Piłka nożna
Puszcza: misja utrzymanie!
Stare piłkarskie porzekadło mówi, że drugi sezon jest dla beniaminka najtrudniejszy. W przypadku Puszczy Niepołomice to powiedzenie poniekąd się sprawdza – Żubry ponownie walczą o utrzymanie w PKO BP Ekstraklasie. Pomimo tych problemów w obecnym sezonie MKS zanotował największy sukces w historii klubu – drużyna dotarła do półfinału rozgrywek Pucharu Polski, gdzie musiała uznać wyższość Pogoni Szczecin.
Obecnie Puszcza zajmuje 15. lokatę w tabeli z 26 punktami. Przewaga nad strefą spadkową wynosi dwa punkty. Piłkarze z Niepołomic w całym sezonie ligowym mają bilans 6-8-13, (bramki 26-39). W meczach wyjazdowych MKS zdobył 9 punktów, na ten bilans złożyły dwie wygrane i trzy remisy. Ponadto zespół przegrał w dziewięciu spotkaniach (bramki 8-20). W tabeli spotkań wiosennych Puszcza z ośmioma punktami zajmuje trzecie miejsce od końca (gorsze są jedynie drużyny Zagłębia i Stali). Na wiosnę drużyna z Niepołomic wygrała i zremisowała po dwa mecze, a pięć przegrała. Obecnie na wyjeździe MKS ma bilans 1-1-3, bramki 5-8.
W ostatnich trzech wyjazdowych spotkaniach Żubry wygrały z Lechią oraz przegrały z Koroną i Cracovią. W spotkaniu z Lechią lepiej rozpoczęli goście od dwóch groźnych akcji: po pierwszej piłka trafiła w poprzeczkę, następnie dobrą interwencją popisał się bramkarz Lechii. W 18. minucie prowadzenie po rzucie rożnym zdobył Piotr Mroziński. Do końca pierwszej połowy obie drużyny miały jeszcze okazje do zdobycia gola. W drugiej połowie po rzucie karnym Puszcza zdobyła drugiego gola i umiejętnie wybijała z rytmu Lechię. Mecz z Koroną rozpoczął się po myśli Żubrów, po rzucie karnym goście prowadzili. Tuż przed przerwą Korona wyrównała, a 10 minut przed końcem spotkania zdobyła zwycięskiego gola. Mecz z Cracovią była bardzo podobny do spotkania z Koroną: Puszcza jako pierwsza trafiła do bramki rywali. Później ponownie tuż przed przerwą MKS stracił gola, a po chwili następnego. Pięć minut po rozpoczęciu drugiej połowy Cracovia strzeliła trzeciego gola i spokojnie do końca meczu kontrolowała przebieg gry. Goście nie mieli pomysłu, jak skutecznie przedrzeć się przez obronę rywali.
Z 26 strzelonych przeciwnikom bramek najwięcej zdobył Grek Michális Kossídis – osiem oraz Mołdawianin Artur Crăciun – pięć. Wśród dogrywających prowadzą Dawid Abramowicz (znany z gry w GieKSie) z czterema ostatnimi podaniami oraz Konrad Stępień z trzema decydującymi zagraniami.
Przed meczem z GieKSą prowadzący drużynę od 2015 roku trener Tomasz Tułacz ma do dyspozycji wszystkich zawodników.
Piłka nożna
LIVE: Remis cenniejszy niż złoto
17.05.2026 Katowice
GKS Katowice – Jagiellonia Białystok 2:2
Bramki: Nowak (3), Galan (78) – Vital (31), Pululu (56-k)
GKS: Strączek – Wasielewski, Czerwiński, Jędrych, Olsen (90. Klemenz), Galan (90. Jirka) – Kowalczyk, Milewski (65. Rasak), Nowak, Marković (65. Wędrychowski) – Zrel’ák (65. Szkurin).
Jagiellonia: Abramowicz – Wojtuszek, Vital, Kobayashi, Montoia, Pozo (76. Jóźwiak), Kozłowski (90. Nahuel), Lozano (63. Mazurek), Imaz, Szmyt, Pululu (63. Bazdar).
Ż.kartki: Wasielewski, Jędrych, Galan, Olsen
Cz.kartki:
Sędzia: Paweł Raczkowski (Warszawa)
Widzów: 14651
Galeria Piłka nożna
My im nie dali wygrać
Ostatni mecz w tym sezonie na Nowej Bukowej GieKSa zremisowała z Jagiellonią Białystok 2:2. Zapraszamy do fotorelacji z Areny Katowice.
Piłka nożna Wywiady
Wasielewski: Tutaj się odnalazłem
Po wysokiej wygranej z Termalicą porozmawialiśmy z Marcinem Wasielewskim, reprezentującym w przeszłości barwy Termalici oraz z Mateuszem Kowalczykiem, wracającym na boisko po kontuzji.
Długo zastanawiałeś się nad przedłużeniem kontraktu?
Marcin Wasielewski: Zależy od punktu widzenia. Fajnie, że się po prostu dogadaliśmy i przedłużyłem kontrakt. Jest mi tutaj dobrze, świetnie się czuję. Fajnie, że będzie więcej o dwa lata.
Po twojej przygodzie z Termalicą dziennikarze mówili, że niekoniecznie się sprawdziłeś, a…
Nie lubię mówić o przeszłości. Są to pewne rzeczy, których wiele osób nie rozumie i nie wie. Tutaj się po prostu odnalazłem, dostałem większą szansę. Byłem w stanie pokazać na co mnie stać i myślę, że teraz nieźle to wygląda.
Teraz wiele osób ocenia cię jako najlepszego wahadłowego ligi.
Czy najlepszy? Znam swoją wartość, każdym meczem próbuję robić swoje i nie odpuszczać. Przede wszystkim nie mieć żadnych pretensji do siebie, robić wszystko, co w mojej mocy. Jeżeli to tak fajnie wygląda, to się cieszę. Mam nadzieję, że będę to powielał w każdym kolejnym występie.
Fassbender już pewnie widział tę piłkę w siatce, a ty wyskoczyłeś mu zza pleców i wybiłeś za linię końcową.
Taktyka jest na początku trudna do zrozumienia, ale po okresie wdrożenia to są już automatyzmy. Robi się to automatycznie, intuicyjnie, nie zastanawia się nad tym. Po prostu to wychodzi – jeśli gra się ciągle tym systemem, to jest znacznie łatwiej. Mnie on odpowiada, bo mogę pokazać w całej krasie moje umiejętności, w grze do przodu i z tyłu.
Wybiegasz już myślami w europejskie puchary?
Przede wszystkim następny mecz. Piast Gliwice – to jest najważniejsze. Żadne puchary i myślenie gdzieś w przód. Najważniejszy jest zawsze następny rywal.
Pierwsza bramka w tym sezonie, od razu po powrocie po kontuzji.
Mateusz Kowalczyk: Dokładnie. Nie ukrywam, że siedziało mi gdzieś w głowie to, że nie strzeliłem, ale w końcu się udało. Wygraliśmy wysoko, chociaż wydaje mi się, że mecz nie porywał piłkarsko zarówno w moim wykonaniu, jak i drużyny. Cieszę się, że ta bramka przyszła, lekka ulga.
Jaki był plan na ten mecz?
Chcieliśmy zagrać swoje i strzelić jak najszybciej bramkę i cieszy, że to się udało w pierwszej połowie. Termalica naprawdę wyglądała dobrze piłkarsko, ale mieliśmy gdzieś łatwość z dochodzeniem do sytuacji, to był klucz.
Jaki był przekaz w szatni po tym, jak straciliście bramkę, która mogła dać wiatru w żagle rywalowi?
To nie było potrzebne. W szatni sobie powiedzieliśmy, że musimy zacząć lepiej grać w piłkę i więcej się przy niej utrzymywać, bo w pierwszej połowie za szybko się jej pozbywaliśmy, to nie było potrzebne.
Długo byłeś poza grą, jak czułeś się dziś na boisku?
Pogoda nie pomagała. W 60-70. minucie odczuwałem ten mecz, ale miałem dużo ćwiczeń dodatkowych, biegania. Też trenuję z drużyną ostatnie 1,5 tygodnia, fizycznie jest coraz lepiej. Te ostatnie trzy mecze będą jeszcze lepsze fizycznie.
Od początku był taki plan, że grasz te 60-70 minut?
Nie mam pojęcia *śmiech*. Trenera trzeba spytać.
Jesteśmy na trzecim miejscu, chyba możemy o tym mówić głośno, że w tym momencie, na tym etapie sezonu, europejskie puchary to jest cel GKS-u Katowice.
Patrzymy w górę. Teraz wygraliśmy ważne mecz z Termalicą, za tydzień jedziemy na Piasta. Ta liga jest taka, że nie można nic zlekceważyć. Jedna porażka może cię zepchnąć w dół, a jedna wygrana wywindować do góry. Musimy być skupieni na kolejnym zadaniu.
Dzisiaj fantastyczna atmosfera na Arenie Katowice, czuliście to na boisku?
Super było. Mimo tego, że gramy o 12 w niedzielę, to kibice dali radę. To niesie się, doping po każdym wślizgu czy udanym zagraniu pomaga zawodnikowi na boisku.


Najnowsze komentarze