Dołącz do nas

Piłka nożna Wywiady

Proksa: Nie jestem tu by mnie lubiano [WYWIAD]

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przed meczem z Bytovią mieliśmy okazję chwilę porozmawiać z dyrektorem sportowym GieKSy- Grzegorzem Proksą. Zachęcamy was do zapoznania się z tym co miał do powiedzenia dyrektor. Zachęcamy was również do przekazania tego wywiadu wszystkim tym, którzy są związani kibicowsko z naszym klubem. Wierzymy, że działania, które chce wprowadzić dyrektor przyniosą odpowiedni rezultat w postaci zbudowania zespołu na miarę ekstraklasy.

GieKSa.pl: Mimo słabych wyników piłkarskich wciąż nie ma decyzji co do przyszłości trenera Skowronka w klubie. Kiedy możemy spodziewać się informacji, czy trener zostaje na kolejny sezon, lub też czy odchodzi z klubu?

Proksa: Myślę, że jeszcze musimy trochę poczekać z taką decyzją. Mamy jeszcze 9 kolejek do końca. Będziemy wyciągać odpowiednie wnioski, ale wiadomo, że trenera weryfikuje wynik sportowy.

Pytamy o kontrakt trenera gdyż zbliża się koniec sezonu, a wraz z nim potężna przebudowa pierwszego zespołu. Pytanie, kto będzie ją firmować. Czy nie będzie tutaj konfliktu interesów, jeśli chodzi o dobór zawodników, rozmowy z tymi, którzy mają przyjść do GieKSy?

Zdajemy sobie sprawę z tego, jakie pozycje są zagrożone, na niektórych na pewno jest potrzebna zmiana. My to wiemy i wiedzą to wszyscy związani z klubem. Ci, którym kończą się kontrakty muszą powalczyć, żeby zostać.

Trener Skowronek jest obecnie w komitecie transferowym. Czy nie byłoby lepiej aby przed pierwszymi rozmowami z piłkarzami najpierw zadecydować czy trener zostanie na stanowisku?

Na dzień dzisiejszy trener jest w klubie, nie chciałbym go drażnić by on rozmyślał o tym, czy będzie tutaj pracować w następnym sezonie. Chciałbym by skupił się na najbliższym meczu. Nie chcę burzyć harmonii. Trener wie, że będzie rozliczany z wyniku i to musi go obronić.

Czyli na ten moment tym wynikiem się nie broni?

Odpowiedział Pan sam na to pytanie, wiemy to wszyscy. Wszyscy widzimy te mecze, które graliśmy, tym bardziej ja. Dzisiaj chodzę zdenerwowany a grając z takim rywalem nie powinienem być zdenerwowany, powinienem być spokojny i liczyć ile bramek dziś strzelimy by wygrać ten mecz. Tego niestety nie wiemy. Do tego liga jest zwariowana. Patrzę na telefon i widzę wyniki Termaliki z Widzewem. To są jaja. Termalica ma super jesień, potem odpuszcza i spada w tabeli. Trudno wyrokować, co będzie z zawodnikami. To oni muszą się obronić. Ilu z nich się obroni to już zależy od nich.

Dużo też chyba zależy od tego ile zawodników będzie chciało przyjść do GieKSy?

Zwróćmy uwagę na jedną rzecz. Miasto jest właścicielem, ono daje nam gwarancje i wymarzoną sytuację. Ile mamy klubów w I lidze, które mają podobne perspektywy? Zagłębie na pewno, Nieciecza i Bytovia finansowo. Inny aspekt to kibice, stadion, otoczenie. Podejrzewam, że sportowiec wybierający swoją drogę kariery będzie chciał grać w dobrym klubie, w centrum aglomeracji gdzie będzie oglądany przez innych, w klubie, który ma kibiców. Stadion na ten moment w I lidze w porównaniu do innych zespołów jest dobry. Mamy perspektywę nowego obiektu, oczywiście kibice liczą na 18-20 tysięcy, podczas gdy miasto chce 12, ale jestem optymistą. Jestem dobrej myśli, bo miastu też przecież zależy na dobrym wizerunku klubu. Ja jestem tutaj od tego by zbudować zespół od strony sportowej. Chciałbym wprowadzić twardy, solidny mechanizm, którego będziemy się trzymać. Nie patrzę w perspektywie meczu z Bytovią czy też Zagłębiem. Chciałbym by wyniki pracy i tego systemu były widoczne w przeciągu maxymalnie 2 lat. Jesteśmy ogromnym potencjałem, pytanie jak on był wykorzystywany w przeszłości. Niech Pan prześledzi, jakich transferów dokonywaliśmy w ostatnich latach.

Prześledziłem dokładnie. Skrzypczak, Budziłek, Sadzawicki trafili do ekstraklasy w ostatnim czasie. Reszta gra w niższych ligach z tych, którzy przyszli i zdążyli odejść.

 Czyli zrobił Pan pierwszy etap analizy. Gdzie jest myślenie o zawodnikach, kiedy sprowadzano 27-30 letnich zawodników, którzy kompletnie się nie sprawdzali. Dobierając zawodnika można określić jego motorykę, zaangażowanie, jak się prowadzi zawodnik, czy ma ułożoną rodzinę. Na tej płaszczyźnie trzeba też pracować. Przykład z dziś- Januszkiewicz, młody zawodnik, ogromy potencjał. Trzeba z nim pracować.

Pytanie teraz gdzie znaleźć takie osoby, które ukształtują tego zawodnika, słyszeliśmy opinie, że Januszkiewicz ma potencjał, ale np. taktycznie odstaje.

W takich zawodnikach jak on można coś zmienić, można go ukształtować. Jeśli mówimy o kolejnych transferach i zawodnikach, to może czas skończyć z zawodnikami, którzy będą na papierze świetni techniczni. Potrzebujemy chamów i buców, którzy rykną w szatni. Na ten moment takiego zawodnika nie ma w kadrze.

W redakcji zauważyliśmy ten problem. Wspominaliśmy o tym, że z postawy na boisku, z pozycji, na jakiej gra to Sławomir Duda może przyjąć taką rolę, ale do tego długa droga by jego tak ukształtować.

W klubie zawsze byli walczący zawodnicy. Jak szli pić to szli całą drużyną, ale grali jak drużyna, walczyli i oddawali serce. W obecnej kadrze jest tylko kilku takich piłkarzy. Trzeba zmienić tą mentalność. Dzisiaj jest znakomity mecz na to by przeprosić kibiców. Poprosiłem o spotkanie i rozmowę z Juniorem, poprosiłem by kibice pokazali piłkarzom, co stracą w przypadku, gdy się pożegnają z klubem. Rozumiem zdenerwowanie kibiców. W tamtym roku to ja myślałem, że sam wyrwę krzesełko widząc grę piłkarzy na boisku. Powiedziałem piłkarzom przed meczem z Bytovią: „Macie 90 minut by udowodnić swoją przynależność do klubu, ale dla mnie, macie jedynie 45 minut na to” . Spojrzeli na mnie zdziwieni, więc powiedziałem, dalej, że “jeżeli przez te 45 minut nie będziecie zapierdalać to ja będę pierwszy w przerwie, który będzie w szatni”. Z całym szacunkiem ja nie przyszedłem tutaj by być lubianym, mam to gdzieś, ja niejestem z piłkarzami kolegami. Ja dostałem kredyt zaufania od kibiców. Skoro byłem postrzegany przez wszystkie lata, jako osoba, która zapierdala, nie mogę teraz tego zmienić. Przyjeżdżam na zgrupowanie do Wałbrzycha, koniec drugiego tygodnia a tam wszyscy „świeżo od fryzjera”. Gdy ja kończyłem dwa tygodnie zgrupowania to nie miałem siły się ogolić. Piłkarzom trzeba zmienić mentalność, to się zmieni w czasie również poprzez indywidualne rozmowy. Nie przechwalając się mógłbym piłkarzom opowiedzieć kilka ciekawostek z mojej kariery sportowej. Ja osiągnąłem więcej niż miałem możliwości, ale nie, dlatego, że miałem talent. W Jaworznie 20 innych osób było lepszych ode mnie, ale to ja codziennie rano wstawałem o 5 i biegałem, bo wiedziałem, że tak robią najwięksi bokserzy na świecie. Przychodziłem z treningu, tłukłem się do szkoły, potem jechałem na trening, wracałem do domu z jęzorem wywieszonym. To było warte. W klubie niektórzy przyzwyczaili się do tego, że mają ciepłe etaty i nic więcej ich nie interesuje. Dziś ( w dniu meczu z Bytovią) też boję się, że to pójdzie w drugą stronę i będą przemotywowani,bo to również jest niebezpieczne. Zejdę do szatni by ich rozluźnić trochę, ale równocześnie przypomnę srodze, że dzisiaj jest mecz i od nich tylko zależy, jaki będzie wynik. Był cały tydzień na to by się do tego przygotować.

4 komentarze
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

4 komentarze

  1. Avatar photo

    Anty GRZYB

    13 kwietnia 2015 at 15:09

    Panie dyrektorze albo Grzegorz juz wielu przed Toba tak mowilo i efakt znamy . Masz na pewno u kibicow jako jeden z nas wielki kredyt zaufania. trzymam kciuki i LEJ ICH NIECH CI CO NIE CZUJA GIEKSY W SERCU WYPIERDALAJA PRZECIETNIACTWA NIE TOLERUJEMY NA BUKOWEJ

  2. Avatar photo

    tyta

    13 kwietnia 2015 at 16:19

    … no to się przygotowali i pokazali

  3. Avatar photo

    kibic

    13 kwietnia 2015 at 17:24

    Cóż motywacja słowna nie pomogła, kara finansowa nie pomogła. Bytovia okazała się za trudnym rywalem dla tych grajków. Czas wymienić ich wszystkich. Oni się nie nadają. Tylko by spacerowali z panienkami po sklepach w Silesii, knajpach i mają wywalone, bo kasa leci i tak.

  4. Avatar photo

    Irishman

    14 kwietnia 2015 at 09:58

    Ma rację dyrektor. W naszym klubie zawsze byli ludzie z charakterem i to jeszcze w czasach, których on nie może pamiętać, bo… nie było go jeszcze na świecie albo był bardzo mały. Pamięta ktoś Wiktora Morcinka? Może aż tak wielkiego talentu nie miał, ale jak schodził z boiska to był czerwony jak burak, bo dawał całe serducho nas placu. Pamięta ktoś Franka Sputa, który z kontuzją, stanął na jednej nodze i dalej bronił dopóki sędzia nie przerwał gry? Pamięta ktoś jak Darek Grzesik z kontuzją, utykając biegał po boisku pod poolem karnym rywali, bo już nie można go było zmienić? Mając takich zawodników ten klub (tak jak p. Grzegorz) zrobił więcej niż mógł, wyszedł z cienia i stal się wielki. Dziś mam wrażenie, że od ponad roku jest odwrotnie i zawodnicy robią mniej niż by potrafili, a przez to ciągną klub w dół. Ale dziś nie ma wśród nich takich piłkarzy „z jajami”… choć niedawno był – Adrian Napierała, który z wylatującym ciągle barkiem pokazywał dawał od siebie pięć razy więcej niż inni, zdrowi!

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Betonowy Urban

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Nie doczekaliśmy się powołania dla Bartka Nowaka. Nie wystarczy, że od samego początku sezonu wiążesz krawaty w tej lidze, indywidualnie piłkarsko jesteś jednym z najlepszych zawodników w ostatnich latach. Że masz liczby, jesteś równy, a twoja drużyna dzięki tobie co mecz ma gola.

Ani to, że potrafisz znaleźć taką mysią dziurę na zatłoczonym boisku i wykorzystać ją do ultraprecyzyjnego podania, że partnerowi wystarczy tylko dołożyć nogę. Że stałe fragmenty bijesz tak, że koledzy tylko dostawiają głowę i jest gol.

Nie, to panu Urbanowi nie wystarczy. Dlatego plecie banialuki o tym, jak to Bartek rozgrywa „znakomity sezon, znakomity. Ale to tylko polska ekstraklasa”. Chłopie, to po kiego grzyba ty w ogóle w ostatnim czasie się kilka razy pojawiałeś na Nowej Bukowej? Właśnie po to, żeby zobaczyć kapitalnego zawodnika i go nie powołać? A może po prostu chodziło o to, żeby poskubać słonecznik i obejrzeć meczyk?

Nie wiem, co jeszcze miałby Nowak zrobić, żeby to powołanie dostać. Stanąć na (…) i zatańczyć breakdance’a?

Nie mówimy o zawodniku, który ma dobry miesiąc. Mówimy o piłkarzu, który od ponad pół roku tydzień w tydzień pokazuje naprawę bardzo wysoki poziom, przerastający na ten moment większość reprezentantów. I tak – można powiedzieć, że to tylko ekstraklasa. Tyle, że przecież po pierwsze nie jest to żadna ujma, a po drugie przez całe lata do polskiej kadry powoływane były te wszystkie Kapustki, Wszołki i inne piłkarskie wynalazki.

Mimo mojej całej sympatii do Grosika, to teraz mam pytanie, jakim prawe on jest w kadrze, a Nowak nie? Co niby takiego specjalnego robi Wiśniewski, żeby w tej kadrze się znajdować? Drągowski to co prawda bramkarz, ale… bramkarz, który na początku wiosny puszczał każdy celny strzał do bramki.

Jakim prawem w kadrze jest wiecznie kontuzjowany Moder, który poza jedną bramką strzeloną Anglii nie dał reprezentacji kompletnie nic? W czym lepsze są te wszystkie Rózgi czy Slisze? Poza tym, że – jak w przypadku tego ostatniego – przyklejony został do kadry niczym rzep i nie da się go odkleić. Jak mniemam, tylko dlatego, że grał w Legii, bo gdyby nie pograł kilka lat u Wojskowych, to pewnie nikt by w Polsce o nim nie pamiętał.

I tu nawet nie chodzi o to, że Bartosz Nowak miałby grać, wyjść w pierwszej jedenastce. To kwestia symboliki, sygnału dla piłkarskiej polski. Że to właśnie to powołanie pokazuje, że jak zawodnik przez tyle miesięcy gra nie tylko bardzo dobrze, ale wręcz kapitalnie, to logiczną nagrodę jest powołanie do reprezentacji Polski. Choć swoją drogą, uważam, że piłkarz w takiej formie realnie mógłby pomóc tej drużynie.

W mediach padały jeszcze od niektórych ekspertów argumenty typu, że Nowak nie powinien być powołany, bo „gdzie niby wcisnąć Nowaka?”. Tyle, że jak przez wiele lat do kadry były powoływane różne wynalazki, to nikt się o to nie pytał. To jest tak z dupy argument, że szkoda nawet strzępić języka.

Trudno nie odnieść wrażenia, że Urban ma po prostu mentalność typowo polskiego piłkarskiego betonu. Jak mu wszyscy truli, że powinien powołać Pietuszewskiego, to gadał jakieś swoje dziwne argumenty. Teraz w końcu powołał. O co najmniej jedno zgrupowanie za późno, ale dobrze, że w ogóle.

Pamiętam, jak kiedyś w szkole graliśmy trochę w piłkę ręczną. Zawsze byłem zwinny i w tę ręczną dobrze grałem. Przyszedł jakiś turniej międzyszkolny, nauczyciel WF wybrał zawodników do reprezentacji szkoły. Mnie nie „powołał” – bo według niego byłem za niski. Tak się wkurwiłem, że gdy na następnej lekcji graliśmy jakiś krótki mecz „niepowołani vs reprezentacja szkoły” moja drużyna wygrała 5:4, a ja strzeliłem wszystkie 5 bramek. Gdy potem nauczyciel wychodził z roboty, minął mnie tylko na korytarzu i rzucił „Michał, dobrze grałeś”. Pamiętam to do dziś. Widział najwidoczniej, jak mi zależy i że byłem zły. Ale decyzji nie zmienił. Więc gdzieś mógł sobie wsadzić swoje pochwały, tak jak gdzieś Urban może wsadzić swoje zdanie, że Nowak gra „niesamowity, sezon, niesamowity”.

Nie wiem, czy to jakiś osobisty uraz selekcjonera czy właśnie wspomniana betonowa mentalność rodem Zdziśków Kręcinów czy innych tzw. leśnych dziadków z PZPN. Fajnie, że trener taki zabawny, taki śmieszny i taki wyluzowany jest na swoich konferencjach, a nie bucowaty jak Czesiu Michniewicz. Ma jednak w sobie coś z tego PRL-owskiego betonu.

Bartek zapytany przy okazji meczu z Jagą przez Kubę Jeleńskiego o kadrę powiedział, że „jak dostanie powołanie to będzie najszczęśliwszy, a jak nie dostanie – to też będzie najszczęśliwszy”. Chciałbym, żeby tak było, bo nie tylko na boisku, ale i poza nim pokazuje, że to jest po prostu znakomity facet, skromny, a jeśli chodzi o grę – piekielnie dobry.

Od lat nie było w Katowicach piłkarza, który doczekałby się skandowania swojego nazwiska nie przy okazji gola czy dopingowania bramkarza przy rzucie karnym. Kibiców GieKSy niełatwo zachwycić. A Bartek to usłyszał po hat-tricku z Wisłą Płock, słyszał to po zmianie w Lubinie oraz przed meczem z Lechią, gdy dostawał nagrodę Piłkarza Miesiąca.

Osobiście nie mam nic do trenera Urbana. Choć uważam, że był przehajpowany jeśli chodzi o wybór na stanowisko selekcjonera, to z drugiej strony z polskich szkoleniowców nie było nikogo specjalnie lepszego. Jeśli chodzi o Górnik – uważam, że skandalem było zwolnienie go. Osobiście go w sumie nawet lubię.

Ale tu mnie wkurwił niemożebnie. Swoim uporem, swoim sztywnym trzymaniem się nie wiadomo czego.

Grosika powołał kuźwa jego mać…

Oczywiście to nie jest sprawa życia i śmierci. Życzę polskiej reprezentacji bardzo dobrych meczów barażowych i awansu na Mundial. Nie widzę powodu, dlaczego nie miałby się tak stać – ostatecznie poziom tej kadry jest dobry, więc nic nie stoi na przeszkodzie, choć – jeśli przejdziemy Albanię – to finał na wyjeździe ze Szwecją czy Ukrainą będzie wyrównany. Szanse oceniam 50/50, no może lekko na korzyść Polaków.

A za Bartka niesamowicie trzymamy kciuki. To piękne, że dożyliśmy czasów, kiedy piłkarz potrafi tak zachwycać i rozkochać w sobie katowicką publiczność. Tak jak napisałem, Bartek robi dobrą minę do złej gry, ale nie wierzę, że gdzieś go wewnętrznie to nie zabolało. Masz poczucie, że jesteś aktualnie jednym z najlepszych polskich piłkarzy, jeśli chodzi o formę i musisz obejść się smakiem. Życzyłbym sobie, żeby zawodnik wyszedł z tego po prostu silniejszy. I jak nie w kadrze, to w GieKSie miał swoje momenty radości.

A Panu Panie Urban zacytuję słowa piosenki:

„W domach z betonu nie ma wolnej miłości”

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Powrót króla na złote miejsce

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Przed meczem z Wisłą Płock odbyła się konferencja prasowa, w której udział wzięli trener Rafał Górak oraz Damian Rasak.

Michał Kajzerek: Spotkanie odbędzie się w sobotę o 12:15, a o godzinie 11:00 w kościele nieopodal stadionu będzie miało miejsce święcenie pokarmów.

Dla wielu piłkarzy mecze przeciwko byłym zespołom to dodatkowe emocje.
Damian Rasak:
Wiadomo, spędziłem tam wiele czasu i dużo fajnych momentów. Grałem szalony mecz w Zabrzu, z moja bramką i dobrym występem.

Jak pan scharakteryzuje rywala?
Rafał Górak:
To bardzo solidny zespół w tym sezonie. Długo byli liderem, zdajemy sobie sprawę, że to bardzo dobrze ułożona drużyna i mają dużo atutów. Wracamy do grania po przerwie, to lubimy najbardziej i nie możemy się już doczekać. W najbliższych dniach będzie się działo bardzo dużo.

Poproszę o ocenę dyspozycji rywala, kryzys już za nimi?
To trzeba by spytać trenera Wisły. Ten sezon jest specyficzny, można mieć serię zwycięstw i nagle jej nie mieć. Zawodnicy Wisły sobie ostatnio z tym poradzili i są już na 5. miejscu w tabeli. Mamy trzy punkty straty, to wszystko świadczy o tej tabeli.

Pana zespół był chwalony po dwóch porażkach, teraz dodatkowa presja na zwycięstwo?
Przed każdym meczem trzeba czuć presję, żeby to wszystko miało sens. Mamy taką wewnętrzną odpowiedzialność na tym stadionie, żeby dobrze się zaprezentować przed naszymi kibicami. Mimo, że te dwa mecze nie przyniosły nam tego, czego byśmy chcieli, jestem zadowolony z gry. Bardzo prosimy o doping, zaangażowanie na trybunach, żeby to był taki świąteczny nastrój i nam to pomogło.

Zaadaptowałeś się już w GieKSie?
Damian Rasak:
Starałem się. Sztab określa zadania, których muszę się trzymać. Są one określone bardzo indywidualnie, ja się muszę do nich dostosować. Wiem, czego trener ode mnie oczekuje – mieliśmy wiele rozmów. Moim zadaniem jest jak najlepiej moją rolę wypełniać, dostałem już kilka szans. Mam nadzieję, że dobrą grą odpłacę się za zaufanie i kolejne szanse. Najważniejsze jest dobro zespołu, a ostatnio przyszły dwie porażki, nie do końca zasłużone. Wisła się podniosła, miała swój dołek, ale to my mam nadzieję w sobotę te trzy punkty zdobędziemy.

Jak wygląda sytuacja Mateusza Kowalczyka?
Rafał Górak:
Naderwanie mięśnia dwugłowego, dwa-trzy tygodnie – to zależy od zawodnika, jak to będzie wyglądało. Przyglądamy się temu i podejmiemy decyzję.

Co dał ci wyjazd do Ujpestu? Coś się zmieniło?
Damian Rasak:
Nie było mnie tylko rok, ale Ekstraklasa się zmieniła, coraz lepsze pieniądze są wydawane. Kolejny krok do przodu w mojej przygodzie. Wyjazd dał mi kolejne doświadczenie, spojrzenie na inną stronę piłki. Inna liga, ciężka do grania, ale wracam do lepszej ligi niż liga węgierska. Cieszę się, że mogłem do GKS-u trafić i jestem dumny, że klub wykazał zainteresowanie. Szybko się wszystko rozwinęło i tutaj przyszedłem, więc super. Nie jestem zaskoczony, bo oglądałem Ekstraklasę, ale postęp tych rozgrywek jest budujący.

Twój transfer z Górnika stał się mocno publiczny.
Zostało pokazane dosyć dużo, oczywiście to oglądałem. Nic tam od ukrycia nie mieliśmy, więc dla kibiców to było fajne pokazanie, jak zakulisowe rozmowy i smaczki wyglądają. Osobiście uważam, że to pozytywne i fajne emocje wywołało.

Łatwo skupić się na pojedynczych zadaniach, gdy za chwilę mecz pucharowy?
Rafał Górak:
Największą sztuką jest skoncentrować się na tym, co najbliższe. Nawet chyba kosztem świąt będziemy myśleć o meczu w Częstochowie. Koncentrujemy się na meczu z Wisłą.

Reszta zespołu jest do dyspozycji?
W zasadzie tak, nawet Adam już dochodzi do siebie po urazie. Nie ma tych poważniejszych urazów, Alan Bród i Mateusz Marzec wrócili do pełnych obciążeń.

Coś udało się po węgiersku nauczyć?
Damian Rasak: Śmiałem się, że to język podobny do niczego. Chyba najtrudniejszy na świecie, nie ma co tu czarować. Podstawy jakieś poznałem, typu dzień dobry i dziękuję. Nie będę mówił, że się uczyłem, bo tak nie było. Mieliśmy szatnię anglojęzyczną, język angielski obowiązywał na odprawach i przemowach. Żadnej bariery językowej nie było.

Rafał Górak: Chciałbym nadmienić, że wręczałem nagrodę Wydarzenia Roku 2025 na tegorocznej gali Złotych Buków, a teraz hokeiści nakręcają nas pozytywną energią. Odwrócili losy półfinału, pokazali charakter. Trzymamy kciuki – w tamtym roku przegraliśmy z Tychami w finale, ale nie zaczynaliśmy u siebie. Chłopakom życzymy Powrotu Króla na swoje złote miejsce.

Kontynuuj czytanie

Galeria Hokej

Hokeiści dotrzymali danego słowa!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

GieKSa wygrała siódmy mecz półfinałów play-off THL. W finale nasi hokeiści zmierzą się z GKS-em Tychy. Zapraszamy do fotorelacji z Satelity.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga