Dołącz do nas

Piłka nożna

Rafał Górak: Pewność siebie musi dawać jakość, a nie być elementem nonszalancji

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Po meczu z GKS-em Tychy odbyła się tradycyjna, choć wyjątkowo długa, konferencja prasowa. Trener Rafał Górak nie krył zadowolenia z postawy swojego zespołu, natomiast trener Dariusz Banasik wyraził swoje duże zastrzeżenia pod adresem zespołu sędziowskiego.

Rafał Górak:

Kapitalnie gra się takie mecze, przy takiej frekwencji, na takim stadionie, takiej rangi. Byliśmy na prowadzeniu i wyglądało, że możemy przejść przez ten mecz w taki kontrolowany sposób, ale trudno mi zrozumieć, w jaki sposób mogliuśmy stracić dwie bramki. Widziałem dużo pewności siebie w pierwszej połowie. Ta pewność siebie na pewno jest plusem, ale niekiedy bywa troszkę zgubna. W przerwie jeśli chodzi o przyczynę trafiliśmy w punkt i drużyna kapitalnie zareagowała i nie ulega wątpliwości, że dzisiejszy mecz wygrała drużyna moim zdaniem lepsza. Gratuluję zespołowy bardzo dobrych zawodów, bo teren jest tutaj ciężki, dziś przyszło dużo kibiców i był bardzo żywiołowy doping.

Pytania do trenera Góraka:

Co było kluczowym elementem pozwalającym zdominować rywala w drugiej połowie? W drugiej części pierwszej połowy był z tym problem, a w drugiej połowie wyglądało to już bardzo dobrze.

Górak: Pewność siebie musi dawać jakość, a nie może być elementem nonszalancji. Moi zawodnicy, którzy bardzo ciężko pracują na to, by gra wyglądała tak jak w drugiej połowie muszą charakteryzować się bardzo dużą jakością, każde podanie i każde przyjęcie jest naprawdę bardzo cenne i wydaje mi się, że właśnie ten element zadecydował w drugiej połowie, byliśmy dokładniejsi, byliśmy szybsi i to spowodowało, że zdominowaliśmy przeciwnika.

Czy już wstępnie wiadomo, co z Marcem?

Górak: Staw skokowy jest podkręcony, natomiast wydaje mi się, że nie jest to uraz, który wyeliminuje go na jakiś dłuższy okres czasu, mam nadzieję, że Mati szybko się wyliże.

Jak pan skomentuje występ Jakuba Araka, który w pierwszej fazie sezonu był nawet obiektem wielu docinków, a ostatnio strzela bramkę w trzecim kolejnym meczu?

Górak: Myślę, że kibicowanie swojemu zespołowi powinno polegać na tym, że każdemu zawodnikowi w kadrze trzeba kibiciwać cały sezon, trzymać kciuki i dopingować. Ci, którzy drwili i w jakiś sposób też obrażali, mam nadzieję, że przyjmą to na klatę i swoim dopingiem i postawą na trybunach przeproszą, ale tu nie chodzi o indywidualne sprawy, tylko trzeba zapomnieć. Kuba kapitalnie zareagował na wszystko.

Do tej pory przekleństwem GKS-u, takim jego alibi, była tak zwana presja. Mam wrażenie, że w tym sezonie umiejętność udźwignięcia tej presji jest kluczem do wielu sukcesów. Czy jest pan w stanie wytłumaczyć taką metamorfozę psychologiczną zespołu?

Górak: Być może proces i ta pięcioletnia praca, która moim zdaniem jest bardzo uporządkowana – ja wiedziałem, że w GieKSie wiele rzeczy, które po prostu są mitem, zostaną przełamane. Zespół wielokrotnie sobie poradził w trudnych momentach, uważam, że powinno być to w jakiś sposób docenione. Natomiast my wszyscy czekamy na kolejne mecze, bo bardzo się radujemy z każdej bramki, z każdego wyjścia z opresji, natomiast jeszcze dzisiaj nic żeśmy nie zrobili.

Będzie pan jakoś uważniej śledził mecz Górnika Łęczna? Jeśli nie wygra, macie na pewno baraże.

Górak: Mam 51 lat, potrzebuję trochę resetu – na pewno pies, spacer, relaks z rodziną. Na wynik zerknę.

Zwykle trener dość chłodno przyjmował bramki swojego zespołu, natomiast dziś ta radość wyszła na powierzchnię. Czy to znaczyło, że drużyna grała dokładnie to, co pan zakładał, stąd ten gol i pana radość, czy nie umiał pan zapanować nad tym i to tak wyszło?

Górak: Rzeczywiście cieszyła mnie cała druga połowa, a jeśli w doliczonym czasie gry zdobywa się bramkę, to trochę radości jest i czasem reaguję bardziej żywiołowo.

Półżartem półserio – jest święta wojna między GKS-em Katowice a Zagłębiem Sosnowiec, a jutro może być tak, że cały GKS Katowice będzie kibicował Zagłębiu, bo pojawiła się szansa bezpośredniego awansu. Tak będzie, czy wszystko tylko w nogach piłkarzy GieKSy?

Górak: Rozgrywki są na finiszu, I liga to kawał wielkich emocji. Fajnie, że jesteśmy bardzo wysoko w tabeli i fajnie, że walczymy o wszystko. Cóż, będziemy kibicować, ja zawsze kibicowałem piłce, kibicowałem I lidze, bo jestem z nią zżyty i wiem, że wszystko jest naprawdę możliwe. Niech ta sprawa rozstrzyga się po prostu na boisku, a kibice czerpią z tego radość. Idźmy dalej do przodu.

Czy GKS postraszył Wisłę Kraków, która do tej pory uchodziła za drużynę, która gra do końca i w końcówkach zadaje ostatni cios?

Górak: Od straszenia to są duchy i dzieci w nie wierzą, także Wisła się na pewno nie wystraszy. Będziemy musieli znaleźć nowy sposób na grę zespołu. Nie zmienimy nic w przygotowaniach, będzie taki sam mikrocykl jak przed Stalą Rzeszów i GKS-em Tychy. Wiemy, jaka siła jest w szatni Wisły Kraków, ale proszę mi uwierzyć, że siła w szatni GKS-u Katowice również jest z dnia na dzień coraz większa.

Czy da się jeszcze bardziej podnieść mental drużyny? Zespół ostatnio dwa razy wygrał mecze, odwracając ich losy. Czy widzi trener, jak w ciągu sezonu ten zespół mentalnie rośnie?

Górak: Na pewno rośnie, na pewno dużo przeszedł, na pewno wiele się wydarzyło, na pewno fantastycznie na to wszystko zareagował. Ale żeby wspominać ten sezon po latach, musi się on skończyć tak, jak się dzieje to teraz.Sezon trwa, musimy po prostu zapanować nad następnym meczem.

Czyli nie będzie teraz trzeba studzić głów piłkarzy?

Górak: Nie, widzę, w jaki sposób reagują w szatni, to jest takie bardzo umiarkowane, z duża dozą wiedzy, że przed nami kolejny bardzo trudny krok.

Dariusz Banasik:

Przegraliśmy derbowy mecz, niestety byliśmy zdziesiątkowani przez kartki i kontuzje, wystawiliśmy najbardziej optymalny skład, jaki mogliśmy. Został nam jeden środkowy obrońca, mimo tego zagraliśmy dobry mecz, zwłaszcza pierwsza połowa była bardzo fajna – stracona bramka, wyrównanie, potem dołożyliśmy drugą bramkę. natomiast w drugiej połowie niestety wzięło górę doświadczenie GKS-u Katowice. Wiedzieliśmy, że po stałych fragmentach są bardzo groźni no i największe zastrzeżenia mam do tej 90. minuty, bo nasz młody zespół (różnica wieku między naszym zespołem a GKS-em Katowice to jest przepaść) – niestety nasz młody zespół się podpalił, chciał strzelić bramkę na 3:2, poszliśmy trochę va banque i niestety zostaliśmy skontrowani. Nie poruszałem jeszcze w tej rundzie, tematu sędziowania, ale muszę to teraz zrobić. Brzydko to zabrzmi, ale sędziowie są bezczelni w swoim zachowaniu, nie można zwrócić na nic uwagi. Jeśli chodzi o sytuację z karnym, który wszyscy na stadionie widzieli, że był, potem to sprawdzaliśmy –  usłyszałem, że wybił piłkę Komor, a nie Rumin, a to jest niemożliwe, bo ja jeszcze nie widziałem, żeby zawodnik wybijał piłkę w kierunku swojej bramki. Patrząc na karne, jakie się gwiżdże w tej lidze, to był ewidentny karny, Sędziowie się oczywiście z tego wytłumaczą, pokazując taki kadr, takie ujęcie, że nie będzie tego widać, ale patrząc z gry, to był ewidentny rzut karny. Ktoś musi zacząć tych sędziów rozliczać, bo zwłaszcza u siebie mamy bardzo złe sędziowanie i nietrafione decyzje. Druga sprawa to różnica wieku, GKS Katowice ma średnia wieku 31 lat, a my 21-22. Chłopcy zagrali dobry mecz, ale muszą się jeszcze rozwijać i dzisiejszy mecz pokazał, że jest to I liga dla starych zawodników, którzy swoim doświadczeniem wygrali. Mecz dobry, bardzo widowiskowy, pozostaje tylko przeprosić kibiców. Ci chłopcy, którzy dziś zagrali, w przyszłości będą lepszymi piłkarzami. Bierzemy ten mecz na klatę, idziemy dalej, w kolejnym meczu gramy dalej bez linii obrony, szkoda, że w tak ważnym dla nas momencie nie możemy skorzystać z optymalnego składu.

Pytania do trenera Banasika:

Czy ten mecz nie pokazał po raz kolejny, że ta drużyna nie jest w stanie sprostać presji walki o awans?

Banasik: Ja jako trener nie mogę tego powiedzieć, może to czuję, ale nie mogę powiedzieć, że nie mamy drużyny na awans. Na pewno potrzebujemy więcej doświadczenia i więcej zawodników ogranych. Zawodnicy GKS-u Katowice to młodzieżowiec, Repka, a poza tym zawodnicy 30-letni i tym doświadczeniem, stałymi fragmentami wygrywają – do tego sędziowie się nabierają na pewne rzeczy – na przykład dzisiaj Wasielewski przy bramce na 1-0 zachował się tak jakby mu nogę urwali, po czym wstał i się otrzepał. Nasi zawodnicy tegom nie zrobią, może gdybyśmy w końcówce grali na czas, oszukiwali, może dowieźlibyśmy ten remis. Możliwe, że jeszcze nie mamy takiego zespołu, żeby walczyć o awans, a najwyżej o baraże.

Czyli niezależnie czy będzie awans, czy nie, dość jasno pan zasugerował, jak będzie wyglądało najbliższe okienko transferowe?

Banasik: Nie wiem, jaki będzie kierunek transferów, na razie myślę o tym sezonie, to jest bardzo dobry sezon dla nas. Po sezonie zastanowimy się nad transferami. Kibice oczekują od razu, tu i teraz, natomiast w sporcie, w piłce nożnej nie ma od razu. ten zespół budowany jest dopiero od roku, a żeby zbudować zespół, który się rozumie na boisku i poza boiskiem to potrzeba trochę czasu.

Jeszcze w kwestii sędziowania – mówi się, że trenerzy niepotrzebnie narzekają na sędziów, bo finalnie bilans szczęścia i pecha równa się zero. Czy pana zdaniem GKS Tychy jest na minusie?

Banasik: Nie wiem, jak na to pytanie odpowiedzieć. Nie wiem, czy na minusie, czy na plusie, każdy ma prawo się pomylić, ale chodzi też o formę przekazu, nie można z tymi panami porozmawiać. Ale nie chcę już dalej narzekać, bo zaraz okaże się, że będziemy stać personalnie jeszcze gorzej.

Pana zatrudnienie miało być planem dwuletnim, ale można już ten plan zrealizować w jeden rok. Czy pan wyczuł już w trakcie zimowego okienka transferowego, że ta drużyna jest za młoda by walczyć o awans, czy to są wnioski po ostatnich meczach?

Banasik: To też nie jest tak, bo ta młoda drużyna również potrafi wygrywać mecze, dziś przegraliśmy ważny mecz, ale dalej walczymy i jesteśmy w grze.

Jaki jest pana plan na baraże, z kim najlepiej zagrać i czy u siebie, czy na wyjeździe?

Banasik: Nie mam żądnego planu na baraże, a co do rywali, uważam, że super nam się gra z Wisłą Kraków, natomiast Wisła Płock i Górnik Łęczna są bardzo trudnymi przeciwnikami właśnie ze względu na liczbę doświadczonych zawodników.

A z GKS-em Katowice chciałby pan zagrać i się zrewanżować?

Banasik: Chciałbym w końcu zagrać z GKS-em Katowice w optymalnym składzie.

Kliknij, by skomentować
Redakcja nie ponosi odpowiedzialności za treść komentarzy, jednakże zastrzega sobie prawo do ich cenzurowania lub usuwania.

Odpowiedz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *

Hokej

Kompromitacja w Sosnowcu

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W ramach zaległego meczu z 35. kolejki Tauron Hokej Ligi zmierzyliśmy się na wyjeździe z drużyną ECB Zagłębie Sosnowiec. Tak jak w piątkowym meczu również i dziś musieliśmy przełknąć gorycz porażki.

Początek należał do gospdarzy, którzy w pierwszych minutach sprawdzili dyspozycję Kielera. Nasz bramkarz skapitulował w 4. minucie po strzale z bliskiej odległości Chmielewskiego. Kolejne minuty nie przyniosły wiele emocji. W połowie tercji precyzyjnym uderzeniem pod poprzeczkę do wyrównania doprowadził Monto. Tuż po wznowieniu gry po przerwie reklamowej wyszliśmy z dwójkową akcją Bepierszcz-Pasiut, jednak strzał naszego kapitana bez problemu obronił Halonen. Sosnowiczanie spokojnie czekali na swoje okazje i dwie z nich zamienili na kolejne trafienia. Najpierw strzałem w okienko gola zdobył Alanen, a niespełna trzy minuty później Sozanski ze stoickim spokojem „położył” Kielera i z bliskiej odległości umieścił krążek w bramce.

W drugiej tercji obie drużyny grały kilkukrotnie w liczebnych przewagach, których nie potrafiły zamienić na gola. W 22. minucie Fraszko strzelił nad poprzeczką. Po drugiej stronie aktywny był Jokinen, ale jego uderzenia obronił Kieler. W 32. minucie strzał Dupuya z bliskiej odległości obronił Halonen. Pod koniec tercji mocniej zaatakowali Katowiczanie, którzy mimo gry w pełnych składach, zamnknęli miejscowych we własnej tercji. Niestety nie udało nam się tej przewagi zamienić na gola, a co więcej na 44 sekundy przed syreną kończącą drugą tercję Sosnowiczanie wyprowadzili kontrę 2 na 1, którą na gola zamienił Chmielewski.

W trzeciej tercji niewiele się działo w tym spotkaniu. W 46. minucie grający w osłabieniu gospodarze zdobyli szóstą bramkę, a jej autorem był Hamalainen, który wykorzystał sytuację sam na sam z Kielerem. Cztery minuty później drugą bramkę dla GieKSy zdobył Monto. W 58. minucie meczu Biłas w sytuacji sam na sam pokonał naszego bramkarza i tym samym ustalił wynik meczu.

ECB Zagłębie Sosnowiec – GKS Katowice 6:2 (3:1, 1:0, 2:1)

1:0 Aron Chmielewski (Miike Roine) 6:27
1:1 Joona Monta (Bartosz Fraszko, Travis Verveda) 10:01, 5/4
2:1 Jere-Matias Alanen (Joni Piiponen) 13:59
3:1 Matthew Sozanski (Vaino Sirkia, Sebastian Brynkus) 16:52
4:1 Aron Chmielewski (Adrian Gromadzki, Matthew Sozanski) 39:16
5:1 Aleksi Hamalainen (Vaino Sirkia) 45:09
5:2 Joona Monto 49:16
6:2 Karol Biłas (Eric Kaczyński, Adrian Gromadzki) 57:02

ECB Zagłębie Sosnowiec: Halonen (Miarka) – Sozanski, Ciura, Jokinen, Hamalainen, Piiponen – Naróg, Wanacki, Chmielewski, Roine, Gromadzki – Biłas, Bjorkung, Sirkia, Alanen, Brynkus – Krawczyk, Kotlorz, Bernacki, Kaczyński, Sołtys.

GKS Katowice: Kieler (Eliasson) – Runesson, Lundegard, Bepierszcz, Pasiut, Fraszko – Varttinen, Verveda, Dupuy, Anderson, Wronka – Chodor, Hoffman, McNulty, Monto, Hofman Jonasz – Maciaś, Hornik, Michalski, Dawid, Koivusaari.

Kontynuuj czytanie

Kibice Piłka nożna

Wyjazdy kibiców GieKSy – jesień 2025

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

Sezon 2024/2025 był naszym najlepszym w historii pod względem wyjazdów. W obecnym euforia grania w Ekstraklasie pomału opada, ale wyjazdowo dalej prezentujemy się dobrze. Zapraszamy do podsumowania naszych wojaży w rundzie jesiennej sezonu 2025/26.

Pierwszym naszym wyjazdem był Widzew, a w Łodzi byliśmy także w marcu tego samego roku. Na początku sierpnia pojechalismy w 853 GieKSiarzy, w tym 7 Banik Ostrava i 6 JKS Jarosław. Na tym meczu debiut zaliczyła flaga „Pozdrawiamy Nieobecnych GieKSiarzy – PNG PDW”.

Drugim wyjazdem, rozgrywanym w następnej kolejce po meczu w Łodzi, była Legia Warszawa. W niedzielny wieczór do stolicy wybrało się 734 Szaleńców z Bukowej, w tym 62 Górnik Zabrze i 3 JKS Jarosław.

Na koniec miesiąca rozegraliśmy w sobotni wieczór „Śląski klasyk”. W Zabrzu pojawilismy się w 4300 osób, tym 13 Banik Ostrava i 17 JKS Jarosław. Był to nasz najliczniejszy wyjazd w całej historii kibicowskiej GieKSy!

We wrześniu pojechaliśmy na mecz z Lechią, która była naszym ostatnim wyjazdem w poprzednim sezonie. Ostatecznie w piątek pojawiło się nas w Gdańsku 621, w tym 8 Banik Ostrava, 62 Górnik Zabrze 1 JKS Jarosław. Wśród naszego stałego oflagowania nie zabrakło płótna ŚP. Pisaka – w 23. rocznicę odejścia do Sektora Niebo.

Kolejnym wyjazdem, również w piątek, był Płock. Z Wisłą ostatni raz mierzyliśmy się w pierwszej lidze. Tym razem na wyjeździe obecnych było 582 GieKSiarzy, w tym 12 Banik Ostrava i 4 Górnik Zabrze.

Po dwóch piątkach z rzędu przyszedł… kolejny piątek na wyjeździe. Rywalem był Motor Lublin, z którym wzajemnie „odwiedzamy się” od trzeciego poziomu rozgrykowego. W sektorze gości pojawiło się 477 fanatyków, w tym 1 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. W drodzie powrotnej zrobiliśmy postój w Domostawie, gdzie znajduje się pomnik autorstwa śp. Andrzeja Pityńskiego „Rzeź Wołyńska”. Oddaliśmy w tym miejscu hołd pomordowanym Polakom, składając wieniec, odpalając race na tle naszej narodowej flagi oraz odśpiewując hymn Polski.

Kolejny wyjazd wypadł… we wtorek. Los skrzyżował nas z ŁKS w Pucharze Polski. Ostatni raz byliśmy na tym stadionie (zupełnie niepodobnym do obecnego) w 2010 roku, bo choć w sezonie 2011/2012, 2012/2013, 2018/2019, 2021/2022 i 2022/2023 graliśmy na wyjazdach z ŁKS, to za każdym razem „coś” przeszkadzało w obecności kibiców GieKSy (zakazy stadionowe, remonty stadionu itd.). Po 15 latach pojawiliśmy się w 507 osób, w tym 11 Banik Ostrava, 4 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław.

I znowu piątek… Tym razem w Niecieczy, w której w ostatnich latach często bywaliśmy. Pojawiliśmy się w 427 osób, w tym 2 Górnik Zabrze i 2 JKS Jarosław. Tym samym zakończyliśmy maraton pięciu wyjazdów z rzędu w tygodniu roboczym.

Pod koniec listopada graliśmy z Jagiellonią w Białymstoku. Na niedzielną eskapadę zdecydowało się 1022 GieKSiarzy, w tym 6 Banik Ostrava i 22 Górnik Zabrze. Jest to nasz nowy rekord wyjazdowy na Jadze, niestety z racji stanu murawy mecz nie doszedł do skutku.

Ostatnim, a zarazem najbliższym, wyjazdem w rundzie jesiennej była Częstochowa. Na niedzielnym spotkaniu z Rakowem obecnych było 356 GieKSiarzy, w tym 2 Górnik Zabrze i 1 JKS Jarosław. Na meczu z naszej strony świecidełka i transparent „Wesołych świąt”.

W trakcie tego maratonu wyjazdowego nie zabrakło wsparcia dla naszych zgód oraz układowiczów.

GieKSiarze w liczbach: 53 (Warszawa), 65 (Wiedeń) oraz 32 (Celje) wspierali Banik w europejskich pucharach. W Ostrawie bylismy w 300 osób na meczu z Legią Warszawa. Na każdym meczu Banika, który nie kolidował z GieKSą, nasza reprezentacja regularnie wspierała Przyjaciół.

Reprezentantów GieKSy nie zabrakło również na wszystkich meczach kadry, w tym na wyjazdach z Litwą i Maltą, gdzie obecnych było nas odpowiednio 14 i 31.

Z aktywności patriotycznej to pojawiliśmy się na Marsz Niepodległości oraz standardowo pod kopalnią KWK Wujek, oddając hołd poległym Górnikom w dniu 44. rocznicy pacyfikacji, a obecny na oficjalnych uroczystościach Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej Karol Nawrocki otrzymał od naszej delegacji szal antykomuna oraz zaproszenie na wiosenny mecz z Lechią Gdańsk.

Po świętach Bożego Narodzenia w Krynicy-Zdroju został rozegrany półfinał Pucharu Polski w hokeja na lodzie, a naszym rywalem było Zagłębie Sosnowiec. Na wyjazd wybrało się 317 GieKSiarzy, w tym 50 Banik Ostrava i 1 JKS Jarosław. Niestety zgodnie z tradycją nasi hokeiści przegrali. Zagłębie dostało większą trybunę za bramką i zawitało w 500 osób, ze wsparciem Slavii Praga, Sparty Brodnica, Czuwaju Przemyśl, MKS-u Radymno, Legii Warszawa, Beskidu Andrychów oraz Olimpii Elbląg. Można powiedzieć, że to nowy rekord – na meczu hokeja pojawiło się ponad… 10 ekip, w tym dwie czeskie bandy.

Do zobaczenia na szlaku GieKSiarze!

Część materiałów została zaczerpnięta ze strony www.GzG64.pl – najlepszej kroniki kibiców GieKSy.

Kontynuuj czytanie

Piłka nożna Wywiady

Witek: Każdy może zostać mistrzem

Avatar photo

Opublikowany

dnia

Przez

W poniedziałkowe popołudnie w GieKSa Fanstore odbyło się spotkanie przedstawicieli mediów z trenerem, Rafałem Górakiem, kapitanem Arkadiuszem Jędrychem oraz prezesem Sławomirem Witkiem. W nowym punkcie porozmawialiśmy z prezesem katowickiego klubu o jego funkcjonowaniu, a także o ostatnich miesiącach we wszystkich sekcjach i oczekiwaniach na nadchodzącą rundę wiosenną Ekstraklasy.

Jakie są oczekiwania na wiosnę? Kibicom po ostatnich latach wzrosły apetyty i niektórzy oceniają krytycznie minioną rundę, choć różnice punktowe w lidze są minimalne.
Sławomir Witek: Jestem umysłem ścisłym – dla mnie nie miejsce jest najważniejsze, tylko liczba punktów. Dlatego patrzę nie pesymistycznie, a optymistycznie na wiosenną rundę. Mecze i rozgrywki będą bardzo ciekawe, bo każdy może zostać mistrzem i każdy może spaść. My liczymy, przy naszym potencjale, świetnej pracy trenera i sztabu oraz spełnieniu wszystkich warunków założonych przed tą rundą na to, że zostaniemy w Ekstraklasie, a może jeszcze sprawimy kibicom miłą niespodziankę.

We wszystkich sekcjach GieKSa jest w czołówce albo w walce wokół niej. Jeśli mimo tego słychać negatywne opinie, to chyba dobrze świadczy o klubie?
Też byśmy chcieli zdobywać tylko mistrzostwa, ale z drugiej strony sport byłby wtedy nudny, musi być dawka emocji. Oczywiście się cieszę, że walczymy o najwyższe miejsca w kilku sekcjach: piłkarze, piłkarki, hokeiści, siatkarze, a także bilardziści i szachiści – to jest naszym celem. Mamy stworzyć warunki do tego, żeby sportowcy mogli osiągać swoje sufity i to właśnie robimy. Jesteśmy klubem stabilnym, z dobrą infrastrukturą, płynnością finansową, nie narzekamy na nic, co mogłoby przeszkadzać w procesie treningowym i szkoleniowym. Mając takie warunki i osoby w sztabach dobierające zawodników pod sukces, możemy być w miarę pewni dobrych miejsc.

Jesteśmy faktycznie nudnym klubem, jeśli chodzi o zakulisowe informacje prasowe.
Ja też myślę, że tak jest (śmiech). Zawsze powtarzam, że jeśli miałem pod sobą różnego rodzaju podwładnych, którzy byli dyrektorami różnych placówek, najbardziej cieszyłem się z tych, od których nie docierały żadne złe informacje. Taki sam przykład daje GieKSa. Jeśli nie ma o czym pisać w tym kontekście, to nie ma skandali, czyli jest dobrze.

Klub miejski ma ograniczony budżet, a głośno jest chociażby wokół Bartosza Nowaka. Trzeba jakoś decyzje podejmować, to duże wyzwanie dla prezesa?
Cieszę się, że w tych czasach większościowym właścicielem jest miasto, bo odczuwamy jego wyraźną opiekę i stabilizację. Ta stabilizacja pomaga w rozmowach ze sponsorami, a także są rozmowy o znalezieniu w przyszłości udziałowca. Lepszą sytuacją dla nas jest, jeśli możemy poddać się każdemu audytowi i wykazać, że nie mamy żadnych zaległości i jesteśmy stabilni finansowo. Sponsorzy wtedy wykazują większą chęć przyjścia do klubu niż w momencie, gdy przyszłość nie jest tak pewna.

Czy spodziewał się pan, że Bartosz Nowak zostanie ligowcem roku?
Bardzo na to liczyłem, znam Bartka – to jest Pan Piłkarz. Nawet rywalizując z takimi nazwiskami jak Grosicki, zasługiwał na wyróżnienie. Odrzucając emocje, powiedziałbym, że absolutnie Bartek zapracował sobie na tę nagrodę.

Wielosekcyjność klubu dokłada dużo pracy w okienku zimowym? Rozmawialiśmy z przedstawicielem Superbetu i dla sponsorów jest to atrakcyjne. Jak to wygląda z perspektywy prezesa klubu?
Oj, tak (śmiech). Nie mam kompletnie czasu na urlop. W tej przerwie, gdy koledzy prezesi z jednosekcyjnych klubów odpoczywają i biorą urlopy, to u mnie się toczą rozgrywki w hokeju czy siatkówce i ta przerwa na obozy piłkarzy i piłkarek wcale nie oznaczała dla mnie tego, że odpocznę.

Jest pan zadowolony z lokalizacji nowego sklepu?
Jak to w handlu – zawsze jest jakieś ryzyko, i to ryzyko podjąłem. Mając doświadczenie z prowadzenia własnej działalności gospodarczej, wiedziałem, że jeżeli nie podejmiemy ryzyka, to nigdy się nie dowiemy, czy się uda. Oczywiście wszystko zostało przemyślane – od metrażu po miejsce. Rozmawialiśmy z Galerią Katowicką na temat warunków, na jakich zostanie postawiony nasz sklep. Jak dotąd jestem zadowolony, ale to jest oczywiście dopiero początek i cały czas to analizujemy. Otwieraliśmy sklep na Mikołaja i grudzień był rewelacyjny. Teraz badamy okres przejściowy do czasu rozpoczęcia rundy, a potem zobaczymy jak wyjdzie pełna runda. Na pewno jest lepiej niż w dawnej lokalizacji, mimo większych kosztów.

Czy na starej Bukowej i Arenie Katowice będą stałe punkty sprzedażowe, czy będą otwierane tylko na okazje spotkań?
Jeśli będzie taka potrzeba, to na Nowej Bukowej jesteśmy przygotowani na taką możliwość. Mamy dwa ładnie obrandowane kontenery, kto był na stadionie, ten widział. Są nowoczesne, z założonym ogrzewaniem, oświetleniem i internetem. Mogą one służyć jako sklep stacjonarny, jeśli tylko będzie takie zapotrzebowanie. Chcemy otwierać ten sklep nie tylko na mecze, ale także na wszystkie eventy. Jeśli uznamy, że jest sens otwierania tych sklepów na co dzień, to tak będzie. Natomiast na starej Bukowej na razie nie planujemy sklepu stacjonarnego.

Kontynuuj czytanie

Zobacz również

Made with by Cysiu & Stęga