Dołącz do nas

Piłka nożna

Rafał Górak: Pewność siebie musi dawać jakość, a nie być elementem nonszalancji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu z GKS-em Tychy odbyła się tradycyjna, choć wyjątkowo długa, konferencja prasowa. Trener Rafał Górak nie krył zadowolenia z postawy swojego zespołu, natomiast trener Dariusz Banasik wyraził swoje duże zastrzeżenia pod adresem zespołu sędziowskiego.

Rafał Górak:

Kapitalnie gra się takie mecze, przy takiej frekwencji, na takim stadionie, takiej rangi. Byliśmy na prowadzeniu i wyglądało, że możemy przejść przez ten mecz w taki kontrolowany sposób, ale trudno mi zrozumieć, w jaki sposób mogliuśmy stracić dwie bramki. Widziałem dużo pewności siebie w pierwszej połowie. Ta pewność siebie na pewno jest plusem, ale niekiedy bywa troszkę zgubna. W przerwie jeśli chodzi o przyczynę trafiliśmy w punkt i drużyna kapitalnie zareagowała i nie ulega wątpliwości, że dzisiejszy mecz wygrała drużyna moim zdaniem lepsza. Gratuluję zespołowy bardzo dobrych zawodów, bo teren jest tutaj ciężki, dziś przyszło dużo kibiców i był bardzo żywiołowy doping.

Pytania do trenera Góraka:

Co było kluczowym elementem pozwalającym zdominować rywala w drugiej połowie? W drugiej części pierwszej połowy był z tym problem, a w drugiej połowie wyglądało to już bardzo dobrze.

Górak: Pewność siebie musi dawać jakość, a nie może być elementem nonszalancji. Moi zawodnicy, którzy bardzo ciężko pracują na to, by gra wyglądała tak jak w drugiej połowie muszą charakteryzować się bardzo dużą jakością, każde podanie i każde przyjęcie jest naprawdę bardzo cenne i wydaje mi się, że właśnie ten element zadecydował w drugiej połowie, byliśmy dokładniejsi, byliśmy szybsi i to spowodowało, że zdominowaliśmy przeciwnika.

Czy już wstępnie wiadomo, co z Marcem?

Górak: Staw skokowy jest podkręcony, natomiast wydaje mi się, że nie jest to uraz, który wyeliminuje go na jakiś dłuższy okres czasu, mam nadzieję, że Mati szybko się wyliże.

Jak pan skomentuje występ Jakuba Araka, który w pierwszej fazie sezonu był nawet obiektem wielu docinków, a ostatnio strzela bramkę w trzecim kolejnym meczu?

Górak: Myślę, że kibicowanie swojemu zespołowi powinno polegać na tym, że każdemu zawodnikowi w kadrze trzeba kibiciwać cały sezon, trzymać kciuki i dopingować. Ci, którzy drwili i w jakiś sposób też obrażali, mam nadzieję, że przyjmą to na klatę i swoim dopingiem i postawą na trybunach przeproszą, ale tu nie chodzi o indywidualne sprawy, tylko trzeba zapomnieć. Kuba kapitalnie zareagował na wszystko.

Do tej pory przekleństwem GKS-u, takim jego alibi, była tak zwana presja. Mam wrażenie, że w tym sezonie umiejętność udźwignięcia tej presji jest kluczem do wielu sukcesów. Czy jest pan w stanie wytłumaczyć taką metamorfozę psychologiczną zespołu?

Górak: Być może proces i ta pięcioletnia praca, która moim zdaniem jest bardzo uporządkowana – ja wiedziałem, że w GieKSie wiele rzeczy, które po prostu są mitem, zostaną przełamane. Zespół wielokrotnie sobie poradził w trudnych momentach, uważam, że powinno być to w jakiś sposób docenione. Natomiast my wszyscy czekamy na kolejne mecze, bo bardzo się radujemy z każdej bramki, z każdego wyjścia z opresji, natomiast jeszcze dzisiaj nic żeśmy nie zrobili.

Będzie pan jakoś uważniej śledził mecz Górnika Łęczna? Jeśli nie wygra, macie na pewno baraże.

Górak: Mam 51 lat, potrzebuję trochę resetu – na pewno pies, spacer, relaks z rodziną. Na wynik zerknę.

Zwykle trener dość chłodno przyjmował bramki swojego zespołu, natomiast dziś ta radość wyszła na powierzchnię. Czy to znaczyło, że drużyna grała dokładnie to, co pan zakładał, stąd ten gol i pana radość, czy nie umiał pan zapanować nad tym i to tak wyszło?

Górak: Rzeczywiście cieszyła mnie cała druga połowa, a jeśli w doliczonym czasie gry zdobywa się bramkę, to trochę radości jest i czasem reaguję bardziej żywiołowo.

Półżartem półserio – jest święta wojna między GKS-em Katowice a Zagłębiem Sosnowiec, a jutro może być tak, że cały GKS Katowice będzie kibicował Zagłębiu, bo pojawiła się szansa bezpośredniego awansu. Tak będzie, czy wszystko tylko w nogach piłkarzy GieKSy?

Górak: Rozgrywki są na finiszu, I liga to kawał wielkich emocji. Fajnie, że jesteśmy bardzo wysoko w tabeli i fajnie, że walczymy o wszystko. Cóż, będziemy kibicować, ja zawsze kibicowałem piłce, kibicowałem I lidze, bo jestem z nią zżyty i wiem, że wszystko jest naprawdę możliwe. Niech ta sprawa rozstrzyga się po prostu na boisku, a kibice czerpią z tego radość. Idźmy dalej do przodu.

Czy GKS postraszył Wisłę Kraków, która do tej pory uchodziła za drużynę, która gra do końca i w końcówkach zadaje ostatni cios?

Górak: Od straszenia to są duchy i dzieci w nie wierzą, także Wisła się na pewno nie wystraszy. Będziemy musieli znaleźć nowy sposób na grę zespołu. Nie zmienimy nic w przygotowaniach, będzie taki sam mikrocykl jak przed Stalą Rzeszów i GKS-em Tychy. Wiemy, jaka siła jest w szatni Wisły Kraków, ale proszę mi uwierzyć, że siła w szatni GKS-u Katowice również jest z dnia na dzień coraz większa.

Czy da się jeszcze bardziej podnieść mental drużyny? Zespół ostatnio dwa razy wygrał mecze, odwracając ich losy. Czy widzi trener, jak w ciągu sezonu ten zespół mentalnie rośnie?

Górak: Na pewno rośnie, na pewno dużo przeszedł, na pewno wiele się wydarzyło, na pewno fantastycznie na to wszystko zareagował. Ale żeby wspominać ten sezon po latach, musi się on skończyć tak, jak się dzieje to teraz.Sezon trwa, musimy po prostu zapanować nad następnym meczem.

Czyli nie będzie teraz trzeba studzić głów piłkarzy?

Górak: Nie, widzę, w jaki sposób reagują w szatni, to jest takie bardzo umiarkowane, z duża dozą wiedzy, że przed nami kolejny bardzo trudny krok.

Dariusz Banasik:

Przegraliśmy derbowy mecz, niestety byliśmy zdziesiątkowani przez kartki i kontuzje, wystawiliśmy najbardziej optymalny skład, jaki mogliśmy. Został nam jeden środkowy obrońca, mimo tego zagraliśmy dobry mecz, zwłaszcza pierwsza połowa była bardzo fajna – stracona bramka, wyrównanie, potem dołożyliśmy drugą bramkę. natomiast w drugiej połowie niestety wzięło górę doświadczenie GKS-u Katowice. Wiedzieliśmy, że po stałych fragmentach są bardzo groźni no i największe zastrzeżenia mam do tej 90. minuty, bo nasz młody zespół (różnica wieku między naszym zespołem a GKS-em Katowice to jest przepaść) – niestety nasz młody zespół się podpalił, chciał strzelić bramkę na 3:2, poszliśmy trochę va banque i niestety zostaliśmy skontrowani. Nie poruszałem jeszcze w tej rundzie, tematu sędziowania, ale muszę to teraz zrobić. Brzydko to zabrzmi, ale sędziowie są bezczelni w swoim zachowaniu, nie można zwrócić na nic uwagi. Jeśli chodzi o sytuację z karnym, który wszyscy na stadionie widzieli, że był, potem to sprawdzaliśmy –  usłyszałem, że wybił piłkę Komor, a nie Rumin, a to jest niemożliwe, bo ja jeszcze nie widziałem, żeby zawodnik wybijał piłkę w kierunku swojej bramki. Patrząc na karne, jakie się gwiżdże w tej lidze, to był ewidentny karny, Sędziowie się oczywiście z tego wytłumaczą, pokazując taki kadr, takie ujęcie, że nie będzie tego widać, ale patrząc z gry, to był ewidentny rzut karny. Ktoś musi zacząć tych sędziów rozliczać, bo zwłaszcza u siebie mamy bardzo złe sędziowanie i nietrafione decyzje. Druga sprawa to różnica wieku, GKS Katowice ma średnia wieku 31 lat, a my 21-22. Chłopcy zagrali dobry mecz, ale muszą się jeszcze rozwijać i dzisiejszy mecz pokazał, że jest to I liga dla starych zawodników, którzy swoim doświadczeniem wygrali. Mecz dobry, bardzo widowiskowy, pozostaje tylko przeprosić kibiców. Ci chłopcy, którzy dziś zagrali, w przyszłości będą lepszymi piłkarzami. Bierzemy ten mecz na klatę, idziemy dalej, w kolejnym meczu gramy dalej bez linii obrony, szkoda, że w tak ważnym dla nas momencie nie możemy skorzystać z optymalnego składu.

Pytania do trenera Banasika:

Czy ten mecz nie pokazał po raz kolejny, że ta drużyna nie jest w stanie sprostać presji walki o awans?

Banasik: Ja jako trener nie mogę tego powiedzieć, może to czuję, ale nie mogę powiedzieć, że nie mamy drużyny na awans. Na pewno potrzebujemy więcej doświadczenia i więcej zawodników ogranych. Zawodnicy GKS-u Katowice to młodzieżowiec, Repka, a poza tym zawodnicy 30-letni i tym doświadczeniem, stałymi fragmentami wygrywają – do tego sędziowie się nabierają na pewne rzeczy – na przykład dzisiaj Wasielewski przy bramce na 1-0 zachował się tak jakby mu nogę urwali, po czym wstał i się otrzepał. Nasi zawodnicy tegom nie zrobią, może gdybyśmy w końcówce grali na czas, oszukiwali, może dowieźlibyśmy ten remis. Możliwe, że jeszcze nie mamy takiego zespołu, żeby walczyć o awans, a najwyżej o baraże.

Czyli niezależnie czy będzie awans, czy nie, dość jasno pan zasugerował, jak będzie wyglądało najbliższe okienko transferowe?

Banasik: Nie wiem, jaki będzie kierunek transferów, na razie myślę o tym sezonie, to jest bardzo dobry sezon dla nas. Po sezonie zastanowimy się nad transferami. Kibice oczekują od razu, tu i teraz, natomiast w sporcie, w piłce nożnej nie ma od razu. ten zespół budowany jest dopiero od roku, a żeby zbudować zespół, który się rozumie na boisku i poza boiskiem to potrzeba trochę czasu.

Jeszcze w kwestii sędziowania – mówi się, że trenerzy niepotrzebnie narzekają na sędziów, bo finalnie bilans szczęścia i pecha równa się zero. Czy pana zdaniem GKS Tychy jest na minusie?

Banasik: Nie wiem, jak na to pytanie odpowiedzieć. Nie wiem, czy na minusie, czy na plusie, każdy ma prawo się pomylić, ale chodzi też o formę przekazu, nie można z tymi panami porozmawiać. Ale nie chcę już dalej narzekać, bo zaraz okaże się, że będziemy stać personalnie jeszcze gorzej.

Pana zatrudnienie miało być planem dwuletnim, ale można już ten plan zrealizować w jeden rok. Czy pan wyczuł już w trakcie zimowego okienka transferowego, że ta drużyna jest za młoda by walczyć o awans, czy to są wnioski po ostatnich meczach?

Banasik: To też nie jest tak, bo ta młoda drużyna również potrafi wygrywać mecze, dziś przegraliśmy ważny mecz, ale dalej walczymy i jesteśmy w grze.

Jaki jest pana plan na baraże, z kim najlepiej zagrać i czy u siebie, czy na wyjeździe?

Banasik: Nie mam żądnego planu na baraże, a co do rywali, uważam, że super nam się gra z Wisłą Kraków, natomiast Wisła Płock i Górnik Łęczna są bardzo trudnymi przeciwnikami właśnie ze względu na liczbę doświadczonych zawodników.

A z GKS-em Katowice chciałby pan zagrać i się zrewanżować?

Banasik: Chciałbym w końcu zagrać z GKS-em Katowice w optymalnym składzie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Felietony Piłka nożna

Co poprawić przed Igrzyskami Śmierci?

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Igrzyska Śmierci, jak określił rundę wiosenną trener Motoru Lubin, zbliżają się wielkimi krokami. Za niecałe 30 dni GieKSa będzie już po pierwszym spotkaniu ligowym i miejmy nadzieję, że będziemy do tego meczu bardzo dobrze przygotowani. Runda jesienna to jedna wielka sinusoida – od nieudanego początku, przez niezłe mecze w środku, dobrą końcówkę i słabiutkie wykończenie akcji w Częstochowie. A to wszystko przeplatane świetnymi występami w Pucharze Polski.

Liga na wiosnę nie wybaczy błędów, drużyny będą chciały unikać spadku i kto wie, czy nie będziemy świadkami jednego z najciekawszych pod względem dramaturgii sezonu w Ekstraklasie od wielu lat. W grze GieKSy było sporo do poprawy, a ja postanowiłem się pochylić nad tymi najważniejszymi i przygotowałem dla trenera Rafała Góraka małą ściągawkę.

Co do poprawy? 

OBRONA – błędów w obronie Ekstraklasa nie wybacza i przekonaliśmy się o tym wiele razy w tym sezonie. GieKSa pod koniec rundy odnalazła swój rytm, a kulminacją był występ przeciwko Pogoni Szczecin. Zagraliśmy wtedy kapitalnie w defensywie i jeśli chcemy myśleć o utrzymaniu, to takie spotkania muszą nam się zdarzać częściej. Potrzeba większego zgrania, automatyzmów i przede wszystkim wyczulenia na niechlujne zagrania przy rozegraniu piłki.

GALAN – z przyjemnością się patrzy na tego zawodnika i jego panowanie z piłką. Kolejny raz Hiszpan jest w czołówce wygranych pojedynków, ale…. nie mogę znieść jednego w grze Hiszpana. Borja stanowczo za dużo aktorzy na boisku – przewracanie się, machanie do sędziego, wieczne pretensje o nieodgwizdane faule. GieKSa to zespół, który słynął z waleczności, nie ma tu miejsca na udawanie i pretensje. Życzę sobie, byś na wiosnę stał się naszym kolejnym zakapiorem, który pokaże nam trochę hiszpańskiej magii na boisku. Nie chcę aktora na boisku, ale – zachowując proporcję – katowickiego Sergio Ramosa. Trenerze – czas troszkę odmienić Borję i jego styl gry.

STAŁE FRAGMENTY GRY – ze stałymi fragmentami gry GieKSa miała problem w tym sezonie. Nieco został on przykryty przez świetne strzały z rzutów wolnych Bartosza Nowaka oraz spotkanie z Arką, w którym funkcjonowały one znakomicie. Może jeszcze rzut rożny na Motorze przy golu Zrelaka wyszedł świetnie. Problem w tym, że ogólnie brakuje nam goli ze stałych fragmentów. Czasem wydaje mi się, że nasze rzuty wolne są za bardzo przekombinowane, a czasem zbyt proste do rozczytania (cała liga już wie, że będzie wrzutka na długi słupek, wyblok jednego z obrońców i próba zgrania w pole karne przez drugiego).

Jak już mamy rzut rożny, to niewiele z niego wynikało i zamiast kombinować z wystawieniem piłki na woleje z 16 metra, przydałaby się mocna centra w pole karne – wzorem niech będzie gol Radka Dejmka ze spotkania z Resovią w Rzeszowie (2:2). Trener Górak, Adi Błąd czy Arek Jędrych na pewno będą pamiętać tego gola.

Trener Górak u redaktora Ćwiąkały przywołał świetnie rozegrany stały fragment gry ze spotkania z Błękitnymi w II lidze. Wszystko tam super zagrało, ale jak popatrzymy na to na chłodno, to poziom skomplikowania tego wykonania rożnego był naprawdę duży. Czasem większa prostota, czasem popatrzenie na to, co było w przeszłości, może dać lepsze efekty. Sugeruję spojrzeć na rozegranie od gwizdka przez PSG i gol Mbappe czy też na rzut wolny Szwecji z MŚ w 1994 roku w spotkaniu z Rumunią i gol Brolina. Można również spojrzeć na rzut wolny Argentyny w spotkaniu z Anglią z 1998. To są po prostu klasyki, które powinniśmy spróbować skopiować w tak prostych sytuacjach. Apeluję o większą prostotę trenerze.

Brakuje również rzutów karnych, które mogłyby ustawić nam spotkanie. Statystycznie jesteśmy coraz bliżej, ale tak się składa, że na Arenie Katowice nie mieliśmy jeszcze ani jednego rzutu karnego, a i na wyjazdach jakby ich mniej ostatnio. Warto się temu przyjrzeć, dlaczego tych karnych mamy tak mało i co można z tym zrobić.

MNIEJ EKSPERYMENTÓW – runda wiosenna nie wybaczy eksperymentów. Musimy być przygotowani a zawodnicy wiedzieć, co mają robić. To nie będzie czas na to, by testować Grzegorza Rogalę na stoperze, nie będzie to również czas, by stawiać w ataku na Rosołka, rotacje w środku pola również mogą nam nie dać dużo dobrego. Przed trenerem ciężkie zadanie, by w te niecałe 30 dni przygotować zespół do tego, by wiedział, co ma robić na boisku, a jednocześnie dobrze reagować na to, co nieprzewidywalne.

TRANSFERY – tutaj już kamień do ogródka dyrektora sportowego. Rynek w oknie zimowym ciężki, ale GieKSa nie może zostać w tyle pod tym względem. Pokusa będzie pewnie duża, by dać zaufać ekipie, którą zmontowano latem, ale jeśli ja widzę jeszcze małe braki kadrowe, to tym bardziej powinni widzieć je dyrektor sportowy oraz sztab szkoleniowy. Liczę na wzmocnienia składu przed jedną z najważniejszych rund dla GieKSy. Liczę, że uda się wyłowić ciekawych zawodników, którzy będą wzmocnieniem.

Kontynuuj czytanie

Galeria Kibice Piłka nożna

Spodek Super Cup 2026

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Zapraszamy do pierwszej galerii z Superbet Spodek Super Cup 2026. Turniej wygrała Reprezentacja Polski Socca, która w finale pokonała Wieczystą Kraków, a ostatnie miejsce na podium wywalczył ROW Rybnik. Autorem zdjęć jest Misiek. 

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna

Mateusz Wdowiak piłkarzem GieKSy!

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Mateusz Wdowiak dołączył do naszej drużyny na zasadzie transferu definitywnego. 29-latek związał się z GieKSą umową do 30 czerwca 2027 roku. 

Wdowiak jest pomocnikiem – może grać jako „10” oraz wahadłowy. W poprzedniej rundzie reprezentował Zagłębie Lubin. W barwach tej drużyny wystąpił łącznie w 73 spotkaniach, strzelił 9 bramek oraz zaliczył 6 asyst. W tym sezonie wystąpił w 12 meczach (11 Ekstraklasa, 1 Puchar Polski).

Na wcześniejszym etapie kariery reprezentował Cracovię, z którą był związany od najmłodszych lat. W barwach „Pasów” zaliczył 152 spotkania, strzelając 13 bramek i notując 23 asysty. Z ekipą z Krakowa świętował zdobycie Pucharu Polski, strzelając decydującą bramkę w finale.

Po dobrych występach po zawodnika sięgnął Raków Częstochowa, a dla Wdowiaka nastał najlepszy okres w karierze. Z ekipą z Częstochowy zdobył: Mistrzostwo Polski, Puchar Polski (dwukrotnie) oraz Superpuchar (również dwa razy). W Rakowie wystąpił w 98 spotkań, strzelając 17 bramek i zaliczając 7 asyst.

Nowy zawodnik wkrótce dołączy do drużyny przebywającej na zgrupowaniu w Turcji. Życzymy mu wszystkiego, co najlepsze w naszych barwach!

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga