Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Proksa: Nie jestem tu by mnie lubiano [WYWIAD]

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przed meczem z Bytovią mieliśmy okazję chwilę porozmawiać z dyrektorem sportowym GieKSy- Grzegorzem Proksą. Zachęcamy was do zapoznania się z tym co miał do powiedzenia dyrektor. Zachęcamy was również do przekazania tego wywiadu wszystkim tym, którzy są związani kibicowsko z naszym klubem. Wierzymy, że działania, które chce wprowadzić dyrektor przyniosą odpowiedni rezultat w postaci zbudowania zespołu na miarę ekstraklasy.

GieKSa.pl: Mimo słabych wyników piłkarskich wciąż nie ma decyzji co do przyszłości trenera Skowronka w klubie. Kiedy możemy spodziewać się informacji, czy trener zostaje na kolejny sezon, lub też czy odchodzi z klubu?

Proksa: Myślę, że jeszcze musimy trochę poczekać z taką decyzją. Mamy jeszcze 9 kolejek do końca. Będziemy wyciągać odpowiednie wnioski, ale wiadomo, że trenera weryfikuje wynik sportowy.

Pytamy o kontrakt trenera gdyż zbliża się koniec sezonu, a wraz z nim potężna przebudowa pierwszego zespołu. Pytanie, kto będzie ją firmować. Czy nie będzie tutaj konfliktu interesów, jeśli chodzi o dobór zawodników, rozmowy z tymi, którzy mają przyjść do GieKSy?

Zdajemy sobie sprawę z tego, jakie pozycje są zagrożone, na niektórych na pewno jest potrzebna zmiana. My to wiemy i wiedzą to wszyscy związani z klubem. Ci, którym kończą się kontrakty muszą powalczyć, żeby zostać.

Trener Skowronek jest obecnie w komitecie transferowym. Czy nie byłoby lepiej aby przed pierwszymi rozmowami z piłkarzami najpierw zadecydować czy trener zostanie na stanowisku?

Na dzień dzisiejszy trener jest w klubie, nie chciałbym go drażnić by on rozmyślał o tym, czy będzie tutaj pracować w następnym sezonie. Chciałbym by skupił się na najbliższym meczu. Nie chcę burzyć harmonii. Trener wie, że będzie rozliczany z wyniku i to musi go obronić.

Czyli na ten moment tym wynikiem się nie broni?

Odpowiedział Pan sam na to pytanie, wiemy to wszyscy. Wszyscy widzimy te mecze, które graliśmy, tym bardziej ja. Dzisiaj chodzę zdenerwowany a grając z takim rywalem nie powinienem być zdenerwowany, powinienem być spokojny i liczyć ile bramek dziś strzelimy by wygrać ten mecz. Tego niestety nie wiemy. Do tego liga jest zwariowana. Patrzę na telefon i widzę wyniki Termaliki z Widzewem. To są jaja. Termalica ma super jesień, potem odpuszcza i spada w tabeli. Trudno wyrokować, co będzie z zawodnikami. To oni muszą się obronić. Ilu z nich się obroni to już zależy od nich.

Dużo też chyba zależy od tego ile zawodników będzie chciało przyjść do GieKSy?

Zwróćmy uwagę na jedną rzecz. Miasto jest właścicielem, ono daje nam gwarancje i wymarzoną sytuację. Ile mamy klubów w I lidze, które mają podobne perspektywy? Zagłębie na pewno, Nieciecza i Bytovia finansowo. Inny aspekt to kibice, stadion, otoczenie. Podejrzewam, że sportowiec wybierający swoją drogę kariery będzie chciał grać w dobrym klubie, w centrum aglomeracji gdzie będzie oglądany przez innych, w klubie, który ma kibiców. Stadion na ten moment w I lidze w porównaniu do innych zespołów jest dobry. Mamy perspektywę nowego obiektu, oczywiście kibice liczą na 18-20 tysięcy, podczas gdy miasto chce 12, ale jestem optymistą. Jestem dobrej myśli, bo miastu też przecież zależy na dobrym wizerunku klubu. Ja jestem tutaj od tego by zbudować zespół od strony sportowej. Chciałbym wprowadzić twardy, solidny mechanizm, którego będziemy się trzymać. Nie patrzę w perspektywie meczu z Bytovią czy też Zagłębiem. Chciałbym by wyniki pracy i tego systemu były widoczne w przeciągu maxymalnie 2 lat. Jesteśmy ogromnym potencjałem, pytanie jak on był wykorzystywany w przeszłości. Niech Pan prześledzi, jakich transferów dokonywaliśmy w ostatnich latach.

Prześledziłem dokładnie. Skrzypczak, Budziłek, Sadzawicki trafili do ekstraklasy w ostatnim czasie. Reszta gra w niższych ligach z tych, którzy przyszli i zdążyli odejść.

 Czyli zrobił Pan pierwszy etap analizy. Gdzie jest myślenie o zawodnikach, kiedy sprowadzano 27-30 letnich zawodników, którzy kompletnie się nie sprawdzali. Dobierając zawodnika można określić jego motorykę, zaangażowanie, jak się prowadzi zawodnik, czy ma ułożoną rodzinę. Na tej płaszczyźnie trzeba też pracować. Przykład z dziś- Januszkiewicz, młody zawodnik, ogromy potencjał. Trzeba z nim pracować.

Pytanie teraz gdzie znaleźć takie osoby, które ukształtują tego zawodnika, słyszeliśmy opinie, że Januszkiewicz ma potencjał, ale np. taktycznie odstaje.

W takich zawodnikach jak on można coś zmienić, można go ukształtować. Jeśli mówimy o kolejnych transferach i zawodnikach, to może czas skończyć z zawodnikami, którzy będą na papierze świetni techniczni. Potrzebujemy chamów i buców, którzy rykną w szatni. Na ten moment takiego zawodnika nie ma w kadrze.

W redakcji zauważyliśmy ten problem. Wspominaliśmy o tym, że z postawy na boisku, z pozycji, na jakiej gra to Sławomir Duda może przyjąć taką rolę, ale do tego długa droga by jego tak ukształtować.

W klubie zawsze byli walczący zawodnicy. Jak szli pić to szli całą drużyną, ale grali jak drużyna, walczyli i oddawali serce. W obecnej kadrze jest tylko kilku takich piłkarzy. Trzeba zmienić tą mentalność. Dzisiaj jest znakomity mecz na to by przeprosić kibiców. Poprosiłem o spotkanie i rozmowę z Juniorem, poprosiłem by kibice pokazali piłkarzom, co stracą w przypadku, gdy się pożegnają z klubem. Rozumiem zdenerwowanie kibiców. W tamtym roku to ja myślałem, że sam wyrwę krzesełko widząc grę piłkarzy na boisku. Powiedziałem piłkarzom przed meczem z Bytovią: „Macie 90 minut by udowodnić swoją przynależność do klubu, ale dla mnie, macie jedynie 45 minut na to” . Spojrzeli na mnie zdziwieni, więc powiedziałem, dalej, że “jeżeli przez te 45 minut nie będziecie zapierdalać to ja będę pierwszy w przerwie, który będzie w szatni”. Z całym szacunkiem ja nie przyszedłem tutaj by być lubianym, mam to gdzieś, ja niejestem z piłkarzami kolegami. Ja dostałem kredyt zaufania od kibiców. Skoro byłem postrzegany przez wszystkie lata, jako osoba, która zapierdala, nie mogę teraz tego zmienić. Przyjeżdżam na zgrupowanie do Wałbrzycha, koniec drugiego tygodnia a tam wszyscy „świeżo od fryzjera”. Gdy ja kończyłem dwa tygodnie zgrupowania to nie miałem siły się ogolić. Piłkarzom trzeba zmienić mentalność, to się zmieni w czasie również poprzez indywidualne rozmowy. Nie przechwalając się mógłbym piłkarzom opowiedzieć kilka ciekawostek z mojej kariery sportowej. Ja osiągnąłem więcej niż miałem możliwości, ale nie, dlatego, że miałem talent. W Jaworznie 20 innych osób było lepszych ode mnie, ale to ja codziennie rano wstawałem o 5 i biegałem, bo wiedziałem, że tak robią najwięksi bokserzy na świecie. Przychodziłem z treningu, tłukłem się do szkoły, potem jechałem na trening, wracałem do domu z jęzorem wywieszonym. To było warte. W klubie niektórzy przyzwyczaili się do tego, że mają ciepłe etaty i nic więcej ich nie interesuje. Dziś ( w dniu meczu z Bytovią) też boję się, że to pójdzie w drugą stronę i będą przemotywowani,bo to również jest niebezpieczne. Zejdę do szatni by ich rozluźnić trochę, ale równocześnie przypomnę srodze, że dzisiaj jest mecz i od nich tylko zależy, jaki będzie wynik. Był cały tydzień na to by się do tego przygotować.

4 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

4 komentarze

  1. Avatar photo

    Anty GRZYB

    13 kwietnia 2015 at 15:09

    Panie dyrektorze albo Grzegorz juz wielu przed Toba tak mowilo i efakt znamy . Masz na pewno u kibicow jako jeden z nas wielki kredyt zaufania. trzymam kciuki i LEJ ICH NIECH CI CO NIE CZUJA GIEKSY W SERCU WYPIERDALAJA PRZECIETNIACTWA NIE TOLERUJEMY NA BUKOWEJ

  2. Avatar photo

    tyta

    13 kwietnia 2015 at 16:19

    … no to się przygotowali i pokazali

  3. Avatar photo

    kibic

    13 kwietnia 2015 at 17:24

    Cóż motywacja słowna nie pomogła, kara finansowa nie pomogła. Bytovia okazała się za trudnym rywalem dla tych grajków. Czas wymienić ich wszystkich. Oni się nie nadają. Tylko by spacerowali z panienkami po sklepach w Silesii, knajpach i mają wywalone, bo kasa leci i tak.

  4. Avatar photo

    Irishman

    14 kwietnia 2015 at 09:58

    Ma rację dyrektor. W naszym klubie zawsze byli ludzie z charakterem i to jeszcze w czasach, których on nie może pamiętać, bo… nie było go jeszcze na świecie albo był bardzo mały. Pamięta ktoś Wiktora Morcinka? Może aż tak wielkiego talentu nie miał, ale jak schodził z boiska to był czerwony jak burak, bo dawał całe serducho nas placu. Pamięta ktoś Franka Sputa, który z kontuzją, stanął na jednej nodze i dalej bronił dopóki sędzia nie przerwał gry? Pamięta ktoś jak Darek Grzesik z kontuzją, utykając biegał po boisku pod poolem karnym rywali, bo już nie można go było zmienić? Mając takich zawodników ten klub (tak jak p. Grzegorz) zrobił więcej niż mógł, wyszedł z cienia i stal się wielki. Dziś mam wrażenie, że od ponad roku jest odwrotnie i zawodnicy robią mniej niż by potrafili, a przez to ciągną klub w dół. Ale dziś nie ma wśród nich takich piłkarzy „z jajami”… choć niedawno był – Adrian Napierała, który z wylatującym ciągle barkiem pokazywał dawał od siebie pięć razy więcej niż inni, zdrowi!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga