Dołącz do nas

Hokej Piłka nożna Piłka nożna kobiet Prasówka Siatkówka

Tygodniowy przegląd mediów: Awanse to jego specjalność

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Zapraszamy do przeczytania doniesień mass mediów z ubiegłego tygodnia, które dotyczą sekcji piłki nożnej, siatkówki oraz hokeja. Prezentujemy najciekawsze z nich.

Klub ogłosił plan przygotowań kobiecej drużyny do sezonu 2025/26. Pomocniczka Weronika Kaczor opuściła nasz zespół. PZPN przedstawił harmonogram gier Orlen Ekstraligi Kobiet. Piłkarki w I kolejce rundy jesiennej zmierzą się w Katowicach z Rekordem Bielsko-Biała. Mecz zostanie rozegrany 9 sierpnia. Szczegółową rozpiskę gier naszej drużyny znajdziecie TUTAJ. Piłkarze rozegrali trzecie spotkanie sparingowe. Przeciwnikiem była ekipa Stali Rzeszów. Nasza drużyna wygrała 3:0 (2:0). Oskar Repka przeniósł się do Rakowa Częstochowa.

Nowymi siatkarzami drużyny zostali Grzegorz Pająk oraz Kajetan Marek.

Grzegorz Pasiut, Bartosz Fraszko i Patryk Wronka przedłużyli kontrakty z GieKSą do końca sezonu 2026/27. Z kolei kontrakt z Igorem Smal nie został przedłużony. Drużynę opuścił Marcus Kallionkieli.

PIŁKA NOŻNA

kobiecyfutbol.pl – Mistrzynie Polski z planem przygotowań do nowego sezonu!

Mistrzynie Polski z ubiegłego sezonu Orlen Ekstraligi Kobiet przedstawiły swój plan przygotowań do zbliżającej się, nowej edycji rozgrywek.

GKS Katowice w kapitalnym stylu zdobył tytuł mistrzowski Orlen Ekstraligi Kobiet w sezonie 2024/2025, gromadząc aż 63 punkty, na co złożyło się 21 zwycięstw i zaledwie 1 porażka. Bilans bramkowy 74-8 mówi sam za siebie! Przed piłkarkami GieKSy 4 i 5 lipca testy motoryczne, pierwsza jednostka treningowa zaplanowana jest na 7 lipca.

Plan sparingów GKS-u Katowice

12 lipca – Slovan Liberec (wyjazd)

19 lipca – Ryga FC (wyjazd)

22 lipca – 1. FC Slovácko (dom)

2 sierpnia – przeciwnik jeszcze nie ustalony

katowickisport.pl – GKS Katowice stracił pomocnika. Repka w Rakowie

Oskar Repka został zawodnikiem Rakowa Częstochowa. To kolejny gracz, który w letnim okienku transferowym postanowił zamienić GKS Katowice na ligowego rywala. Wcześniej do Widzewa odszedł Sebastian Bergier.

Oskar Repka był jednym z najjaśniejszych punktów GKS-u Katowice po jego powrocie do PKO Ekstraklasy. Swoją przygodę z piłką nożną rozpoczynał w rodzimym Zawiszy, gdzie występował w drużynach juniorskich. W 2016 roku przeniósł się do akademii niemieckiego Karlsruher SC, ale dwa lata później powrócił do Polski, by reprezentować barwy Chrobrego Głogów. W latach 20219-2021 był zawodnikiem Pogoni Siedlce Od 2021 roku był zawodnikiem GKS Katowice. W barwach zespołu ze stolicy Górnego Śląska awansował do Ekstraklasy w sezonie 2023/2024 oraz rozegrał 33 mecze w najwyższej klasie rozgrywkowej i strzelił w nich osiem goli. W sumie Repka wystąpił w barwach GKS-u 113 razy, zdobył 13 goli i zanotował sześć asyst.

W czerwcu otrzymał pierwsze powołanie do seniorskiej reprezentacji Polski. Teraz został zawodnikiem Rakowa Częstochowa.

[…] Oskar Repka podpisał z Rakowem Częstochowa pięcioletni kontrakt (do końca czerwca 2030 roku).

dziennikzachodni.pl – Trzy gole GKS Katowice w sparingu ze Stalą Rzeszów. Kibicom mecz się podobał

Piłkarze GKS Katowice na swoim starym stadionie przy Bukowej pokonali w sparingowym meczu Stal Rzeszów 3:0. Spotkanie zobaczyła liczna grupa kibiców ekipy Rafała Góraka.

W trzecim letnim sparingu GKS Katowice odniósł drugie zwycięstwo. Po pokonaniu FC Koszyce 3:0 i porażce z Pogonią Szczecin 0:1, tym razem zespół Rafała Góraka strzelił trzy gole Stali Rzeszów nie tracąc ani jednego.

Pierwszy gol padł tuż po rozpoczęciu meczu, gdy z 16 metrów uderzył Borja Galan. Bardzo aktywny był Maciej Rosołek. Nowy napastnik GKS-u po kilku próbach strzelił bramkę przy świetnej asyście Bartosza Nowaka.

Jak się sparing znakomicie zaczął, tak też skończył. Konrad Gruszkowski zamknął wynik w ostatniej minucie celną główką.

SIATKÓWKA

siatka.org – Awanse to jego specjalność. Doświadczony siatkarz pomoże GKS-owi wrócić do PlusLigi?

GKS Katowice odsłonił kolejną kadrowa kartę na nadchodzący sezon. Do spadkowicza z PlusLigi dołączył doświadczony rozgrywający. Został nim Grzegorz Pająk. Wcześniej klub z Katowic ogłosił przedłużenie kontraktu z Piotrem Fenoszynem i to ta dwójka będzie tworzyć duet rozgrywających.

Grzegorz Pająk w poprzednim sezonie ligowym występował w barwach Nowak-Mosty MKS Będzin. Zarówno MKS, jak i GKS nie utrzymał się w PlusLidze i obie ekipy zagrają teraz w I lidze siatkarzy.

Pająk to jeden z najbardziej doświadczonych zawodników na pozycji rozgrywającego. 19 lat występuje na siatkarskich parkietach. W tym czasie 11 sezonów rozegrał w PlusLidze. Grał nie tylko w Polsce, w swoim CV ma grę w lidze francuskiej, tureckiej czy rosyjskim Dinamo Moskwa. Na swoim koncie popularny „Spider” ma dwa złote medale PlusLigi, zdobyte w 2016 i 2017 roku w ekipie ZAKSY Kędzierzyn-Koźle. Po wicemistrzostwo Polski w 2010 roku sięgał z Jastrzębskim Węglem.

Również I liga nie była straszna Pająkowi. Z MKS-em Będzin (2023/2024) oraz w LUK-iem Lublin (2020/2021) sięgał po mistrzostwo I ligi oraz awans do najwyższej klasy rozgrywkowej. – Poszukiwaliśmy na kluczową pozycję rozgrywającego nie tylko siatkarza o wysokich umiejętnościach, ale także prawdziwego lidera, który wniesie do naszej szatni spokój, charakter i mentalność zwycięzcy. Grzegorz idealnie wpisuje się w ten profil. To zawodnik, który doskonale wie, jak smakuje walka o najwyższe cele i jak radzić sobie z presją w decydujących momentach sezonu. Jego doświadczenie z lig krajowych i zagranicznych dają nam gwarancję stabilizacji i jakości na rozegraniu. Co istotne, Grzegorz w ostatnich latach udowodnił, że wciąż jest głodny sukcesów, dwukrotnie wprowadzając swoje zespoły do PlusLigi. Wierzymy, że jego ambicja, połączona z ogromnym doświadczeniem, będzie nieocenionym wsparciem dla całej drużyny i kluczowym elementem w realizacji naszych celów na sezon 2025/2026 – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice Jakub Bochenek.

Grzegorz Pająk obok siebie będzie miał Piotra Fenoszyna. Do tej pory GKS Katowice zakontraktował również Michała Superlaka czy Wojciecha Włodarczyka. Katowicki zespół nadal będzie prowadził Emil Siewiorek.

wkatowicach.eu – Skład siatkarskiego GKS-u Katowice na sezon 2025/2026 skompletowany. Do drużyny dołączył nowy libero

Znamy już kompletny skład siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice na sezon 2025/2026. Przed rozpoczęciem rozgrywek w I lidze, do drużyny dołączył jeszcze jedne siatakrz – libero Kajetan Marek. Pracę w roli pierwszego trenera zespołu będzie kontynuować Emil Siewiorek.

Do składu siatkarskiej drużyny GKS-u Katowice w sezonie 2025/2026 dołączył libero Kajetan Marek. Przypomnijmy, że wcześniej klub przedłużył umowę z libero Patrykiem Walochem.

31-letni siatkarz w ostatnich dwóch sezonach występował w barwach PGE GiEK Skry Bełchatów, w której barwach rozegrał łącznie 34 spotkania. Nowy libero GieKSy to wychowanek BBTS-u Bielsko-Biała, z którego młodzieżową drużyną sięgnął w sezonie 2026/2017 po wicemistrzostwo Młodej Ligi. W sezonie 2017/2018 Marek dołączył do seniorskiej kadry BBTS-u Bielsko-Biała, w którego barwach rozegrał 81 ligowych spotkań, w tym 21 w PlusLidze.

W sezonie 2021/2022 libero związał się z MKS-em Będzin i reprezentował jego barwy przez dwa sezony, w czasie których dwukrotnie sięgał on po wicemistrzostwo Tauron 1. Ligi. W roku 2023 Kajetan Marek zakończył sezon jako lider rankingu najlepiej przyjmujących siatkarzy rozgrywek pierwszej ligi.

Transfer Kajetana to ukłon w stronę stabilności i jakości przyjęcia – elementów, na których zależało nam szczególnie podczas budowy składu na nadchodzący sezon. Wierzę, że Kajetan Marek razem z Patrykiem Walochem stworzą zgrany i pewny duet libero. W zbliżającym się sezonie czeka nas spora praca, dzielenie się wiedzą i wzmacnianie charakteru drużyny. Dlatego tym cenniejsze jest doświadczenie siatkarskie każdego nowego zawodnika GieKSy – powiedział dyrektor siatkarskiej sekcji GKS-u Katowice, Jakub Bochenek.

Tym samym skompletowany został zespół GKS-u Katowice na sezon 2025/2026 PLS 1. Ligi. Pracę w roli pierwszego trenera zespołu będzie kontynuować Emil Siewiorek. W najbliższym czasie ukażą się komunikaty dotyczące planu przygotowań siatkarskiej drużyny GKS-u Katowice oraz jej sztabu szkoleniowego.

Skład siatkarskiego GKS-u Katowice w sezonie 2025/2026:

Rozgrywający: Piotr Fenoszyn, Grzegorz Pająk.

Atakujący: Damian Domagała, Michał Superlak.

Środkowi: Damian Hudzik, Bartłomiej Krulicki, Bartosz Schmidt, Maciej Wóz.

Przyjmujący: Krzysztof Gibek, Mateusz Łysikowski, Gonzalo Quiroga, Wojciech Włodarczyk.

Libero: Kajetan Marek, Patryk Waloch.

HOKEJ

hokej.net – Oficjalnie. Trzej muszkieterowie z nowymi kontraktami!

Grzegorz Pasiut, Bartosz Fraszko i Patryk Wronka nadal będą występować w zespole GKS-u Katowice. Napastnicy złożyli podpis pod nowymi, dwuletnimi umowami.

– Cała trójka odegrała istotną rolę w sukcesach drużyny w minionym sezonie, zakończonym wicemistrzostwem Polski i trzecim miejscem w Pucharze Kontynentalnym. Ich zaangażowanie, doświadczenie i jakość były nieocenione zarówno w sezonie zasadniczym, jak i w fazie play-off TAURON Hokej Ligi – informuje oficjalny serwis internetowy wicemistrzów Polski.

Pasiut od lat pełni obowiązki kapitana i jest niekwestionowanym liderem szatni. W minionym sezonie okazał się też najlepszym strzelcem i najlepiej punktującym graczem GieKSy. W 53 spotkaniach zdobył 24 bramki i zanotował 36 asyst.

Wronka imponował błyskotliwością i kreatywnością w ataku. W 47 meczach ligowych w barwach katowickiego klubu zgromadził 47 punktów za 13 goli i 34 kluczowe zagrania.

Fraszko znakomicie łączył dobre wyszkolenie techniczne ze sprytem, dynamiką i przeglądem pola. W 36 ligowych konfrontacjach 20 razy wpisał się na listę strzelców oraz zanotował 20 asyst.

Kolejne odejście z GieKSy. Wróżono mu wielką karierę

GKS Katowice w swoich mediach społecznościowych poinformował, że drużynę opuścił Marcus Kallionkieli. Fiński napastnik przed sześcioma laty był wybrany do NHL, ale jego rozwój i karierę storpedowały mniejsze i większe kontuzje.

Koniec czteroletniej przygody. Gracz z szerokiego składu reprezentacji Polski opuścił GieKSę

Igor Smal nie jest już zawodnikiem GKS-u Katowice. Umowa z 24-letnim napastnikiem nie została przedłużona. Smal dołączył do katowickiego klubu latem 2021 roku. W trakcie czterech sezonów sięgnął z GieKSą po dwa mistrzostwa Polski, dwa wicemistrzostwa i Superpuchar Polski.

Rozegrał 207 ligowych meczów, w których zdobył 8 bramek i zanotował 18 asyst. Na ławce kar spędził 104 minuty. Warto jednak zaznaczyć, że występował wyłącznie w niższych formacjach, mających wiele defensywnych zadań.

– Igorowi dziękujemy za pracę włożoną w sukcesy GieKSy i życzymy powodzenia! – czytamy na łamach oficjalnej strony internetowej wicemistrzów Polski.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga