem takie okej, ale dążymy do gry po swojemu i nie mamy się co bać żadnego przeciwnika. Jasne, trzeba podchodzić z szacunkiem, że przyjeżdża do nas jedna z najmocniejszych drużyn, najlepiej grających w piłkę, ale nie pękliśmy. To jest budujące, nie mamy co chować głowy w piasek. Nie będziemy się cieszyć z tego remisu, ale nie mamy zamiaru też płakać, bo szanujemy rywala.

Z perspektywy trybun ta sytuacja z rzutem karnym była taką jedną z kilkudziesięciu w trakcie spotkania.

Ja nie wiem, już od dłuższego czasu nie chcę się na ten temat wypowiadać, bo nie wiem, kiedy jest faul, kiedy jest ręka. Wydawało mi się, że trafiłem najpierw piłkę, potem gdzieś był kontakt. Sędzia główny i VAR to widzieli, ja jeszcze nie widziałem powtórki. Sędzia podyktował rzut karny i szkoda, bo brakło nam tej jednej bramki.

Bartosz Nowak przypomniał się dzisiaj w kontekście reprezentacji.

Nie, jesteśmy przed urlopami, jeszcze czeka nas ostatni mecz. Nawet nie wiem, kiedy gra reprezentacja. Wszystkie ręce na pokład na najważniejszy mecz tego sezonu.

Dzisiaj pole gry bardziej przypominało lodowisko niż piłkarską murawę, przeszkadzało ci to?

E, dobre boisko było. Szybko piłka latała, szybki mecz był. Jasne, że jak biegniesz szybko, to murawa jest nawilżona i łatwo się poślizgnąć. W takich warunkach moglibyśmy zawsze grać, bo mecz jest szybki.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga