Dołącz do nas

Felietony Kibice Piłka nożna

Post scriptum do turnieju Spodek Super Cup

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zamykamy klamrą wszystkie kwestie związane z turniejem Spodek Super Cup w tradycyjnej formie Post scriptum. Dowiecie się z poniższego tekstu o wielu zakulisowych i zabawnych sytuacjach w trakcie naszej pracy. Zapraszam do czytania!

  1. Zacznijmy od tego, że kiedy ekipa ciężko pracowała w Spodku, ja walczyłem o dotarcie na miejsce i pojawiłem się na hali w okolicach godziny 13:30. Misiek ogarniał relację, Fonfara dzielnie zabiegał o wywiady w dedykowanej strefie, a Kazik miał rozpalony aparat do czerwoności i był w gotowości do realizacji wspólnie ze mną wywiadów wideo. W sumie mieliśmy kilku fotografów, dlatego na stronie mogliście zobaczyć kilka galerii.
  2. Jako ciekawostkę dodam, że wnioskowałem o złą akredytację, dlatego nie mogłem wchodzić do stref zawodników oficjalnie, ale na szczęście w niektórych miejscach perswazja działała, natomiast Fonfara przychodząc w garniturze, jako kibic nieawanturujący się, został brutalnie zatrzymany przy takiej próbie.
  3. Na starcie zwiedziłem różne lokalizacje na trybunach celem złapania dobrego miejsca do krótkich materiałów. Świetny klimat panował na trybunach, wielokrotnie mijałem grupy starszych kibiców wspominających tego typu turnieje i lata świetności GieKSy.
  4. Podczas turnieju w zasadzie cały czas coś się działo – organizator wypełnił praktycznie każdą chwilę. Transmisja na żywo była od godziny 14:30 w Kanale Sportowym, a jednym z komentatorów był Grzegorz Goncerz, z którym udało nam się zamienić kilka słów.
  5. Po pierwszych próbach pozyskania rozmówców przygotowaliśmy z Kazikiem plan na realizację wspólnych działań. Udało się porozmawiać z Ireneuszem Jeleniem, Szymonem Kapiasem, Grzegorzem Fonfarą, Sławomirem Wojciechowskim, Januszem Jojko, Krzysztofem Nowakiem, Wojciechem Cyganem oraz wspomnianym wyżej Grzegorzem Goncerzem. Lista byłaby znacznie dłuższa, ale liczba osób chętnych do przeprowadzenia wywiadu i okrojony czas pozwolił nam jedynie na powyższe. Same wypowiedzi też były dość krótkie, co jest dla mnie nauką na przyszłość, ponieważ będąc na miejscu, wydawało mi się, że rozmowa trwa dłużej.
  6. Próbowaliśmy kilkukrotnie złapać Szymona Marciniaka, ale wspomniał nam, że czekające na autograf i zdjęcie dzieciaki są dla niego ważniejsze. Później ważniejszy był pęcherz, inna redakcja, a ostatecznie zdecydowaliśmy się na innego rozmówcę i eksportowy arbiter nam zniknął. Nie ma co ukrywać, bardzo sympatyczny człowiek, choć w kwestii pęcherza, po nas złapały go 4 osoby i były bardziej przekonujące niż my 😉 Wojciech Cygan podczas rozmowy uzyskał specjalne pozdrowienie od przechodzącego fana, które wywołało spory uśmiech na jego twarzy.
  7. Przy swoich działaniach z Kazikiem byliśmy niezwykle cierpliwi i staraliśmy się nie narzucać, dlatego fotograf klubowy złapał mnie w kadrze ze wspomnianym wyżej Wojciechem Cyganem i Januszem Jojko, stojącego i czyhającego za plecami na odpowiedni moment, ale jednak nieco nadgorliwego.
  8. Fonfara to miał w ogóle zadanie bojowe, bo usłyszeć coś w tym tumulcie przy próbie przeprowadzenia rozmowy było zadaniem niezwykle wymagającym.
  9. Niewykonalnym było na miejscu złapać osobę, która narzekałaby na to, czego doświadczyła w Spodku. W każdym wywiadzie słyszeliśmy, że trzeba to kontynuować, że warto to rozwijać i zaprosić więcej drużyn z zagranicy. Każdy podkreślał, że warto w Katowicach działać i urozmaicać okres, kiedy nie ma ligowej piłki. Zasłużone brawa i pochwały zbierał organizator – Grzegorz Górski.
  10. Dla samych zawodników to również była świetna zabawa, z rozwinięciem kreatywności poprzez wykorzystanie w grze band. Niezapomnianym zjawiskiem były brawa dla całego składu GieKSy przy ostentacyjnych gwizdach praktycznie całej hali podczas wyczytywania nazwiska Góraka.
  11. Po zakończeniu turnieju udaliśmy się do domów walczyć z materiałami, które od następnego dni regularnie ukazywały się na naszej stronie. Na samym turnieju podczas 5 godzin – 15 tysięcy kroków, 26 pięter – takie dane pozostawił na pamiątkę zegarek 🙂 Do następnego GieKSiarze!

Portal GieKSa.pl tworzony jest od kibiców, dla kibiców, dlatego zwracamy się do Ciebie z prośbą o wsparcie poprzez:

a/ przelew na konto bankowe:

SK 1964
87 1090 1186 0000 0001 2146 9533

b/ wpłatę na PayPal:

E-mail: stowarzyszenie@sk1964.pl

c/ rejestrację w Superbet z naszych banerów.

Dziękujemy!

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Klub Piłka nożna

Nowak wyrzucił Szczerbowskiego z szatni piłkarzy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W piątek w klubie pojawił się Marek Szczerbowski. Najpierw spotkał się z piłkarzami w ich szatni, a następnie miał udać się do trenerów. Został jednak wyrzucony z klubu przez prezesa Krzysztofa Nowaka. Jak do tego doszło?

Szczerbowski pojawił się na Bukowej w piątek przed południem. Dla znających plan dnia prezesa Nowaka było oczywiste, że obecnego sternika GKS Katowice nie będzie wtedy na stadionie. Ocenę tego, jak bardzo pewnie musi się czuć Szczerbowski, skoro wchodzi do klubu w trakcie tygodnia, spotyka się tam ze swoimi byłymi pracownikami i jest spokojny o to, że nie dotrze to do prezesa Nowaka, pozostawiamy Wam. Sielankowa atmosfera została zmącona przez niespodziewane przybycie prezesa Nowaka. Doszło do gwałtownej wymiany zdań i wyrzucania Szczerbowskiego z klubu. Tournée nie miało zakończyć się na szatni piłkarzy, bo w pokoju trenerów prezes Nowak zastał grupę największych beneficjentów Szczerbowskiego. Składała się ona nie tylko z trenera czy dyrektora, ale także dyrektora Akademii Młoda GieKSa Mariusza Pańpucha (wyznaczonego do tej roli przez Szczerbowskiego).

Od dawna informowaliśmy Was o tym, że Szczerbowski nie umie pogodzić się z tym, że musiał odejść z klubu. Wczorajsze wydarzenie to kolejna udokumentowana próba jego wtrącania się do działalności GKS Katowice. O pierwszych większych działaniach mogliśmy się dowiedzieć przy okazji kilku prób zmiany trenera, których podjął się prezes Nowak.

Pierwszą jego poważną propozycją był Marcin Brosz, który był gotów podjąć się misji awansu z GKS Katowice. Były szkoleniowiec Górnika Zabrze przedstawił profesjonalny plan (m.in. na jakie pozycje potrzeba wzmocnień — okazało się, że na większość), ale był on poza naszym zasięgiem finansowym, szczególnie że nad głową wciąż wisiała kilkuset tysięczna odprawa dla Góraka. Umowa nie rozbiła się jednak tylko o pieniądze, a prezes Nowak miał po tej sytuacji ogromne pretensje do Dawida Dubasa, który pełni w klubie rolę dyrektora sportowego (jego awans także odbył się podczas urzędowania Szczerbowskiego).

Tutaj warto przypomnieć kulisy umowy Góraka, która jest tak trudna i kosztowna do zerwania. Po dwuletniej batalii zakończonej awansem do pierwszej ligi umowa Góraka została automatycznie przedłużona o jeden sezon na zapleczu Ekstraklasy — do 30 czerwca 2022 roku. Jednak już w lutym 2022 roku, po rundzie jesiennej, którą zakończyliśmy na 13. miejscu z przewagą 7 punków nad strefą spadkową (ale też mieliśmy o jedno spotkanie rozegrane więcej, więc przewaga mogła stopnieć do 4 punktów), Szczerbowski przedłużył Górakowi umowę o… kolejne dwa lata — do 30 czerwca 2024. Sezon zakończyliśmy ostatecznie na ósmym miejscu, ale zostało ono wywalczone dzięki serii trzech wygranych w meczach… „o nic”. Do połowy rundy wiosennej biliśmy się o utrzymanie, w niektórych momentach wręcz rozpaczliwie (żeby przypomnieć tylko mecz w Olsztynie). W kolejnym sezonie Górak nie zrealizował „ambitnego” celu tj. utrzymania szybciej niż sezon wcześniej, ale pozostał w klubie. O aktualnych rozgrywkach nie ma sensu pisać — każdy może sam ocenić.

Druga próba zmiany szkoleniowca została przez prezesa Nowaka podjęta już dużo bardziej ostrożnie. Stracił on zaufanie do Dubasa, dlatego ten o jego spotkaniach i ustaleniach z trenerem Jarosławem Skrobaczem dowiedział się dopiero wtedy, kiedy „nic nie mogło się wysypać” — na kilka dni przed grudniowym meczem z Chrobrym w Głogowie. W poniedziałek po ostatnim spotkaniu GieKSy w 2023 roku nowym szkoleniowcem miał zostać ogłoszony trener Skrobacz, a sam Górak w SMS-ach żegnał się ze współpracownikami. Wszystko wysypało się jednak w przeddzień meczu w Głogowie, kiedy Górak i Dubas wsparci… Szczerbowskim tak zamieszali w Urzędzie Miasta, że umowa dla nowego szkoleniowca została zablokowana.

Bardzo zastanawia także to, dlaczego z szatni musiał Szczerbowskiego wyrzucić aktualny prezes, a nie sami piłkarze, skoro kilka dni wcześniej odmówili oni spotkania… prezesowi Krzysztofowi Nowakowi bez udziału Rafała Góraka.

Kontynuuj czytanie

Galeria Piłka nożna

Kibice odpalili w Płocku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Płocka. GieKSa przegrała z Wisłą 1:2, a zdjęcia przygotowała dla Was Madziara.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Pechowa porażka w Płocku

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W sobotnie popołudnie GieKSa pojechała na wyjazdowe spotkanie do Płocka. Była to pierwsza wizyta na nowym stadionie, więc nie trzeba było mobilizować kibiców, którzy w komplecie zjawili się w Płocku.

Pierwszą połowę zaczęli zawodnicy GieKSy, ale przed pierwszym gwizdkiem minutą ciszy został upamiętniony młody kibic, który przegrał walkę z chorobą. W pierwszych minutach oba zespoły badały rywala, a gra toczyła się głównie w środkowej strefie boiska. W dziesiątej minucie Shibata dośrodkował z rożnego i zrobiło się zamieszanie w polu karnym Wisły, po czym sędzia czekał na informacje z wozu VAR. Po krótkiej weryfikacji wskazał na jedenasty metr za zagranie ręką. Do karnego podszedł Jędrych i pewnym strzałem tuż przy lewym słupku pokonał bramkarza. Pięć minut później Adrian Błąd został przewrócony na linii pola karnego i sędzia odgwizdał przewinienie. Do wolnego podszedł Shibata, jednak piłka przeleciała minimalnie nad poprzeczką. W 25. minucie Antonii Kozubal faulował rywala na linii pola karnego i sędzia wskazał na jedenasty metr tym razem dla gospodarzy, jednak po informacji z wozu VAR sędzia cofnął piłkę na rzut wolny. Fabian Hiszpański długo przymierzał się do oddania strzału, jednak wszystko na marne, bo piłka zatrzymała się na murze. Chwilę później kibice GieKSy zaprezentowali sektorówkę przedstawiającą kominiarkę w żółto-zielono-czarnych barwach, a całość została uzupełniona racami. Podczas prezentacji oprawy zmienili swój ubiór z czarnego na żółty, co po odsłonięciu dało świetny efekt. W międzyczasie Wisła coraz częściej zaczęła stwarzać sobie okazje pod polem karnym GieKSy. W 42. minucie Antoni Kozubal dopuścił się faulu na dwudziestym metrze, za co zobaczył żółtą kartkę. Po dośrodkowaniu z rzutu wolnego Jesper Westermark urwał się obrońcą i doprowadził do wyrównania. W końcówce pierwszej połowy nic godnego uwagi się nie wydarzyło i zespoły schodziły do szatni przy jednobramkowym remisie.

Na drugą połowę oba zespoły wyszły w takich samych składach, a obraz gry był bardzo podobny jak na początku spotkania i nikt nie chciał zaryzykować. Z upływem kolejnych minut GieKSa częściej zapędzała się pod pole karne gospodarzy i najpierw wywalczyła sobie rzut wolny, a chwilę później rożny, który był powtarzany z powodu nadmiernych przepychanek w polu karnym. W dalszej części spotkania GieKSa skupiła się na posiadaniu piłki, ale nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. W 63. minucie Fabian Hiszpański pokusił się o uderzenie zza pola karnego, co sprawiło małe problemu Kudle, ale finalnie zdołał sparować piłkę w bok pola karnego. Dwadzieścia minut przed końcem spotkania Jime uderzył bardzo nieprzyjemnie między obrońcami, ale bramkarz GieKSy nie dał się zaskoczyć. Chwilę później ten sam zawodnik uderzył z pierwszej piłki minimalnie nad poprzeczką. W końcówce spotkania oba zespoły chciały przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, niestety efekt był całkiem inny i wkradło się sporo niedokładności i chaosu. Trzy minuty przed końcem regulaminowego czasu gry sędzia stracił łączność z bazą i przerwał na chwilę mecz, aby naprawić awarię. W doliczonym czasie gry Haglin-Sangre wykorzystał zamieszanie w polu karnym i rzutem na taśmę wyprowadził gospodarzy na prowadzenie. GieKSa musiała uznać wyższość rywala, mimo że to ona częściej była przy piłce w drugiej połowie. 

24.02.2023, Płock
Wisła Pock – GKS Katowice 2:1 (1:1)
Bramki: Westermark (42), Sangre (90) – Jędrych (14-k).
Wisła Płock: Kamiński – Lorenc (68. Gric), Janus (68. Szwoch), Vallo, Hiszpański, Jime (80. Laskowski), Gerbowski (87. Tomczyk), Jach, Sangre, Westermark (80. Lewadnowski), Szymański.
GKS Katowice: Kudła – Wasielewski, Jędrych, Kuusk, Komor, Danek – Shibata (66. Aleman), Kozubal, Repka, Błąd (80. Arak) – Bergier (80. Marzec).
Żółte kartki: Szymański, Jach – Kozubal.
Sędzia: Piotr Rzucidło (Warszawa).
Widzów: (w tym 755 kibiców GieKSy).

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga