Dołącz do nas

Piłka nożna

Przygotowania pierwszoligowców do rundy wiosennej

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Kryzys w życiu codziennym jest coraz bardziej widoczny. Nie ominął, co zrozumiałe futbolu, choć nadal piłkarze zarabiają (mają wpisane w kontraktach…) pieniądze dużo większe niż przeciętny zjadacz chleba. W 1. lidze są może dwa zespoły, które regularnie płacą pensje i premie meczowe, to i tak jeden zespół więcej niż w ekstraklasie… Nie dziwi, więc fakt, że przygotowania pierwszoligowców do rundy wiosennej wyglądają skromnie.

Za oknami sroga zima, a do startu rundy wiosennej na zapleczu ekstraklasy jeszcze sporo czasu, nie oznacza to jednak, że w klubach 1. ligi zapadnięto w sen zimowy. Wręcz przeciwnie, praca wre, a piłkarze ciężko trenują, aby wiosną z naładowanymi akumulatorami wybiec na zielone murawy. Brak funduszy dał się jednak wszystkim we znaki, bowiem tylko dwa zespoły mogą sobie pozwolić na zagraniczne zgrupowania, a są to walczące o awans Cracovia i Miedź. Przyjrzyjmy się, jakie plany przygotowań do piłkarskiej wiosny mają pierwszoligowi rywale GieKSy.

Arka Gdynia

Cały okres przygotowawczy zawodnicy Arki spędzą najprawdopodobniej w Gdyni. „Arkowcy” zajęcia wznowili 14 stycznia, a w planach mają dwa bardzo intensywne bloki treningowe. Pierwszy dwutygodniowy rozpocznie się 21 stycznia, a drugi w dniach 15-24 lutego.

Sparingi: 19.01Polonia Warszawa, 26.01 Olimpia Elbląg, 2.02 Gryf Wejcherowo, 13.02 Cartusia Kartuzy, 23.02 Gwardia Koszalin, 02.03 Kaszubia Kościerzyna.

Cracovia Kraków

Oczywiście zgodnie z tradycją, „Pasy” odbyły trening 1 stycznia, jednak do regularnych zajęć powrócili 14 stycznia. Trzeba przyznać, że trener Stawowy i jego złotousty kolega Gabor, mają szczęście do efektownych zagranicznych zimowisk. Cracovia do rundy przygotowywać się będzie na obozach w Nancy (Francja, 26 stycznia – 5 lutego) i Alanyi (Turcja, 13-23 lutego).

Sparingi: 23.01 Garbarnia Kraków, 31.01 AS Nancy, 09.02 Widzew Łódź, 12.02 Piast Gliwice, 19.02 MFK Koszyce, 02.03 ROW Rybnik, Limanovia i Kolejarz Stróże.

Dolcan Ząbki

Po urlopach, zespół spotkał się ze sobą po raz pierwszy, już 7 stycznia. Praktycznie całe przygotowania do wiosny Dolcan spędzi u siebie w Ząbkach. Zaplanowano jeden obóz, który w dniach 25-31 stycznia odbędzie się w Bielsku-Białej.

Sparingi: 12.01 Polonia Warszawa 1:2, 19.01 GKS Bełchatów, 01.02 Legia Warszawa, 09.02 Znicz Pruszków, 16.02 Jagiellonia Białystok, 23.02 Puszcza Niepołomice, 27.02 Korona Kielce, 02.03 Pogoń Siedlce i Mazur Karczew.

Flota Świnoujście

Lider rozgrywek przygotowywał się będzie jak większość ligowców na własnych boiskach. Na pierwszy trening podopieczni Dominika Nowaka wyszli 7 stycznia. W dniach 8-17 luty Flota wyjedzie na obóz do Kamienia. Wciąż trwają rozmowy, co do sparingpartnerów.

Sparingi: 12.01 KSF Zielona Góra 3:1, 16.01 Pogoń Szczecin, 20.01 VFL Bochum, 23.01 Błękitni Stargard Szczeciński, 25.01 Lech Poznań, 30.01 Chemik Police, 02.02 Kotwica Kołobrzeg, 07.02 Miedź Legnica.

Bogdanka Łęczna

Zespół z Lubelszczyzny zajęcia wznowił 7 stycznia. Drużyna trenować będzie na własnych obiektach, jednak w dniach 12-18 lutego zespół uda się na obóz do Szczyrku.

Sparingi: 23.01 Korona Kielce, 26.01 Polonia Warszawa, 01.02 Legia Warszawa, 06.02 Resovia Rzeszów, 20.02 Puszcza Niepołomice, 23.02 Stal Stalowa Wola, 26.02 Wisła Puławy, 02.03 Radomiak.

GKS Tychy

5 stycznia zespół przeszedł szczegółowe badania wydolnościowe i szybkościowe, dzień później tyszanie wzięli udział w turnieju halowym, który wygrali. Oprócz treningów na własnych obiektach, podopieczni trenera Mandrysza udadzą się na 2 obozy w Kamieniu (21-26 stycznia oraz 11-16 lutego).

Sparingi: 19.01 Podbeskidzie Bielsko-Biała i Unia Bieruń, 26.01 ROW Rybnik, 02.02 Slezky FC Opawa, 09.02 Puszcza Niepołomice, 16.02 MFK Karwina, 23.02 Polonia Bytom, 02.03 MKS Kluczbork.

Kolejarz Stróże

Piłkarze Kolejarza wznowili treningi 9 stycznia, podopieczni trenera Cecherza trenować będą w Nowym Sączu na sztucznym boisku oraz siłowni. W dniach 11-21 lutego Kolejarz wyjedzie na obóz do Bydgoszczy.

Sparingi: 19.01 Limanovia, 23.01 Okocimski Brzesko, 26.01 Puszcza Niepołomice, 02.02 Poroniec Poronin, 06.02 Partizan Bardejów, 09.02 Stal Stalowa Wola, 13.02 Chojniczanka, 16.02 Zawisza Bydgoszcz, 20.02 Luboński KS, 02.03 Poprad Muszyna.

ŁKS Łódź

Ciężka sytuacja łodzian może spowodować, że zespół nie wyjedzie na żaden obóz przygotowawczy. Pierwszy trening eŁKS-iacy odbyli 9 stycznia, zespół trenuje na własnych obiektach i marzy o wyjeździe na obóz w lutym.

Sparingi: 16.01 GKS Bełchatów, 19.01 Tut Turek, 23.01 Śląsk Wrocław, 02.02 Stomil Olsztyn, 09.02 sparing wewnętrzny, 20.02 Olimpia Grudziądz, 27.02 LKS Nieciecza, 02.03 Raków Częstochowa.

Miedź Legnica

Miedzianka do zajęć w klubie wróciła 7 stycznia, a pierwszy trening biegowy poprzedziły badania. Podopieczni trenera Baniaka miesiąc ćwiczyć będą u siebie, natomiast w dniach 17-27 luty wyjadą na obóz do tureckiej Alanyi, gdzie zagrają 4 sparingi.

Sparingi: 19.01 Promień Żary, 23.01 ROW Rybnik i Orkan Szczedrzykowice, 26.01 Śląsk Wrocław i Prochowiczanka, 29.01 Lech Poznań, 02.02 MKS Oława, 07.02 Flota Świnoujście, 09.02 Zagłębie Sosnowiec, 13.02 Górnik Wałbrzych.

Okocimski Brzesko

Kolejny zespół, który do treningów wrócił 7 stycznia. Okocimski przygotowywał się będzie do rozgrywek na własnych boiskach, natomiast w dniach 28 stycznia do 02 lutego zespół wyjedzie na obóz do Myślenic.

Sparingi: 23.01 Kolejarz Stróże, 26.01 Partizan Bardejów, 02.02 Wisła Kraków, 09.02 Resovia, 13.02 Garbarnia Kraków, 16.02 Sandecja Nowy Sącz, 20.02 Stal Mielec, 23.02 Limanovia, 27.02 Rylovia Rylowa, 02.03 Przebój Wolbrom.

Olimpia Grudziądz

Zespół Olimpii do treningów wrócił 14 stycznia i przez miesiąc przygotowywał się będzie na własnych obiektach. W dniach 11-20 lutego zespół wyjedzie na obóz do Kleszczowa.

Sparingi: 19.01 Polonia Warszawa, 24.01 Zagłębie Lubin, 26.01 Concordia Elbląg, 30.01 Zawisza Bydgoszcz, 02.02 Chojniczanka, 09.02 Stomil Olsztyn, 13.02 Korona Kielce, 16.02 Widzew Łódź, 20.02 ŁKS Łódź.

Polonia Bytom

W ramach protestu zawodnicy Polonii nie wyszli na pierwszy trening, który zaplanowany był na 7 stycznia. Poloniści protestują ze względu na zaległości finansowe. Zajęcia ostatecznie wznowione miały zostać 14 stycznia. Nie wiadomo czy zespół wyjedzie na obóz.

Sparingi: 16.01 GKS Bełchatów, 20.01 halowy turniej w Poczdamie, 26.01 Raków Częstochowa, 30.01 Zagłębie Sosnowiec, 09.02 Ruch Zdzieszowice, 16.02 Przyszłość Rogów, 23.02 GKS Tychy, 02.03 Skra Częstochowa.

Stomil Olsztyn

Podopieczni Zbigniewa Kaczmarka badaniami wydolnościowymi wznowili przygotowania do rundy rewanżowej. Zespół będzie przygotowywał się na własnych obiektach, a następnie wyjedzie na obóz do Gutowa Małego w dniach 25 stycznia do 02 lutego.

Sparingi: 16.01 Lechia Gdańsk, 19.01 Bytovia, 26.01 Pogoń Siedlce i GKS Bełchatów, 30.01 Raków Częstochowa, 02.02 ŁKS Łódź, 09.02 Olimpia Grudziądz, 13.02 Wisła Płock, 16.02 Lech Rypin, 23.02 Chojniczanka, 01 lub 02.03 Concordia Elbląg.

LKS Nieciecza

Zespół wicelidera najpóźniej z wszystkich rozpocznie przygotowywania do rundy wiosennej. Słoniki zajęcia wznowią dopiero 21 stycznia i oprócz zajęć na własnych obiektach, korzystać będą z boisk ze sztuczna nawierzchnią w Dębicy i Woli Rzędzińskiej. Zaplanowano również dwa obozy. W Muszynie (28 stycznia do 01 lutego) i Gutowie Małym (18-27 lutego).

Sparingi: 01.02 Sandecja Nowy Sącz, 09.02 Garbarnia Kraków, 16.02 Puszcza Niepołomice, 23.02 Zagłębie Sosnowiec, 27.02 ŁKS Łódź, 02.03 Stal Mielec.

Warta Poznań

Warta trenuje od 7 stycznia pod okiem Waldemara Przysiudy, bowiem z pracą pożegnał się Czesław Owczarek. Piękna pani Iza postanowiła przykręcić kurek z pieniędzmi i wszystko wskazuje na to, iż Zieloni cały okres przygotowawczy spędza w Poznaniu.

Sparingi: 12.01 Nielba Wągrowiec 2:0, 16.01 Górnik Zabrze, 21.01 Zagłębie Lubin, 26.01 Lech Poznań, 06.02 Jarota Jarocin, 09.02 Unia Swarzędz, 14.02 Calisia Kalisz, 23.02 KS Polkowice, 02.03 Polonia Środa Wielkopolska.

Zawisza Bydgoszcz

Podopieczni trenera Szatałowa rozpoczęli treningi już 4 stycznia. Trenowali kilka dni w klubie, a następnie indywidualnie. Wznowienie wspólnych zajęć zaplanowano na 16 stycznia i co dziwne, jak na zespół z takimi aspiracjami nie zaplanowano żadnego obozu.

Sparingi: 19.01 Lech Poznań, 23.01 Olimpia Elbląg, 26.01 Lech Rypin, 30.01 Olimpia Grudziądz, 02.02 Cuiavia Inowrocław, 09.02 Wisła Płock, 16.02 Kolejarz Stróże, 23.02 Wda Świecie, 02.03 Chojniczanka.

 

 

 

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

21 sekund mistrzowskich akcji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Muszę sobie na mecze GieKSy brać jakieś wiaderko ze środkami uspokajającymi. Bo nie strzymię inaczej. Te mecze mnie tak dużo kosztują, że siwych włosów na głowie przybywa. Mecz z Motorem, w kontekście poprzednich, kosztował mnie energetycznie i nerwowo tak mocno, że po końcowym gwizdku czułem bardziej ulgę niż jakąś euforię po zwycięstwie. I w sumie mogę się zastanowić – dlaczego, skoro GieKSa tak cisnęła w drugiej połowie.

No właśnie chyba dlatego, że znów włączyła mi się obawa o to, że nie utrzymamy wyniku i wypuścimy – pewne wydawałoby się po pierwszej połowie – zwycięstwo. Chyba byłbym spokojniejszy, gdyby… mecz był spokojniejszy i bardziej wyrównany. Że raz my, raz oni, a dużo gry odbywałoby się w środku boiska. A tak z każdą niewykorzystaną sytuacją GieKSy po przerwie narastał we mnie niepokój, że w jakiś głupi sposób damy sobie wcisnąć coś w końcówce. Tym bardziej, że nasze okazje były coraz lepsze, takie – że trudno było uwierzyć, że ta cholerna piłka nie chce do siatki wpaść. No i Motor swoje wypady w pewnych fazach meczu robił i kotłowało się pod naszą bramką.

Ogólnie uważam, że to był kapitalny mecz GieKSy. W ofensywie znakomity. Pierwsza połowa to wręcz był koncert. Udokumentowany trzema bramkami i to jakimi – pierwszy gol to wiadomo, świetny strzał Markovića po stałym fragmencie, ale dwie kolejne bramki to było rozklepanie obrony rywala. Niemal jak w grze komputerowej. Przy golu na 2:1 od momentu przejęcia piłki w szybkim rozegraniu wzięło udział 7 (siedmiu!) zawodników. Nie mówimy tu o stoperach grających między sobą. Mówimy o każdym konkretnym dotknięciu, które rozwija akcję – aż do bramki. Marković, Wasyl, Milewski, Rasak, Szkurin, Czerwiński, Nowak, zaliczali asysty drugiego, trzeciego, czwartego itd. stopnia, tak, że Bartek – który zrobił kapitalny ruch do piłki – mógł tylko przystawić stopę. Drugi gol to akcja: Kudła, Jędrych, Klemenz, Szkurin, Marković, Czerwiński, Jirka, Wasielewski i Eman strzela do pustej bramki. W obu sytuacjach na przetransportowanie piłki przez tylu zawodników, nasz zespół potrzebował po 21 sekund. To jest absolutne mistrzostwo i do bólu wykorzystanie ofensywnego potencjału każdego, kogo tylko się da. Po prostu znakomite.

Małą rysą na pierwszej połowie była bramka Czubaka. W innej sytuacji Dawid Kudła kapitalnie wybronił sytuację sam na sam. Wydawało się, że możemy być spokojni. Ale oddajmy też Czubakowi, że tak uderzyć spoza światła bramki to też duży kunszt.

Niestety w defensywie GieKSa znów zagrała GieKSę, czyli w głupi sposób straciła gola i to znów zaraz po przerwie. Trener porównał to wznowienie naszego bramkarza do tego, co zrobił Kamil Grabara ze Szwecją. Podobnie jak wtedy, bramka padła nie od razu – coś tam Polsce udało się odbudować. Ale zamęt jaki powstał, miał swoje konsekwencje kilkadziesiąt sekund później. Tutaj Dawid Kudła nie tylko się pospieszył – przede wszystkim źle wyrzucił piłkę, po nie poturlał jej po ziemi, tylko podał do Alana takimi koziołkami. Przy pressingu rywala Alanowi udało się opanować co prawdą tę piłkę, ale widać już było, że ten zamęt się pojawił. Potem był bardzo duży błąd Damiana Rasaka, wejście w pole karne, a tam już zamieszanie i gol.

I nie mieliśmy już dwubramkowej przewagi, tylko jednobramkową. Znów wynik był na styk. GieKSa chyba zreflektowała się, że nie ma co schodzić zbyt nisko i dawać Motorowi grać. Dlatego przez sporą część drugiej połowy Katowiczanie przycisnęli tak niesamowicie mocno, grali tak agresywnym pressingiem na połowie przeciwnika, że co chwilę na 30-40. metrze odbierali rywalowi piłki, a w skrajnym przypadku nawet… tuż przed polem bramkowym. Mieliśmy swoje sytuacje, wejścia w pole karne, strzały, sytuacje sam na sam – i nic. Sama gra – pomijając wykończenie – była doskonała. No ale właśnie – tak jak pisałem niedawno – na koniec liczą się bramki. Tych w drugiej połowie nie było i musieliśmy drżeć o wynik do samego końca.

Oczywiście można mieć pretensje o ten brak skuteczności, ale to, że GieKSa znów doszła do tylu sytuacji jest naprawdę optymistyczne i zadowalające. Gdyby skuteczność była na poziomie sprzed przerwy, Motor dostałby szóstkę. A przecież nie można powiedzieć, żeby lublinianie grali jakiś szczególnie zły mecz.

Ale dociągnęliśmy. Ostatecznie nie daliśmy Motorowi wbić drugiego gola. Zaliczka z pierwszej połowy wystarczyła do zwycięstwa. To też trzeba umieć. GKS bardzo zasłużenie to spotkanie wygrał.

To co mnie cieszy, to fakt, że GKS poszedł za falą tych poprzednich meczów. Ta intensywność w grze, agresja, to w dużej mierze klucz do sukcesu. Oczywiście podparte jest to dobrą taktyką i techniką. Naprawdę pięknie momentami gramy piłką. A niektórzy zawodnicy zaskakują. Sebastian Milewski wiadomo jak dobry jest na wiosnę, ale to jedno „zawrócenie”, które zrobił zostawiając za sobą dwóch przeciwników to był majstersztyk. Bartek Nowak znów dał liczbę, tym razem nie asystę, a gola. A Eman? Eman, co Ty robisz? Ten zawodnik jeszcze tak chwilę pogra i poleci na Mundial. Niech tam Haaland szepnie trenerowi Norwegów na ucho coś o swoim kumplu. Ależ by to była historia. No cóż, pomarzyć zawsze można. Wtedy na Mundialu wszyscy bylibyśmy Norwegami.

Nie wiem, co mu się stało. Wcześniej przecież nawet nie miał miejsca, a jak wchodził to nic nie dawał. Teraz w trzech meczach ma pięć bramek i asystę. W końcu też trafił na Nowej Bukowej i kibice mogli głośno wykrzyczeć jego nazwisko. A nieco zestresowany zawodnik pouczony przez Alana mógł krzyknąć do Blaszoka „Kto wygrał mecz?”.

Nie chcę opisywać każdego zawodnika, ale bardzo spodobała mi się postawa Marcela Wędrychowskiego po wejściu. Dał to, czego od niego oczekiwaliśmy. Jego szybkość i żwawość była jak znalazł do utrzymania piłki z dala od naszej bramki w końcówce meczu. Bardzo dobre wejście. No i mimo tego błędu Dawida Kudły chcę powiedzieć, że ta interwencja w końcówce pierwszej połowy była mega ważna, a w drugiej też kilkukrotnie pewnie wyłapywał piłki po strzałach czy dośrodkowaniach piłkarzy Motoru.

Wygraliśmy i zdominowaliśmy przeciwnika naprawdę trudnego i niewdzięcznego. Lublinianie nie przegrali wcześniej siedmiu meczów i tracili bardzo mało bramek. Motor spokojnie powinien się utrzymać i być może będzie w górnej połowie tabeli. Mateusz Stolarski robi dobrą robotę.

W ogóle te mecze z Motorem są bardzo obfite w bramki. Oprócz spotkania z Bukowej zakończonego wynikiem 0:0, potem mieliśmy – porażkę 2:3 i zwycięstwo 5:2 w Lublinie, no i teraz 3:2 dla nas na Nowej Bukowej. Bardzo emocjonujące spotkania.

Za chwilę wejdziemy w decydującą fazę sezonu. Do końca pozostaje pięć kolejek. Pięć kolejek, w których można bardzo dużo ugrać.

W poprzednim sezonie w tym momencie, czyli po 29 meczach, GKS miał o jeden punkt mniej. Można więc powiedzieć, że regularność jest zachowana. I także rozkręcanie się na wiosnę. Śmieszne jest to, że rok temu właśnie za chwilę byliśmy matematycznie utrzymani, co teraz nie jest jeszcze pewne, a z drugiej strony o obecnie bardzo realnych pucharach wtedy nikt nie myślał, bo czołówka ligi już dawno odjechała. Niezły paradoks.

No ale właśnie, o co walczy GieKSa? Statystycznie i matematycznie nie ma ani jednego powodu, żeby nie twierdzić, że nie są to puchary. A co z tego wyjdzie, czas pokaże. Czy GKS będzie w stanie utrzymać ten poziom punktowania (7 punktów w ostatnich 3 meczach). Przecież przegraliśmy w Krakowie, co zdarzyć się nie musiało (no, może poza logiką ligi), ale gdybyśmy tam wygrali lub utrzymali z Lechem, to jeszcze byśmy się bili o mistrza. Co przecież formalnie też nie jest wykluczone i nie zdziwiłbym się…

Marzyć więc możemy, choć nie ma co się podniecać. Sposób funkcjonowania tej drużyny i jej rozwój daje duży spokój. Oczywiście okupiony wspomnianymi siwymi włosami w trakcie samych meczów. Ale trend jest bardzo, bardzo dobry. Więc niech zespół robi dokładnie to samo, co dotychczas, tylko… troszkę poprawi defensywę. Wtedy naprawdę na koniec sezonu będziemy szczęśliwi.

Komentatorzy w Canal Plus – Piotr Laboga i Kamil Kosowski – znów wczoraj rozpływali się nad tym meczem. GieKSa zyskuje sympatię w całej Polsce, właśnie z tego sposobu gry, z tej radości dla oka, a jednocześnie efektywności. Nie da się tej drużyny nie lubić, choć czasem irytuje niemożebnie. I taką drużynę chcę.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Górak: Siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Po meczu GKS Katowice z Motorem Lublin odbyła się tradycyjna konferencja prasowa, podczas której wypowiedzieli się trenerzy obu drużyn – Rafał Górak i Mateusz Stolarski. Poniżej spisane główne wypowiedzi szkoleniowców, a na dole zapis audio całej konferencji.

Mateusz Stolarski (trener Motoru Lublin):
Na pewno trzeba oddać GieKSie, że po pierwszych naszych 7-8 minutach meczu na dobrym poziomie, potem oni przejęli inicjatywę. Zasłużenie wyszli na prowadzenie. My szybko odpowiedzieliśmy bramką i to mnie cieszy, że po stracie znowu byliśmy w stanie odpowiedzieć. Potem dalej przewaga GKS, udokumentowana drugą bramką. My znowu mamy sytuację, żeby odpowiedzieć na 2:2, w sytuacji, w której znalazł się Czubi, to była tak zwana setka na odrobienie strat. Nie wykorzystaliśmy tego i następnie GieKSa strzeliła podobną bramkę, co drugą, czyli wstrzeliła piłkę w pole karne i stamtąd domknęła sytuację. Podsumowując, nie była to nasza najlepsza połowa, jeżeli straciliśmy w niej trzy bramki. Zareagowałem dwoma zmianami plus odprawą w przerwie, o tym, co możemy poprawić i uważam, że byliśmy blisko odrobienia strat. Bo 15-20 minut było jednymi z najlepszych w naszym wykonaniu w tej rundzie, udokumentowane jedną bramką. Potem po tych 20 minutach GieKSa oczywiście doszła do głosu, mając swoje sytuacje. My próbowaliśmy pojedynczymi akcjami odpowiadać, ale nie byliśmy w stanie. Mecz bardzo dobry dla kibica, padło dużo bramek. Niestety przerywa on naszą serię siedmiu meczów bez porażki. Natomiast uważam, że reakcja na to, co się stało w pierwszej połowie uważam za bardzo dobrą. Oczywiście w końcówce GieKSa też miała swoje sytuacje. My już postawiliśmy wszystko na jedną kartę, goniliśmy wynik i asekuracja była słabsza z naszej strony. Gratulacje dla zespołu GKS Katowice, zwycięstwo u siebie, jesteście bardzo mocni, ten stadion – widać, że odkąd się przeprowadziliście mocno wam służy i życzę wam wszystkiego dobrego w kolejnych spotkaniach.

Rafał Górak (trener GKS Katowice):
Bardzo energetyczny mecz – kolejny. Jednocześnie trzeba sobie szczerze założyć, że w piłce nożnej ważne są błyski, jak napisał jeden z moich przyjaciół. Te błyski, jakby podsumować to to, że w ciągu ośmiu dni strzelamy dziesięć bramek. To znaczy, że się bardzo dużo dzieje. Ktoś powie, że dużo tracimy, ale taka jest też piłka. Drużyna bardzo dobrze znosi całe trudy rozgrywek, bo to są bardzo emocjonujące rozgrywki i dla piłkarzy na pewno też. Jeżeli gramy w krótkim odstępie czasu takie spotkania, to niekiedy mental i siła psychiczna jest wystawiona na dużą próbę.

Dlatego jestem pod wrażeniem i chcę pogratulować drużynie tego, w jaki sposób działa, funkcjonuje i walczy o każdy mecz, o każdą piłkę.

Należy do tego dodać nasz sposób taktyczny, w jaki gramy, co przynosi bardzo dobre efekty. Jesteśmy intensywni, powtarzalni, graliśmy dzisiaj momentami świetny mecz, oczywiście nie przeszkodziło nam to popełnić kilku błędów. A rywal był zacny i wielkie słowa uznania dla trenera Motoru, bo Motor jest bardzo wymagającym rywalem. Dzisiaj strzeliliśmy im trzy bramki, a oni przecież w ostatnich siedmiu meczach stracili cztery. To też świadczy, że idziemy w dobrym kierunku.

Kontynuuj czytanie

Felietony Piłka nożna

Trudność w podejściu do średniawki

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Aaaa qrwa jego mać…

To moja reakcja na gola Rakowa w doliczonym czasie gry w Gdańsku. Bo zaczynam pisać zaraz po. I tak, jak kolejka zaczęła się dobrze, bo Termalica wygrała w Lubinie, to potem pewnie lepszy byłby dla nas remis z Białymstoku, ale OCZYWIŚCIE Górnik musiał strzelić w doliczonym, lepszy byłby remis lub porażka Rakowa, ale OCZYWIŚCIE Raków musiał strzelić w doliczonym. I luj Bobcki strzelił, bo dwie drużyny się od nas oddaliły w tabeli.

Ktoś powie – trzeba było wygrać w Kielcach. No pewnie, że trzeba było, ale nie wygraliśmy. A nasze zdobywane punkty – zwłaszcza w tej fazie sezonu – mają taką samą wagę jak straty punktów przez przeciwników.

Przechodząc do naszego meczu. Nie wiem, jak to ugryźć szczerze mówiąc. Bo mam wrażenie, że Korona była do zdobytej bramki po prostu słaba. Potem się rozkręcili i w końcówce mogli strzelić zwycięskiego gola. Więc summa summarum remis jest sprawiedliwy. Bo gdy piszę, że Korona była słaba, to trzeba zaznaczyć, że my nie byliśmy jakoś specjalnie lepsi. Uważam, że do straconej bramki trochę lepsi byliśmy. Ale tylko trochę, to nie był jakiś wielce dobry mecz GKS Katowice. Był średni.

O ile defensywa tym razem dała radę i dopuściła do utraty tylko jednej bramki, to w ofensywie byliśmy bezbarwni. Niby kilka razy podeszliśmy pod bramkę przeciwnika, niby jakieś sytuacje się pojawiły, ale tym razem wykończenie czy ostatnie podanie były słabe. I tu mam pretensje do naszych zawodników, bo zalążki tych akcji były znowuż bardzo dobre. Naprawdę potrafimy pod to pole karne podchodzić i wszystko tkwi w tym, czy dobrze wykończymy akcję – najlepiej celnym strzałem. W poprzednich meczach wyglądało to kapitalnie. Tym razem – mizernie.

Znowu będę się czepiał. Bartka Nowaka. Znów nasz najlepszy zawodnik ligi, mając dobre sytuacje wyglądał, jakby chciał wykończyć czy zagrać ostatnie podanie „pięknie”. Czasem tej zabawy jest po prostu za dużo. Oczywiście te niekonwencjonalne zagrania dały kilka wspaniałych asyst. Ale jeśli chodzi o gole, to już tak nie było. Przecież z tej wyjątkowej techniki naprawdę idzie skorzystać, jednocześnie zachowując prostotę. Uderzyć po długim rogu temu Dziekońskiemu, gdy praktycznie cała bramka jest odsłonięta. Ewentualnie nawinąć przeciwnika i strzelić. Bartek wysoko zawiesił poprzeczkę, dlatego mam uwagi. Przecież on krawaty potrafi wiązać na tym boisku, ale w związku z tym zdarza mu się przedobrzyć.

Ale tak jak napisałem – cała ofensywa była jakaś niemrawa. Ilja znów zmarnował jedną kapitalną sytuację. I czasem sam już nie wiem, co sądzić o tym zawodniku. Bo mało strzela goli i sporo sytuacji marnuje. Znów doceniam jego pracę w środku boiska, przy rozegraniu. Z Koroną choćby kapitalnie wypuścił Nowaka. Z Motorem też miał wielki udział przy rozprowadzeniu akcji bramkowej. Ale tak jak mówię, nie mam uwag co do gry w środku boiska. Problem pojawiał się przed i w polu karnym.

Korona w tym czasie frustrowała raz po raz swoich kibiców. Psioczyli oni dość mocno na piłkarzy. Kielczanie raz po raz bowiem tracili piłki i nie potrafili rozegrać dobrej ofensywnej akcji zakończonej strzałem. Nie wyglądali jak swoja wersja z jesieni.

Cieszy kolejny gol Arkadiusza Jędrycha. Capitano – wzorem Radomiaka – asystował sam sobie od słupka. Chyba lubi halówkę i grę od bandy. Po raz kolejny trafił do siatki i myśleliśmy, że ten gol da nam zwycięstwo, a najlepiej gdybyśmy potem strzelili drugą bramkę.

Patrząc na to z drugiej strony, to znów trzeba powiedzieć, że stara GieKSa taki mecz by przegrała w końcówce. Można powiedzieć, że w Krakowie – z mega słabą Cracovią – nie ugraliśmy nawet punktów. Aż tak słaba jak Pasy Korona wczoraj nie była. Więc remis na wyjeździe z solidną drużyną z ekstraklasy oczywiście nie jest złym wynikiem. Oczywiście należy wziąć pod uwagę też nasze osłabienia kadrowe. Przecież nie było Strączka, Klemenza, Kowalczyka, Galana, Zrelaka. Trener musi odkrywać i dostosowywać szerszą kadrę. I znowuż jak na to, że mamy tyle osłabień – wyniki są bardzo w porządku.

Tylko ten niedosyt. Naprawdę można było w tym spotkaniu ugrać więcej i poprawić swoją sytuację w tabeli dopisując trzy punkty. Tak dopisujemy jeden. Co oczywiście też jest zdobyczą. Każdy punkt jest na wagę złota.

Po tej fatalnej porażce z Cracovią GieKSa rozegrała cztery mecze – dwukrotnie u siebie wygrywając i dwa razy remisując na wyjeździe. Ostatecznie jest to układ bardzo dobry. Grając w taki sposób przez cały sezon zdobywa się 68 punktów. W obecnych rozgrywkach wystarczyłoby do mistrzostwa. Ostatecznie więc ostatnia tzw. forma katowiczan jest bardzo dobra.

Każdy był po tym meczu niepocieszony. Jacek Zieliński – znany ze swojego marudzącego tonu – tak właśnie trochę pomarudził na konferencji prasowej. Rafał Górak też nie był przeszczęśliwy, ale też mówił, żeby nie utyskiwać aż tak bardzo na ten remis. No i te nastroje szkoleniowców chyba oddają, to co widzieliśmy w Kielcach. Każdy był trochę rozczarowany po tym remisie, a jednocześnie wiedział, że można było ten mecz przegrać. Więc nie narzekam aż tak bardzo, ale trochę narzekam.

Patrząc teraz na perspektywę gry w pucharach – myślę, że Raków i Górnik znajdą się w czwórce. Jeśli tak, to piąte miejsce da przepustkę do Europy, bo obie ekipy zagrają w finale Pucharu Polski w najbliższą sobotę. Wychodzi więc na to, że o to piąte miejsce w pucharach rywalizować będzie GieKSa, Wisła Płock i Zagłębie. Lubinianie dali ciała z ekipą z Niecieczy i wygląda jakby spuchli, choć lekceważyć ich nie można. Dzisiaj z zapartym tchem będziemy obserwować mecz Wisła – Radomiak i musimy kibicować gościom – od wyniku tego spotkania będzie zależeć bardzo, bardzo wiele. Natomiast żadna z wymienionych trzech drużyn kompletu punktów raczej nie zdobędzie, więc trzeba zminimalizować punktowe straty. Na plus jest to, że i z Zagłębiem, i z Płockiem mamy lepsze bilanse bezpośrednie.

Świat się nie zawali, jeśli GieKSa do pucharów nie wejdzie. Przecież jeszcze niedawno walczyliśmy o utrzymanie. Ale nie ma się co oszukiwać, matematyka mówi, że udział w Europie jest po prostu realny. Jeśli na przykład GieKSa zdobyłaby w ostatnich czterech kolejkach 7-8 punktów, to gra w eliminacjach Ligi Konferencji będzie bardzo możliwa. To jest bonus, szansa, która się nadarza. I grzechem byłoby nie powalczyć.

Jest jednak jeden warunek. Z Termalicą za tydzień trzeba bezwzględnie wygrać. Jakkolwiek nie jest to typowy outsider prezentujący się beznadziejnie, to jednak jest to ostatnia drużyna ligi, którą będziemy podejmować. W kolejnych trzech spotkaniach o punkty będzie dużo trudniej. Trzeba więc sobie ustawić sytuację tak, żeby z 47 punktami startować do trzech ostatnich kolejek.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga